WYSZUKIWARKA
słów w tekście:
autora wypowiedzi:
według daty (rrrr.mm):
Powrót
Archiwum
NIE UDZIELAM INDYWIDUALNYCH PORAD NA FORUM.
Zanim zadasz pytanie, sprawdź, czy nie ma odpowiedzi w moich książkach lub w archiwum forum!

BIEŻĄCY TEMAT
2010.05.07Lato
 Jeszcze parę dni dojo i lato w pełni. Będzie trwało od połowy maja do końca lipca. Oby nas dogrzało po tej srogiej zimie i niezdecydowanej wiośnie. Łapmy słońce przy każdej nadarzającej się okazji. Jeżeli nawet pojawi się kilka dni upalnych, nie schładzajmy się od razu lodami, zimnymi napojami bądź kąpielami. Naładujmy akumulatory ciepłem i ogniem aby starczyło go nam na cały rok. Polecam ciepłe posiłki kilka razy dziennie – wszelkie zupy i duszeniny mięso-warzywne z całej rozmaitości świeżych warzyw, pojawiających się na rynku. Dogrzejcie jelita, one są elementem ognia. Będziecie lepiej trawić i wchłaniać. Zjadając właśnie latem zbyt wiele owoców i surówek osłabiacie się, a przez to problemy regularnie pojawiają się jesienią i zimą. Pamiętajcie, że wzmacnia nas właściwa kompozycja energetyczna, a nie witaminy. Postarajcie się i zdyscyplinujcie, wówczas wrześniowy sprawdzian Waszej kondycji zdacie celująco.
  Napisz i wyślij swoją opinię:

Autor:

Aby wysłać opinię, musisz przepisać kod z obrazka:
Kod (wyświetl inny kod)
 
 
 Aszkah, być moze kaszel jest skutkiem złego karmienia synka przez twoją teściową podczas pobytu, moze taraz, kiedy znów je po ciesielsku, organizm oczyszcza się ze śluzu...to moja intuicja, kiedy przeczytałam twojego posta. Co do koloru skóry, to znalazłam już więcej informacji w archiwum, wystukałam pomarańczowa, a nie żółta. Skóra synka najbardziej jest pomarańczowa wewnątrz dłoni i na nosku. Muszę chyba rzeczywiście zmiejszyć ilość podawanej marchewki a w to miejsce podrzucić ziemniaczka :) Pozdrawiam- u nas na podkarpaciu wreszcie wyszło słoneczko :)
data: 2010.07.29
autor: badeve
 
 Niki, ciesza mnie ogromnie Twoje postepy - bo widac, ze robisz ogromne kroki do przodu. Mnie kiedys ta ksiazka dala ogromnego kopa, wlasnie, zeby wreszcie tak pokochac siebie jak innych, tych ktorych kochamy bezwarunkowa miloscia. Oczywiscie dluga droga przed nami, ale kazdy dzien, kiedy mozemy sie usmiechnac do siebie w lustrze, odprezyc przy kuchnikreujac potrawy i delektowac sie nimi, to udany, pozytywny dzien. Te rytualy daja sile na przyszlosc. Oczywiscie beda potyczki, rozne dolegliwosci. Naszym organom trzeba dac czas na regeneracje. No i dac sobie prawo do chwili slabosci, po prostu uczymy sie po malych kryzysach wychodzic na prosta i kiedy wracamy do porzadku odczuwamy zwykla radosc i satysfakcje . Niki, wierze ze ci sie uda ustawic swoje zycie tak, zebys Ty byla z siebie zadowolona i codziennie usmiechala sie do lustra. Pozdrawiam bardzo cieplo.
data: 2010.07.29
autor: AlinaSG
 
 Witam;-) zostało mi 14 dni do terminu porodu. cieszęsie na myśl że zobacze maluszka. Oczywiście niepokuj zasiany przez lekarzy na początku ciązy że dziecko może być chore lub niepełnosprawne gdzieś we mnie tkwi jak zatrute xiarno i czzasem się wyłania, ale też jest we mnie dużo spokoju bo wkońcu badania pani profesor Respondek obaliłóy teorie spisku o zaburzonym rozwoju dziecka. Co by nie było jest finisz. Mam bardzo duże wachania nastroju, i ochotę na słodycze(przez całą ciążę nie miałam ich), naszczęście nie jest to duża ochota i szybko mija. Zaostrzyła się moja choroba jelit i biorę leki, nawet sporą dawkę, ale nie sterydy, ufam że po porodzie wszystko wróci do normy, zwłaszcza że będę musiała pilnować się z dietą. Mam pytanie do Pani Ani: mój 8 letni synek, przez to że przechodziła często angi ma wykrytą niedomykalność zastawki pomiędzy płucem i sercem. Lekarka wyjaśniła mi że to nie jest wada serca tylko osłabienie płuc.Poleciła zmianę klimatu na tak długo na ile damy radę finansowo. Przez pierwsze trzy tygodnie w czerwcu, ja z nim byłam nad morzem i moja mama. Gotowanie było po ciesielsku, potem wymienił nas mój mąż i teściowa, gotowąła domowo, ale bez zasad, bo nie ufa ziołom i takiemu gotowaniu.Syn więc jadł słodycze i pił mleko rano z płatkami słodkimi, nie codziennie bo nakrzyczałam na męża za to że jest taki nie rozsądny(syn ma biegunkę po mleku a słodycze mu nie podaję). Po powrocie, po 5 tygodniach synek wrócił opalony jak murzynek, i od tej pory kaszle co rano jak wstaje. Dlaczego ? na co mam zwrócić uwagę? pomyślałam że w morzu złapał jakiegoś robala? Jest to kaszel suchy. Pogubiłam się i nie bardzo wiem co robić
data: 2010.07.29
autor: aszkah
 
 Witam :) Kochani nie wiem co zrobić, bo mam cały czas żółty nalot na języku, a zwiększa się za każdym razem kiedy jem bardzo gorące potrawy, imbirówka nie działa, kiedy jem tylko lekko ciepłe jedzenie jest lepiej. Czyżbym sie az tak rozgrzała tym jedzeniem. Szczególnie po owsiance i kawie mam ten nalot. Nic mi nie jest jak zjem np chleb na zakwasie, sałatki o temp pokojowej, czyżbym az tak nabroiła. Poza tym dziękuje jeszcze raz Alinie SG za podpowiedź o przeczytaniu książki W DZungli Życia Pawlikowskiej. Po "obowiązkowych lekturach" z forum PP - zgadzam się z autorką w 90%, piszę o wielu bardzo potrzebnych rzeczach w życiu, o bulimii, o innych nałogach, o wielu wielu rzeczach - ale najwazniejsze o tym że trzeba siebie traktować siebie jak najlepszego przyjaciela-czyli dawać co najlepsze, a my traktujemy siebie jak wroga - tj dajemy często najgorsze żarcie, cierpienie, innym doradzamy jak najlepiej a o sobie zapominamy-to jest nienormalne, nie dbamy o nasze marzenia o rozwoj duszy i umieramy za życia. Moim patentem jest na bulimie sytuacja kiedy mam ochotę nażreć się do granic wtedy pytam siebie czy przyjacielowi też doradziłam bym to samo, czy przyjaciela też traktowałabym jak kontener na smieci - i przychodzi opamiętanie działa, naprawde działa. Wtedy zadaje sobie pytanie a jak postąpiłabyś wobec swojego przyjaciela jakim Ty masz być wobec siebie :)Książka otworzyła mi kolejne bramy w głowie. Polecam. Cały czas mnie też boli trzustka i wątroba, już mniej przyprawiam potrawy bardziej delikatniejsze, lekko ciepłe nie wrzące jak dawniej. Pozdrawiam letnio, pięknym rankiem. Polecam radio classic RMF, jest to muzyka poważna i stare przeboje - wyciszają jak się słucha, uspokajają.
data: 2010.07.29
autor: Niki :)
 
 Pani Ani, dołączam się do wszystkich życzeń. Wszystkiego Najlepszego, Zdrowia i Anielskiego Wsparcia!
data: 2010.07.29
autor: Ilona z Jaworzna
 
 Witam wszystkich po długiej przerwie. Pojawiam się, ponieważ mam pytanie, nie mogłam znaleźć odpowiedzi w archiwum...synek jest na PP od ponad miesiąca, zastanawia mnie kolor jego skóry, zrobił się taki ...pomarańczowy..Podejzewam, ze to od marcheweczki, którą wpyla w zupkach. Czy to normalne? Czy może powinnam przystopować z zupkami z marchewką? TRąbią w mediach o tej żółtaczce karotenowej, że to obciąża wątrobę,....jak jest na prawdę? Proszę o wyjaśnienie. Pozdrawiam wsyztskich
data: 2010.07.29
autor: badeve
 
 DanusiA.Dziękuję za słowa wsparcia.Gotuje wg przepisów, uczę się tych smaków,zeby dodawac wg zasad.ale to trudne no , ale... Mój mąż powiedział ,ze lepiej się czuje po moich nowych obiadkach i wszystkim smakują to już coś!!! Mam nadzieję,że oboje zrzucimy spora nadwagę.Ja mam 30 kilo za dużo( przez to rozregulowanie tarczycy). Nie wiem tylko ile czasu potrzeba na reakcję organizmu. Będę wdzięczna za każdą poradę , bo jestem jak dziecko we mgle)
data: 2010.07.29
autor: Misia
 
 Witajcie:)Chcę zrobić kotlety z indyka w panierce i mam pytanie. Czy wystarczy, jak pierś indyka pokrojoną w naszą zaprawę włożę, a potem obtoczę w jajku z cayenne i bułce tartej lub płatkach owsianych?(Lub w mące)Dziękuję, czekam i wszystkich ściskam:)
data: 2010.07.29
autor: Aneta z P.
 
 Pani Aniu serdeczne życzenia zdrowia i wszystkiego co dobre. Podziękowania za odwagę płynięcia pod prąd utartym schematom.
data: 2010.07.27
autor: E.Kam.
 
 Pani Aniu dołączam się do życzeń - wiele radości i uśmiechu, żeby słonko świeciło każdego dnia. Dziękuję również za rady w ostatnim poście. Właśnie wróciliśmy z nad morza - nasz alergik jakby uzdrowiony :) jeśli chodzi o skórę, ale niestety znowu pojawiły się węzły chłonne :( Troszkę nad tym morzem nagrzeszyliśmy, ale to pozwoliło nam zrozumieć jak bardzo pp nam służy...
data: 2010.07.27
autor: Agnieszka S
 
 Wszystkiego Najlepszego Pani Aniu i wszystkim Naszym Anną:)!!! Zdrowia i Radości !:)
data: 2010.07.27
autor: JoannaW
 
 P. Aniu, Serdeczne życzenia z okazji imienin! Dużo pozytywnych mysli i serdecznych osób wokoło. Przy okazji zapytam czy myslała może Pani o wydaniu III książki pod kątem osób które juz stosują żywienie zrównoważone? Nie chodzi mi o przepisy, tylko o takie zebranie rad i wskazówek by móc szybko i wszedzie wspomóc sie w sytuacji kryzysowej. Pozdrowienia dla Wszystkich.
data: 2010.07.27
autor: Dagder
 
 Pani Aniu wszystkiego dobrego.
data: 2010.07.27
autor: Gabi
 
 Pani Aniu, dołączam się do życzeń!!! Odebrałam dziś wynik badania cytologicznego i okazało się, że mam chlamydię. Przewertowałam archiwum i znalazłam Pani post: "Zmartwionej mogę tylko poradzić, aby się nie martwiła, bo kto ma chlamydię lub jej nie ma - tego nie wiemy. Jest to bakteria, która się uaktywnia w organizmie wychłodzonym, osłabionym i może być bazą do rozwinięcia się bezpłodności (niedrożności jajowodów), reumatyzmu czy w przyszłości zawału. Chronimy się przed nią tak jak przed każdą inną infekcją bakteryjną i wirusową, czyli unikamy pożywienia o niskiej wibracji (wszystkiego, co kwaśne-surowe-zimne), wzmacniamy się pożywieniem zrównoważonym, dobrze doprawionym, gotowanym na ogniu, pilnujemy swoich emocji, ale też dbamy o swoje ciało, czyli gimnastykę i relaks. Nie sądzę, żeby pomogły w zdrowieniu antybiotyki – mogą tylko zwiększyć zaśluzowanie i osłabienie organizmu." Rozumiem zatem, pani Aniu, że o antybiotyku mam nawet nie myśleć. Czy do Pani powyższych zaleceń wystarczy dodać codzienne kąpiele w zielu ostrożenia? Dodam, że jestem mamą dwóch synków (pierwszy poród - trzy lata temu - zakończony krwotokiem, drugi bez komplikacji rok temu), a zanim przeszłam na PP (4 lata temu) przez 15 lat nie jadłam mięsa. Mój organizm nie wrócił jeszcze do równowagi, dodatkowo obciążony ciążami i porodami, o czym świadczą m.in. śluzowate kupki malucha, gdy za dużo cyca... Będę wdzięczna za wszelkie dodatkowe wskazówki lub zgodę na rozmowę telefoniczną.
data: 2010.07.26
autor: Martynka
 
 Pani Aniu wszystkiego najlepszego w dniu imienin:)
data: 2010.07.26
autor: Anuśka
 
 Pani Aniu wszystkiego najlepszego, zdrowia, zdrowia, zdrowia w dniu imienin i w każdym kolejnym dniu. Wielkie dzięki za wszystko!!! :)
data: 2010.07.26
autor: Magda P-K
 
 Pani Aniu! Głebokie ukłony, niezłomności, siły i wsparcia Aniołów życzę:)
data: 2010.07.26
autor: LidiaP
 
 Sz. P. Solenizantko. Janka poznanianka z okazji imienin życzy wszystkiego co dobre i piękne w życiu. Cierpliwości i wyrozumiałości dla nas niesfornych forumowiczek. Cudownego spędzenia tak uroczystego dnia.
data: 2010.07.26
autor: Poznanianka
 
 Wszystkiego najlepszego Pani Aniu spełnienia marzeń oraz satysfakcji z nas skromnych uczniów, wiele radości na każdy dzień.
data: 2010.07.26
autor: Ola ze Zgierza
 
 Wszystkim Annom przesyłam słoneczne pozdrowienia.
data: 2010.07.26
autor: Marzena z Gdyni
 
 Wszystkim dzisiejszym Solenizantkom i Solenizantom najserdeczniejsze życzenia :) Wiele ciepła i miłości Pani Ani, Ani - Ostróżce i wszystkim innym Annom, które tu zaglądają.
data: 2010.07.26
autor: DanusiaA
 
 Pani Aniu, wszystkiego, co najlepsze w dniu imienin. Dziękujemy, że Pani jest.
data: 2010.07.26
autor: Aneta z P.
 
 Droga Pani Aniu, Wszystkiego co najlepsze, wiele radosci i milosci przesylamy z okazji Pani Imienin. ps. nasz azs-ik ma sie juz duzo lepiej :)dziekujemy bardzo
data: 2010.07.26
autor: Agnieszka P z Londynu
 
 Kochanej Pani Ani, wszystkim Aniom, Haniom i mojej siostrze Grazynce zycze duzo ciepla, milosci, natchnienia, radosci kazdego dnia. Niech nad Pania czuwaja Anioly a Pani niech nam dalej bedzie tym wspanialym Aniolem i drogowskazem.
data: 2010.07.26
autor: AlinaSG
 
 Wszystkim Aniom, Annom, które odwiedzają forum serdecznie życzę, by z pasji gotowania według pp uczyniły "rzemiosło najwyższego formatu", a w zdrowiu i radości dzieliły się swoimi doświadczeniami, z tymi co nie zawsze potrafią ogarnąć całą mądrość sztuki pp. Powodzenia. życzy
data: 2010.07.26
autor: Helena z Bierzglinka
 
 Wyjątkowo mądrej i wyjątkowo dobrej Pani Ani wiele sereczności z życzniami, by nadal z taką determinacją uczyła nas Pani mądrzej żyć, radzić sobie z kłopotami każdego dnia, zdrowo się odżywiać. Oby te pokłady Pani mądrości i wiedzy nigdy się nie wyczerpały. Życzę Pani dużo zdrowia, potrzbnej energii i dystansu do tych, którzy krytykują.Dla zrównoważenia ma Pani ogromne rzesze fanów, którym nikt nie może zabronić iść drgą wcześniej przez Panią sprawdzoną. Powodzenia . Te życzenia składa Pani wierna słuchaczka z mężem . Helena z Bierzglinka
data: 2010.07.26
autor: Helena z Bierzglinka
 
 Szanowna Pani Aniu, wszystkiego co najlepsze, dobrego zdrowia, spelnienia marzeń oraz nieskończonej kondycji by nas dalej edukować w tak ważnej kwestii jaką jest życie. Z podziekowaniami, że Pani jest.
data: 2010.07.26
autor: MAłgorzata C.
 
 Pani Aniu w dniu Pani imienin przesyłam moc gorących życzeń dziekując za Pani obecność w moim zyciu poprzez dzielenie się Pani mądrością. Niech Anioły mają Panią zawze w swoim zasięgu.
data: 2010.07.26
autor: Dzidka
 
 Pani Ani i wszystkim moim Imienniczkom życzę wszystkiego co w życiu najpiękniejsze;aby się spełniło
data: 2010.07.26
autor: ostróżka
 
 Naszej SOLENIZANTCE ANNIE zyczę wiele DOBRA od ludzi na Pani drodze życia, wiary w Nas i satysfakcji z czytelników FZ,FŻ w tzw. DOBROSTANIE nieustającym ;>)
data: 2010.07.26
autor: DobroStanka
 
 Pati, a moze pijawki by Ci pomogly, jesli to wina jadu, czy nawet jakis stan zapalny to powinny to sciagnac. Taki stary, chyba troche zapomniany sposob... :)
data: 2010.07.25
autor: ana85
 
 Witam serdecznie, jestem zwolenniczką gotowania pp i bardzo mi wszystko smakuje, czuję się o wiele lepiej. Mam jednak problem, który gnębi mnie od paru lat- AFTY- ciągle mam wysyp w buzi, jedne znikają a już wyskakują następne. Mam okresy, że 4 lub 5 aft ,mnie męczy, najgorsze są te na języku, wtedy nie mogę ani jeść ani mówić. Czasami wyskakują mi w gardle. Pani Aniu może pani mi pomoże, co mam jeść lub pić, jestem taka bezsilna bo właściwie wszystkie specyfiki już próbowałam.
data: 2010.07.24
autor: Grażyna
 
 Misiu, Ty nie masz ani rozgrzewać ani chłodzić - potrawy powinny być neutralne, gotowane i dobrze przyprawione (żeby smakowały Tobie i Twoim), zrównoważone wszystkimi smakami, najlepiej według przepisów z książek. Czytaj też powoli archiwum forum, a reszta sama przyjdzie :) Powodzenia. Ostróżko, serdecznie pozdrawiam :):); ukłony dla wszystkich.
data: 2010.07.24
autor: DanusiaA
 
 Witam :) Ostatnio po zjedzeniu moich zup z PP boli mnie wątroba i trzustka za każdym razem nie wiem dlaczego, tak już jest od 3 tyg. Czy ktoś miał podobne objawy?
data: 2010.07.24
autor: Niki :)
 
 gabi a co by sie stało gdyby twoja mała do czasu do czasu skubnęła paluszka czy liznęła loda:) jak wiemy zakazany owoc najlepiej smakujenawet 4-ro latkom:) ja od czasu do czsu pozwalam na odstępstwa jedzeniowe zarówno sobiejak i dzieciom. Grunt to zachować zdrowy rozsądek!Pozdrówka
data: 2010.07.24
autor: gosiak
 
 Witam, przeczytałam dzisiaj w internecie, że kąpiel w ostrożeniu jest dobra na potówki dla dziecka. czy któraś z forumowiczek może to potwierdzić. Jak taką kąpiel przygotować? Pozdrawiam serdecznie.
data: 2010.07.24
autor: Małgosia
 
 Ja mieszałam zmieloną pokrzywę z miodem nie podgrzewanym
data: 2010.07.24
autor: Małgosia
 
 Witam, Pani Aniu mam mały dylemat, dotyczy on mojej córki, która teraz kończy cztery latka i wchodzi w taki buntowniczy okres, powoli jakoś dajemy radę, ale ona zaczyna pytać się czemu jej nie kupuje np. soków, lizaków, cukierków? najgorzej jest wtedy, kiedy wychodzimy na plac zabaw do dzieci, wcześniej pytała się dzieci (jeżeli one akurat jadły np. paluszki, czy lody,) czy może powąchać, a teraz zaczyna podbiegać i prawie zabierać coś z ręki, a jak jej się nie uda to czasem szczypie dziecko. Jak mam temu zapobiec, rozmawiam z nią tłumacze jej, ale nie zawsze to odnosi skutek. A teraz trochę z innej beczki,czy przy naszym jedzeniu możemy sobie czasem, stosować np. olej lniany lub wiesiołkowy tak zamiast tranu? (1 łyżeczka) Serdecznie pozdrawiam Panią Anię i forumowiczów.
data: 2010.07.24
autor: Gabi
 
 Mam takie pytanie, bo kłopot, jakby, rośnie... Może ktoś co mądrego poradzi. 3 tygodnie temu pogryzło mnie jakieś latające tałatajstwo, z boku stopy i na kostce. Nie komar i nie kleszcz. Noga w kostce bardzo spuchła, a po zastosowaniu aptecznego specyfiku do smarowania ukąszeń tydzień później, dołączyła do tego wysypka. Teraz wysypka zeszła, a opuchlizna się utrzymuje (choć mniejsza), staw boli coraz bardziej, jest bardzo ciepły. Jest taka możliwość, że został TROCHĘ przeciążony w dniu ugryzienia, ale bez konkretnego urazu, złego stąpnięcia, wykręcenia kostki czy cuś, było to zresztą 3 tygodnie temu. Oszczędzam nogę, mało chodzę, winduję odruchowo do góry, obkładam altacetem, białą kapuchą, zimnym żelem, nawet wzięłam 3x majamil (przeciwzapalnie), ale kuśtykam coraz bardziej. Czy to możliwe, że to od tego owadziego jadu aż tak? Byłam u lekarza, a jakże. Zapisała Clartine i antybiotyk do smarowania na te ukąszania, ale nie zastosowałam... Odczyn na skórze zszedł bez tego, gorzej z tym stawem. Może kto ma doświadczenie w takiej kwestii?
data: 2010.07.24
autor: Pati
 
 Każdy Mędrzec na swojej gałęzi siedzi i swoje mądrosci głosi, a jak się wsłuchac to wszyscy oni głoszą to samo.Kłopoty powstają wówczas gdy ludzie zaczynają mędrców cytowac bo jak sam Konfucjusz powiedział możemy miec różny sąd i cele.Z cytatu też każdy ma prawo rozumiec swoje i do swoich racji i celów przypasowac.I to jest ludzkie ale ostrożnie! nie zawsze okey. Bardzo często powstaje z tego woda.Jakie wyjście? zostawic ją aby wyparowała Co ja własnie uczynię ,bo skończył mi się urlop, no i Aidzie przyznaje racje; każdy ma prawo "wchodzenie i schodzenie z drzewa rozumiec po swojemu"
data: 2010.07.24
autor: ostróżka
 
 Witam.Jestem tu zupełnie nowa, wczoraj dostalam książkip.Ani, dziś juz zrobiłam klopsiki.Pychota...Ale..Chciałabym stosować tę dietę, tylko mam dylemat.8 miesięcy temu odstawiłam hormony Eutyrox 25 , bo mam chorobe Haschimoto i niedoczynnosc tarczycy i guza 2x3 cm na lewym płacie.Nie czuje specjalnie różnicy z braniem hormonów i bez nich.Tylko czy wrócic do hormonów czy najpierw PP , a jak PP to co ja ma rozgrzewać czy chłodzić.Trochę się w tym gubię a chciałabym świadomie karmić siebie i rodzinę.Dziękuje za jakakolwiek wskazówkę
data: 2010.07.24
autor: Misia
 
 Kochani, jeślibyście szukali wypoczynkowego miejsca na Dolnym Śląsku, obejrzyjcie w Gierałtowie Gościnną Zagrodę, byłam i zimą i wiosną - przyjazne miejsce, z dala od cywilizacji i sprzyjające nie/myśleniu, z prawdziwymi kuchenkami a i gary emaliowane się znajdą (z tym że nie każdy pierwszej świeżości).
data: 2010.07.24
autor: Ania ze Stacji Owsianka :-)
 
 Pani Aniu, dziękuję za odpowiedź. biorę się za miód. mam pytanie, forumowicze, czy do zrobienia miodu pokrzywowego zalewam zaparzoną pokrzywę , czy susz (tj, po prostu zawartość torebki) i czy miód ma być podgrzany? Pozdrawiam
data: 2010.07.23
autor: Marzena z Gdyni
 
 Witam serdecznie, mam pytanie Pani Aniu,jakie jest Pani zdanie i zdanie osób na forum oczywiście;) na temat tzw germańskiej medycyny? Bardzo proszę o opinię:) Pozdrawiam
data: 2010.07.23
autor: ewa ze zgierza
 
 Pani Aniu, zbliża się Dzień Pani Imienin, już dzisiaj składam serdeczne życzenia,dużo słońca ale z lekkim wietrzykiem, pięknych letnich snów i zapachu róż.
data: 2010.07.23
autor: Aida
 
 Możemy z jednej szkoły różnymi pójść drogami, A idąc jedną drogą, osiągnąć stanów wiele, Jednego będąc stanu, mieć różny sąd i cele. To Konfucjusz :) staram się zawsze pamiętać te słowa , bo tak to jest, że każdy z nas inaczej widzi, słyszy i odczytuje słowa, tekst itd. I to jest ludzkie i OK. Mam na myśli to wchodzenie i schodzenie z drzewa. Też mam naturę porządkującą, systematyzującą w normy, zasady, podstawowe znaczenia ale trochę to męczące.. szczególnie teraz jak jest tak cudnie. Pozdrawiam.
data: 2010.07.23
autor: Aida
 
 Kingo z Azji ja mam takie drobne krostki pod prawym uchem od jakichś czterech tygodni..też nie wiem cóż to takiego..pozdrawiam
data: 2010.07.23
autor: Fox_India
 
 Upał, grają świerszcze, powietrze wisi nieruchomo i gdyby nie zielona trawa, drzewa, pachnące nieziemsko floksy i słodkie owoce czarnej morwy(podobno regenerują wątrobę) -- można pomyśleć, że to inny kraj a nie zimna Polska. Jest cudnie. Gdybym mogła nie ruszałabym się z tego miejsca. Ale żeby nie było tak zupełnie dobrze to bardzo bolą mnie kolana, stopy bolą rano i pieką wieczorem, a dłonie wieczorem okropnie swędzą i nie wiem co z tym zrobić. Napewno są bardziej doświadczone czarodziejki, może coś podpowiecie? Pozdrawiam serdecznie.
data: 2010.07.23
autor: Aida
 
 Ostróżko, podoba mi się Twoja niezależność i świeżość spojrzenia.
data: 2010.07.23
autor: Sasanka
 
 "Dorosłe dzieci mają żal za kiepski przepis na ten świat"czyli polecane torenoOk.Ano faktycznie są to dorosłe dzieci a raczej dziecinni dorośli.Przyjemnego labidzenia i obwiniania wszystkich naokoło.Ja do tego pociągu nie wsiadam.
data: 2010.07.23
autor: ostróżka
 
 Czy oprócz ostrożenia mogę stosować do przemywania buzi jeszcze jakieś zioła (rumianek, szałwia?). Dziecko ma 14miesięcy, buzia z silnym AZS (sączące się policzki, mocno zaczerwienione, czasami nadżerki).
data: 2010.07.22
autor: Pszczoła
 
 Witam Was, czy ktos wie co oznaczaja syfki, takie ropne krosty pod uszami na calej dlugosci szyi? Zaczely mi sie takie robic jakies 3 tygodnie temu...
data: 2010.07.22
autor: Kinga z Azji
 
 Tak jeszcze na odchodne (bo jutro rano wyjeżdżamy) polecam: http://www.youtube.com/watch?v=TroenoOkXHo. Proponuję wsłuchać się w słowa... I żeby Wam się spełniły najskrytsze marzenia ;).
data: 2010.07.22
autor: Jolik
 
 Witaj Ostróżko,ja nie wspominam i nie rozliczam swojego dzieciństwa,ja tylko pamiętam.Nie znasz mnie, ale naprawdę jestem bardzo pogodnym i szczęśliwym człowiekiem.Pracuje z bardzo młodymi ludźmi /przed trzydziestką/pytaj dlaczego jestem tak radosna,odpowiadam, a dlaczego nie.Masz racje twarda szkoła procentuje.Ja dorosłam mając 6 lat.Pamiętam że tylko raz spytałam mamę dlaczego ojciec jest takim despotą i tyranem.Odpowiedziała mi bardzo ciekawą rzecz-a kto miał go nauczyć miłości jak był sierotą.I to mi wystarczyło że dla niego życie to dopiero była trauma.Nigdy nawet mi nie przyszło do głowy aby go nienawidzić,miałam miłości za nas dwojga,zmarł z uśmiechem na ustach, a ja trzymałam go za rękę.Może się chwalę, ale z całego serca życzę wszystkim rodzicom takich dzieci, jak ja byłam córką.Serdecznie pozdrawiam.
data: 2010.07.22
autor: Erna
 
 Erno.Wszyscy na tym forum{albo przeważająca większośc}znają te scene w której Jezus wskazując na bawiące się dzieci powiedział "Jeżeli nie staniecie się jako te dzieci, nie wejdziecie do Królestwa Bożego" Nie wierzę aby te dzieci nie znały strachu, smutku, nigdy nie zaznały bólu.Nie chodzi tu też o powrót do jasnego dzieciństwa, bezpiecznego, radosnego, spędzonego w zdrowiu, obok mądrych, kochających rodziców i ulubionych zabawek.Chodzi o to, że musimy odzyskac to co utraciliśmy; zdolnośc do ufnej miłości bez zastrzeżeń, ocen i rozliczeń. Z tą zdolnością urodziliśmy się i utraciliśmy ją w miarę dorastania.Nie wspominaj Erno smutnego dzieciństwa.W ten sposób oddalamy od siebie szansę na odzyskanie tego co utraciliśmy.Wiem jakie to trudne, nieraz mimo starań, wspomnienia same przychodzą, jakby kto worek rozsypał.I dlatego napisałam, że "bycie jako dziecko" wymaga od nas dojrzałości, bo to znaczy także radzenie sobie ze wspomnieniami,zwątpieniem,głupotą, gniewem ,trudami codzienności, ze sobą, innymi, z cierpieniem własnym i cudzym.Twarda to szkoła nieraz ,nikogo nie omija,ale szanse ukończenia mamy wszyscy .Wiesz o tym.Z pozdrowieniem.
data: 2010.07.22
autor: ostróżka
 
 Gotuję i jem pp od 9 lat. Alergiczne córeczki mam zdrowe , mąż poza domem nie jada bo mu nie smakuje , w końcu ja sama wyszłam z astmy i alergicznego nieżytu nosa . Kuchnia to moje królestwo kocham garnki i patelnie . Właśnie uczę koleżankę bo chce się rozwijać , uczyć nowego . Moja droga łatwa nie była- wątpliwości były i jeszcze będą. Ale to piękna droga , bogata i wciągająca. I tyle nauki jeszcze przede mną. Życie łykam a słońce wciągam nosem jak narkoman jakiś. Pozdrawiam p. Anię i Was wszystkich.
data: 2010.07.21
autor: Justyna B
 
 Witam. Chciałabym zapyać o zadanie doświadczonych mam:) Moje Dziecko (18 mies.) zasypia ok 20-ej i śpi do 5-5:30 rano. Wtedy daję mu cyca i spi jeszcze do godziny a czsem juz nie. Za to w dzień potrafi przespać ok2-3 godziny. Zastanawiam się czy to nie za duzo i czy sen nocny jest odpowiednio długi. Ja w takim układzie padam bo w południe nie moge spać - obiad i takiem tam obowiązki i zaległości nadrabiam. Dlatego tez pytam czy cos możecie zasugerować w tej sprawie raczej wychowawczej, ale i zdrowotnej :)
data: 2010.07.21
autor: Radna
 
 Bycie " Jak dziecko" wymaga od dorosłych wielkiej dojrzałości
data: 2010.07.21
autor: ostróżka
 
 A propos marzeń, "RADOŚĆ TO ŻYĆ A NIE MARZYĆ" taki tekst widnieje na bilbordzie reklamowym bodajże marki BMW, który mijam codziennie rano w drodze do pracy :)) Pozdrawiam radośnie:))
data: 2010.07.21
autor: Basia z Białegostoku
 
 Wiesz Erno... "Co nie zabije, to wzmocni" i pozwoli pewnych "życiowych pułapek" uniknąć w przyszłości... Najważniejsze, według mnie, jest uczenie się na błędach swoich i cudzych. I nie rozpamiętywanie przeszłości, tylko życie dniem dzisiejszym i przyszłością. Niezależnie od tego jak bardzo coś kiedyś zabolało. I choć czasem rzeczywiście coś zaboli (ludzie różni są), to nadal chcę być dzieckiem. Życzę wszystkim miłych letnich dni, nie za upalnych, nie za zimnych i żeby padało tylko w nocy. A jak będzie, to się "w praniu" zobaczy ;).
data: 2010.07.21
autor: Jolik
 
 Miałam kiedyś strasznego szefa .Któregoś dnia wracam do domu mąż popatrzał na mnie i pyta; no i co ten twój ancymon znowu wymyślił.Pomyślałam o szefie jako o ancymonie i rozśmieszyło mnie to tak, że następnego dnia stac mnie było na to aby z humorem przyjąc wydziwiania ancymona, po prostu przestałam się go bac i przestałam się denerwowac.
data: 2010.07.21
autor: ostróżka
 
 Witam.Cytat-autora nie znam "Marzenia miej takie, jak byś miał żyć wiecznie.Żyj tak, jakbyś miał umrzeć jeszcze dzisiaj".Jolik a ja już nigdy nie chciałabym być dzieckiem i nikomu nie życzę takiego dzieciństwa,pamiętam tylko ciężką prace,strach i upokorzenie.Serdecznie pozdrawiam pozytywnie zakręconych.Niech Anioły będą waszym wsparciem.
data: 2010.07.20
autor: Erna
 
 Ostróżko, bardzo dziękuję za posta nt. pracy. Ja też męczę się w pracy chociaż na zewnątrz wszystko wygląda super. Ale nie mogę odejść, bo boję się że nie przepracuję tej akceptacji i dodatkowo żal mi dobrej płacy. Ale mam nadzieję że kiedyś uda mi się coś zmienić. Pozdrawiam serdecznie.
data: 2010.07.20
autor: Patrycja
 
 Dziękuję wszystkim za miły odzew.Mój syn wraca do zdrowia lekarz kazał mu prowadzić oszczedny tryb życia no i ma jeszcze kontrolne badania.Jak P.Ania radziła w nic się nie wtrącałam oprócz jedzenia i ziółek.Pozdrawiam wszystkich.
data: 2010.07.20
autor: ostróżka
 
 Witam.Pozwólcie,że skrobnę słówko w sprawie marzeń.Ja myślę że marzenia to wielka rzecz i są po to aby się spełniały i te wielkie i mniejsze i te dziecięce i te zwane naiwnymi.Ale jest różnica między naiwnym marzeniem, a naiwnym marzycielem.Bo naiwne marzenie czasem nabiera głębi i się spełnia, a naiwni marzyciele zazwyczaj kończą jako frustraci a to dlatego, że tak naprawdę nie ma naiwnych marzeń tylko fantazje, a te zazwyczaj się nie spełniają.Oczywiście nie mylimy naiwnych marzeń z marzeniami dziecięcymi ani naiwnych marzeń z ideałami.
data: 2010.07.20
autor: ostróżka
 
 Witam.Ostróżko-dzięki za post z 19/07 o akceptacji "tu i teraz".Tego przypomnienia potrzebuję teraz.Świadomość i jeszce raz świadomość. Czy Twój syn wraca do zdrowia?Pozdrawiam serdecznie
data: 2010.07.20
autor: Poznanianka z Kujaw
 
 No i po prostu nie mogę nie odpisać... Ostróżko, a gdzie zgubiłaś pozostałe 25%? Bo widzisz, ja piszę o każdym, kto kiedykolwiek był dzieckiem. Dla mnie powrót na drzewo, to po prostu powrót do świeżego, dziecięcego spojrzenia na świat. Do czasów, kiedy wszystko było jasne, proste i bezinteresowne. Do czasów, gdy wszystko goiło się samo, chyba że dorośli przeszkadzali jakimiś mazidłami, lub inną chemią. Do czasów kiedy wszyscyśmy sobie ufali i się lubili (no, chyba, że komuś jakiś dorosły podszepnął, żeby z tym, a tym się nie bawić). Możesz mnie uznać za naiwną marzycielkę. Jestem nią. Od urodzenia, do dziś dnia. Tak samo jak mój mąż. I mamy w życiu wspólny cel. A marzenia są po to żeby je spełniać. ***A co do spraw osobistych, to jest kwestia tego, że nie mnie one dotyczą. I o takich sprawach mogę porozmawiać w 4 oczy z człowiekiem, którego dotyczą, a nie na forum publicznym.
data: 2010.07.20
autor: Jolik
 
 Witam dziewczyny Bardzo dziękuję Dagner za słowa otuchy ! Po kleszczu ani śladu, gorączka minęla po 4 dniach , 'leczyłam' synka imbirówką , herbatką na temperaturę , rosołkiem i ostrożeniem i ... wszystko minęło. Pani Aniu dziękuję za mozliwosc kontaktu tel. ale juz na szczęście nie ma potrzeby. Dziękuję Bogu , że synek ma tak silny organizm a wszystko tylko dzięki naszemu jedzonku :) Po raz kolejny zaryzykowalam i nie posluchalam lekarza w sprawie podania antybiotyku ;) pozdrawiam Wszystkich ciepło
data: 2010.07.20
autor: Izabela
 
 Jolik skoro wiesz i rozumiesz, to dobrze.O swoich osobistych przemysleniach na temat spraw osobistych nikt nie oczekuje abys musiała pisać.Miałaś tylko zasugerowane przemyślenie.Nie musisz się też usprawiedliwiać, że robisz wszystko swiadomie i za zgodą męża tak, jakbyś czuła się czemuś winna.Nie uważamy Ciebie za osobę winną, ale uważam ja, że trudno Ci posłuchać rady.Wpadłaś na forum wręcz jak rozżarzona iskra z okrzykiem eureka, znalazłam światło i właściwą drogę.Można pozazdrościć.Spadłaś w dół, bo włożyłas w to wiele emocji, uczuć i oczekiwań.Rozumiemy to i twoje rozżalenie.Z naszych sugestii mozesz korzystac lub nie. Jeżeli nie odpowiada ci ich sens lub ton przzyjmij, że odpowiadamy zgodnie z twoimi wewnętrznymi oczekiwaniami a także naszym [moim] przekonaniem, A co do drzewa i wszelkich przenośni, to ogólnie jest przyjęte, że powrót na drzewo to cofanie w rozwoju, uleganie stereotypom, starym wzorcom.Pisanie " bardziej mnie interesuje kiedy my na te drzewa ZNÓW wrócimy" swiadczy o zupełnym Twoim pogubieniu Życzę Ci dobrej pogody, wypoczynku,ponownej iskierki która już będzie na stałe.Przepraszam, że napisałam, ale ja te dyskusje z tobą zaczęłam, więc pozwoliłam sobie.A czy wiesz dlaczego?? Bo przypominasz mi mnie jak byłam w twoim wieku.Bo Ty piszesz o mnie[ w 75%] od początku.
data: 2010.07.19
autor: ostróżka
 
 Witam.Jestem na krótkim urlopie, więc sobie popiszę.Na str.chyba 17 w archiwum P.Ania zwraca się do P.Urszuli z uwagą, że jej {Urszuli} brak energii po powrocie z pracy spowodowany jest brakiem akceptacji środowiska w którym pracuje.Nie nawał zajęć,nepotyczny szef, biurowe ploty czy inne molestowania, tylko brak akceptacji z jej strony. A więc nie dawanie wewnętrznego przyzwolenia ludziom na bycie takimi, jacy są.Cierpliwość, dobry uśmiech do złej gry,pełna rezygnacji zgoda na to co jest ,bo nie można inaczej, to nie jest prawdziwa akceptacja.A zwykle tak właśnie jest, bo tej prawdziwej akceptacji to się trzeba w pocie czoła dopracować.Radą dla P.Urszuli był nakaz zjadania solidnego talerza dobrze zrównoważonej zupy zaraz po powrocie z pracy .Patrzcie dziewczyny jaką teraz macie szansę.Wy o tej zupie wiecie, umiecie ją ugotować tak, aby wróciła wam utracone siły,ukoiła napięte nerwy,rozjaśniła w skołatanej głowie i poprawiła samopoczucie. A więc naukę akceptacji uczyniła łatwiejszą.Inni wypijają kubas zaparzonej kawy, ze dwa papieroski jeden za drugim, a obiad też nie daje ich ciału tego co naprawdę potrzebuje.A teraz P.Ania napisała Jolik, że impulsy tworzace naszą rzeczywistość wychodzą od nas.Jeżeli chcemy naprawiać sytuację [obojętnie czego dotyczy;braku pracy czy nieporozumien w pracy] wychodzą od nas impulsy sprzeciwu, krytyki, walki, lęku,braku wiary i...reszte sobie dołóżcie.I to do nas wraca ze srodowiska, lub jak kto woli, przyciągamy srodowisko o takich cechach. Jeżeli uciekamy pełni gniewu, rozczarowania, goryczy, to trafiamy w miejsce może lepsze ale ono, to miejsce, odpowie nam tym ,co będzie adekwatne do naszych wewnętrznych przekonań, nie zrozumianych, nieprzepracowanych emocji.Mimo naszych starań zewnetrznych spotka nas to samo przed czym ucieklismy wczesniej.Nie mozemy zmieniać pracy lub poszukiwac z nastawieniem osoby pokrzywdzonej,nie szukamy dobrego szefa z kórym się lepiej dogadamy. Po prostu musimy ugruntować w sobie przekonanie, że było tak, jak powinno być, jest dobrze, a bedzie jeszcze lepiej.I nie może być w tym ani grama fałszu czy wątpliwości,Nie mozemy przed soba udawać.Pomaga w tym przypominanie sobie chwil pięknych i otoczenie się tym, co nam się podoba, daje ukojenie no i poukładane w garnkach.I to wcale nie jakieś pisanie przezemnie poradnika ,bo to wszystko wnioski z archiwum czyli moje i wasze doświadczenia i P.Ani sugestie.
data: 2010.07.19
autor: ostróżka
 
 Witam forumowiczów i p. Anię po urlopowej przerwie. Byłam z rodziną 2,5 tygodnia nad morzem, cały czas słonecznie i ciepło. Mieszkaliśmy w domku z tarasem, wśród lasu iglasto-liściastego, ok. 200m od plaży. Powoli, leniwie delektowaliśmy się gotowaną kawą, owsianką i innymi naszymi przysmakami, jeździlismy na rowerach, a gdy słońce było już mniej dokuczliwe szliśmy na plażę :) Dziękuję siłom wyższym i moim Aniołom, że spędziłam tak błogo ten czas. Wam też tego życzę i pozdrawiam :)
data: 2010.07.19
autor: Kasia z P.
 
 Przez jakiś czas nie miałam netu, dlatego piszę dopiero dziś. Pani Anno, do czego było mi potrzebne to doświadczenie, to ja wiem od dawna. I nie tylko ja. Natomiast co rozumiem, tego na forum nie napiszę, bo to zbyt osobista sprawa. ***Erno, to była przenośnia. Nigdy nie jest za późno. Niestety nie mogę teraz tego rozwinąć, ponieważ zaczęłam robić słoiki na wyjazd i do środy muszę zdążyć, bo w czwartek czeka mnie pakowanie. Pozdrawiam wszystkich serdecznie, bo do powrotu z Mazur (za 3 tygodnie) raczej się już nie odezwę.
data: 2010.07.19
autor: Jolik
 
 Erno, co takiego masz w sobie, ze pozwalasz się okradać?
data: 2010.07.19
autor: Anula z Czeladziowa
 
 Witam.Tak P.Aniu całkowicie zgadzam się,ale moja odpowiedź dotyczyła sytuacji w pracy.Co mi da samoakceptacja,asertywność,dystans jeżeli w pracy totalny chaos-akceptuje stan,wewnętrznie nie daje przyzwolenia, ale biorę nogi za pas.Zmieniałam pięć razy miejsce pracy w chwili kiedy zaczynał się konflikt,Zawsze była korzyść,wiem, pierwsze dni to przeogromny stres ale spokojnie z determinacją brałam się do pracy,nowi ludzie ,nowe obowiązki,nowe kierownictwo i tak do następnego zawirowania.Może nie było akceptacji mojego postępowania,ale jak się zachować jeżeli szef nie myśli głową tylko tym co ma w spodniach,jak ustosunkować się do nepotyzmu? Dzisiaj po latach mój drugi szef z którym miałam największe problemy ,może nie przeprosił,zresztą wcale tego nie oczekiwałam,stwierdził że byłam wzorem do naśladowania.Moim zdaniem konflikty w pracy najbardziej okradają nas z dobrej energii i na długo zostają w naszej pamięci.Jolik ja już na drzewo nie wleze, za stara, brak kondycji.Serdecznie pozdrawiam
data: 2010.07.19
autor: Erna
 
 Witam :) Wciąż mam zastój - język obłożony na żółto prawie cały - juz trzeci tydzień tak jest, pije imbirówkę, jem ziemniaczki, zupy cielęcinkę owsiankę, pije TLACI - równoważe smaki. Nie wiem jak zlikwidować ten zastój, od 3 tygodni - nie mam napadów bulimicznych, nie przejadam sie tylko jedzenie PP. Chyba musiałam bardzo nagrzeszyć skoro mnie tak zastój trzyma, i kąpiele w ostrożeniu co drugi dzień. Czy miał ktos tak długo zastój? Drugie pytanie jest takie jak np ugotuje zupę skończe na smaku ostrym i chce dodać np uduszone warzywa z gulaszu w celu zagęszczenia zupy np marchewkę z cebulą już wcześniej przyprawioną też zakończoną na smaku ostrym - to dodając te warzywa mam wziąść pod uwagę dominujący smak warzyw np marchew słodki i dodać do zupy dochodząc do smaku słodkiego czy wziąść pod uwagę to że zakończyłam warzywka na smaku ostrym i dodaje od razu do zupy która też w tym smaku była zakończona, ważne jest to dla mnie bo wiele razy coś dodajemy już wczesniej przyrządzonego, mieszamy itp. Pytam żeby jak najmniej knocić, żeby nie robić błędów. Tak wogóle dziękuje Jagodzie za rady nt próby pokonania bulimi, czyli spróbowania podjęcia decyzji dotyczącej kroku teraz myślę co teraz nie zrobie bo teraz będzie miało decydujący wpływ na to co sie za chwile wydarzy - jeśli opanuje teraz to mam władzę nad następną chwilą, jeśli nie jestem stracona to wtedy władzę przejmuja nie ja, nie wiem jak to nazwać i to jest teraz mój ratunek - TERAZ. Wiecie co jest najgorsze mieszkam z rodzicami i rodzeństem a oni jedzą nie dość ze pełno surowizny nabiału it to jeszcze wcinaja słodycze i inne badziewia a ja na to patrzę i to też sprawia że jest ciężko-ale nie daje sie na razie, mam nadzieje że mi się uda. ps. za rok uciekam na swoje :) Pozdrawiam letnio :)
data: 2010.07.19
autor: Niki :)
 
 To niepodpisane to moje. Hihi. Urlop uderzył do głowy...
data: 2010.07.19
autor: Dagder
 
 Dziękuję p Aniu za słówko do mnie. Tak, wyciągam wnioski z tej imbirówki. Piłam ją jedynie ok 4 razy, zawsze z marnym efektem potem. Domyslam sie że leczyłam nią nie to co trzeba i oczywiscie nie tak jak trzeba. Juz sie ogarnełam. ****Małgosiu, kiedys podawałam maila do siebie. Tez miałam takie rozterki... dosłownie jakbym siebie czytała. Powiem ci jak to było u mnie, moze pomoże Tobie sie poukładac i zorganizowac. Pozdrawiam Wszystkich!
data: 2010.07.18
autor: 
 
 Ostrozko nawet nie wiesz ile w tej chwili dla mnie zrobilas tym co napisalas.Kochana jestes. 2mc bylam bez pracy,starcilam já na wlasne rzyczenie bo uwazalam,ze nie jestem warta lepszego traktowania choc pieniadze byly extra.Teraz pracuje za polowe tego co mialam.wstaje o 5.30 jade do pracy na 2 godz. i szybko do drugiej na 5 czasem na 7.Przestalam zalic sie kolezanka,ze zle,nie uskarzam sie na szeefa bo wiem,ze tak robilam i to bylo zle.Wypowiadalam gosno nie zawsze prawde i nakrecalam sie i wmawialam,ze jest zle. Jedno wiem-nie nadaje sie na menagera! Zle zarzadzam ludzmi,moze to musialam zrozumiec. Czekam na prace o jakiej marze choc nie wiem co chce robic(hihi)Moze obecny czas to czas na przemyslenia co robie zle ale z drugiej sttrony trudno zmienic nature czlowieka. Moze i jestem aferzystká,moze i komentuje co mi sie nie podoba,moze rzadze ale czas bezrobocia zrobil ze mnie potulnego barana,ktorego znowu mozna poniewierac. Malo tego wczoraj dowiedzielismy sie,ze dzié ki zyczliwemu koledze moj chlopak straci prace... gdzie tu sens i logika? pytam gdzie? Mam wiare choc nie wiem skád ,ze bedzie dobrze.Jesli cos sie nie stanie zlego nie zmusi nas do dzialania. Kochana Ostrozko,pozdrawiam CIE i sciskam Z CALEGO SERCA.
data: 2010.07.18
autor: Agula
 
 Witam. Na forum Dawida Icke potknęłam się tak samo jak na stronach pana Popko.Ale tak już jest,że ciekawe i mądre miesza się ze złem lub bezdenną głupotą. Wykład-film pana Liptona bardzo mi się spodobał,uważam go za ciekawy i pożyteczny.Natomiast treści innych artykułów i filmów z tego forum zmusiły mnie do wzięcia do ręki gęstego sita. I nie uważam tego za brak akceptacji czy grzech oceniania.Nazbierałam z tego forum cały worek przerażających wieści o tym, co NAPRAWDĘ dzieje się na świecie.Co wyrabiają ludzie, co wyrabiają kosmici; szarzy, niscy, wysocy ,wklęśli, wypukli, z wnętrza ziemi i z innych przestrzeni.Jakby człek się nie bronił, to czytając, naprodukuje złych emocji i różnych szkodliwych myślokształtów ciężkiego kalibru, w zależności od odporności psychicznej.Zastanawia mnie to, że ci wszyscy odkrywcy i autorzy z tego forum doskonale wiedzą, jak myślokształty i przekonania tworzą rzeczywistość.Wiedzą lepiej niż taki przeciętny człowiek jak ja.Pod hasłem "poznajcie prawdę" podsyłają ludziom złe energie a deklarują się jako odnowiciele świata i zbawiciele ludzkości.Na tej ziemi przed poznaniem zła człowiek się nie obroni, bo by nie rozumiał, co dobro, ale żeby aż tak się tym delektowac, bo oni tak piszą i dyskutują jakby smakowali dobre żarcie.Być może to wszystko o czym tam pisze jest, dzieje się.Na pewno tak samo jak problemy z GMO czy ze szczepionkami.Ale czy te wszystkie straszydła musimy gościć u siebie. Tworzymy własną rzeczywistość ,jaką by nie była lepszą czy gorszą, poprzez ukierunkowanie myśli, emocji i działań.Jeśli to jest spójne to tworzy się coś konkretnego i zwartego, ale jeśli jest niespójne, to wszystko jest roztrzepane i w te roztrzepane nasze przestrzenie wciskają się różne popki, dawidy i inne szare upiory z tej i nie z tej ziemi. I tu widać jak na tacy, że u mnie P.Aniu tej wewnętrznej spójności nie ma, albo ją utraciłam. Zauważyłam P.Aniu, że padły wszystkie moje nowe wzorce, łącznie z babcią Czesią.Nie chcę żadnych.Pragnę żyć tak po swojemu, mieć swój własny wzór, przeze mnie opracowany.Na początku tylko ja, mój Anioł i zasady PP. A co by nie było zbyt ascetycznie to co niedziela wizyta na forum, jakiś artykulik o fizyce kwantowej a co dalej zobaczymy.Z pozdrowieniem
data: 2010.07.18
autor: ostróżka
 
 Witam wszystkich! Ziemniaczana pizza: Duzo ziemniakow obieram na cienkie talarki, ukladam je na blasze, na papierze wysmarowanym olejem. Ukladam je tak,zeby zakrywaly cale dno. Jeden rozgnieciony zabek czosnku mieszam z odrobina oliwy i smaruje tym ziemniaki, ciut soli,wkladam do piekarnika nagrzanego na 200 stopni na 20 min. Podduszam puszke pomidorow na lyzce oliwy i miksuje, dodaje kurkume, kminek, chilli, czosnek, sol, duzo bazylii. Smaruje cienko ziemniaki tym pomidorowym sosem, posypuje dobrze tymiankiem, na to ida pieczarki podduszone na patelni z pieprzem i sola, papryka czerwona pokrojona w cienkie paski, cebula pokrojona w cienkie paseczki, imbir, cayenne, oregano, ciut soli lub posmazana wedlina, na to ser, mozna zrobi jeszcze jedno kolko do ostrego smaku i zakonczyc pieprzem czarnym. Zapiekam jeszcze 20 min. Smacznego!
data: 2010.07.18
autor: Kinga z Azji
 
 Zainspirowana postem Ewik58 ze Szczecina i myślą, która od dawna już chodzi mi po głowie chciałabym zaproponować spotkanie Toruniankom (i Torunianinom ;), a także PP-owiczom z okolic. Haniu z Torunia, Ewo S., Luno, ... czy jest tu ktoś jeszcze? Bardzo chciałabym Was poznać. Macie ochotę na takie spotkanie? Może Róże i Zen na Podmurnej, np. w niedzielę 25 lipca? Pozdrawiam Was serdecznie i czekam na kontakt pod adresem samolej@gmail.com
data: 2010.07.18
autor: Martynka
 
 Dziękuję za odpowiedź, p. Aniu:)Z tym śluzem i syfkami na czole i policzku córa stwierdziła, że faktycznie bolała ją śledziona , która przecież "pluje"nim, chyba nie pokręciłam nic:))Więc będzie piła kilerkę dalej -raz dziennie, ze względu na nerki, według Pani zalecenia. Niech śluz znika:)Nie mogę się nadziwić, jak to działa...Pozdrawiam wszystkie Anety, które mają imieniny dzisiaj tak, jak ja:)
data: 2010.07.17
autor: Aneta z P.
 
 Witajcie Kochani! Alino SG wariacja-łososiowo warzywna dobra. Agnieszko S. zadajesz pytanie czy owoce latem są dla nas aż tak szkodliwe. Ja tego nie powiedziałam. W książkach też uświadamiam kiedy i dla kogo mogą być niszczące. Wszystko zależy od Ciebie, czy możesz sobie na nie pozwolić. W sprawie nagradzania siebie i szczepień dziewczyny odpowiedziały Ci dobrze. Co do karmienia dziecka – nie powinnaś tego robić dopiero koło południa, chyba że karmisz je jeszcze cycem. Kasia, swędzące nogi to problem, ale Ty się zastanów jak jest tego przyczyna. Izabelo, jeżeli masz jeszcze wątpliwości w sprawie kleszcza – zadzwoń. Ireno K. z Ostrowa, dziewczyny dobrze wyjaśniły sprawę lukrecji. Dagder, nie pij imbirówki stale, a jeżeli już to mniejsze porcje. A.z Krakowa, karmiąc dziecko naszą zupką, możesz postawić przed nim talerzyk na którym znajduje jakaś inna potrawa w małej ilości, którą dzieciak („bawiąc się”) będzie próbował. Moniko, warzywa możesz piec w piekarniku. Aido, o tym przepisie na ostrogi też słyszałam. Ina, dziecko może mieć problemy z ząbkami, biorąc osłabienie nerek po rodzicach. Niewiele dadzą wówczas wszelkie płukanki i pasty. Potrzebne jest właściwe jedzenie. Z czasem problem się wyciszy, bo właściwie pracujące narządy (nerki), dadzą siłę nowym zębom, a właściwa jakość śliny (śledziona) spowoduje ich naturalną ochronę. Radna, w czasie upału dziecko nie powinno stracić apetytu, chyba że zupki czy owsianka są zbyt ciężkie i mdłe. Wtedy odrzuca to smakowo. Agula, zupa z batatów dobra, ale gdzie smak kwaśny? Potrawa kolegi również OK. Nowa, Twoja dyscyplina na PP, będzie zależała od Twoich oczekiwań. Jolik, pamiętaj że impulsy do budowania Twojej rzeczywistości idą od Ciebie. Usiądź i pomyśl do czego było Ci potrzebne to doświadczenie. Co przemyślałaś, co zrozumiałaś? Erna, akceptacja to wspaniała umiejętność, ale dobrze by było, gdyby łączyła się z dystansem, asertywnością i samoakceptacją. Megi, lepiej zadzwoń. Aneto z P., kilerkę pijemy raz, dwa razy dziennie po filiżance, gdy jest problem. Teraz jedz więcej zup jarzynowych, mniej rosołów. Pryszcze na policzku i na czole, mogą świadczyć o śluzie w organizmie, wyrzucanemu dzięki kilerce. Liliano 33, Twój post z 13.07 jest wzorcowy w temacie ochrony swojego kawałka podłogi. Ika, przepis na tażin dobry. Szyszko, to co opisałaś dotyczy osób starszych. W sprawie kawy też się zgadzam – można nie mieć na nią ochoty. W sprawie malucha zaś – pierwszy posiłek to jest podstawa. Może być mniejszy. Jednodniowe odstępstwo jest dopuszczalne, ale nie ma mowy żeby to trwało dłużej. Hanko, nie polecam bulionów z wątroby wieprzowej. Jeżeli już, to bulion z giczy cielęcej, ale niezbyt esencjonalny. Magnez możesz łykać. Gosiu T. z Wrocławia, po każdej kąpieli polecam smarowanie ciała delikatnym balsamem. Pozdrawiam Was serdecznie! :)
data: 2010.07.17
autor: Anna Ciesielska
 
 Ostróżko, szczerze mówiąc, kompletnie nie rozumiem o co Ci chodzi. Wydawało mi się, że piszę jasno i wyraźnie, że cokolwiek mnie spotkało, spotkało mnie za moim przyzwoleniem, akceptacją i pewnością, że właśnie tak, a nie inaczej miało w danym momencie być. Druga część mojego postu nie odnosiła się w żadnej mierze do Twojej osoby, tylko była odpowiedzią na pytanie Erny. Żeby uniknąć nieporozumień, napisałam ją po gwiazdce. Przykro mi jeśli odniosłaś ją do siebie. ***Dla uniknięcia nieporozumień: to do tych, którym podałam adres tego forum i poleciłam książki p. Anny. Cieszę się, że PP przypadło Wam do gustu i mam nadzieję, że w swoim czasie znów się spotkamy ;). (Pani Anno, przepraszam, niestety do stycznia przyszłego roku będę miała puste konto, a pogubiłam gdzieś adresy maili. Obiecuję, że po raz ostatni "uprawiam" taką "prywatę" na Pani forum i jeszcze raz przepraszam.)
data: 2010.07.17
autor: Jolik
 
 Wiem że mój post jest długi i może męczący ale może ktoś mi odpowie na moje pytania z własnego doświadczenia. I proszę nie odsyłajcie mnie do archiwum pisząc że tam wszystko jest bo to wcale nie jest proste szukać w archiwum. Pozdrawiam serdecznie forumowiczki życzę miłego weekendu i oczekuję na Waszą wyrozumiałość. Jeśli niektórych zanudzam to przepraszam ale po to jest forum żeby się wspierać i ja wsparcia i porad potrzebuję.Pa
data: 2010.07.17
autor: Małgosia
 
 Witam wszystkie forumowiczki dawno mnie tutaj nie było ale forum czytam. Dagder pisałaś że rozszerzasz swoją dietę o nowe składniki napisz o jakie i jak reaguje dziecko to ja też spróbuję bo tak naprawdę to boję się wprowadzać nowości żeby nie wywoływać u dziecka jakiś sensacji.Czy jako karmiąca powinnam przyjmować tran? Piszecie o wekowaniu potraw. Ja wekuję tylko pasztet, czy np. zupy, gulasz, pulpety jeśli gotuję na 3-4 dni i trzymam w lodówce w garnku to tracą swoją wartość a np. wekowane ją zachowują. Jak to naprawdę jest z tym wekowaniem. Cztając wydaje mi się że p. Ania niezbyt dobrze odnosi się do mrożonek, czy jeśli ja robię gołąbki i zamrażam je surowe a potem na noc wstawiam do lodówki żeby się rozmroziły i duszę w garnku ok 2 godz. to te gołąbki zachowują swoją wartość pp czy nie? bo w smaku nie różnią się od świeżych. Karen piszesz że wyglądasz jak anorektyczka, a ja jestem od ciebie o 4 cm wyższa i ważę o 6 kg mniej - ostatnio mąż mi powiedziałże wyglądam jak anorektyczka i ja też to widzę w lustrze - czy są jakieś sposoby żeby będąc na pp przytyć lub nie tracić na wadze? Mam pytanie do p. Ani czy będąc na pp można wyleczyć się z bielactwa? Wypowiadała się Pani na forum że plamy wątrobowe z twarzy znikają - jak długo trzeba być na pp żeby tego doświadczyć? szkoda że p. Ania nie odbiera telefonu miałam/mam potrzebę porozmawiać chwilkę. Rene gdzie jest przedszkole które gotuje na pp w jakim mieście? Chciałabym mojemu dziecku od pełnych 5 m-cy wprowadzić kaszki od jakich ilości dziennie się zaczyna i ile razy dziennie i jak się zwiększa podawanie kaszek. po jakim czasie podawania kaszek można wprowadzić zupki. Za 1 m-c wracam do pracy i zastanawiam się czy 1 m-c wystarczy żeby wprowadzić kaszki i zupki i po m-cu zostawić dziecko na 9 godz. bez piersi czy da radę przetrwać ten czas? I co zrobić żeby nie karmić w nocy/ nadmieniam że żadne głaskanie ,przytulanie i tłumaczenie że jest noc nie pomaga i mały głodomorek musi dostać jeść bo inaczej się rozpłacze. Jak sobie radzą mamy które w wieku 3 lat posyłają dziecko do przedszkola - dziecko karmione w domu na pp - a w przedszkolu nie ma możliwości żeby zanieśc swój obiad w termosie do podgrzania. Bo w przedszkolu panują poglądy że albo je to co wszyscy albo nie musi chodzić bo lista oczekujących na wolne miejsce jest długa - co robić bo pracować trzeba? Czy jeśli w przedszkolu będzie jadło przedszkolne a w domu pp to nagle zacznie chorować? I co jeśli teraz maluszkiem opiekuję się babcia która mu ugotuje smacznie na właściwym mięsie z warzywami ale niezrównoważone?
data: 2010.07.17
autor: Małgosia
 
 agnieszko s...nie pozwól maluchowi najadać się cycem w nocy...bo to nie jest mu już do życia niezbędne...a tylko rekumpensuje mu niejedzenie w dzień. więcej go przytulaj w zamian za cyca a pozwól napić się 2 razy tylko w nocy i do syta w dzień między posiłkami. nie dopuść aby mały zasypiał przy cycu....a rozwiążą się twoje problemy. ja karmiłam 3,5 roku w dzień i w nocy stosując w/w taktykę i mały jadł ze smakiem normalne jedzonko. pozdrawiam serdecznie
data: 2010.07.17
autor: karuś
 
 ..Jolik z wykształcenia jestem technik włókiennik.Jak pozamykali 5 zakładów włókienniczych w moim miescie to też byłam bez pracy i myślałam, bez szans.Mam za sobą 10 lat poniewierki po różnych mniejszych i większych firmach częściej bez rejestracji i za marne pieniądze.Przeżyłam też bankructwo własnej firmy.No, albo totalny nieudacznik ze mnie, albo ten świat jest miejscem kazni dla uczciwych i pracowitych.Tak myślalam . Póżniej zaczęłam patrzeć i myślec inaczej i faktycznie zaczęło działac, pojawiły się w moim życiu życzliwi ludzie, pojawiła się praca, a jak ją utraciłam to mi Pani Ania napisała że widać mam dostac lepszą.Uchwyciłam się tej nadziei, upewniałam się każdego dnia, że jest dla mnie lepsza praca, chwilowo nie wiem gdzie, ale cieszyłam się że mój Anioł mnie tam zaprowadzi jak tylko przyjdzie ta właściwa chwila.I przyszła.I do Ciebie też przyjdzie, tylko zacznij inaczej myślec.Wszystko co Cię otacza jest Ci przychylne i pomocne nawet jeśli tego nie rozumiesz i pragniesz powrotu na drzewo.Oczywiście coś mi tam świtało po głowie że to ja mam na to drzewo spadac ale...ze względu na twoje problemy? a z jakiej to niby racji.
data: 2010.07.17
autor: ostróżka
 
 Ostróżko, to na co się "naraziłam" (choć ja tak tego nie odbieram), zrobiłam z własnej i nieprzymuszonej woli oraz za pełną zgodą męża. Nie mam żadnych papierów na to co robić umiem najlepiej, więc dla mnie jest oczywiste, że musiałam udowodnić co potrafię. *Erno, szczerze mówiąc bardziej mnie interesuje, kiedy my na te drzewa wreszcie znów wrócimy ;).
data: 2010.07.16
autor: Jolik
 
 Anuska Joanna z ego dobrze radzi Kup ksiazke i trenuj mowienie NIE  Nie bedzie latwo na poczatku ale jak zaczniesz to ku swemu zdumieniu stwierdzisz ze TO DZIALA !!!!! Mowie z wlasnego doswiadczenua, u mnie wizytacje tez byly i odnisilam wrazenie ze oni szukaja okazji do gnebienia mnie ( nie slyszalam o pp jeszcze) wiec pogonilam i mam spokoj i jestem pania na wlasnych smieciach i nikt do garow mi nie zaglada no chyba ze dzieci ale zadowolone ze mama polubila gotowac i smaczne ;) A swoja droga to czasem nie wierze wlasnym ocza  jak czytam ze krytykuja was dziewczyny ze wolicie zdriwe smaczne gotowane jedzenue   Przespalam cos ??? Czy ludzia cos sie porobilo?????
data: 2010.07.16
autor: Ela B
 
 Tak anonimku, akceptujemy, co nie znaczy pochwalamy.Pozwalamy temu być, ale nie wzmacniamy swoją energią.Energia idzie za uwagą, dostajemy to, na czym jestesmy skoncentrowani.I dlatego akceptacja przynosi nam wolność od tego co przeszkadza,{ a ile stresu nas omija} i jest niezbędnym krokiem do zmiany.Tak pisała Pani Ania ,powtarzają to od wieków mędrcy ze wschodu a od 100 lat{ no może od 1928 r}udowadniają to swoimi odkryciami fizycy kwantowi.Erno od prawie stu lat przystawiona jest drabina do drzewa, pokusiła bym się o twierdzenie że do dwóch drzew.Acha, jeszcze wspomnę, że ten film który polecałam to bardzo przystępny wykład także o tym ,że w/g fizyki kwantowej nie jesteśmy tak bezapelacyjnie zdeterminowani przez geny {Rak}no i omówione jest bardzo ciekawie co naprawdę znaczy swiadome macierzyństwo[ w drugiej części wykładu] A w ogóle ten film-wykład to jakby uzupełnienie przystępnie i z humorem tego co Pani Ania pisze uczy i tłumaczy.Pozdrawiam
data: 2010.07.16
autor: ostróżka
 
 Masz rację Erno. Akceptacja to zgoda na coś co istnieje,dzieje się lub działo, wpływa na nasze życie.Przyjmujemy, że wszystko ma jakiś sens ,że każdy ma prawo do własnej drogi,przekonań,błędów i na swój sposób, własnego tempa rozwoju. Akceptujemy to.I wielka za to nagroda.Czy się niemylę? bo może nadal się mylę.Ja potrafię,oni tego nie doceniają.Można to zaakceptować.Tylko ja napisałam, że w sytuacji opisanej przez Jolik jest coś więcej . Jolik pomału dojdzie co to takiego. Mądra jest. Erno, w szkole na egzaminach pokazujemy co potrafimy i umiemy, w trudnych życiowo sytuacjach wymagających mobilizacji sił i umiejętności pokazujemy co potrafimy i nie robimy tego po to" aby się pokazać", pokazujemy co umiemy w pracy zawodowej a reszta myślę, to tylko narażanie się na to, na co naraziła się Jolik.A przypuszczam wynika to z tego, że poczucie własnej wartości jest nieugruntowane i potrzebna jest ciągła aprobata otoczenia i sprawdzanie siebie.Kłania się także, może być nie w pełni uświadomione poczucie, że świat jest tylko miejscem pełnym zagrożeń i marnej nadziei na lepsze.Mówić a poczuć to, być pewnym na codzień, że życie jest lekkością i radością a świat wokół nas, miejscem nam przychylnym ,to różnica. Życzę Wszystkim aby była jak najmniejsza.
data: 2010.07.16
autor: ostróżka
 
 witam serdecznie mam pytanko czy wy po kąpieli smarujecie ciało balsamem czy oliwą?Pytam tak bo zawsze smarowałam albo masłem karite bądź też oliwą, ale ostatnio zauważyłam, że jak się niczym nie posmaruję to całkiem lepiej się z tym czuję. Posmaruję się tylko oliwą z oliwek jak popluskam się w ostrożeniu, bo wtedy czuję takie ściągnięcie. Jak w 100 % dyscyplinuję się to nie mam potrzeby namaszczania się.
data: 2010.07.16
autor: Gosia T z Wrocławia
 
 jesli nie mozemy czegos zmienic to co? Mamy zaakceptowac?
data: 2010.07.16
autor: 
 
 Erno, ja bym do akceptacji dodała szacunek dla innosci i indywidualnosci innych. Akceptacja moze oznaczac "akceptuje ale to dla mnie trudne", szacunek jest dużo głębszy. Warto to połączyć. Pozdrawiam:)
data: 2010.07.16
autor: Anula z Czeladziowa
 
 Witam.Ostróżko zawsze chodzi o akceptacje.Akceptacje nie wbija w poczucie winy jak wybaczanie.Akceptacja daje drugiej stronie zastanowienie, wybór i myślenie nad tym jak się postępuje.Akceptacja rozwija naszą intuicje oraz pozbywamy się chciejstwa.Najważniejsze, daje nam dystans do przeróżnych spraw tego świata i pozwala zrozumieć że nasze życie zależy tylko od nas.Miłego chłodnego dnia.Ps.Kiedy zaczniemy dostrzegać drobne miłe niuanse dnia codziennego,kiedy będziemy uważni w najdrobniejszych czynnościach i zdyscyplinowani w pp akceptacja sama przyjdzie.Jolik fizyka kwantowa to ostatnie sto lat? a zeszliśmy z drzew, ile lat?
data: 2010.07.16
autor: Erna
 
 witajcie:) dzis zjadlam cos nie PP ale bardzo dobrego:)Moj brazylijski kolega jest kucharzem,zrobil bialy ryz na bulionie z odrobina masla i dodal pokrojona papryczke chili (wczesniej podsmazona kilka sekund)nastepnie troszke groszku i kukurydzy.Sluchajcie rewelacja ostre,slodkie ...pyszne poprostu.Mysle,ze na PP smakowala by jeszcze pyszniej tylko pytanie czy taki zestaw jest wskazany? Aha czuje sie dobrze,nie zaszkodzlo:)
data: 2010.07.15
autor: Agula
 
 Ostróżko kochana. Nie mając roczku przeżyłam śmierć kliniczną i naprawdę wiem, co jest w życiu najważniejsze. A mój mąż jest wiecznym dzieckiem. Zawsze patrzyliśmy w siebie nawzajem jak w lusterka. A co się w nich odbijało, to już zależało od tego, co między nimi stanęło. W tłumaczeniu na psychologię i cyferki jak się mózg 60 spotka z mózgiem 50, to i piekło są w stanie przeżyć. Byle razem, a przyjaciele zawsze im pomogą, bo na nas zawsze można liczyć i nigdy nikogo nie zostawimy w biedzie. I córa ma tak samo, jedno oko po mamie, drugie po tacie ;).
data: 2010.07.15
autor: Jolik
 
 Do bulionu dorzyciłabym oczywiśćie marchew, piteruchę, cebulę, czosnek, zapomniała dodać w "przepisie":)
data: 2010.07.15
autor: Hanka
 
 Chciałabym zapytać jak przygotować bulion z wątroby wieprzowej. W Filozofii Zdrowia Pani Ania napisała, że taki bulion wzmacnia i nawilża stawy ścięgna, myślę, że mógłby pomóc mi i mężowi przy strzelających gnatach. Taki bulion zrobiłabym tak: wrzątek, tymianek, kminek, imbir, ziele angielskie, liść laurowy, wątroba, sól, zielona pietruszka, kurkuma, może trochę masła?, chili, pieprz. Czy gotować tylko do miękkości wątroby? A może lepiej dać sobie spokój i zrobić bulion z golonek? I jeszcze jedno pytanie: wieki temu odstawiłam magnez (bo na pp niepotrzebny) ale ostatnio strasznie bolą mnie nocą nogi: łydki i stopy, jakby miały odpaść, co to może być? Upały? Czegoś za dużo, za mało? Pozdrawiam
data: 2010.07.15
autor: Hanka
 
 Rene wyluzuj i zlagodniej
data: 2010.07.15
autor: Kinga z Azji
 
 Forumowiczki ze Szczecina i okolic - poznajmy się, spotkajmy i rozmawiajmy ze sobą na żywo... 1-szy raz np. w dzień imienin naszej PP Przewodniczki p. Anny C. 26-ego lipca.10r. Wypijmy także za solenizantkę usprawiedliwioną upałami wychładzającą herbatę w Galaxy, w sali bilardowej, godz.17-18. Czekam, hasło : AnnaCentrum na stoliku. Prosze o kontaktowego sms-a, potwierdzenie przyjścia t. 794.303.635. Daszeńko, Jagódko i Kamiczku jesteście mi bliskie i chciałabym byście były tu z nami, moze jednak nam się poszczęści? Ewik
data: 2010.07.15
autor: Ewik58
 
 Witam.Mam słówko do Erny i Jolik.To chyba nie chodzi o akceptację.Problem jest w tym, że Jolik chociaż,jak pisze, ma męża co Ją wspiera i przyjaciół co Jej nie okłamują, to nadal daje się "wystawiać" na sprawdzanie, tak jakby nie wierzyła w to, że jest taką sprytną i dziarską kobietą.Zadośćuczynienie być może przyjdzie, a napewno przyjdzie następny egzamin sprawności.Jolik , popracuj nad utwierdzeniem w sobie przekonania ,że to co Cię otacza jest Ci przychylne, a dobro przyjdzie bez sprawdzianów.Tulki
data: 2010.07.15
autor: ostróżka-też nad tym przekonaniem pracująca
 
 Ewo S. - o niczym innym nie marzę, jak o przespaniu całej nocy. Jednak mój maluch jest strasznym cycopijem i jak pozwolę mu w dzień, to nie będzie już chciał nic jeść, a każdy posiłek stanie się cycem. Już to przerabialiśmy i postanowiłam, że lepiej by jadł zupki i owsiankę w ciągu dnia, a ja poświęcam się jeszcze dla niego w nocy - póki co. Choć teraz jest już starszy i dojrzalszy, więc może znów spróbujemy :) *** MartoM - jestem lingwistą i zgadzam się z Twoją uwagą. Jednak język pisany czasem też potrzebuje odpowiedniej "intonacji" - i tak, mój maluch czasem płacze, a jeśli chodzi o sprawy cyca - zawsze ryczy*** Rene - dlaczego zadajesz pytania retoryczne - by uniknąć konfrontacji? Jak Twoje pytania - retoryczne czy nie- można zostawić bez odpowiedzi? Nie wiem dlaczego mój maluch nie chciał przez tydzień jeść owsianki - może faktycznie przez te upały. Dziś był pierwszy chłodny dzień i zjadł rano całą miskę owsianki. A może po prostu nie miał ochoty - tak jak napisała Szyszka. Dlaczego miałabym od razu wychodzić z założenia, że mu nie smakuje - jadł z wielkim apetytem - czasem nawet litr dziennie - przez 7 miesięcy, więc chyba mu smakowała. Odnoszę wrażenie z Twojego posta, że do 13 głodzę swoje dziecko - a ja całe rano maszeruję za nim z miseczką i łyżeczką. Nieuważnie też przeczytałaś mój post - problemu z kupą nie przypisuję toksynom, lecz krosteczki na policzkach - nie wypróżnił się, więc mogły jakieś tam toksyny wyjść mu na policzkach. Twoje wtrącenie - śpij i śnij dalej - jest akurat bardzo nietrafne. Rzadko cokolwiek lekceważę, zwłaszcza jeśli chodzi o moje dziecko lub żywienie mojej rodziny. Co się zmieniło jednak, to to, że nie wyrywam sobie już włosów i nie panikuję przy każdym problemie. Biorę na luz, włączam wsteczny bieg i wszystko spokojnie analizuję. Przyczyna zawsze musi się znaleźć. Notabene, możliwej przyczyny problemów kupkowych już się doszukałam - oby i tym razem trafnie.
data: 2010.07.15
autor: Agnieszka S
 
 http://f.kafeteria.pl/temat.php?id_p=3156105 - sporo ciekawych informacji na temat leczenia ostróg. Pojawia się także przepis który podałam wcześniej. Byłam ciekawa jak może działać ta mikstura z terpentyną i znalazłam informację, że wyciągi- żywice z sosny działają rozpuszczająco na złogi na kości... , to mogłoby tłumaczyć skuteczność tej maści. Pozdrawiam.
data: 2010.07.14
autor: Aida
 
 Rene a może dziecko Agnieszki nie chce jeść bo organizm mu podpowiada że na razie ma dość? Przecież tak jest np z kawą, smakuje, smakuje ale przychodzi moment że odstawiamy na jakiś czas bo odrzuca nas od niej. Ja miałam tak z owsianką na początku lata, co ugotowałam rano po 1,2 łyżkach nie byłam wstanie wziąć więcej do ust. I głowa mnie bolała zaraz po tych 2 łyżkach i oblewał mnie pot. Nie jadłam chyba tydzień i wróciła chęć i smak. Myślę że owsianka w porze lata może okresowo nie smakować a nie że od razu gotuje się ją niesmaczną. Zresztą jak 14 miesięczne dziecko ma inaczej wytłumaczyć że np źle się czuje po niektórych potrawach? Odmową jedzenia tychże. Mój synek za nic teraz nie tknie rano kawy zbożowej a wcześniej wołał o nią zaraz po przebudzeniu. Dla mnie to jasne-organizm mu mówi że na razie dość kawy a nie że zaczęłam nagle gotować niedobrą.
data: 2010.07.14
autor: szyszka
 
 Erno, ja nigdzie nie napisałam, że ich nie akceptuję. Są jednak czyny, które można wybaczyć dopiero po zadośćuczynieniu. Tyle.
data: 2010.07.14
autor: Jolik
 
 AgnieszkoS, skoro Twoje dziecko nie chce jeść owsianki tzn że jest niedobra, postaraj się ugotować lepszą, smaczniejszą. A czy Ty chiałabyś jeść pierwszy posiłek o 13 ? Twoje dziecko nie je pół dnia a Ty problemy z kupą przypisujesz toksynom? Tylko mi niczego nie tłumacz poproszę. To pytania retoryczne rzecz jasna ! Śpij i śnij dalej....
data: 2010.07.14
autor: Rene
 
 Cd. przepisu bo mała mi na kolanach rozrabiała: nie wiem jak zrobić z tym szfranem, bo wg pierwotnego przepisu powinnam rozpuścić go w pół szklanki wody. No to smaki nie tak po kolei. Całość z ryżem oczywiście, a większe gnoty wyrzucam na rosół.
data: 2010.07.14
autor: ika
 
 Witam, przepis na tażin, proszę o poprawki i komentarze jeśli coś nie tak. 1. kurczaka rozebrac na kawałki, pokroic razem ze skóra i gnotami. 2. zalewa: olej, pieprz 1/2 łyżeczki, chili 1/2 ł., imbir swieży duzy kawłek, sól. 3. do zalewy włozyc mieso, dodac łyzeczke kurkumy i odstawic na pół godziny. 4. obsmażyc na patelni i przełozyc do rondla 5. cebule zeszklic i dołozyc do miesa 6. pół łyzeczki szafranu dodac i pół szklanki wody. piec, na koncu pieczenia dodac orzechy i rodzynki wg uznania
data: 2010.07.14
autor: ika
 
 Sluchajcie, mam pilne, obiadowe pytanie:)chcę na bazie rosołu ugotować zupę z zielonym groszkiem, tę z książki. Czy mogę na końcu, w smaku ostrym dodać rosołek?(tak myślę jeden słoik)Zagotować i gotowe, czy też w innym momencie go wlać?I czy może być zimny wlewany, czy gorący?Może to nie całkiem ważne, ale nie chcę sknocić/ Dzieki i czekam:))
data: 2010.07.14
autor: Aneta z P.
 
 Mam pytanie czy macie jakis kokretny przepis na kapiel w zielu ostrożeniu czy dwa opakowania moga byc na cala wanne czy to za malo zeby cos pomoglo ??
data: 2010.07.14
autor: Kasia_
 
 Anusko, wiem o czym piszesz i wiem, że to trudne, ale trzymam za Ciebie kciuki. Myśl o sobie pozytywnie, wzmacniaj swoje pozytywne cechy, szukja rzeczy w których jestes dobra i tam kieruj swoja energie. Taka moja rada, a dzieciatko i Ty bedziecie w lepszej kondycji. Za duzo Twój maluszek bierze na siebie, nie pozwól na to.
data: 2010.07.14
autor: Anula z Czeladziowa
 
 Agnieszko S. Krowa ryczy a dziecko płacze. Zwracam na to uwagę, bo "język jest tłumaczem serca".
data: 2010.07.14
autor: MartaM
 
 Agnieszko S., ja sie dziwię że wolisz małego karmić w nocy a w dzień nie. Jednak nocne karmienie to i twój przerwany sen, a w dzień to przecież nie problem nakarmić dziecko swoim mlekiem nawet do lat trzech. Wystarczy tylko zdyscyplinować dziecko mowiac ze 1 czy 2 razy dziennie dostaje cyca. W końcu to coraz większe dzieci i rozumieją. Przynajmniej ja wolałam sie wysypiać a nie chciałam rezygnować z karmienia za wcześnie.
data: 2010.07.14
autor: Ewa S.
 
 Ja na początku PP powiedziałam rodzinie, że moje dzieci mają alergie na mleko krowie, czekoladę i konserwanty w słodyczach. Herbatę mam zawsze w termosie - mówiłam, że bardzo się niecierpliwią i jak chcą pić to od razu. Dzieciom tłumaczę zasady zdrowego odżywiania i to nie w kulcie pp ale tak ogólnie. Chociaż jak razem gotujemy to tłumaczę kolejność smaków. Generalnie wrzuciłam na szeroko rozumiany luz. Nie tłumaczyłam nikomu co i jak gotuję, po prostu gotuję i używam dużo przypraw bo tak lubimy, kolejności pp nikomu nie tłumaczę, bo i po co. Jak do mnie przychodzą na imprezy wszystko jest pp- ale nikt o tym nie wie, chyba że ktoś pyta o przepis. Jak ja idę na imprezy to staram się wybierać "bezpieczne" produkty, no, nie powiem, czasem coś tam zgrzeszę żywieniowo - ale to przecież nie koniec świata. No i sama się nie dziwię z dziwactw innych ludzi. Bardzo staram się akceptować wszystkich, takimi, jacy są. A jeśli ktoś mnie nie akceptuje, to jest jego, a nie mój, problem. Lilianna
data: 2010.07.13
autor: Lilianna 33
 
 Anuśko, nie możesz drżeć we własnym domu o to, że ktoś nagle przyjdzie i będzie Cię rugał jak dziecko, za Twoje osobiste decyzje. Jeśli chcesz spokoju musisz go w sobie odnaleźć i CHRONIĆ! Jest takie przysłowie, które bardzo lubię i którym się podpieram w razie potrzeby "Mój dom jest moją twierdzą" Myślę, że należałoby POGONIĆ wszystkich, którzy przychodzą by Cię pouczać. Nie wiem tylko, czy znajdziesz na to siły w tym momencie? Tymczasem polecam książkę "Sztuka mówienia Nie" H.Cloud, J.Townsend i pozdrawiam serdecznie.
data: 2010.07.13
autor: Joanna z-Ego
 
 Acha, jeszcze jedno....pojawiły się dość bolące pryszcze na policzku i na czole. Wiem, wiem, już kiedys pytałam -stres zrobil swoje. Ale w kontekście teraz nerek - czy one coś oznaczają, czy na coś zwrócić uwagę?Dziękuję za cierpliwość:)
data: 2010.07.13
autor: Aneta z P.
 
 Elu - nie wiem. Myślę, że nie każdy powinien ich unikać, ta porada dotyczyła akurat sytuacji córki, jej kondycji , stanu zdrowia. Nie wiem tylko, może mi poradzicie, a moze p. Ania odpowie przy następnym wpisie - jak często podawać kilerkę? Codziennie?nie wiem właśnie, jak rozgrzać, a nie przegrzać organizm...szczególnie teraz, przy tej pogodzie. Rosołki pijemy co drugi- trzeci dzień, oczywiście te całoroczne. Ale może można częściej? No i ile razy kilerka? Będę wdzięczna za odpowiedź, bo nie chcę zawracać głowy p. Ani. POzdrawiam wszystkich serdecznie.
data: 2010.07.13
autor: Aneta z P.
 
 Radna, mój maluch - 14 miesięcy - w ogóle nie chce jeść rano. Je dopiero około 12-13. Domaga się cyca, ale ja już dawno nie daję mu w ciągu dnia, więc jak ryczy to się nie poddaję - proponuję herbatkę lub zupkę, a jak nie chce to dalej ryczy. W końcu przestaje i łapie za herbatkę lub nic. Jak raz się poddam to później będę musiała znowu karmić go w ciągu dnia i to coraz więcej bo on odmawia mi wtedy posiłków i oczekuje tylko cyca. Jest już na tyle duży żeby zrozumieć, że cyc jest tylko wieczorem i w nocy. Nie wiem dlaczego nie chce rano jeść - na widok owsianki zaczyna się denerwować a zupki je. Nie zjadł więc od około tygodnia owsianki i mamy problemy z kupą - na buzi pojawiły się krosteczki, które ja przypisuję toksynom, bo dieta bez zmian...
data: 2010.07.13
autor: Agnieszka S
 
 Po co fizyka kwantowa? Po to Erno, żebyśmy ze swoją intuicją nie siedzieli dalej na drzewie. Pozdrawiam.
data: 2010.07.13
autor: Dasza
 
 zapomnialam dodać że mam również refluks i zpalenie przełyku...
data: 2010.07.13
autor: Megi
 
 Witam!Anulo z Czeladziowa myślę, że jest dużo racji w tym co piszesz.Rodzina nie odpuszcza,atmosfera napięta.A ja nie mogę przejść nad ich zachowaniem do porządku dziennego.Chcę przecież jak najlepiej dla swoich dzieci, czy tak trudno to zrozumieć?Ja już nie tłumaczę,bo nie mam siły i tak do nich nie trafia.Wiem, ze tak ma być, może kiedyś to zaakceptują, ale póki co ze zdenerwowaniem oczekuję wizyty któregoś z dziadków lub wuja, bo takowa zawsze oznacza , że zacznie się uświadamianie mnie , że źle karmię swoje dzieci i obdarowywanie ich słodyczami.Doszło już do tego, że ograniczyłam do minimum wizyty u rodziców i choć jest mi z tym bardzo źle wiem, ze tak trzeba-przynajmniej na razie. Dobrze, że jesteście:)
data: 2010.07.13
autor: Anuśka
 
 Witam, prosze o porade na powracające problemy: zapalenie jelita grubego, biegunki, nadżerki żoładka. Ważna informacja -śledziona usunięta 20lat temu. Wiem juz ze kwaśnego nie powinnam. Moze jest kilka zalecanych potraw które mozna jeść bezpiecznie. gotowany indyk, marchewka, dynia? Po prostu juz nie wiem co mogę jeść. Prosze o pomoc i dziękuje z góry. A już niedługo zadzwonie do Pani Ani i będę ją błagać o konsultacje.... Żeby jedzenie nie sprawiało bólu..
data: 2010.07.13
autor: Megi
 
 Witam.Oj Jolik! a gdzie akceptacja? o nas też mówią głupie.Serdecznie pozdrawiam.Ps. Ostróżko jeżeli zaufamy swojej intuicji to poco nam fizyka kwantowa.Nowa ja tylko pasteryzuje rosół i pasztet.
data: 2010.07.13
autor: Erna
 
 Witam, mam zamiat zrobic pastę z ciciorki na kanapki?doczytalam w archiwum, że w książce jest błąd ale juz nie znalazlam gdzie trzeba skorygowac?paste bede robila z puszkowej cieciorki, prosze o pomoc pozdr
data: 2010.07.13
autor: Tania
 
 Witam.Niezwykle mnie oczarował,ubawił i zmobilizował film na stronie Dawida Icke pt" Nowa biologia=umysł ponad materią"Polecam wam dziewczyny,troche tam fizyki kwantowej ale autor tak o tym mówi że wszystko proste jak drut.Dla zachęty zacytuję końcowe zdanie "Jesteśmy odpowiedzialni za wszystko co nam się przydarza " i to trudno przełknąć a więc aby nie popadać w panikę autor dodaje" od chwili w której to sobie uswiadomimy, jesteśmy odpowiedzialni za wszystko co nam się w życiu przydarza"Łapiecie to? I tłumaczy to za pomocą fizyki kwantowej używając języka bardziej przystępnego niż Dan Winter.Pozdrawiam
data: 2010.07.13
autor: ostróżka
 
 Trzech facetów okłamało mnie o raz za dużo. Całe szczęście, że mam męża, który mnie wspiera i przyjaciół, którzy nigdy mnie nie okłamują. Powiedzieli "pokaż co potrafisz"... Pokazałam... Dwóch stało i się gapiło, a jeden zapomniał jak się nazywa. Cóż... Ja bez nich przeżyję. Głupki.
data: 2010.07.13
autor: Jolik
 
 Żywienie według pp stosuję od niedawna. Nie wszystko pewnie robię tak jak trzeba, jeszcze daleka droga przede mną. Moje dziecko chętnie je owsiankę, zupki miksowane, pije herbatkę TLI. Odstawiłam mleko modyfikowane, nabiał i slodycze. Powiedzcie proszę czy bardzo mu zaszkodzę jak czasem zje coś gotowanego ,, normalnie"( u rodzinki). Czy przechodząc na pp trzeba definitywnie odciąc się od dawnego zywienia?Też gotowanego, ale inaczej. A i przyznam czasem i z powodu jeszcze mojego nie zorganizowania. Jak wekujecie zupki i mięsko? Czy gorące wlewacie do słoików i już czy trzeba to jeszcze zagotować? Ile dni w lodówce może takie jedzonko postać, bo przyznam czasu mi brakuje. Jak czytam posty nowych osób to widzę, że mają podobne problemy ( brak czasu). faktycznie gotowanie według pp jest bardzo czasochłonne, ale smaczne ;) Chciałam jeszcze podziękować, że mądre wpisy z których laicy mogą czerpać do woli. Podoba mi sie również, że nikt tu nikogo nie przekonuje do swoich racji, nikt nie namawia. Pokazuje się jedynie drogę , którą można wybrać lub nie. Pozdrwiam wszystkich.
data: 2010.07.13
autor: nowa
 
 Agula. Całkiem dobry przepis, można przerobić pod 5P, Ty już w zasadzie chyba przerobiłaś. Ja wrzucam bataty do zup miksowanych raz po raz, czasem do sosów dla P.* W czasie upałów każdy je mniej... u nas na topie fasolka szparagowa i bób, schładzamy się jak możemy. Litrami leje się herbatka, zupa, mięso symbolicznie, ale jest każdego dnia. W sobotę zasiedliśmy na działce przy smażonej sielawie! Cud miód, rarytas okolicznych jezior raz/dwa razy w roku.*Upał jest:) i super! po tak ciężkiej zimie się należy. Pozdrawiam:)
data: 2010.07.12
autor: LidiaP
 
 czolem kobitki;) Mam zapytanie,co sadzicie o slodkich ziemniakach? wyszperalam w necie przepis na zupe ze slodkich.Co prawda nie nasza PP ale mozna przerobic.Tylko czy w naszej kuchni bedzie ok? 8 zabkow czosnku 1kg batatow szklanka czerwonej soczewicy 1l bulionu warzywnego lub rosolu 3 galazki swiezego rozmarynu 200ml slodkiej smietanki sol, pieprz, cayenne do smaku Czosnek posiekac i przesmazyc. Dodac pokrojone w kostke bataty i wsypac soczewice. Zalac bulionem, dodac rozmaryn i gotowac na wolnym ogniu (im dluzej zupa sie gotuje albo lezakuje np przez noc tym mniej slodka i przynajmniej dla mnie smaczniejsza). Wyjac rozmaryn, doprawic, dodac smietanke i zmiksowac. Podawac z pieczywem czosnkowym.
data: 2010.07.12
autor: Agula
 
 Ewo S. dziękuję! ***Radna, mój mały tez je mniej i rzadziej. Siedzi w hustawce cały czas, bo w ten sposób ma ruch powietrza. Oprócz cyca, daje tez mu kilka razy dziennie herbatki po kilka łyczków. Dzieciak ma skonczone 7 miesiecy.
data: 2010.07.12
autor: Dagder
 
 Witam. Czy Wasze Dzieci też teraz znacznie mniej jedza w tych upałach? Mój Pótoraroczniak protestuje najbardziej z zupami - w ogóle popołudniowej nie tyka :( A tak to gulasz ble i ty;lko ziemniaczki. Kaszki jakoś wciskam mu. Jam załamana. Tyko chce cyca, a ja juz tak często piersi nie chcę mu dawać i nie wiem czy się zaprzeć i nie dać, czy po prostu zważyszy na okoliczności pogodowe tak może być...Dziekuję.
data: 2010.07.12
autor: Radna
 
 Problemy zębowe. Wiatm. Moje dziecko też ma taki osad i to najprawdopodobniej jeszcze pokutują ciążowe problemy pęcherzowe własnie. Ostatnio czytałam, że oczywiście z pastą do zębówi ich "higieną" tez nie należy przesadzać bo to przynosi wręcz odwrotne skutki. Polecane natomiast były płukanki, ale nie taki ziołowe. niestety żadne przepisy nie były podane. Może Pani Ania coś na ten temat nam skrobnie i oświeci co z tymi zębolkami robić :) Wiem, wiemy, że dyscyplina itd. :) Ale takie własnie higieniczne wspomaganie mnie interesuje :) Pozdrawiam
data: 2010.07.12
autor: Ina
 
 Witajcie, moj maly azs-sik ma juz ponad 10 miesiecy i 8 zabkow. Chcialby juz zaczac gryzc co nieco. Ale co????? Mam na mysli jedzonko, oczywiscie :). Dodam, ze na chlebek reaguje :( Poradzcie prosze. Pozdrawiam cieplo
data: 2010.07.12
autor: Agnieszka P z L
 
 Dagder, ja w kwestii imbirówki jeśli nadal pytanie aktualne. Nie wiem czy to przyczyna bólu głowy, ale raczej kubek imbirówki na raz to za dużo. P. Ania w książce tez pisała ze pić po trochu i małymi łykami. I było też na forum że imbirówka lepiej działa jak jest pita kilka razy dziennie po trochu, czyli najlepiej rozdziel sobie ten caly kubek na 3 razy, wiec tak po ok 80 ml na raz. P. Ania też chyba kiedyś pisała że nie pijemy całej szklanki na raz.
data: 2010.07.12
autor: Ewa S.
 
 Utykająca i inne osoby podaję przepis dla cierpiących z powodu tzw.ostrogi. Moja mama dostała ten przepis od przypadkowej osoby, która także miała ten problem. Terapia skuteczna, nie wiem na jak długo, na razie minął miesiąc i stopy, jak twierdzi mama, nie bolą.Podobno ten ból jest nie do opisania. Należy rozbić 2 jaja i razem ze skorupkami włożyc do słoika. Zalać 50ml terpentyny i 50 ml octu 10%. Trzymać w zakręconym słoiczku, potrząsać co jakis czas. Po 10 dniach zrobi się z tego emulsja , którą należy smarować bolące miejsca na piętach. Zapach , niestety, niezbyt miły. Pozdrawiam.
data: 2010.07.12
autor: Aida
 
 Aneto z P dlaczego nie uzywac płukanki do zębów? pozdrawiam
data: 2010.07.11
autor: Ela B
 
 Dzięki wielkie za wszystkie słowa do mnie. Już się troszkę ogarnęłam. Książkę chętnie przeczytam ale teraz czasu nie ma. Zupki i gulasze oczywiście robię hurtowo i w słoiki. Inaczej nie dałoby rady. Zupy-mix to też u mnie podstawa. Mimo wszystko czasu mi brakuje. Wcześniej jeden czy dwa dni z chłopem w kuchni spędziłam w między czasie z dzieciakiem i jedzonka miałam na tydzień a nawet i dwa, a teraz ciężko mi samej nagotować gdy ten brzdąc ciągle by chciał mieć mnie przy sobie. Tak czy siak z głodu jeszcze nie padam coś tam sobie upichciłam i z pozytywnymi myślami i uśmiechem na twarzy lece pędze dziś do szpitala :) Pozdrawiam was babeczki ciepło i ciesze się, że pp-owe jedzonko istnieje :)
data: 2010.07.10
autor: Anka
 
 Witaj Kasiu! Ja już jestem wprawdzie po porodzie 2 tygodnie. Używałam w ciąży i teraz też używam ostrożenia do podmywania. Działa super!Jeżeli chodzi o picie w postaci herbatki to nie wiem.Pozdrawiam ciepło
data: 2010.07.10
autor: Mama Natki
 
 Anuśko, może to ci pomoże. Obgryzanie paznokci to powstrzymywanie się od agresji, to co pokazuje skóra to też emocjonalne. Warto przyjrzeć sie emocjom w domu. Taki maluszek chłonie jak gąbka to co dzieje się w otoczeniu. A moze to Twoje emocje w stosunku do klanu rodzinnego zwiazane z pewnościa siebie i drogi która wybrałas?
data: 2010.07.10
autor: Anula z Czeladziowa
 
 CZeść Kasiu. Ja jestem już na finiszu ciąży i miałam problem ale nie ze swędzęniem tylko z suchą skórą i przesuszonymi włosami ratowały mnie kąpiele w ostrożeniu . Cherbatek raczej nie robiłam, jak nie pisze czy szkodzi a pani Ania nic nie sugerowała w książkach to lepiej w ciąży nie eksperymentować. Mi pomogły same kąpiele i płukanki na włosy.A w szustym miesiącu to maluszek zaczyna rosnąć brzuszek jest większy, ja mam do tej pory silny ucisk na wątrobę i silny na jelita. Pomaga mi dieta i tego się trzymam. Pozdrawiam
data: 2010.07.10
autor: aszkah
 
 Witam!Jestem przekonana, że PP służy mnie i mojej rodzinie,dlatego będę robić swoje:)i już.Dzięki dziewczyny za mądre słowa.***Mój 2 latek znów ma katarek, a poza tym na nóżce pojawiła mu się plamka wielkości 20groszówki, o lekko czerwonych łuszczących się brzegach-ma to juz od mniej wiecej miesiąca.Lekarz zdiagnozował to jako zmiany grzybicze.Zapisał maść ze sterydem, a na katarek Clarityne i limphomyozot lek homeopatyczny.Rozmawiałam z P.Ania,gdyż nie bardzo wiedzialam co robić.I otóż dowiedzialam się, że grzybica ujawnia się w organiźmie z nadmiarem wilgoci.Zalecenia P.Ani to więcej smaku gorzkiego i ostrego w potrawach.Częste kąpiele w ostrożeniu i nasza kawka zbożowa, kilerka ewent.imbirówka-i tu problem , bo mały za nic nie chce wypić imbirówki:(Mati od 10 miesięcy nie je słodyczy(sporadycznie u dziadków i to znikome ilości),ciast,nie pije mleka ,nie je owoców,zimnych napojów itp.Coś jednak jest nie tak, cos jeszcze robię źle, gdyz pojawiają się, te uciążliwe katarki,kaszelki no i teraz być może jeszcze ta grzybica-w poniedziałek zrobię mu badania-zobaczymy.W kupce ponownie śluz i synek znów jest b.niespokojny, nerwowy, ogryza paznokcie, nawet u nóg. Pani Aniu gorąco dziękuję za poświęcony mi czas i wyjaśnienia:) Pozdrowienia dla wszystkich:)
data: 2010.07.10
autor: Anuśka
 
 A. z Krakowa, pamiętam, że moja córka w wieku dwóch lat potrafiła zjeść łyżeczką gęstą zupkę i gęstą owsiankę. Z gulaszykiem wymieszanym z ziemniaczkami też sobie radziła. Rzadsze zupki piła z kubeczka. Do rączki dostawała tylko chlebek z pieprzem albo kluski śląskie.
data: 2010.07.09
autor: evita
 
 Anko, spróbuj robic gulasze/duszone mieska w wiekszej ilosci wody. Zawsze toć ci troche wiecej sosu wyjdzie zageszczonego mąką ziemniaczaną, i bedziesz miała na kasze, ziemniaczki, czy do chleba w jakiejs głodnej sytuacji kryzysowej... Owsianke gotuj/i wekuj sobie na 3 a nawet 4 dni od razu, to samo z zupą, i gulaszem. 3-4 dni spokojnie dadzą rade, tylko po wystygnieciu od razu do lodówki. Byles miała owsiane, gulasz i zupe do popijania. Do miskowanej nie musisz siekac warzyw, wiesz o tym?. Trzymaj sie i nie zaniedbuj siebie i małego. Jest dla kogo życ. Bądz dzielna. Sciskam.
data: 2010.07.09
autor: Dagder
 
 Mam pytanie czy bedac w ciaży mozna normalnie kapać sie w zielu ostrożenia i pic tez herbate z tego ziela. Może ktoś by mi mogl szybko odpowiedzieć , bo mam swedzenia w czasie ciązy i na opakowaniu wlasnie sa wskazania do tego typu swedzen, jednakże o przeciwskazniach nic nie ma napisane. Pozdrawiam
data: 2010.07.09
autor: Kasia_
 
 Witam, mam pytanie odnośnie przygotowywania warzyw. Czy można je piec w piekarniku gazowym? dodaję do nich przyprawy: sól, pieprz, oregano, zioła prowansalskie,bazylia i pokrojoną drobno cebulę, układam wszystko na blaszce i piekę 30 min. są bardzo smaczne, ale nie wiem czy w pp nie zaleca się raczej gotowania i smażenia. Proszę o odpowiedź. chodzi mi o to, że jak je gotuję to robi się z nich taka papka, na parze nie są zalecane, a do smażenia na tłuszczu jestem trochę uprzedzona. Rozmawiałam ostatnio przypadkiem z dietetykiem i powiedział, że oliwa w wysokiej temperaturze traci swoje właściwości i lepiej nią polać jedzenie już przygotowane. Zaleciła cztery łyżki dziennie po jednej do każdego posiłku, bo wcześniej wogóle nie używałam tłuszczu, choć jadłam bardzo dużo masła do kanapek i ziemniaków. Co o tym sądzicie?
data: 2010.07.09
autor: Monika
 
 Anko, jeśli masz ochotę poszukać i zamówić, to polecam książkę Tiziano Terzaniego "Nic nie zdarza się przypadkiem". To opowieść o chorobie, walce z nią i wreszcie o zaakceptowaniu tejże choroby jako części siebie. Pogodna, mądra, optymistyczna i pięknie napisana. O tym, że najważniejsza jest harmonia ze światem i samym sobą. Poza tym dasz radę :)
data: 2010.07.09
autor: DanusiaA
 
 Lidio i Alino dziękuje! Staram się trzymać emocje i nerwy na wodzy ale ciężko. Gdzieś w środku czuje,że damy rade ale chwilami zapominam o tym. Mały na cycu najchętniej by wisiał co godz i w dzień i w nocy. A ja jak już mam czas ugotować to przypalam wszystko a nawet spalam. Dziś aż sąsiadka dzwoniła czy coś się przypadkiem u mnie nie pali, więc na obiad były tylko pyry bo z mięska węgiel w rondlu został. Żebym ja tylko nie zaniedbała tego gotowania i się nie pogorszyło ze skórą małego. Teraz mam 5min na odpoczynek więc lece wykopyrtnąć na wyro przywoływać dobre myśli. Pozdrawiam!
data: 2010.07.09
autor: Anka
 
 DAGDER, bardzo pomogłaś, dziękuję Ci aniele. Irena
data: 2010.07.09
autor: Irena K. z Ostrowa Wielkopolskiego
 
 Hej dziewczyny. Ostatnio opiekunka mojego rocznego synka wspominala że dobrze by było żeby niuniuś uczył się powoli samodzielnego jedzenia (na razie rączkami) i tak mnie zastanawia na jakim etapie Wasze pociechy same uczyły się jeść, ponieważ nasze PPowe zupki i kaszki to rączkami byłoby ciężko zajadać nie wspominając już o abstrakcyjnych malowdłach na ścianach które na pewno by się pojawiły przy samodzielnym jedzeniu łyżeczką:) Czy ew. gotowane ziemniaczki w kawałeczkach czy kawałeczki kluski śląskiej, kluseczki lane przy podawanym przez osobnika dorosłego łyżeczką gulaszyku, dziecko może jeść samodzielnie rączkami? pozdrawiam wakacyjnie:)))
data: 2010.07.09
autor: A. z Krakowa
 
 Anka, to normalne, ze w takiej sytuacji najpierw wpada sie w dolek, ale z czasem wyprostujesz sie, wyrownasz emocje i bedziesz robic to co ci podpowie intuicja a ppowskie jedzenie doda sil. Emocje trzeba uspokoic, uwierzyc ze wszystkie choroby sa do wyleczenia i zmobilizowc sily. Wysylam ci bardzo duzo cieplych, dobrych mysli i trzymam kciuki za ciebie bo wierze ze jestes wystarczajaca silna zeby podolac tym wyzwanion, jakie przed toba stoja. Ostatnio przyczytalam niesamowita ksiazke - Quantenheilung (Quantum Healing)czyli leczenie kwantami - Franka Kinslowa. Nie wiem czy juz przetlumaczona na polski. Moze dla niektorych to taka nowa amerykanska moda, ale do tego jest CD z konkretnymi cwiczeniami, miedzy innymi w pokonywaniu bolu albo opanowywania negatywnych emocji. Wspominam o tym tylko dlatego, ze juz 2 razy pokonalam dzieki tym cwiczenion bardzo silna migrene - dla mnie to prawie jak cud. A wiec wierzmy w cuda! Pozdrawiam bardzo cieplo
data: 2010.07.08
autor: AlinaSG
 
 Mimi dziekuje za rade , to tylko mi pozostaje cierpiec przez ponad dwa miesiace, co prawda staram sie trzymac diete ale widocznie chyba za nalo rygorystyczna . MI skolei powiedzial lekarz ze to uczulenie, A ja do 5 miesiaca super sie czulam tyle ze od 6 miesiaca jakos zaczely sie problemy, no coz jak to wszyscy mowia tak musi byc bo to ciaza.
data: 2010.07.08
autor: 
 
 Mam pytanie odnośnie imbirówki. Czemu po jej wypiciu boli mnie głowa? Nie tylko mnie bo i mój mąż tak reaguje. Czy piję jej za dużo na raz (kubek). Czy lepiej ten 1 kubek pic po trochu w ciągu całego dnia? *** p. Ireno K. lukrecji również nie powinny pic kobiety w ciązy i mamy karmiące, ale chodzi o lukrecję spożywaną samodzielnie i przez osoby na "starym" jedzeniu (sery, mleko, kurczaki, zimne, surowe itp), nie w żywieniu polecanym przez p. Anię. W naszej herbatce, gdy jest obstawiona m.in tymiankiem i imbirem ma działanie korzystne. Cudnie wpływa na laktację, oraz głaszcze naszą śledzionę, nawilża organizm i pomaga utrzymac go w równowadze. Mam nadzieję że trochę pomoglam. Pozdrawiam.
data: 2010.07.08
autor: Dagder
 
 Aniu. Za bardzo się nie wyżaliłaś. Przychodzi mi tylko jedna myśl od Aniołów, że każdy z nas dostaje takie zadania, z którymi ma w sobie siłę by im poradzić, by podołać. Czego Ci życzę! Pilnuj bardzo siebie na ile będziesz umiała, a reszta będzie sie układać tak jak ma być i będzie dobrze!*Ata, jest wiele "groźnych" chorób i straszenie nimi niczego nie wnosi oprócz strachu właśnie. Izabela jest zapewne wystarczająco zaniepokojona. To co wyczytała i napisała Dagder, to chyba wszystko co jest na Forum w tej sprawie, bo przeglądałam swego czasu. Myślę, że powinnaś Izabello zadzwonić śmiało do pAni:) Wszystkich pozdrawiam:)
data: 2010.07.08
autor: LidiaP
 
 Pani Aniu, czytałam u ks.Klimuszki, że lukrecji nie mogą przjmować ooby w podeszłym wieku. Jaka może być tego przyczyna. Czy w naszych herbatkach mogą ją przyjmować. Pozdrawiam. Irena
data: 2010.07.08
autor: Irena K. z Ostrowa Wielkopolskiego
 
 Przepraszam. Chyba się za bardzo wyżaliłam w poprzednim poście. Samo tak się napisało. Nawet o tym nie myślałam. To chyba dlatego, że nie bardzo mam z kim teraz porozmawiać. Pozdrawiam i grzecznie idę zalać smutki jakąś zupką. Dobrze, że mimo tego stresu apetyt jako tako mam bo wystarczająco już chuda jestem.
data: 2010.07.08
autor: Anka
 
 Może faktycznie te nieprzespane noce to moje emocje bo póki co nic nie skutkuje. Raczej nie kaszle, głodny raczej co 0,5-1 godz nie jest... ale jak tu zapanować nad emocjami? Tym bardziej teraz, gdy dowiedziałam się, że mój narzeczony ma raka. Ma dwadzieścia parę lat i raka na pół łydki! AZS małego wydaje mi się być teraz małym pryszczem gdzie jeszcze dwa dni temu było czymś wielkim i trudnym do pokonania. Najgorsze, że nie mam możliwości pomóc narzeczonemu. Jest w szpitalu w innym mieście. Nawet nie zaniosę mu jakiejś dobrej strawy. Chyba mnie jeszcze bardziej nieprzespane noce czekają bo teraz nie mam sił na dyscyplinowanie małego i kompletnie nie wiem jak panować nad emocjami.
data: 2010.07.08
autor: Anka
 
 Beato, szczoteczka elektryczna podczas pracy wytwarza wibracje, które niekoniecznie dobrze robią nerkom. to na pewno bardziej skomplikowane :)), ale mnie to wystarcza, wierzę p. Ani bez gadania:)Myślę, że nie wszystkim szkodzi. ja też myję elektryczną szczoteczka.Pozdrawiam:)
data: 2010.07.08
autor: Aneta z P.
 
 Izabela, telefon do szefowej. Gorączka pokazuje ze organizm walczy. A p. Ania pisała kiedys o kleszczach "A propos kleszczy – jeśli jesteś na naszym jedzeniu i się dyscyplinujesz, niczego się nie musisz obawiać. O czym Ty myślisz, o jakich antybiotykach? Pozdrawiam wszystkich serdecznie", "Pani Joanno, ja miejsce po kleszczu smarowałabym nalewką bursztynową przez kilka dni i nic więcej." "Zainteresowany, jeżeli to kleszcz, to proszę użyć pincety, a potem ostrożeń. "Ziół na boreliozę nie znam, ani też nie udzielę Pani porady na forum. Proszę korzystać z zaleceń książkowych, na pewno one syna wzmocnią. Konsultacje odbywają się wyłącznie bezpośrednio."
data: 2010.07.08
autor: Dagder
 
 Izabelo - weź antybiotyk.nie chce mi się wierzyć,że jesteś tak beztroska.Co tu ma PP to rzeczy.Chcesz ,żeby dziecko miało boreliozę? Wiesz jaka to straszna choroba? To jest praktycznie zagrożenie życia, a ty na forum piszesz? Tego nic nie wyleczy, oprócz antybiotyków podanych SZYBKO!!!
data: 2010.07.08
autor: Ata
 
 Aneto z P. a dlaczego córka ma odstawić elektryczną szczoteczkę? Ja takiej używam od kilku lat (płynów do płukania nie) i jest ok ale chciałabym wiedzieć czy coś jest nie tak z używaniem szczoteczki?
data: 2010.07.08
autor: beata
 
 Witam wszystkich serdecznie :) na PP jestesmy z całą rodzinką od dwóch lat, dzieki temu żywieniu wyleczylam siebie , męza i dzieci z wielu powaznych chorob. Za co bardzo dziękuję Pani Ani ! ale teraz mam problem, jestem przerażona i nie wiem co robic ? W niedziele synka (2,5 rozku )ugryzl w udo kleszcz , siedzial tam kilka minut, po czym mąż go w calosci wyciągnął. Po dwoch dniach wystapila wysoka gorączka . Utrzymuje sie cale dnie i noce wachajac sie od 38 do 39,6 stopni C. Rumien sie nie pojawil, ale lekarz każe podac zapobiegawczo bardzo silne antybiotyki. Nie wiem co robic synek jeszcze nigdy nie dostawal antybiotykow ( tylko dzieki mojemu silnemu sprzeciwu ). Bardzo prosze o pomoc , co robic ?????????
data: 2010.07.08
autor: Izabela
 
 Kasiu, ja w ciąży dwa razy miałam problem ze swędzeniami. Za pierwszym razem jadłam same surówki, piłam soki z marchwi i objadałam się owocami, bo myślałam, że to zdrowo. To było 19 lat temu. Potem było ciut lepiej, ale też skóra swędziała. lekarz mówił, że to słaba, uciskana wątroba jest przyczyną. I tak było, ale co z tym zrobić nie powiedział. Musiałam cierpieć. Mąż smarował mnie spirytusem dla ulgi- okropność. Ja teraz wiem, że dieta może zmienić wszystko!I nie będzie swędzenia. przeżyłam to w trzeciej ciąży:)Powodzenia!
data: 2010.07.08
autor: Mimi
 
 Anuśko, nie każdy jest twardzielem. Jednym zaszkodzi innym nie, my mamy delikatniejsze dzieci i dlatego wybrałyśmy taką drogę (to że ona wzmacnia i są z niej ogromne pożytki to już inny, większy temat) Decydujemy się na to, co nam służy, do czego jesteśmy przekonane, a nie tylko pod wpływem reklamy czy wyczytanych informacji, że coś jest zdrowe, że coś zawiera. Oczywiście słyszałam od mojej rodziny, że przesadzam, ale można mi wybaczyć, biorąc pod uwagę historie chorób moich dzieci, ja na to że to nie przesada, że to zdrowy rozsądek. Tylko że po dwóch latach jako takiej konekwencji mojej to wygląda dla nich na coś więcej niż dziwactwa nadwrażliwej matki, nie ma uszczypliwych uwag,ba nawet dyskusji nie ma, odpuścili. Zniknął problem, a kto wie, może byłam jakims zagrożeniem że będę kogoś zmuszać do zmiany nawyków, do wystawania przy garach albo co gorsze do udowodnienia komuś że źle postępuje, a przecież nikt tego nie lubi. Ty karm swoje dzieci tak jak uważasz, ja swoje po swojemu, nie bierzemy udziału w konkursie kto zdrowszy, bo każdy inaczej uposażony. Mam nadzieję, że pomogłam i że w Twojej rodzinie niebawem się uspokoi. Serdecznie pozdrawiam
data: 2010.07.07
autor: Sasanka
 
 Witam Wszystkich . Mam pytanie do wszytkich a moze moglyby mi pomoc dziewczyny w ciazy , czy ktoras miala swedzaca skore na nogach???? najgorzej ,ze nie wiem co juz robic zeby zapobiec tym swedziom i chrostkach pojawiajacych sie przy okazji swedzenia.Prosze o jakiekolwiek rady . Z gory dziekuje
data: 2010.07.07
autor: Kasia_
 
 Może trochę drastyczne, ale obrazowe: bita od lat żona nie reaguje na kolejne złe słowo czy uderzenie, chyba że jest to akurat to przepełniające czarę, zaś żona w normalnym związku zareaguje na każde zelżenie gwałtownie (choćby szokiem). I tak to chyba jest z naszymi katarkami gdy inni jedzą serki pozostając ‘zdrowymi’.
data: 2010.07.07
autor: Ania ze Stacji Owsianka :-)
 
 Ja szczepie dzieci, ale odraczam ile się da te szczepienia w czasie i wyczekuję do ich najwyższej formy zdrowia, ponadto posiłkujemy się po szczepieniu homeopatią. Czasem skubniemy owoce - w sezonie i z drzewa wyrośnięte w pełnym słońcu, czasem czekoladkę, czasem upiekę jakieś ciasto. Dzieci "grzeszą" tym 1 raz w tygodniu, ja nieco częściej. No i w naprawdę gorące dni troszkę loda poliżemy. Staram się zachować zdrowy rozsądek i nie przesadzać z "grzeszkami". Tak robi Lilianna :-)
data: 2010.07.07
autor: Lilianna 33
 
 Witajcie. Jestem właśnie po rozmowie telefonicznej z p. Anią, której bardzo dziękuję :))Sprawa z osadem na zębach...okazało się, ze to osłabienie nerek. Córka 2 lata temu chorowała na urosepsę, zresztą po powrocie z ciepłych krajów, sporty wodne itd...Teraz najważniejsze jest dla niej trzymanie ciepła, a także przyglądanie się emocjom. Tak teraz kojarząc fakty- pojawił się ten osad w czasie sesji...Kilerka, rosołki jak najbardziej wskazane. Aha, i odstawienie szczoteczki elektrycznej i płynów do płukania zębów.No i dyscyplina , dyscyplina w jedzeniu. Kanapki i herbata to za mało, gdy jedzie na uczelnię, trzeba jeszcze dołączyć drugi termos- może to być kawa.No, tyle pamiętam. Pozdrawiam wszystkich.
data: 2010.07.07
autor: Aneta z P.
 
 AgnieszkoS, moze warto szukac przyjemności w spacerach, relaksujacej kapieli, czytaniu, muzyce lub po prostu lenistwie. Zajadanie słodyczy bierze się stad, że mieśnie wysyłają sygnał do mózgu o szykowaniu się do ataku-walki i potrzebują szybkiego "zastrzyku" energii. Walka i atak sa tu bardzo pierwotne, mozna to odczytac na wiele sposobów. Pewnie wątroba ma tu dużo do powiedzenia. Wiec moze zamiast ładować energię, chwile odpocząc i pobyc ze sobą:)
data: 2010.07.07
autor: Anula z Czeladziowa
 
 Agnieszko S., dopóki jest pod Twoją opieką i jeśli Ty nie popełniasz błędów, to nic mu nie grozi. A jak później sam je zacznie popełniać, to już nie Twoja wina. Przekaż mu swoją wiedzę i daj wolny wybór. W końcu chłopaki też potrafią nieźle czarować w kuchni... i nie tylko w niej ;).
data: 2010.07.07
autor: Jolik
 
 Dzień dobry drogim forumowicz(k)om! to znowu ja ;] Pani Aniu, bardzo bardzo dziękuję Pani za poświęcany mi w postach czas. oboje z mężem jesteśmy Pani bardzo wdzięczni za obie Pani książki. to dzięki nim, dzięki PP, wszyscy czujemy się dużo lepiej. z radością patrzymy na naszego malca jak z dnia na dzień wygląda coraz lepiej. opalony, pełen energii, z apetytem, bez kataru, spokojnie przesypiający noc. ja w ciąży czuję się super, a jaki mam apetyt! * Anuśko jeśli mogę coś od siebie. najważniejsze, żebyś Ty była przekonana, że słusznie postępujesz. w książkach Pani Ani jest chyba właśnie takie stwierdzenie, że studzienna żaba oceanu nie zobaczy. ja też zmagam się ze sceptycznym podejściem moich znajomych, rodziny, teściów. próbowałam tłumaczyć, wyjaśniać aż stwierdziłam, że żaby ze studni nie wyciągnę bo jej tam wygodnie :) ludzie powinni sami zastanowić się i wyciągnąć wnioski, które produkty i jak przyrządzone nam sprzyjają, a które, biorąc na zwykłą logikę, zwyczajnie szkodzą. Mojemu synkowi, po raz pierwszy zmniejszyły się węzełki chłonne w pachwinach nóg i na szyi!! a to oznacza, że podążamy we właściwym kierunku! * Agnieszko S odkąd jestem na PP tj. od lutego br. nie tknęłam lodów, zimnych napoi, słodyczy, owoców (poza incydentem z truskawkami) i naprawdę wcale mi tego nie brakuje! zorganizowałam gospodarstwo domowe :) PP daje niesamowitą wiedzę na temat spotykających nas dolegliwości. już nie panikuję, nie szarpię się, nie szukam przyczyn, bo wiem, a najlepiej po prostu stosować czystą prewencję. dla mnie wynagrodzeniem jest to, że wieczorem idę spać spokojna, bo porządek w domu, wszystko naszykowane, ugotowane, maluszek zdrowy, najedzony, śpi smacznie do rana, ja i mąż dobrze się czujemy. rano wstaję pełna sił, w weekendy wstaję wcześnie rano, piję kawę na tarasie pośrodku lasu :)zaakceptowałam swoją kobiecość. moją rolę jaką obdarzyła mnie natura. Pani Ania wielokrotnie pięknie o tym pisała na forum i w książkach. mam więcej czasu dla siebie, bo nareszcie uporządkowałam swoje życie, chaosowi w najgorszej postaci mówię baj baj.
data: 2010.07.07
autor: Fox_India
 
 JoannoW podałam swój mejl. Jeśli masz pytania napisz.
data: 2010.07.07
autor: Anula z Czeladziowa
 
 Tu Pszczoła. Rozmyśliłam się i nie rezygnuję z PP. Dałam sobie jednak czas na skupienie i na rozpracowanie dyscypliny. Zaczęłam bardziej ufać i przekonywać samą siebie, że to co robię jest właściwe. O efektach powiadomię w stosownym czasie :)
data: 2010.07.07
autor: 
 
 Witam Pani Aniu, forumowicze. Rene dziękuję Ci bardzo za porady. Przeczytałam wiele Twoich postów, które były dla mnie natchnieniem i często źródłem wiedzy. Zupy już zrobiły swoje *** Ostatnio zastawiałam się nad kilkoma kwestiami i ciekawa jestem jakie są Wasze opinie na ten temat. Otóż owoce - nie służą nam i źle się po nich czujemy. Ale czy dopiero po kilku latach drogi wg. pp tak się czujemy? Ja ostatnio zjadłam jagody, bo nie mogłam się oprzeć - pomimo, iż karmię alergika. Nawet nie wiem w jakim są smaku i chyba nie chcę wiedzieć. Czy zjedzenie np. 3 razy w ciągu całego lata porcji owoców jest dla nas aż tak szkodliwe? Jak na razie nie ma u mnie żadnych złych objawów i pomyślałam sobie - zanim zjadłam - że wyjdą mi one bardziej na zdrowie niż kacenie się, żeby ich nie zjeść. Owoce pochodzą przecież z natury więc są o wiele mniejszym złem niż słodycze? Ale naturalnie jestem przeciwna opychaniu się owocami i w 100% wierzę w pp - nie mam żadnych wątpliwości co do obranej drogi. Zastanawiam się też jak można się nagradzać będąc na pp. Dawniej po ciężkim tygodniu unosiłam nogi w górę, wypijałam lampkę wina i jadłam czekoladę. Nie wiem jak mam się teraz nagrodzić po całym tygodniu pracy i prania, sprzątania, gotowania, prasowania. Jak Wy się dziewczyny nagradzacie? Przecież wszystkie jesteśmy pracujące praczki, sprzątaczki, prasowaczki itp. Chciałabym jeszcze zahaczyć o stary temat - szczepienia. Ostatnio wyczytałam o dziecku 8-letnim, które zmarło na chorobę, na którą nie zostało zaszczepione. Naturalnie nie szczepię już mojego synka, ale będąc mamą takie historie bardzo mnie martwią. Gdyby mój alergik, nie daj Boże, też kiedyś na taką chorobę zachorował, czy jego organizm poradzi sobie z jej zwalczeniem?
data: 2010.07.07
autor: Agnieszka S
 
 Dziewczyny-jeżeli dobrze zrozumiałam Alinę to chodziło jej o przepis na rybę w jarzynach z książki tylko dodała do tego przepisu akurat łososia. Zobaczymy czy trafiłam bo ja właśnie do tego dania daję łososia i jest rzeczywiście fajny.
data: 2010.07.06
autor: szyszka
 
 Kochane Dziewczyny cieszy mnie ze macie ochote na lososia, tylko boje sie co Pani Ania na ten moj przepis, bo ja tak za duzo jeszcze nie eksperymentuje, po prostu pomyslalam, ze jak teraz mozna duszeniny miesno warzywne z wieksza iloscia warzyw to mozna i tak zrobic z ryba. Wykorzystalam wiec przepis z FZ na rybe w jarzynach i dodalam to co teraz do zdobycie swiezego od chlopa albo z wlasnego ogrodka: w smaku slodkim dodalam oprocz marchewki cukinie, papryki kolorowe, oberzyne i straki mlodego groszku. W ostrym dodalam fenkula i jeszcze troszke czosnku, w kwasnym oprocz sosu pomidorowego i bazylii b. dojrzale pokrojone pomidorki a w gorzkim swieze ziola z ogrodka: tymianek i rozmaryn. Potem odrobinka masla i na koniec czaber. Dalam dosyc duzo wody zeby sosu bylo duzo i losos nie wyszedl za suchy. Poniewaz warzyw bylo duzo, wiec wlasciwie ryba lezala otulona w warzywach i byla delikatna. Wlozylam rybe do zaprawy na kilka godzin i mysle ze to dodalo tez aromatu i pikantnosci. Mam nadzieje ze moje kombinacje nie byly przesadzone, chetnie poslucham krytyki bardziej doswiadczonych, bo pewnie za jakis czas znowu wezme sie za rybke. Pozdrawiam was cieplo.
data: 2010.07.06
autor: AlinaSG
 
 Dziękuję za miłe słowa pani Aniu, nabrałam dzięki nim peności siebie. Służe swoja wiedza na forum.
data: 2010.07.06
autor: Anula z Czeladziowa
 
 Pani Aniu, tyle perełek że ojoj... kajecik sie wypełni :D. Dziękuję szczególnie za wyjaśnienie Anuście pracy narządów w nocy, dla mnie tez do przerobienia! Dziękuję!
data: 2010.07.06
autor: Dagder
 
 Alino SG, poproszę Cię również o ten przepis - łosoś w jarzynach. Szukałam w archiwum, ale nie znalazłam. Mój mail: zosiadarek@o2.pl Z góry dziękuję. Pozdrawiam wszystkich.
data: 2010.07.06
autor: Zosia E.
 
 Pani Aniu! Z pytaniem o plamy na plecach popełniłam staszną gafę:). To oczywiście nie żadne przegrzanie. Zrobiłam baaardzo porządny rachunek sumienia i przypomniało mi się, że raz przed latem zgrzeszyłam. Myslałam, że imbirówka przez kilka dni załatwi problem, bo nie było żadnych oznak u mnie i syna. To co mam na plecach, to prawdopodobnie grzybica. Zastanawiam się nad wizytą u lekarza - oczywiście tylko po diagnozę. Myślałam, że jestem silniejsza i dostałam po nosie:). Dyscyplina, dyscyplina i jeszcze raz dyscyplina. Z moich doświadczeń: niedawno moja mama bez mojej wiedzy podała synowi do zjedzenia 3 truskawki. Tej samej nocy syn miał po raz pierwszy bardzo nieprzyjemny oddech z ust. Ciekawe, jak mu to wyjdzie jesienią i zimą? Bez komentarza... Teraz czeka mnie trudny okres, gdyż jadę z synem na 3 tygodnie do ośrodka rehabilitacyjnego (syn ma lekką skoliozę odcinka piersiowego). Trochę się boję, bo nie wiem jak sobie poradzę z gotowaniem, bo tam oficjalnie nie ma takiej możliwości. Zaopatrzyłam się w kuchenkę turystyczną i dobre myśli. Najwyżej będę gotować po partyzancku w nocy:). Pozdrawiam Panią bardzo serdecznie!
data: 2010.07.06
autor: Marcela
 
 Witajcie Kochani Marcelo, jak problemy ze skórą? Czy rzeczywiście zaważyło przegrzanie? Napisz. Eve, kuskus może być dla 3-latka z osłabionymi jelitami potrawą zbyt ciężkostrawną. Poza tym jarzynek też mógł nie pogryźć właściwie – stąd cały problem. Proszę pilnuj właściwych posiłków dla dziecka. Gronkowiec uaktywnia się zawsze w organizmie zawilgoconym i osłabionym. Zupki gotuj zawsze na mięsku, które potem miksuj. Będzie to wzmacniające dla dziecka. Wera, stan podrażnionej trzustki pojawia się dosyć często i przeważnie o tym nie wiemy. Jego przyczyną są błędy żywieniowe, stres i przemęczenie. Jeżeli nie możesz odnaleźć przyczyn u siebie, spróbuj zadzwonić. Potraktuj się jak rekonwalescenta. Jedz tylko posiłki gotowane i zrównoważone. Alino, jeżeli Twoja woda jest aż tak zanieczyszczona, to dlaczego pytałaś o sens filtrowania? Jeżeli masz swoje zdanie na ten temat, po co zadajesz pytanie? Szyszko, aspiryna którą polecam dorosłym w przypadku zdołowania energetycznego w połączeniu z naszą kuchnią działa bardzo skutecznie i szybko. Często jest nam niezbędna. Jeżeli mamy ten luksus i możemy się położyć – róbmy to. Dzieciom (starszym) aspirynę podawajmy w ostateczności. Kasiu z P., pytasz co jeszcze zrobić w sprawie pneumokoków – tylko dyscyplina w żywieniu. Utykająca, nie gotuj zup na samych kościach, lecz na niewielkiej kostce z mięskiem. Aby wapń był dobrze przyswajany, potrzebna jest witamina D – pomyśl o tranie i słońcu. W sprawie ostrogi proszę zgłosić się do specjalisty. Asiek, kolagenu nie łykałam, więc na jego temat nic nie mogę powiedzieć. Lidio, można płukać jamę ustną olejem jeżeli tylko jesteś do tego przekonana. Nie używaj żadnych wafli zamiast chleba (pszenno-żytni, czerstwy, może być na zakwasie, może być z pieca ogniowego). Anko, czas między 3 a 5 nad ranem to czas maksimum płuc, jednocześnie czas minimum nerek. Zaburzenia w śnie dziecka w tym czasie mogą mieć swoją przyczynę w Twoich problemach (karmisz piersią). Wyeliminuj lęk, stres i błędy żywieniowe. Jeśli natomiast dziecko w tym czasie kaszle, można podawać mu imbirówkę lub naszą herbatę z anyżem (TLACI). Jeżeli się jednak budzi bez żadnego z powodu – być może jest rozkapryszone i należy je zdyscyplinować. Dziewczyny nie raz pisały jak to zrobić :) E.Kam., dziękuj aniołkom, że Ci zakwasiły truskawki :) Widocznie już z nich wyrosłaś. Posadź na ich miejscu cebulę. Anuśka, placek z truskawkami jest pyszny i zawsze można kwaśne truskawki posypać cukrem pudrem, ale wiemy wszyscy jakie będą tego skutki. Czy to się nam opłaca? Małgosiu, NIGDY nie rozpoczynamy przygody z PP od potraw silnie rozgrzewających. Zaczynamy od dyscypliny i eliminacji kwaśnego, surowego, zimnego, z jednoczesnym wprowadzaniem potraw gotowanych, neutralno-rozgrzewających. Czytaj co Ci dziewczyny piszą. Amazonko z Katowic, oczywiście że możesz zadzwonić. Iko, dziewczyny doradzają Ci dobrze. Jolko B., miodu Manuka nie stosowałam, więc nic Ci nie powiem. Fox_India, kupy dziecka, które jada już mięso, mają zapach o pełnym spektrum ;) Do Twoich wątpliwości w sprawie ciąży ładnie ustosunkowała się Jagoda. Mamo Niuni, jeżeli dziecko jest alergiczne lub osłabione i pojawia się kaszel, bardzo ważne jest aby w domu było ciepło, dzieciak był właściwie ubrany i karmiony ( zero słodyczy i zimnych napojów). Zrezygnuj z nawilżacza. Same leki homeopatyczne nie pomogą. Podawaj imbirówkę i łyczkami kilerkę. Różo, ryż długi jest w smaku ostrym, jest neutralny i osusza. Ryż okrągły najczęściej jest słodki i rzeczywiście wzmacnia czi i soki. Można go oczywiście prażyć. Wzmacnia to jego energię. Magdo z Aachen, dzieci już swoje wiedzą. Przestań je upominać, to ich problem. Jednocześnie nie nadskakuj im i nie dogadzaj. Zadbaj o siebie. Marzeno z Gdyni, krew masz dobrą, ale miód pokrzywowy możesz przez jakiś czas zjadać. Dagder, to prawda, że widać różnicę w wyglądzie i zachowaniu dzieci. Na takim jedzonku nie może być inaczej :) Kasiu d., za mało wiem o dziecku, żeby coś Ci podpowiedzieć w sprawie łzawienia. Taniu, ze skrzydełka indyczego miksujemy samo mięsko. Żeberka wołowego nie stosuj (jest za tłuste), możesz cielęce. Aneto z P. zadzwoń do mnie. Agnieszko S. w sprawie naszych letnich napojów, ładnie wypowiedziała się Rene. Niki, też możesz przedzwonić. Joanno W., rzeczywiście Twoim problemem jest torbiel i stan zapalny jajnika, od tego może pojawiać się również ból nogi. Poddaj się leczeniu i jednocześnie bardzo pilnuj jedzenia. Katarzyno, poruszyłaś ważną kwestię. Problem braku akceptacji dla odmienności w grupie może wystąpić niezależnie od naszej postawy, czy to chodzi o PP, czy o ubiór, upodobania, bądź przekonania. Jest to ZAWSZE nasz problem – nauka samoakceptacji, poczucia własnej wartości, umiejętności samodecydowania. Pamiętajmy – nasze problemy pojawiają się w zależności od naszych potrzeb. Po raz kolejny polecam wypowiedzi Łazarjewa. Ulegając „dla świętego spokoju” otoczeniu dziecka, również może się okazać, że nie zafundujemy mu dzieciństwa z miłymi wspomnieniami. Wspierajmy je, dowartościowujmy, pielęgnujmy ich odmienność i indywidualizm. Jeżeli mamy ufność i przekonanie do tego, co robimy, w żadnym wypadku nie powinniśmy się nikomu tłumaczyć ze swoich decyzji i wyborów. Tłumaczy się ten, co się boi. Nadko, naturalne jest, że matka narzuca małemu dziecku „sposób życia”, bo w końcu za nie odpowiada. Taka kolej rzeczy. Później jest czas buntu i daje się mu doświadczać wolnej woli, pomagając gdy narozrabia, a na końcu jest dorosłość, gdy się należy wycofać i trzymać język za zębami. Anulko z Czeladziowa, podpisuję się pod totalną biologią obiema rękami, proszę o więcej :) Pozdrawiam Was serdecznie. Trzymajcie się ciepło!
data: 2010.07.06
autor: Anna Ciesielska
 
 to może przepis na tego łososia powinien znaleźć się na forum bo chętnych pewnie będzie jeszcze wielu :)
data: 2010.07.06
autor: A. z Krakowa
 
 Anulko z Czeladziowa:) dziękuje za kilka słów do mnie:)hmm...nie wiem o jakie relacje z partnerem chodzi-ogólnie mamy bardzo udane partnerstwo..chodzi może o sferę intymną? ..czy mogłabyś napisać bezpośrednio na mój mail-poproszę..:) jwieczorek0@wp.pl Pozdrawiam
data: 2010.07.06
autor: JoannaW
 
 Witajcie!Eve ja tez czuję się odrzucona przez rodzinę(mamę, tatę , siostrę)z powodu wyboru drogi PP.Najtrudniej było na początku, choć i teraz łza mi się w oku kręci gdy mama zaczyna swoje wywody na temat tego jak karmie malucha i nas.W Weekend byliśmy u mamy na wsi, byla tez siosta za swoim 3 letnim synkiem.Podczas gdy mój mały pochlanial owsiankę, zupki,pulpeciki, pił kawkę on zjadl w ciągu calego dnia 2 serki monte,1 slodką bułke i wypił chyba ze 2 litry tymbarków.A co na to siostra?Zje później tłumaczyła, nic mu nie bedzie,jest gorąco itp.No i obie z mamą niezyczliwie patrzyły na "popisy jedzeniowe" mojego synka.A apetyt mu ostatnio dopisuje jak nigdy dotąd:)Przymykam oczy na ich fanaberie,choć nie bardzo wiem jak mam im wytłumaczyć to, że mój synek odżywia się zdrowo i wciąż dolegaja mu jakieś katarki, kaszelik itp.a syn siostry jest okazem zdrowia pijąc te swoje soczki, jedząc monte i lody.A one wciąz mnie o to pytają.Moze macie jakies pomysly jak reagować na takie złośliwe uwagi?Trzymaj się eve-nie jesteś sama:)
data: 2010.07.06
autor: Anuśka
 
 AlinoSG! Czy ja równiez mogłabym prosić o przeps na łososia w jarzynach? patrycja.p@post.pl Mój mąż zupełnie nie chce jeść ppowych obiedów. Gotuję obiady dla siebie inne dla rocznego dziecka inne i jeszcze inne dla męża. Może na takiego łosocie się skusi bo bardzo lubi ryby.
data: 2010.07.06
autor: Pszczółka
 
 Moze jeszcze kilka słów o totalnej biologii. Jej twórcy zajmują się poszukiwaniem pierwotnych przyczyn chorób. Twiedza, że stan choroby, to etap rozwiazania konfliktu. To tylko nasz system przekonan kształtuje w nas lęk przed chorobą. W momencie kiedy uświadamiamy sobie przyczynę, następuje etap leczenia. Ten etap bywa kluczowy, czasem trzeba siegnac do doswiadczen naszych przodków. Warto pamiętac, że mamy takie ciało jakiego potrzebujemy, każda jego cząsta cos wyraza, choroba także. Czasem nawet bywa, że choroba chroni nas przed śmiercią. Więc uświadomienie tego po co mi ta choroba, moze spowodowac ze dostrzezemy z niej korzysci i dokonamy wyboru czy chcemy zmiany:) W wielkim skrocie, bo totalna biologia jest kopalnia wiedzy:) I jeszcze kilka słów o mnie od ponad roku jestem na pp i czytam regularnie forum, pozdrawiam wszystkich i dziekuje za wiedze która tu odnajduje:)
data: 2010.07.06
autor: Anula z Czeladziowa
 
 Ja też poproszę o przepis na lososia ragioniera48@gazeta.pl. Jesli chodzi o torbiel - cystę na jajniku to totalna biologia mówi, ze tworzy sie ona po to by kobieta wyglądała młodziej. Tego rodzaju narośl powoduje wytwarzanie hormonu, który sprawia, ze wygladamy młodziej. Moze warto przyjrzec się temu i odpowiedziec sobie na kilka pytań zwiazanych z kobiecoscia, relacja z partnerem itp. Powodzenia:)
data: 2010.07.06
autor: Anula z Czeladziowa
 
 witam ponownie, pisałam ostatnio ze trochę zaniemogłam..okazalo się że to torbiel na jajniku. stan zapalny mija powoli ale mam czekac do mesiączki -może torbiel sama wtedy pęknie. Jesli nie to mam powtorzyc usg i operacja. mam pytanie..czy ktoś moze mi cos doradzic? jedzenie inne sposoby-albo na co uważac? będę wdzieczna za wszystkie rady:) pozdrawiam wszystkich!
data: 2010.07.06
autor: JoannaW
 
 Iko, z doświadczenia wiem że owsiankę można w słoiczki zapakować ale na góra trzy dni. Dłużej to jest już niesmaczna. Ja nad morze biorę własnie porcje na 3 dni, a potem znów gotuję na 3 dni w słoiki, itd..
data: 2010.07.06
autor: Ewa S.
 
 witam serdecznie, podsyłam link do dość ciekawego artykułu na temat szczepień: http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,100961,7328404,Antyszczepionkowcy.html. pozdrawiam!
data: 2010.07.06
autor: Fox_India
 
 AlinoSG! Czy mogłabyś równiez do mnie przemeilować przeps na tego łososia w jarzynach? Bardzo proszę! hanka87@op.pl Pozdrawiam
data: 2010.07.06
autor: Panka
 
 Czy owsiankę można też zrobić w słoiczki? Wybieramy się nad morze i chcę ugotować małej wszystko.
data: 2010.07.05
autor: ika
 
 Niki, ja bym termoforu nie uzywala bezposrednio na watrobe, chyba ze niezbyt goracy. Natomiast serdecznie polecam szczegolnie po obiedzie (jezeli masz czas) zrobic sobie cieply oklad z wywaru z krwawnika albo rumianku i na to termofor, przykryc kocem, zamknac oczy i "wyluzowac". Jest to moj sposob na "glaskanie" watroby. Eve, a moze sprobojesz zaprosic dzieci znajomych na kinderbal i zablysniesz ppowskimi specjalami dla dzieci. Kto wie, moze to tamte dzieci beda twojemu dziecku zazdroscic takiego fajnego jedzonka.... Serdecznie odradzam zamartwianie sie metoda "co bedzie gdy". Ja co prawda na polu doroslych, ale od dawna jestem za dziwolage. I wlasnie wczoraj wydalam party, najpierw przystawki - kanapki z pastami z ciecierzycy, oberzyn itp, potem wspaniala zupa minestrone z przepisu na forum no i final - losos w jarzynach wg przepisu Pani Ani, tylko duzo wiecej warzyw, sos byl niebianski, goscie malo sie nie udlawili z zachwytu, nawet dostali "walowke" w sloikach a dzis musialam majlowac przepisy i rozpiera mnie duma i radosc. No i nie musze dodawac, ze moj Jang promienial i gratulowal zachwycony. Mimo zmeczenia czuje satysfakcje i wcale nie czuje sie dziwologiem. Pozdrawiam slonecznie
data: 2010.07.05
autor: AlinaSG
 
 Dużo jest racji w tym, ze to problem głównie ze mną. To ja czuję się słaba, to ja nie mam siły bronić swoich teorii, swojego sposobu na życie. Jagodo- teoria małych kroczków pewnie sprawdzi się i u mnie, nie myślę o tym co będzie jak synek pójdzie do przedszkola, czy do szkoły. Dzisiaj zjadł rano owsiankę, chlebek z miodkiem, potem zupkę jarzynową, obiadek dwudaniowy i czuję sięz tym błogo, ze w brzuszku go to jedzonko grzeje :) Nadal jednak szokuje mnie ta "publiczna burza" nad miseczką zupki jarzynowej. Gdyby w mediach polecali mamom gotowanie pysznej zupki dla dzieciaków i nie karmienie ich słodyczami nie byłoby takiego szumu. Jak na razie dominuje pogląd, ze jak dasz dziecku zimny serek przesłodzony to granic możliwości, to nasze dzieci będą miały mocne kości...
data: 2010.07.05
autor: eve
 
 Jagodo, wyjąć termos i miseczkę i nakarmić niemowlaka w miejscu publicznym to nic znów takiego dziwnego. Wiele mam tak robi a nie jest na PP. Jednak dawanie z termosu kilkulatkowi czy szkolniakowi, zabranianie soku czy owoca w towarzystwie innych równolatków wzbudza komentarze na temat dziwolągstwa (ale słowo mi wyszło). I jeżeli dorosły może w sobie to zignorować i się nie przejmować to dziecko ma znacznie trudniej. My mozemy zaakceptować nasz wybór bo dokonujemy go samodzielnie i świadomie ale dziecku ten wybór został przez nas narzucony. Więc jak ono ma go akceptować i "puszczać"?
data: 2010.07.05
autor: nadka
 
 Eve, pal licho jeżeli o dorosłym mówią czy patrzą jak na dziwoląga, ale z dzieckiem może być problem. Ostatnio szukałam czegoś w archiwum i znalazłam post podpisany Paweł, z kontekstu wywnioskowałam że pisał to syn pani Ani. Opisywał że z powodu diety PP był traktowany jak odmieniec w szkole i na podwórku a jego rodzina jak sekta. Było mu cięzko i nadal źle wspomina dzieciństwo ale wzmocniło go to i zahartowało. I wtedy zaczęłam się zastanawiać. Teraz jest ok, syn ma 3 lata, zje co mu dam, już interesuję się tym co jedzą inni ale nadal da się go przekonać że to jest niedobre. Coraz częściej jednak nie rozumie że inne dzieci piją soczek czy jedzą loda a on nie może. Powiedział że inne dzieci wcale nie chorują od tego jedzenia. Oczywiście dogadywanie i napór dorosłych na częstowanie jest na porządku dziennym. A co będzie jak dorośnie, pójdzie do szkoły? Wiem jak boli odrzucenie przez grupę i jak ważna jest akceptacja tejże dla dziecka szkolnego czy nastolatka. Czy zafunduję mu dzieciństwo ze złymi wspomnieniami? Do tej pory nawet nie przyszło mi do głowy że syn może mieć problemy w szkole czy na podwórku. Że zostanie sam w tłumie i czy nie będzie miał pretensji że mu narzuciłam tę samotność.
data: 2010.07.05
autor: katarzyna
 
 Niki, spróbuj jak Antoine de Saint-Exupéry, kiedy to rozbił się samolotem lecąc w pojedynkę nad pustynią, zastosować metodę jednego kroku. W danym momencie myślę tylko o następnym kroku, czyli w tej chwili się powstrzymam od jedzenia, a co będzie za godzinę, zobaczymy. Autor "Małego Księcia" w ten sposób się uratował:)) Idąc myślał wyłączenie od jednym tylko, następnym kroku i dał radę.*** Eve, a dlaczego przebywając w towarzystwie znajomych czujesz się jak ofiara? Oni nie patrzą na Ciebie dziwnie, bo dajesz dziecku zupkę czy herbatkę, ale dlatego, że Ty sama dziwnie się z tym czujesz. W momencie, gdy zaakceptujesz swój wybór, nie będziesz z tym miała problemów. My na spotkaniach w knajpce czy na plaży wyciągamy termoc z zupką dla synka, miseczkę i po prostu go karmimy. Jego apetyt budzi raczej zazdrość;)) Wszystko jest w naszej głowie... Sytuacja się nie zmiania, tylko nasz ogląd jest inny i nagle wszystko puszcza. Pozdrawiam
data: 2010.07.05
autor: Jagoda
 
 Witam Panią Anię i wszystkich forumowiczów. Właśnie wróciłam z Międzyzdroji gdzie spędziłam 3 tygodnie. Bardzo odpoczełam i naładowałam baterie zwłaszcza, że było mi to potrzebne. Przede mną urodzenie dziecka i czuję, że to już blisko(kończę 8 miesiąc). Miałam wiele problemów i dużo zawirowań w tej ciąży, więc lęk o urodzenie zdrowego dziecka jeszcze gdzieś we mnie jest. Mój mąż przeżywa to jeszcze bardziej odemnie, ale przez to zaczął bardziej jeść po ciesielsku co mu wyjdzie na zdrowie, może go to uspokaja? Mam pytanie nagotowałam sobie rosołu (wołowo drobiowy) bo nie mam apetytu i właśnie mam zamiar co rano jeść lekką owsiankę, czy przed porodem to nie za mało? Dodam że mam problemy z jelitami które teraz się nasiliły bo dziecko jest nisko i mam ucisk na tę chorą partię jelit. Pozdrawiam wszystkich i życzęwam udanych wakacji. Mam teraz czas , bo jestem sama (moje chłopaki są nad morzem), więc będę mogła tu zaglądać regularnie.
data: 2010.07.05
autor: aszkah
 
 Witam :) Chcę podziękować Ostróżce za rady o zrozumieniu przeszłości, układanka życia zaczyna się powoli wypełniać. Dziękuje też AlinieSG, książkę Dżungla życia napewno przeczytam, wszak w życiu nie ma przypadków:)Analizując dalej mój problem bulimii - Pani Ania piszę że wątroba to podświadomość i miejsce emocji, a bulimia to też rozchwiana emocjonalność. Czyli wziąść się za wątrobę muszę. A ja właśnie odczuwam ciągły stan pobudzenia emocjonalnego nawet jak się nic nie dzieje, a co dopiero jak się coś dzieje - może wątroba mi to wysyła to napięcie, pewnie jest kompletnie rozregulowana po napadach bulimicznych. Muszę teraz ugłaskać watrobę, bo coś drgneło zaczełam używać kropli Bacha, robić codziennie nasiadówki z ostrożenia, wywaliłam serki kozie, kozie jogurty, musztardy zero kwaśnego tylko smak kwaśny równoważący. Hipokrates powiedzieł po pierwsze opanuj emocje, jaką On miał racje. Będe toczyć walke o wyjście z tego uzaleznienia od jedzenia. Jak ktoś ma jakąś wskazówkę, doświadczenie dziękuje. Czy termoforu na wątrobę mogę używać, mam zastój kompletny poza tym i pewnie zimna wątrobę.
data: 2010.07.05
autor: Niki :)
 
 Małgosiu 2, widzisz, nie jesteś sama, ja też mam chwile zwątpienia...jest cieżko, bo to początek..tak jak napisała Jolik, wszystko się poukłada. U mnie do tego dochodzi powątpiewanie męża, w domu akceptuje wszystko co robię dla mojego 3 letniego synka, ale wśród znajomych tak jakby się tego wstydził...i było mi przykro, że zostawia mnie z tym samą...no cóż, ale to ja jestem mamą, i to moje zadanie bojowe...
data: 2010.07.05
autor: eve
 
 witam po weekendzie byliśmy nad jeziorem razem z męzem i synkiem narobiłam zupek i owsianki(wyjazd był na 1 dzień) i wzbudziłąm ogólną sensację wśród znajomych, którzy również mieli ze sobą dzieci. Ja dawałam zupkami, a inne dzieciaczki latały z lodami, cukierkami, widziałam, że Kuba tego do końca nie rozumiał, dlaczego on nie może, a znajomi patrzyli na mojego synka z politowaniem, a na mnie ze złością, że tak "karzę "synka. Ja wiem wewnętrznie że robię dobrze, ale jestem jedna pośród tłumu inaczej myślących. Miałam wrażenie, ze jestem dziwolągiem, i tak mnie traktowano. Jest mi przykro, bo to jest przecież dieta mojegosyna Nie tłumaczyłam się, tylko ochodziłam od nich i raczej przebywałam sama...Jeśli przez dłuższy czas znajomi tego nie zaakceptują, nie będę miałą przyjemności przebywać z nimi...ehhhhh i taki dołek mnie ogarnął.Miałam odpocząć, a jest zupełnie odwrotnie.
data: 2010.07.05
autor: eve
 
 Witam wszystkich! Mam pytanie, ponieważ mój mąż zrobił sobie ostatnio badanie żywej kropli krwi i okazało się, żę ma silną arthezje komórkową, która może doprowadzić do zatorów a nawet nowotworów W zaleceniach dostał między innymi aminokwas L-Lizynę.Oczywiście mąż badanie zrobił a żona ma dylemat,bo z jednej strony żal mi tego co wypracowałam przez 4 lata na PP i branie czegokolwiek kłóciłoby się z naszym jedzeniem, a z drugiej strony?????? Proszę o Wasze zdanie na ten temat. Pozdrawiam
data: 2010.07.04
autor: mamaa
 
 witam, nie wiem jak to się stało..ale w czwartek dostalam boleści całego brzucha-to bylo okropne..ale bez wymiotow i biegunki..lekarz tybtanski zajrzal do mnie i poniewaz nie mogłam odnosic prawej nogi..mysląc ze to wyrostek pojechalismy do szpitala. po rentgenie i badaniu krwi niby ok,lekkie zapalenie"czegos"..po 2 zastrzykach i kropLowce o 4 rano dotarlam do domu. wstalismy i zgodnie z zaleceniem pojechalismy na USG. Wszystko oki ale torbiel na prawym jajniku 4 cm. Po wizycie u ginekologa i tak do konca nie wiadomo czy to tylko torbiel bo objawy wyrostka są nadal-choc mniejsze. dostałam antybiotyk,więc go biore -Augmentin-3 razy na dobę.w ten pon. mam powtorzyc USG i moze sie dowiem..trochę spadło to na mnie nie oczekiwanie,nie mogłam chodzic..mam mdlosci teraz choc dół trochę lepiej.Co robic w tej sytuacji?? Pani Aniu..proszę o pomoc..
data: 2010.07.03
autor: JoannaW
 
 Małgosiu2, nie mów tak o sobie, proszę... Każdy miał w swoim życiu choć jeden przypadek, kiedy wytrwał w postanowieniu, wbrew wszelkim przeciwnościom losu i wbrew spotkanym po drodze ludziom. Ty na pewno też, tylko musisz sobie przypomnieć. I teraz też Ci się uda :). Po prostu gotuj, a reszta przyjdzie sama. Gdy przyjdzie na to czas, a Ty będziesz na to gotowa ;). A wtedy nikogo nie będziesz musiała do niczego przekonywać. Sami pójdą w Twoje ślady, a cały świat będzie Ci pomagał :). Pozdrawiam serdecznie. Powodzenia.
data: 2010.07.03
autor: Jolik
 
 Dzięki, Gosiu za odpowiedź. Widzę, że problem podobny.Mnie niepokoi, czy nie jest to spowodowane brakiem jakiś składników w pożywieniu, bo przedtem nigdy tego nie było, a córa nosi aparat od 2 lat...POzdrawiam i czekam, może jeszcze ktoś ma podobny kłopot.
data: 2010.07.02
autor: Aneta z P.
 
 Aneto z P. ja również nosiłam aparat ortodontyczny stały 1,5 roku. Miałam go założonego na górne i dolne ząbki.Dodatkowo na górnych zębach miałam od strony podniebienia założony taki metalowy drut,gdyż musiałam mieć też ząbki rozszerzone, bo były za bardzo ściśnięte. Aparat załozono mi w wieku 26 lat.Zawsze miałam(i mam) wzorową higienę zębów. Jednak po około 3 mcach moje zęby miały straszny ciemny osad.Dziwił się nawet mój ortodonta,który nigdy u nikogo nie widział.Wmawiał mi że jest to od palenia papierosów. Dodam ,że nigdy nie paliłam i nie palę. Nie wiedziałam od czego jest ten osad i na wewn stronie i od zewnątrz. Podczas wizyty lekarz ile mógł oszlifował mi zęby i usunął nalot. Osad ten jednak wracał. Szorowałam zęby do granic mozliwości i nic,, a ortodonta mówił ciągle że nie myję dokładnie zębów. Szlag mnie trafiał, potem po prostu odpuściłam i powiedziałam trudno, usunął mi osad jak zdejmę aparat. Faktycznie po 1,5 roku po zdjęciu aparatu jak mi usunęli osad moje ząbki były jak śnieg, piękne i bielutkie,Po usunięciu aparatu załozyli mi retajnery-czyli na górne 4 zęby i dolne 4 od wewnątrz takie metalowe druciki. Obecnie mam 30 lat i noszę je od 2 lat. Osad znów powrócił mimo wzorowej higieny , mój dentysta dziwi się jak można tak pedantycznie mieć utrzymaną higienę jamy ustnej. Nie wiem, po prostu nie wiem od czego jest ten osad. Wewnętrznie czuję że jest to może spowodowane kontaktem metalu ze śliną, a może czymś innym. Tez jestem ciekawa bo mnie to nurtuje.Bardzo się dyscyplinowałam i dyscyplinuję ale przyczyny nie doszłam.
data: 2010.07.02
autor: Gosia T. z Wrocławia
 
 Minął tydzień jak staram się stosować kuchnię PP, mam strasznie dużo wątpliwości czy wytrwam, czy uda mi się przekonać moje dzieci(10 i 9 lat) i oczywiście męża. mam przeczucie,że robię coś dobrego, ale wiem też jakim jestem człowiekiem, jak szybko się poddaje :(
data: 2010.07.02
autor: Małgosia2
 
 Heloo, przypominam nieśmiało o moim pytaniu, ciemniejącym zębom od wewnątrz....miałyście taki problem?Czekam cierpliwie, może tym razem uda mi się przebić:)
data: 2010.07.02
autor: Aneta z P.
 
 Witam.Ika ja gotuję w szklanych garnkach od bardzo dawna,ale zawsze musi być płytka izolująca od gazu,następnie stawiamy naczynie i dopiero zapalamy gaz.Nigdy w czasie gotowania nie dolewamy zimnego i nie zestawiamy na zimny blat.Gaz wyłączyć i poczekać z 10 - 15 minut,dopiero zestawić.Super udają się wszystkie duszeniny mięsno -warzywne,zupy, ja jeszcze gotuje ziemniaki.Serdecznie pozdrawiam.
data: 2010.07.02
autor: Erna
 
 Ja w te upały gotuję rzadką owsiankę na rano i na kolacje rzadką zupe jarzynową miksowaną. W ciagu dnia tylko kawa i TLACI, czy tam inne jej warianty, raz cieńsze, raz mocniejsze. Mnie wystarcza, mojemu mężowi tez, a on wypijał hektolitry wody i innych płynów i był zawsze cały mokry, a teraz nie. Pij letnie, może to pomoże. całuski.
data: 2010.07.02
autor: Dagder
 
 Jak miewałam napady nocne na picie to miałam awaryjną TLI w podgrzewaczu przy łóżku. Z racji, że synek nie akceptuje butelek to z podgrzewacza i jego butelki korzystałam ja :) Od jakiegoś czasu już mnie tak w nocy nie suszy. Pozdrawiam!
data: 2010.07.02
autor: Anka
 
 Agnieszko zabawiam go jak tylko mogę. Do posiłku na tacy mu niosę cały zestaw zabawiaczy (pilot do tv, korale babci, piękna i ulubiona filiżanka babci ;), inne łyżeczki, opakowania po kremach, szeleszczące opakowania... to co interesuje go najbardziej) i tatuś podskakuje jak małpka ;) Jakby ktoś popatrzył na nas z boku to pomyślałby, że biedne to dziecko co ma takich rodziców ;) ale cóż... dziecię zabawiać trza. Spróbuje jeszcze tak jak mówisz z tym nie dawaniem cyca bo w sumie ostatnio daje mu częściej. Jeszcze się nie poddajemy i próbujemy wszystkiego po kolei. W końcu coś zaskoczyć musi. Dzięki wielkie za sugestie! Czasem już brakuje pomysłów.
data: 2010.07.02
autor: Anka
 
 Agnieszko, ja zdecydowanie opowiadam sie za ciepłym piciem. Nqajbbardziej napije sie nasza kawą. nie piję jej gorącej, ale ciepłą a TLI letnia, a czasem stoi na blacie w kuchni to takiej sie napiję.Nie wiem może to sugestia ale łyk wody zdaż mi sie b. rzadko, najczęściej poza domem. Może pomogłam. pozdrawiam.
data: 2010.07.01
autor: E.Kam.
 
 Niki pomyśl nad następującą sprawą ,twoja mama zrobiła dla Ciebie tylko to co umiała, wychowala Cię tak jak umiała czyli zrobiła dla Ciebie wszystko najlepiej jak potrafiła. Najlepiej jak potrafiła, uświadom to sobie, bo ty też robisz tylko to co umiesz. Należy za to podziękowac a reszte zrobisz-nauczysz się ty sama i na pewno będziesz starała się zrobic lepiej.Może nawet ucząc się na matki błędach.Nie musisz jej nic wybaczac bo wybaczając przyznajesz że jest winna a tego nie możesz zrobic bo wtedy zamiast iśc do przodu o własnych siłach zwrócisz sie do tyłu ku przeszłości a przeszłości nikt nie naprawi, ona minęła. Niczego nie nadrobisz, możesz tylko inaczej coś zrobic "teraz" Odpowiadam na Twój post z własnego serca i własnych przeżyc i z tego czego nauczyłam się na forum od dziewczyn i Pani Ani.Byc może połowa jest nie na temat dotyczący Twoich problemów ale może coś dla Siebie znajdziesz. Pozdrawiam
data: 2010.07.01
autor: ostróżka
 
 Anka, a sprobuj go przeglodzic troszczke, tj. nie daj mu cyca przynajmniej 1 -2 godziny przed obiadem. Jesli zupki sa dosmakowane, powinien je jesc. Przeciez sa dla NIEGO! Jak placze to go czyms zabaw, a po kilku dniach sie przyzwyczai. Trzymam kciuki.
data: 2010.07.01
autor: Agnieszka P z L.
 
 Dzięki AGnieszko P. za rade. Niestety Mateuszek nie chce za bardzo jeść zupek. Długo zwlekałam z wprowadzeniem ich bo bałam się, że będzie go jeszcze bardziej wysypywało ale w końcu spróbowałam i wygląda to tak, że codziennie gotuje mu zupkę, mały zje łyżeczkę może dwie przez cały dzień a resztę zjadam ja. Wiem, wiem... powinny być dosmakowane ale uważam, że są dosmakowane. Z owsianką też różnie bywa. Czasami pięknie się nią zajada, a bywa że tej samej np. wieczorem już nie chce. Płacze, otwiera buzie, dostaje owsiankę, mieli, połyka i płacze. Nie wiem co źle robię. W sumie to ma prawo być głodny skoro powinien zajadać już te zupki ale jak tu zaspokoić ten głód kiedy on nie chce? Pozdrawiam!
data: 2010.07.01
autor: Anka
 
 Niki, twoja prosba o rade bardzo mnie ujela, mam kochana siostrzenice w Polsce, ktora od lat cierpi na bulimie, ale niestety jeszcze nie odwazyla sie o tym ze mna szczerze porozmawiac, na pewno tez ze wzgledu na dzielacy nas dystans. Ale przezywam to bardzo i ogromnie chcialabym jej dac duzo rad, a musze sie powstrzymywac, bo wiem ze najpierw sama musi chciec. A ty szukasz pomocy i to juz naprawde duzo. A to, ze zdarzaja cie sie kryzysy, to ludzkie i normalne i nie miej o to do siebie pretensji. Nikt ci nie obieca ze bedzie latwo, ale probuj, bo bardzo warto. Po kazdym dluzszym lepszym okresie na pewno poczujesz satysfakcje, radosc i wiare ze bedzie lepiej. Mam dobra lekarke domowa ktora na moje kryzysy czesto "zadaje" mi lektury - zeby poczytac, jak inni, tez slabi ludzie sobie z podobnymi problemami radza. A ja bym ci np. polecila cudowna ksiazke Beaty Pawlikowskiej "Dzungla zycia" - to cudowna prawdziwa opowiesc dodajaca otuchy. Jezeli masz kogos zaufanego to podziel sie z nim swoimi odczuciami. A i wiedz, ze tu na forum zawsze znajdziesz zrozumienie i otuche, my tez borykamy sie z ciezkimi problemami, mamy wpadki. Ale nie chodzi o to zeby nie miec problemow, tylko nauczyc sie je rozwiazywac. Przesylam duzo otuchy, dobrych mysli i slonecznych usmiechow.
data: 2010.07.01
autor: AlinaSG
 
 Mam pytanie.W domu mam garnki szklane, takie zaroodporne do zapiekanek Napisane ze 300 stopni znoszą. Czy moge w nich gotować na płytce? Nie pekna? to w koncu temperatura od dołu a nie jak w piekarniku.
data: 2010.07.01
autor: ika
 
 Ech, dziewczyny żeby to było tak proste, że zostaję z dzieckiem na wychowawczym, ale ja wracam. Tylko przyobiecane godziny dają pani, która kiedyś gościła w moim domu. Teraz udaje, że mnie nie zna. Te godziny to była furtka, szansa na etat i odejscie z pracy jakiej nikomu nie życzę. Teraz obietnicę złamano niby to dla dobra szkoły.Nie rozumiem jak można tak człowieka oszukiwać. Zrozumiałam też że jeśli chcę 2 dziecko to nie mam gdzie wracać. To jest wszystko subiektywne, bo powinnam cieszyć się że mam pracę w ogóle. Tylko nie rozumiem czemu mnie zwodzono i utrzymywano w pewności że będzie zgodnie z obietnicą.A obcięto mi to co miałam, żeby tamta dostała.
data: 2010.07.01
autor: ika
 
 DanusiuA, dzieki za otuche, masz racje, male kroczki, potkniecia i dalej. Jak w koncu tez popelniam wykroczenia za ktore place. Oj ta akceptacja nadal we mnie kuleje(: Eve - no z mlekiem i Slazakami to juz inna sprawa, ja tez mam z tym problemy:)Ale jestes pewna ze sznka z kurczaka nie szkodzi? Dagder, odnosnie dzieci karmionych sztucznie, to moje obie byly z tych czy innych powodow na mleku modyfikowanym i jakos ani nie byly nalane, raczej drobe i w dolnej normie wagowej. Wiec nie wiem, aczkolwiek nie mam watpliwosci, ze mleko matki jest zdrowsze.
data: 2010.07.01
autor: Magda z Aachen
 
 Witam:) Zaczeły się u mnie od pewnego czasu tj. od 3 miesięcy napady bulimii. Drogą analizy i próby uświadomienia sobie tego problemu gdzie tkwi przyczyma przeszukałam archiwum i piszecie że jest to wina braku miłości własnej, pustki wewnętrznej, braku kontaktu z sobą wogóle. Poza tym w książce pt Twoje ciało mówi Pokochaj siebie Lise Bourbean znalazłam inf. że bulimia pojawia się często u osób zamkniętych, które nie akceptują kobiety w swojej matce oraz w sobie pierwiastka żeńskiego, nie pozwalają sobie na realizacje własnych pragnień. Ponadto objadanie się pojawia się wówczas kiedy chcemy zagłuszyć wyrzuty sumienia kiedy ignorowaliśmy własną matkę w ważnych chwilach. Pragnie się nadrobić te chwile. Tyle mówi książka u mnie wszytsko sie zgadza, tyle sobie uświadomiłam. Natomiast napady mam pomimo tej świdomości co i jak. Sama sobie z tym nie poradzę a bardzo chce to pokonać - czyli czegoś jeszcze nie przerobiłam. Nie wiem gdzie szukać odpowiedźi i jak siebie wspomóc. Zaczynam się bać że to przejmuje nade mna kontrole, a strach najgorszym doraddzą. Takie jedzenie wspaniałe pięcioprzemianowe w lodówce a ja szukam i jem czasem śmieci. Jestem w kropce, bo parę dni idealnie a potem 1 dniowy napad łakomstwa. Potem cały dzień imbirówka bo moje wibracje i świadomość lecą z 10 piętra na parter. To jest straszne. To jest bardzo prywatny list ale szukam wyjścia z tej sytuacji - piszę bo może ktoś mi coś podpowie, ktoś przeżył coś podobnego i wie. Nie wiem czy tu psychiatra pomoże. Bardzo sceptycznie jestem nastawiona do medycyny konwencjonalnej wogóle. Z góry dziekuje za wszelkie rady.
data: 2010.07.01
autor: Niki :)
 
 Agnieszko S. równowaga organizmu przychodzi z czasem, jedni potrzebują lat, inni miesięcy. Dyscyplina w jedzeniu robi swoje. I nie chodzi o to, żeby nie grzeszyć, bo gdyby nie drobne grzeszki nie wiedzielibyśmy jak nasz organizm reaguje. Kiedyś nie dbałam o to, żeby jeść codziennie zupę. Owsianka, obiad, herbata, kawa, zero surowego-kwaśnego-zimnego, zero słodyczy – to owszem, ale zupa na kolację niekoniecznie. Wtedy miałam jednak trochę za dużo kg i niestety mimo „pilnowania się” nie chudłam jak inne PP -czarownice :)). Zupy pojawiły się w końcu w menu na porządku dziennym, poczułam się lepiej, przede wszystkim przestały mi dokuczać wzdęcia, choć waga nawet nie drgnęła ( przy wzroście 160- 63 kg czyli na plaży wyglądałam jak foka :)). Irydolog potwierdziła mi, że moja przemiana materii jest dość spowolniona, prawdopodobnie stało się to przy porodzie, mózg został lekko niedotleniony i wszystkie procesy życiowe mam wolniejsze. Przy przejściu na PP też się przecież ociągałam :))). Musiało to być prawdą, bo ja nigdy nie chodzę głodna, jak Wy, które tu często o tym piszecie. Jem, ale najczęściej z rozsądku, a nie z głodu:)). W każdym razie poddałam się 10 zabiegom akupunktury, które w sumie poprawiły trochę mój wzrok , co było efektem poprawienia ukrwienia mózgu. Zaczęłam też biegać, spacerować i dużo jeździć na rowerze- waga zaczęła wtedy dopiero spadać, no i w końcu wyglądam tak, jak chcę. Odkąd się dużo ruszam – czuję się o niebo lepiej, nie chodzę w ogóle zmęczona, a po ugotowaniu 2 zup, 2 obiadów i innych 3 rzeczy za jednym zamachem nie padam „na pysk” jak to miało miejsce jeszcze niedawno. Widzę, że moje ciało pięknie mi się odpłaca za to, że o nie dbam i oby trwało to jak najdłużej. Nie piję niczego oprócz kawy i herbatki TLACI, a wracając z biegania czy kiedyś z siłowni nie mam pragnienia, codzienna zupa robi swoje, to najlepsze nawilżenie od wewnątrz. Co roku we wrześniu na wakacjach w ciepłych krajach mam zawsze aneks kuchenny, a na plaże chodzę z termosami. Tomek ( 6 lat ) biega szybciej niż ja, pokonuje ze mną moje dystanse rowerowe i nawet spocony nie jest, ale on też je codziennie 0,5 l zupy na kolację i wyjątków w tej kwestii nie ma żadnych. PP to budowanie gniazda na bezlistnym drzewie, przynajmniej dla mnie. Pozdrawiam serdecznie.
data: 2010.07.01
autor: Rene
 
 Kingo z Azji,dziękuję!
data: 2010.07.01
autor: Tania
 
 dzień dobry :) Kiedyś pisałam, ze synek przeszedł 2 dniową gorączkę, potem króki katar, kaszel, a teraz ma czerwone gardło, pojawiły się czerwone plamy na podniebieniu twardym. W internecie wyczytałąm, że moze to muć mononukleoza,jest to choroba zakaźna, któą leczy się objawowo, nie stosuje się zadnych leków( i tak nie stosuję) tyle, ze są to jedynie moje podejzenia.Czy powinnam iść do lekarza i prosić o zrobienie badań aby tę chorobę zdjagnozować? Mam opory, ponieważ jak wiadomo, lekarz to skupisko wsyztskich paskudztw, mnóstwo tam bakterii i czy powinnam narażać synka na kolejne infekcje. Karmię synka wg PP czyli delikatna dietka jak zalecają przy tej chorobie, dużo odpoczynku, podawanie wody( u mnie TLAI) .....moja matcyzna intuicja podpowiada, zeby siedzieć w domku i leczyć po swojemu..bo co też mi da ta ewentualna informacja, ze ma taką czy inną chorobę...leczę miodem manuka i imbirówką..zobaczymy na efekty.. Ps.przepraszam za te moje "pisane myśli" na forum, ale to mi pomaga, mam nadzieję, że nie zaśmieciam ;) Ps2. wczoraj znów musiałąm się tłumaczyć, dlaczego tak "karzę "kubę i nie daję mu cukierków. Śliczny dzionek i mnóstwo słoneczka. Huuura!!! Pozdrawiam
data: 2010.07.01
autor: eve
 
 Taniu, ugotuj ziemniaki pokrojone w kawaly takie jakie chcesz miec na talerzu, a do wody dodaj tylko imbir i sol, ewentualnie kurkume jak chcesz. Odlej wode i tyle. Nie musisz robic zawsze puree.
data: 2010.07.01
autor: Kinga z Azji
 
 Witam dziewczyny. Zastanawiam się czy latem można nam pić nieco więcej niż tylko TLI lub TLACI? Ja do tej pory pije tylko TLI taką letnią, ale wczoraj w nocy obudziłam się i czułam się fatalnie, tak jakbym miała zemdleć i miałam straszny ból głowy - dodam, że w pokoju było 27 stopni i było mi strasznie gorąco. Wypiłam 0,5 litra zimnej wody i od razu poczułam się lepiej. Ból głowy za jakieś 10 minut ustąpił i było mi już chłodniej - od razu zasnęłam. Jestem raczej wychłodzona i nie zdarzają mi się takie duszności. A może to jakieś błędy żywieniowe... Zastanawiam się, czy Wy nic nie pijecie latem zimnego? Jest mi czasem tak strasznie gorąco, że najchętniej piłabym z lodem...
data: 2010.07.01
autor: Agnieszka S
 
 I jeszcze jedna wątpliwość, mam nadzieję, że odpowiecie,jak zwykle:)Zastanawiam się, czy nie za bardzo restrykcyjnie potraktowałam nasze pp....(przypomnę - córa 20 lat, brak miesiączki, lub bardzo nieregularnie, mąż łuszczyk). Otóż odstawiłam całkowicie surowe, żadnych surówek, owoców itd, zgodnie z Waszymi radami z archiwum, które codziennie studiuję....O reszcie nie wspominam, tj słodyczach , wodzie , bo to oczywiste. Dodaję pomidorka dla zrównoważenia, ale na ciepło, wszystko na ciepło (oprócz kanapek). No i żadnego serka, nawet koziego...Czujemy się ok, jest poprawa, np brak wzdęć . Ale niepokoją mnie te zęby córki. Coś knocę? Proszę, odpowiedzcie, bo jest mi potrzebne Wasze wsparcie.Dziękuję z góry.
data: 2010.06.30
autor: Aneta z P.
 
 Iko, ja tez jestem na przymusowym urlopie wychowawczym. Frustrował mnie niesamowicie powrót do pracy, ale sama tej decyzji bym nie odjęła by iść na wychowawczy. I ciesze sie ze tak wyszło, bo trochę sobie dorabiam. Damy radę.*** Szyszko, nie wiem co bym powiedziała widząc Twojego Malucha, poprostu uderzyło mnie podobieństwo tych dzieciaczków, dla mnie mimo wszystko jest to taki specyficzny wygląd. A ja owszem widziałam i całkiem tłuściutkie dzieciaczki które tylko cycały i gratuluje ich mamuśkom takiego pokarmu :)*** Jolik , damy rade, co sie odwlecze.... to wiadomo. Całuski!
data: 2010.06.30
autor: Dagder
 
 Witajcie, jesteśmy od grudnia na PP, i u córy (ma aparat ortodontyczny)pojawił się w ciągu ostatnich 2 tygodni ciemny nalot po wewnętrznej stronie zębów. Dodam, że o higienę ustną bardzo dba, szczotkuje regularnie zęby (szczoteczką elektryczną) i płucze płynami dentystycznymi. Doradźcie proszę, co może być tego przyczyną i jak to zlikwidować, czego brak w organiźmie, na co zwrócić uwagę. Jesteśmy zaniepokojone, nigdy wcześniej czegoś takiego nie miała, zęby miała piękne, białe, zdrowe. Pozdrawiam
data: 2010.06.30
autor: Aneta z P.
 
 Dadger z tym wyglądem na mleku modyfikowanym to różnie bywa. Mój syn od urodzenia na piersi a potem moje gotowanie a był duuży, grubiutki z mnóstwem opon. Na wizytach kontrolnych lekarka cały czas sugerowała ze dokarmiam modyfikowanym bo niemozliwe ze na piersi taki duzy. Do tej pory (a ma 3 lata) jest większy niż inne dzieci (nie grubszy bo zrzucił oponki jak zaczął chodzić ale do chudych nie należy). Pewnie jakbys zobaczyła mojego synka stwierdziałbys ze karmiony sztucznie a tak nie bylo i nie jest. Nie oceniajmy po wyglądzie-to taka dygresja.
data: 2010.06.30
autor: szyszka
 
 Do Forumowiczek tzw."świeżynek". Cytat: "Zanim zadasz pytanie, sprawdż czy nie ma odpowiedzi w moich książkach lub w archiwum forum", to zdanie jest na czerwono na stronie głównej. Proszę mi wierzyć (też byłam początkująca) większość odpowiedzi na Wasze pytania znajduje się w archiwum, które nazywane jest "kopalnią wiedzy" i w książkach FZ i FŻ. Pani Ania powtarza: . Wiem, że prościej i szybciej jest zadać pytanie na forum i czekać na odpowiedź, niż poszperać w archiwum, ale w ten sposób wkółko mówi się o tym samym i forum, które kiedyś i jeszcze nie tak dawno tętniło, staje się po prostu nudne.
data: 2010.06.30
autor: Ewa z Łodzi.
 
 czy teraz latem robiac purre, to ugniatacie czosnek i cebulke czy w ostrym moge dac imbiru? a maselko moge dac na koncu, juz przy ugniataniu, bo ciezko mi wywazyc ilosc wody do kartofli i zeby tej wody nie odlewac..jak sobie Wy z tym radzicie?to moje pierwsze lato z pp, wiec mam duzo watpliwosci i prosze o wyrozumialosc pozdr
data: 2010.06.30
autor: Tania
 
 W sprawie termosów wypowiadała się jakiś czas temu pani Ania, najlepsze są termosy niemieckie ze szklanym wkładem. Obiadowe szklane również można kupić. Ja znalazłam taki na allegro. Pozdrawiam!
data: 2010.06.30
autor: Hania z Torunia
 
 Marcelo,dzięki!pozdrawiam
data: 2010.06.30
autor: Tania
 
 Taniu, jak gotuję synowi na skrzydełku indyczym, to razem ze skórą, ale zwracam uwagę, żeby tej skóry nie było za dużo, bo jest bardzo tłusta. Do miksowania skórę ściągam. Na żeberku wołowym zupek nie gotuję, bo jest dosyć tłuste. Czasem zdarzy się i cielęce żeberko z dużą ilośćią tłuszczyku, wtedy jego nadmiar wykrawam. Zupki gotujemy na kawałku mięska z kością. Z wołowiny robię dziecku pulpety i gulasz.
data: 2010.06.30
autor: Marcela
 
 Jakiś czas temu padło pytanie na forum, o lekarza w Zielonej Górze, który jest przeciwny szczepieniom. My z małym chodzimy do dr Anny Cencory, która przyjmuje w przychodni na ul. Wyszyńskiego. Ona nie jest przeciwna szczepieniom, ale nie robi nam żadnych problemów z tego powodu. Po prostu zaakceptowała fakt, że zdecydowaliśmy się nie szczepić dziecka. Chodzimy do niej co jakiś czas przywitać się i pozachwycać nad maluchem. ***Iko, wiem że łatwo pozbawić pracy kobietę po urlopie macierzyńskim - sama tego doświadczyłam. Ale teraz w sumie to cieszę się z tego że jestem w domu z dzieckiem. Żyjemy może skromniej, ale czuję że szczęśliwiej, spokojniej, bardziej tu i teraz :) Pozdrawiam
data: 2010.06.30
autor: Ida
 
 To ponownie ja, gotuje 11-mies.corci na poledwicy cielecej, wolowej, skrzydle z indyka, czy moge ugotowac jej np.na zeberku wolowym, cielecym czy pozostac na tym co gotuje?prosze podpowiedzcie mi na moj wczesniejszy post, dzieki!
data: 2010.06.30
autor: Tania
 
 Fox_India, kiedyś na forum polecano termosy metalowe, ale nie doczytałam czy chodzi o metalowe pokrycie zewnętrzne czy środek. Ja używam termosu plastikowego w środku (pewnie też niedobry:)) z firmy Rotpunkt. Długo trzyma ciepło, łatwy do mycia. Gratulacje!:)
data: 2010.06.30
autor: Marcela
 
 witajcie. wyczytałam, że łzawienie oczu to osłabiona wątroba ale czy dotyczy to też łzawienia oczu podczas oglądania telewizji???moja 2,5 letnia córcia tak ma od jakiś 3miesięcy (na PP od 2miesięcy)a tv oglądamy max.1,5h na tydzień jeśli w ogóle. okulista przepisał krople z atropiną aby wykluczyć wadę wzroku. Wątroba czy nie wątroba? czy ktoś miał podobne doświadczenia. z góry dziękuję za odpowiedzi. pozdrawiam
data: 2010.06.30
autor: kasia d.
 
 witam serdecznie! Marzeno z Gdyni, Eve - dziękuję! ćwiczę się w pozytywnym myśleniu.* dzieci karmione sztucznie faktycznie są takie nalane. wyglądają jak ten ludzik Michelin, takie oponkowate. mój malec tak wyglądał jak jechał na tym paskudztwie. szkoda tylko, że takie właśnie dzieci uważane są za okaz zdrowia, takie papuśniki.* Kingo, ja używam stalowego (czyli niestety też metal) termosu obiadowego kiedy pakuję ciepłe lub pojemniczków plastikowych, kiedy pakuję zimne. panie w żłobku wszystko podgrzewają na kuchni. dla siebie używam pojemniczków plastikowych ale planuję zakup kolejnego termosu obiadowego. nie wiem czy istnieją termosy obiadowe ceramiczne. może ktoś bardziej doświadczony poradziłby nam w tej sprawie? przepraszam, że ja tak gadam na tym forum ale ja z charakteru, jak mówi moja mama to taka Hanka Bielicka jestem i to niestety widać także na forum :( pozdrawiam!
data: 2010.06.30
autor: Fox_India
 
 Potrzebuję się wypłakać. Strach przed tym co będzie paraliżuje mnie. Po powrocie do pracy widzę jak łatwo matkę pozbawić pracy zgodnie z prawem. Migrena nieobecna prawie cały czas urlopu macierzyńskiego zaatakowała. Nerwy się skumulowały tak, że nie mogłam prawie oddychać przez dwa dni. Mam to opanować, ale jak??
data: 2010.06.30
autor: ika
 
 Dagder, Ty to masz oko... Ja jakoś tego nie potrafię zobaczyć... A tak nawiasem mówiąc w tygodniu raczej nam się spotkanie nie uda, bo moja od 8-17 jest na półkoloniach w MOKU, a potem siedzimy sobie w domku. Pani Anno, przepraszam, że korzystam z pośrednictwa, ale mąż stwierdził, że za dużo wygadałam i nie mam nic na karcie.
data: 2010.06.30
autor: Jolik
 
 Dadger, różnicę w karmieniu widać po wyglądzie z tym się zgadzam tylko nie wiem czy nie wynika to z przekarmiania na zasadzie, że miarka musi być wydudlania do końca czy dziecko chce czy nie. Poza tym wcześniej wprowadzane są pokarmy stałe no i tu pojawiają się przeklęte biszkopciki i chrupki oraz buły wpychane dzieciom na spacerach.
data: 2010.06.30
autor: ika
 
 FOX INDIA uważam, że nie należy przejmować się paniami, które przyzwyczajone są do kup dzieci na "zwykłej" diecie. Jeśli intuicja nic Ci nie podpowiada niepokojącego, a mały nie ma zaparć to nie ma co słuchać mącicieli.
data: 2010.06.30
autor: ika
 
 Fox_India czy mozesz napisac jak zabierasz swoje ziemniaki do pracy? Probuje wykombinowac jak dzieciom zapakowywac obiad do przedszkola, wszystkie rady sie przydadza. Sa tu u mnie takie indyjskie menazki, kilka metalowych pojemniczkow nakladany jeden na drugi, fajna sprawa, ale metalowe? Z drugiej strony szklanych sloikow nie widzi mi sie wkladac dzieciom do plecaka, nawet takich owinietych pampersem. Nie wiem. Dzieki z gory za odpowiedz.
data: 2010.06.30
autor: Kinga z Azji (dawniej z Francji)
 
 Jeszcze jedna taka refleksja... Czy zauważyliście różnicę w wyglądzie dzieci które są karmione sztucznie? w sensie mlekiem modyfikowanym? Dla mnie wszystkie wyglądają tak samo, mają taki sam wyraz twarzy, twarz jakby opuchnietą, ulaną z ciasta... no i są ogromnie wielkie, jakby były napompowane... az żal patrzec. Czy zauważyłyście, czy mi sie tylko tak wydaje? Obserwuje juz jakis czas dzieciaki i bezbłednie mogę wskazac które nie są karmione naturalnie. SZOK.
data: 2010.06.29
autor: Dagder
 
 Witajcie, odebrałam wyniki morfologii i hemoglobinę mam 11.8 (norma 12-16), czy to już powód, by pic miód pokrzywowy? Pozdrawiam z rozgrzanej Gdyni. Fox_India gratuluję:-)bądź spokojna, będzie dobrze.
data: 2010.06.29
autor: Marzena z Gdyni
 
 Mój Adas też robi kupki o zapchu powiedzmy cebulkowo-dorosłym, ale tez o cudnej konsystencji i barwie ;)) i to sie liczy!!*** Małgosiu2, jak to pani Ania czasem mówi "rusz babo glową", dałas albo ciut za duzo wody, lub oliwy, lub sosu sojowego, krótko mówiąc źle wymierzyłaś, ale nie martw sie bo następnym razem zrobisz ok. *** Eve, uwazaj z melisą, jak jak kiedys wypiłam to synek na drugi dzien miał odparzoną pupę. Melisa jest kwasna. Chyba powinnas ją ugotowac z TLI /TLACI bedzie bezpieczniej. Całuski dla wszyskich!
data: 2010.06.29
autor: Dagder
 
 Witam wszystkich! Wczoraj ugotowałam mięso wieprzowe z jarzynami, mam pytanie-robiłam wszystko zgodnie z przepisem, ale zaprawa do mięsa nie wchłonęła się cała, nie wiem co zrobiłam źle.
data: 2010.06.29
autor: Małgosia2
 
 Witam, czy gotując 11-mies.dziecku zupke na skrzydle z indyka to skore zdejmujecie, czy przed miksowaniem powinnam zdjac a gotowac ze skora?czy wszystko zmiksowac?ale to chyba bedzie za tlusto..prosze o podpowiedzi
data: 2010.06.29
autor: Tania
 
 Fox India, cieplutkie gratulacje:) To cudowna nowina :) Popieram-same pozytywne myśli i relaks.
data: 2010.06.28
autor: eve
 
 Elu B. tak jestem na facebooku;) jwieczorek0@wp.pl pisz:) jakby co:)
data: 2010.06.28
autor: JoannaW
 
 uffff... dziękuję Jagodo za odpowiedź! :)
data: 2010.06.28
autor: Fox_India
 
 Małgosiu, od dzisiaj będę się podpisywać jako Małgosia 2. Pozdrawiam!!!
data: 2010.06.28
autor: Małgosia2
 
 Fox_India, mój synek też ma kupy, które nieźle dają:)) Myślę, że to normalne, a specyficzny zapaszek dają cebula i czosnek. To ja kiedyś napisałam o tym, że dziecko w czasie ciąży czerpie z esencji matki i tak jest - no bo z czegóż ma czerpać? Natomiat napisałam to w kontekście wątpliwości którejś z dziewczyn, czy na początku PP, z prawie dwuletnim dzieckiem, które ma AZS i na początku kolejnej ciąży ma pozostać przy karmieniu tegoż dwulatka piersią. Nie martw się, że to dopiero 4 miesiące i ile masz esencji. Właściwym bieżącym jedzeniem już ją produkujesz i jeśli będziesz się trzymać w ryzach, dacie radę! Przecież dziewczyny nie na PP też rodzą, kwestią jest kondycja matki i dziecka. Na naszym jedzeniu jest jednak bardzo dobra:)) Więc włącz same dobre myśli, głaszcz się po brzuchu i ufaj. Ja w ciąży zasypiałam z błogimi myślami o tym, co zjem następnego dnia:))) Pozdrawiam!
data: 2010.06.28
autor: Jagoda
 
 Witam jest ktos z was na Facebook? Pozdrawiam
data: 2010.06.28
autor: Ela B
 
 drogie forumowiczki, ktoś kiedyś napisał na forum takie zdanie: "(...)Dziecko w okresie ciąży czerpie esencję z matki, a skoro jesteś dopiero od pięciu miesięcy na PP, tej esencji jeszcze nie masz.(...)", czy to oznacza, że ja będąc na PP dopiero 4 miesiące mogę mieć problemy z utrzymaniem ciąży tak jak w pierwszym przypadku? bardzo proszę o odpowiedź. pozdrawiam
data: 2010.06.28
autor: Fox_India
 
 Anka, a czy Ty dajesz mu zupki (te z P. Ani ksiazek), jemu cyc juz nie wystarcza. Pozdrawiam
data: 2010.06.28
autor: Agnieszka P z L.
 
 Witam wszystkich serdecznie. a propos odstępstw i przykrych konsekwencji.. ja przyznam szczerze ostatnio kupiłam małemu frytki... niestety.. pojechaliśmy po męża do pracy, długo wyjeżdżaliśmy z Wawy w okropnym korku, mały domagał się jeść, więc kupiłam, chociaż wiedziałam, że nie powinnam.. a że maluch jest na ścisłym PP, już po niecałych dwóch dniach pojawił się okropny mokry kaszel, katar i ropiejące oczki. za słone było g....o, to wiem. drugi raz tego błędu nie popełnię. a tak na marginesie, to u mnie w brzucholu mała istotka się rozwija :) wczoraj test potwierdził, chociaż ja sama doskonale wiedziałam już wcześniej. nigdy w życiu nie byłam tak świadoma swojego organizmu, który daje czytelne znaki :) i już czuję, że ta ciąża będzie prawdopodobnie inna niż poprzednia z tego powodu, że od początku tamtej nie miałam apetytu, jadłam tylko pomidory (o zgrozo!!!) a teraz do pracy zabieram owsiankę, sałatkę z pieczywem na drugie śniadanie i 4 zraziki wołowe z ziemniakami. ciągle chodzę głodna! mam nadzieję, że wszystko będzie okay. pozdrawiam
data: 2010.06.28
autor: Fox_India
 
 Częste karmienie w ciągu dnia (co 2 godz.) nie pomogło :( Mały i tak budził się w nocy co 2, 1,5 a nawet co pół godz. Może powinnam poczekać dłużej na efekt. Ciekawe ile człowiek jest w stanie wytrzymać bez snu. Bo ja w ciągu dnia chociaż nie wiem jak byłabym zmęczona to usnąć nie mogę ale zazwyczaj to czasu nie ma. Może taka jego natura? Chociaż wcześniej spał ładnie (jedna dwie pobudki).
data: 2010.06.28
autor: Anka
 
 Magdo z Aachen, ja czekałam kilka lat, a i teraz czasem się zdarzają odstępstwa, o większości pewnie nawet nie wiem. Po kilku latach mój synek w razie złego samopoczucia żąda imbirówki :) i potrafił odmówić w tym roku np. truskawek, sałatki ze świeżych pomidorów. Na natarczywe pytania odpowiada zwyczajnie, że nie lubi. Tak się zaczęło, jak przestałam gderać. Po prostu: zje coś nie apropo :) i zdaje się że sam dostrzega konsekwencje. Gorzej z córcią - ona sobie lubi pojeść, ale też już powoli zauważa u siebie konsekwencje (m.in. pryszcze, bo to nastolatka). Czyli stosuję politykę drobnych a czasem trochę większych kroczków ;D ~~~~ Iko, ja mieszkam na końcu Polski i mam podobny problem z mięskiem. Kupuję wołowinę (patrzę żeby nie była zbyt ciemna, wtedy jest młoda) i indyka (rzadziej). Cielęcinę "czasem" trafiam (do tej pory dwa razy), jak pojadę do sąsiedniego miasteczka, jagnięciny u nas też niet (nawet nie ma co pytać, jeden raz trafiłam baraninę i zjedliśmy gulasz - też pycha). Jemy więc wołowinę i indyka i jakoś żyjemy. Jak trafię, to od razu kupuję więcej, przerabiam na jedzenie i w słoiki. Pozdrawiam.
data: 2010.06.27
autor: DanusiaA
 
 Iko jestem na forum po raz pierwszy, a na PP od roku i chcę Ci powiedzieć, że jak zaczęłam przygodę z PP to okazało się, że w sklepie na przeciwko mojego domu sprzedają chleb pszenno-żytni z pieca węglowego, a na targu obok punktu, w którym zwykle kupowałam mięso jest sklepik, gdzie sprzedają cielęcinę. Czy to nie wspaniałe? Rozejrzyj się dookoła i uwierz, bo jak mawiają wiara czyni cuda.
data: 2010.06.27
autor: Małgoś
 
 Magdo z Aachen,, właśnie teść najbardziej oporny...troszkę na owsiankę, którą Kubuś wcina- patrzy krzywo, że co to znaczy że bez mleka??? No i dziś troszkę było nerwowo, bo nie pozwoliłam dać bylejakiej szynki i kiełbaski Kubusiowi, efekt był taki, że teść lekko obraony, a Kuba jak to 3 latek pół dnia prosił: daj mi szynkę , jak dałąm swoją pieczoną z kurczaka, to mówil, ze chce taką czerwoną :( a moje nerwy były na pograniczu.... Na szczęście konflikt zatarł czas :) Mama swojej niuni, ja odpowiem tak, że kiedy moj 3 latek ostatnio budził się kaszląc, to dawałam właśnie albo kilerkę, ale raczej imbirówkę, i nawilżałąm powietrze nawilżaczem. Kaszel już 3 nocy praktycznie zniknął, więc trzymaj się i nie uginaj.
data: 2010.06.27
autor: eve
 
 W moim poście, który nie doszedł pytałam m.in.skąd w Jarocinie wytrzasnąć mam cielęcinę? O jagnięcinie, koźlinie nawet nie ma co mówić. Nasze świńskie zagłębie. Poza tym nie mam siły całego pisać od nowa teraz, bo był długi i zawiły.
data: 2010.06.27
autor: ika
 
 Eve, z tego co wiem, to Slazakow nie jest tak trudno przekonac do PP (no moze oprocz slodyczy:) Tesc pewnie zachwycony, ze nie bedzie musial jadac surowek, ze zupa codziennie, to tam norma, owocami sie nie objadaja, i to jest jedyny region, ktory ja znam, gdzie rosol jest wolowy a nie z kurczaka:) A ja mam pytanie troche z innej beczki, czy ktos mial podobne doswiadczenia i potrafi mi powiedziec ile lat trzeba tlumaczyc dziecku, zreszta nie tylko tlumaczyc, bo skutki odstepstw widac od razu, ze na wode, warzywa i owoce to nalezy tylko patrzec? Ja juz czasami nie mam sily. Pozdrawiam serdecznie
data: 2010.06.27
autor: Magda z Aachen
 
 MamoSwojejNiuni... sama naważyłaś sobie piwa więc wytrwaj w nieprzespanych nocach. Jeżeli "wymiększ" i dajesz 3latkowi słodycze i zimne napoje, to nie oczekuj, że ominą Cię konsekwencje! Albo naucz się być mądrze odmiawiającą albo będziesz miała osłabione dziecko. Zdyscyplinuj się! Szykuj teraz dziecku same delikatne potrawy, daj Małemu dużo do picia herbatki bogatszej w anyż lub podaj nieco kilerk, zupki, zastosuj inhalację tymiankowo-anyżową, purre ziemniaczane... Przemyśl:) Powodzenia!
data: 2010.06.27
autor: LidiaP
 
 A ja mam pytanie na temat ryżu o którym wiem że było dużo na forum. Ale trochę z innej beczki. Wg tego PP ryz jest albo biały albo brązowy albo jakaś tam jeszcze inna odmiana i lepszy ten brązowy ale ciężkostrawny itd. A co z podziałem (bez względu czy on biały, brązowy, czerwony...) na długo i okrągłoziarnisty. Wg innych źródeł i własnego doświadczenia długoziarnisty wzmacnia soki (schładza i nawilża a nie wysusza) natomiast okrągłoziarnisty wzmacnia czi i soki. No i przed każdym użyciem prażę ryż aby podnieść jego właściwości wzmacnające czi. Oczywiście jak z każdym zbożem używam go zamiennie z innymi. Czy ktoś zwracał uwagę na ten aspekt?
data: 2010.06.27
autor: róża
 
 AlinoSG, groszek jest słodki, przecież ten w puszce też jest zielony więc co ma kolor świeżego do tego?
data: 2010.06.27
autor: grażyna
 
 Witam, - mój 3letni synek ma okropny kaszel krtaniowy - nie wiem co mogłoby mu pomóc - w domu mamy dosyc chłodno, uruchomiłam nawilżacz powietrza,przy tym podaję leki homeopatyczne. Staram się by ciągle jadł wg PP, ale czasem domaga się słodyczy, zimnych napoi.Prosze o ewentualne sugestie co mogłoby nam pomóc. Bo chyba nie wytrzymam kolejnej nieprzespanej nocy...
data: 2010.06.27
autor: MamaSwojejNiuni
 
 Agnieszko brałam to pod uwagę ale on się nie domaga więcej w ciągu dnia więc ja się z cycem nie narzucam ;) ale spróbuje. Może faktycznie to jest powód. A co do truskawek to po raz pierwszy nie mam na nie ochoty. Leży cała micha w kuchni i pachnie... no właśnie, jak dla mnie to jakoś tak kwaśno pachnie więc nie kusi żeby spróbować. Szkoda tylko, że wszelkie ciasta i słodycze mi tak nie pachną kwaśno ;) Pozdrawiam słonecznie i kawowo z rana! :)
data: 2010.06.27
autor: Anka
 
 Lidio, dziękuję za rady, troszkę mnie uspokoiły. Mężulek jest na PP głównie z obiadami, kolacjami też często, ale łamie rażąco zasady i lubi wypić sobie od czasu do czasu zimne piwo.(brrrrrrrrr). Jeździ też na maratony górskie rowerowe, a tam to na porządku dziennym są zimne napoje energetyzujące, jakieś słodkie pasty wyciskane, żeby dodać sobie więcej energii, więc co u mnie w kuchni zyska-to tam straci...i mamy tego efekty. Ja się w miarę trzymam, no bo jak nie ja, to kto ??? :) Zawołał dzisiaj o pulpecika, któego jeszcze nie zsapchanym nosem wyczuł, ale nie dałam, tylko rosołek z wołowiny z ziemniakami. Jolik, truskawek już nie tknę,:.P i wcale mi ich nie brakuje, myślę, ze często po nie kiedyś sięgałam, bo byłąm przeświadczona, ze to samo zdrowie i że się powinno..... Miód Manuka zakupiłąm 500 ml, +400, napisze po kuracji, czy gronkowcowi smakował :)
data: 2010.06.26
autor: eve
 
 Anka, Twoj maly budzi sie tak czesto bo jest glodny. Daj dziecku jesc!:) tj. czesciej w ciagu dnia. Ja mialam niedawno podobny klopot (a moj maly ma 10miesiecy i ma azs) i ...... juz po klopocie:).Pozdrawiam
data: 2010.06.26
autor: Agnieszka P z L.
 
 Pojawiła się na forum nowa Małgosia. Małgosiu mogłabyś się podpisać jako Małgosia 2.
data: 2010.06.26
autor: Małgosia
 
 Miód manuka polecała kiedyś na forum MamAsik, wiec można coś w archiwum na ten temat pewnie znaleźć. A ja się zastanawiam jakie mogą być przyczyny częstych pobudek w nocy u mojego synka. Wcześniej budził się dwa razy w nocy na karmienie. Teraz potrafi się budzić nawet co pół godz. i bez cyca nie ma mowy o spaniu. Myślałam, że to przez zapalenie ucha przez które ostatnio przechodził, później pogorszenie znowu na skórze ale teraz to już nie wiem. Nie śpię prawie w ogóle i nie wiem co z tym fantem zrobić. Czy źle go karmie czy co?
data: 2010.06.26
autor: Anka
 
 Taaa... Najpierw nabroją, a potem ich ratuj kobito... Ech... ;)))
data: 2010.06.26
autor: Jolik
 
 Eve. Jeżeli masz dziecko w dyscyplinie to nie powinno się "zarazić". Choroba, tu może angina, jest już skutkiem, nie przyczyną, skutkiem osłabionych narządów. Dla dziecka zero słodyczy, delikatne jedzonko i zero TRUSKAWEK (z którymi będziesz mi się kojarzyła:)! Mężowi zaserwuj również delikatne potrawy, niech płucze gardło ostrożeniem (przepisy w archiwum), niech poje miskowane ziemniaki z czosnkiem i kozim serkiem dla równowagi. Czy mąż też je wg PP? Bo z mężczyznami to różnie bywa... Powodzenia!
data: 2010.06.26
autor: LidiaP
 
 Witam. Trzeba wpisac w wyszukiwarkę google słowa miód manuka i wyskoczy strona sklepu który ten miód rozprowadza.Ceny są rózne w zależności od wielkości słoiczka i zawartości "głownego leczącego składnika" od około 50 zł do 18o zł.Przy czym ten drogi jest na np.owrzodzenia cukrzycowe a ten tańszy na wzmocnienie odporności.Pozdrawiam.
data: 2010.06.26
autor: ostróżka
 
 Myślałam Kingo, że mieszkasz we Francji ;) W takim razie już nie zawracam głowy :) Na razie lato, mam chociaż nadzieję, że trochę odpoczniemy od infekcji i wirusów (jak uda się zwalczyć pneumokoki):) Jak dotychczas idzie nam z nimi kiepsko :( A nic nie chcecie mi poradzić w tej kwestii. Pozdrawiam wszystkich ;)
data: 2010.06.26
autor: Kasia z P.
 
 Ach, i chciałam się jeszcze czymś pochwalić...a dokłądniej rzecz biorąc kimś. Moi teściowie do mnie przyjechali( teść-ślązek z krwi i kości, mamusia- ślązaczka od kilku lat ;)) Przyjechali z nutką niepewności, z milczeniem oglądając dzienne posiłki naszego synka...Skończyło się to wszystko tak, że mamuśka chce kupić sobie książki Pani Ani i zacząć być może...zdrowsze życie? Kto wie.... Jestem z nich dumna, że tak to przyjęli- szczególnie że to ślązacy :)
data: 2010.06.26
autor: eve
 
 witam wieczrową porą. Mąż 40,02 stopni, leży w pokoju obok salonowego...co mogę zrobić, zeby mój synek się nie zaraził( była lekarka, osłuchowo ok, gardło czerwone, oczywiście zapisała antybiotyk, którego nie podam), czy powinnam podawać imbirókę, czy może synka to w jakiś sposób uchronić o dlatającyhc mimo wszystko w domu bakterii/wirusów ? Pozdrawiam
data: 2010.06.25
autor: eve
 
 Kasiu P, ja mieszkam w Azji i koszty przesylki sa ogromne do Europy, chyba by sie nie oplacalo. Chyba ze jakims fedexem, placi sie duzo, ale chyba nie ma ograniczenia wagowego. Nie wiem czy to prawda.
data: 2010.06.25
autor: Kinga z Francji
 
 Kochani prosze o wyjasnienie, w jakim smaku jest mlody slodki groszek cukrowy, wiem ze ten z puszki slodki ale nie jestem pewna, czy ten swierzy tez bo przeciez zielony. Pozdrawiam letnio cieplutko.
data: 2010.06.25
autor: AlinaSG
 
 Iko, internet jest świetnym narzędziem, ale tylko narzędziem i może czasem zawieść. Innymi słowy, jeśli któryś z Twoich postów nie dotarł, napisz jeszcze raz zamiast snuć spiskowe teorie.
data: 2010.06.25
autor: Admin
 
 słuchajcie Drogie Forumowiczki. zarzucę "śmierdzący" temat ale będę wdzięczna za każdą odpowiedź. mój malec jest wyłącznie na PP. rano-wieczór owsianka, zupa, drugie danie (pulpet cielęcy lub wołowinka z ziemniakami), rano kawa anatol, w ciągu dnia daję mu do żłobka termos z TLI. zjada dużo ale w mojej opinii odrabia straty i wygląda pięknie! ale..Panie w żłobku twierdzą, że mój malec robi "okropnie śmierdzące kupki", które mają luźniejszą (nie plastelinowatą) ale też nie rzadką konsystencję (nie wypływają z pampersa). otóż moje pytanie, być może retoryczne: jakie powinny być te kupalki? jak śmierdzące i jakiej konsystencji? swego czasu malec miał problem z takimi okropnymi gazami ale udało nam się z tego wyjść. wydaje mi się, że obecnie nie przewalamy z żadnym smakiem. czy "rozgrzewające się" jelita i oczyszczający się organizm może powodować, że kupki "okropnie śmierdzą". dodam, że mnie ich smrodek nie specjalnie zwala z nóg, dla mnie mają taki odorek jaki powinny mieć.. :)
data: 2010.06.25
autor: Fox_India
 
 A gdzie mój post?? Czyżbym była w nim niepoprawna politycznie? hmmm
data: 2010.06.25
autor: ika
 
 Nie wierzę...Ja płacę 180 z przesyłką za 500g! Jeżeli nie byłby to problem i mogłabyś pofatygować się i przesłąć mi miód byłabym ogromnie wdzięczna:) Opłacę koszty przesyłki. Jem wg PP Jolka B. i nie widzę przeszkód w podawaniu Manuka, to w końcu miód :) Pozdrawiam :)
data: 2010.06.25
autor: Kasia z P.
 
 Witam. Mam pytanie w sprawie miodu Manuka. Czy można go podawać jedząc posiłki PP? Słyszałam wiele pochlebnych informacji o nim.
data: 2010.06.24
autor: Jolka B.
 
 Iko, jeśli pomylisz smaki, to w kolejnym kółku je uporządkuj i będzie ok,a co do zagęszczania zupek, to p.Ania mi odpowiedziała:"Taniu, zawsze zaciągaj zupki jakąś kaszką. Kukurydzianą, gryczaną niepaloną, płatkami owsianymi, chociaż po łyżce."Ja gotuję w weekend i do słoików, to się sprawdza!Pozdr
data: 2010.06.24
autor: Tania
 
 Ugotowałam owsiankę i jutro ją zjem na śniadanie:), to moja pierwsza owsianka:)
data: 2010.06.24
autor: Małgosia
 
 Iko, pamiętam takie chwile że chciało mi się płakać z przemęczenia, niewyspania, bezradności. Wtedy nie znałam pp, gotowałam wygodniej, ale jako młodej matce bywało mi ciężko. W takich chwilach pocieszała mnie myśl, że moja mama by nakarmić rano dzieci musiała najpierw napalić w piecu, a ja i tak mam wygodniej. Teraz trochę inaczej ten piec postrzegam;-). Nie chce tu zapodawać treści „nie marudzić bo może być gorzej” raczej chcę podzielić się myślą, że te nasze wspólne kobiece doświadczenia też są potrzebne, też nas wzbogacają i czegoś uczą, chociażby szacunku do danego nam czasu. Serdecznie pozdrawiam.
data: 2010.06.24
autor: Sasanka
 
 Dagder, może by my się spotkali, skoro obie w Pruszkowie mieszkamy? Gdzieś w archiwum powinien być mój mail ;).
data: 2010.06.24
autor: Jolik
 
 Małgosiu:) Rano wypij w domu kawę i dobrze przed wyjściem do pracy zjeść owsiankę. Jak zabierasz do pracy kanapki, to wlej w termos ugotowaną wcześniej zupę, najwygodniej zmiksowaną, wówczas dobrze się pije na 2 śniadanko (zagryzając kanapkę). Powinnaś dopilnować ciepłego obiadu! Wieczorem pij zupy, jakieś duszone warzywa, sałatkę. Ja w ciągu dnia wypijam 2 kawy - rano i po obiedzie deserową:) Po obiedzie co najmniej mam do kawy godzinę przerwy! Herbata według potrzeb. Jak zjesz więcej zupy, wypijesz mniej herbixa, bo zwyczajnie nie będzie Ci się chciało. Ułóż sobie dzień pod siebie!*Kamilo... czynię notatki:)
data: 2010.06.24
autor: LidiaP
 
 Małgosiu, musisz się zmobilizować i zdyscyplinować. Na naszej diecie przemiana materii reguluje się sama. Bardzo pomaga poranna kawa oraz zupy, zwłaszcza miksowane. Wieczorem ugotuj sobie owsiankę na rano, którą sobie zjesz po porannej kawie. Idealnym rozwiązaniem byłoby zabieranie obiadu do pracy w termosie lub do pogrzania w pracy, jeśli jest taka możliwość. Z kanapkami trzeba ostrożnie. Mogą być, ale najlepiej zabrać oprócz nich ciepły posiłek. Wędlin się nie poleca (smak słony). Lepiej zrób pastę jajeczną, pasztet, smarowidło mięsno-warzywne z zupy, posmaruj miódem z imbirem (od czasu do czasu), połóż mięsko z zupki lub drugiego dania. Z czasem nabierzesz wprawy i wszystko się poukłada, ale zadbaj o rozkład posiłków w ciągu dnia, bo to podstawa. Powodzenia! (Kończę, bo już się dzisiaj dosyć "powymądrzałam".)
data: 2010.06.24
autor: Marcela
 
 500g miodu manuka z NZ, z dobrej firmy, u mnie w spozywczaku kosztuje niecale 50PLN.
data: 2010.06.24
autor: Kinga z Francji
 
 P.Aniu katar się skończył u małego,jeszcze trochę pokasłuje.Tak ze 2-3 razy dziennie, w nocy w ogóle.Śpi b.spokojnie.Oczko prawe nadal ropieje-przemywam je rumiankiem kilka razy dziennie zgodnie z Pani zaleceniem.Ogólnie jest lepiej,apetyt też w miarę.Trochę mi się buntuje i nie chce pic imbirówki,a jak się krzywi przy tym:).Dziękuję za ostatnie wskazówki,będę cierpliwa i pozwolę mu się spokojnie wychorować:) ***Dagder no właśnie musimy pilnować tych naszych dzieciaczków, by im nie szkodzić.Ja niestety jeszcze czasem szkodzę, choć nieświadomie.Ja wciąż jestem na etapie poznawania tajników, a może powiem inaczej-podstaw PP. Znalazłaś cenną dla nas informację,przyda się na pewno:)***Pozdrawiam gorąco P.Anię i całe Forum:)
data: 2010.06.24
autor: Anuśka
 
 U mnie ten miod wszedzie, jutro sprawdze cene dla ciekawosci, ja teraz mieszkam w Azji, mamy tu bardzo duzo produktow z Nowej Zelandii. A jak uzywacie tego miodu dziewczyny, czy tak jak rzepakowego, do kawy i owsianki czy jakies mikstury na szczegolne okazje tylko czarujecie?
data: 2010.06.24
autor: Kinga z Francji
 
 Iko, powoli i spokojnie - wszystko się poukłada:) Przez taki mętlik w głowie przechodziła chyba każda z nas. Z czasem się wszystko wyjaśni, "powskakuje" na swoje miejsce. Gotuj spokojnie, z ufnością, daj sobie pozwolenie na popełnianie błędów - to jest bardzo ważne. Dziecku możesz gotować na 2 dni, kończymy zawsze na smaku ostrym. Kiedyś jakaś forumowiczka napisała, że niegdyś gotowała owsiankę aż 40 minut, teraz tylko 40 minut:) Ja gotuję wieczorami, gdy dziecko śpi lub rano - zdaża się, że muszę wstać np. o 4.30. Zupy gotuję min. 4 litry, rozlewam gorącą w słoiki. Warto gotować zupy miksowane - nie dość, że bardzo zdrowe, to jeszcze nie wymagają krojenia w kostkę. Mięsa na drugie danie też robię sporo, w miarę możliwości pakuję w słoik, bo lepiej się trzyma i nie zajmuje tyle miejsca w lodówce. Świeżo ugotowaną herbatę w termos, kawę na rano czasem gotuję wieczorem (choć świeża najpyszniejsza:)). Na mniej więcej ścisłym PP z małymi wyskokami jestem ponad 2,5 roku. To bardzo mało. Wciąż się uczę, wciąż jestem zaskakiwana przez nowe informacje. Archiwum czytam sporadycznie, bo nie mam czasu, ale jakoś się udaje wszystko z sobą połączyć. Popatrz, jak dużo osiągnęłaś - zostałaś matką, zdecydowałaś się na kuchnię która wymaga pracy nie tylko fizycznej, ale także pracy nad sobą. Z dnia na dzień będzie coraz lepiej. Joanna-MamAsik kiedyś napisała, że w takich chwilach trzeba usiąść przy stole z kubkiem imbirówki w dłoni. Działa. Pozdrawiam! Życzę samych sukcesów:)
data: 2010.06.24
autor: Marcela
 
 Dziękuje p LidiiP, książki przeczytałam, kuchnie zaopatrzyłam w zioła i przyprawy, chodzę do pracy i nie ma mnie w domu ponad 10 godz. i tu zaczyna się problem z posiłkami, bywa tak że nie jem cały dzień nic, dopiero jak wracam do domu napycham się czym popadnie.I tu zaczyna się kolejny problem, mam zaparcia więc sięgam po środki przeczyszczające i tak w kółko. Czy kanapki np. z wędliną,cebulką wystarczą? Nie wiem ile mam pić dziennie kaw i herbat,oczywiście mogę sobie je zrobić w termos, proszę o informacje,dziekuje
data: 2010.06.24
autor: Małgosia
 
 Ika, mogę jedynie Cię "pocieszyć" że mam to samo, też jestem początkująca, ale zto już trzeci tydzień i jest o wiele lepiej. Z mojego doświadczenia, to taka rada, ze jak masz tylko chwilkę czasu napisz sobie na liście jakie warzywka będą tobie potrzebne dla twoich zupek i dziecka, mozesz wiczorkiem już je sobie oskrobać i mieć przygotowane na drugi dzień żebyu tylko je wrzucić. Zupki które gotujesz mozesz sobie powiesić w widocznym miejscu gdzie je przyrządzasz....i przede wszystkim nie poddawać się i wyciszyć.Wypić sobie szklaneczke melisy, pośmiać się z małą i wszystko będzie dobrze. Takie dołki nas budują i wzmacniają, one też nam są potrzebne... Będzie dobrze, zobaczysz...trzymam kciuki :)
data: 2010.06.24
autor: eve
 
 Taniu dzięki za odpowiedź, lecz nadal nie jestem pewna: str. 310 akapit 2 w Filozofii Zdrowia mówi co innego niz wcześniejsza rada aby zupy zawsze zagęszczać. No i str. 192 akapit 4 gdzie mowa ze zupki zawsze na słodkim konczyc. Tak w ogóle to podłamuję się przy tych garach, bo mała płacze, a ja kaszkę 45 min gotuję jest jakiś sposób lepszej organizacji? o obiadach dla nas juz nie wspomnę jak to wszystko pogodzić? Nie mam czasu na toaletę a tu poczucie winy, że znów pomyliłam smaki, albo za krótko gotowałam uff
data: 2010.06.24
autor: ika
 
 LidkoP, ja na imprezki ogrodowe polecam zawsze torcik kanapkowy: skibki chleba tostowego układam 3 x 4, smaruję lekko masłem, układam nasza pastę z makreli, na to znowu chleb, na to nasza pastę jajeczną, na to znowu chleb. Smaruję majonezem i dekoruję czym się da: kawałkami łososia, ogórkiem, cytryną, koperkiem, krewetkami (to nie znaczy, że to zjadam, ale niektórzy goście - i owszem). Masę z makreli na taki tort robię z około 4 ryb, jajeczną - z 10-12 jajek. Pracy niewiele, a efekt znakomity i tort jest bardzo popularny. Można użyć "zdrowszej" wersji chleba tostowego, albo samemu upiec "przemianowy" placek z kurkumą i imbirem i ew. mąka kasztanową na tortownicy i przekroić na 3 części. Pozdrawiam
data: 2010.06.24
autor: KamilaK
 
 Dagder, z tego co wiem zastojotworcze (ciezko strawne) sa jeszcze kapusta, kukurydza i kasza jeczmienna. Pozdrowka.
data: 2010.06.24
autor: Basia z Bristolu
 
 Czy macie sprawdzone pomysły kulinarne na urodziny 5 latków? Chcemy przygotować przyjęcie "działkowe" dla rówieśników P, więc przyda się kilka smakołyków:) dla wybrednych, hihi. Osobno poszperam oczywiście w archiwum i głowie. Pozdrawiam:)
data: 2010.06.24
autor: LidiaP
 
 Lidio masz rację niech krowa je truskawki. Po ich posmakowaniu i zjedzeniu małego kawałka placka miałam gorycz w ustach i wzdęcie,chyba watroba. Ale musiałam spróbowac placka bo wszystkie przepisy wypróbowuję i smakuję/mlask/ A teraz już wiem,,,:}
data: 2010.06.24
autor: E.Kam.
 
 Tak, tak rozumiem, Anuśka. Dzięki za wyjasnienie. To moje zdanie to wyszedł taki skrót myslowy, bo ja na swojego synka tez musze uważać, w sensie umiejętnego serwowania w odpowiednim czasie właściwych składników, ilości, etc ... oj to są właśnie te niuanse, których są tony, ale stopniowo i to się przyswoi. W tym tyg rozpracowywałam kalarepke, która okazała sie "blokująca dzieciece trawienie i zastojotwórcza" wiec wszystkie kawałki z zupki wyłowiłam przed miksowaniem, ale widze ze skóra między palcami popękała. Chociaż nie tylko ona moze być przyczyną, bo z kazdym obiadkiem rozszerzam swoją dietę o nowe składniki. Ale zgłebiając temat zobacz co znalazłam: "...wyjaśniając, co było przyczyną kataru dzieci, dajesz matkom kolejną ważną informację dotyczącą czujności w czasie lata – jest wówczas dużo więcej pokus, więc imbirówka i rosół powinny być stale pod ręką, z tym, że rosół głównie przy przeziębieniu (przemarznięciu). Przypomnę jeszcze, że w momencie, gdy zadziałamy czynnikiem skurczającym (zimno, stres, nadmiar kwaśnego, nadmiar wapnia, np. sery), powstaje w organizmie skurcz mięśni oraz niedotlenienie i niedokrwienie skóry, a także nadmierne uaktywnienie wątroby, serca i płuc. Wtedy właśnie pojawiają się sensacje skórne lub katary, kaszle, ataki astmatyczne - naszym zadaniem jest doprowadzenie do rozluźnienia, a nasze jedzenie, imbirówka, rosoły, czosnek tak właśnie działają. "
data: 2010.06.23
autor: Dagder
 
 Eve! Truskawki zjadła krowa a potem padła i mleka nie dała... Tak to wygląda na 5P. Uważaj z truskawkami, najlepiej podziwiaj ich niezaprzeczalny urok i zapach i na tym zakończ letnią z nimi przygodę.* Małgosiu, oczywiście zacznij od przeczytania książek:) Potem szperaj na Forum, gdzie znajdziesz moc przepisów. Skupiaj się na neutralnych potrawach!
data: 2010.06.23
autor: LidiaP
 
 Kingo z Francji - tak z ciekawości- ile wyszłoby w PLN kupienie u was tego miodu? Miód ten ma właściwości naturalnego antybiotyku, zwalcza gronkowca i meningokoki,traktuję go jak lekarstwo,ale skoro jest tak łatwo dostępny to być może źle to pojmuję :) Pozdrawiam
data: 2010.06.23
autor: Kasia z P.
 
 Dobry wieczór :) Jutro zamierzam synka wykąpać w zielu ostrożenia, wiem z archiwum, ze proporcje 4L/1 opakowanie, ale nie wiem czy powinnam to zmieszać z wodą, czy tylko samym zielem opłukiwać. Dziękuję z góry za podpowiedź.
data: 2010.06.23
autor: eve
 
 Pani Aniu, książki Pani autorstwa były dla mnie objawieniem. Było to podczas chemioterapii, w sytuacji pogarszającej się kondycji wątroby, żołądka i wszystkiego co tam można sobie wyobrazić. Do czasu Filozofii zdrowia i życia jadłam głównie ryby i surówki, dużo owoców, soków i ...czułam się coraz gorzej. No i przyszedł czas, kiedy powiedziałam sobie - stop, teraz biorę swoje życie we własne ręce i ugotowałam kartoflankę. Jestem po mastektomii, mam 51 lat,próbuję odżywiać się wg PP, jedne potrawy wychodzą mi pyszne, inne są niejadalne, zdaję sobie sprawę, że to moje błędy i brak doświadczenia. Mam trochę problemów zdrowotnych, to co przeszłam uratowało mi życie, ale zrujnowało kondycję. Gotuję i czekam - na poprawę. Z forum dowiedziałam się, że kuracja i leki, które muszę przyjmować mimo stosowania zasad PP, mogą niweczyć zbawienne skutki nowego sposobu żywienia. Pani Aniu czy tak jest? Czy mogę do Pani zadzwonić? Pozdrawiam ciepło w chłodny letni dzień.
data: 2010.06.23
autor: Amazonka z Katowic.
 
 Witam!jestem początkująca, mam książki p Ani od kilku lat,jednak dopiero teraz zdecydowałam się na zmiany. Proszę o rady od jakich posiłków zaczynać, nie wiem czy mają być one silnie rozgrzewające czy neutralne, dziękuje
data: 2010.06.23
autor: Małgosia
 
 E.Kam.ja tez piekłam placek z truskawkami z F.Ż.,mam swojskie wiejskie truskaweczki-niestety jak dla mnie tez za kwaśne.I z tego m.in.względu pół placka w koszu wylądowało. ***Już wiem, od P.Ani, że 2 latek może kaszę gryczana niepaloną wcinać-więc jeśli któraś mama jeszcze nie wie dzielę się informacją. ***Dadger nie wiem czy nawiązujesz do mojej wypowiedzipisząc o serku kozim?Jesli tak,to ja napisałam, że to nie była krtań(jak podejrzewałam), zresztą w swoim poście P.Ania również.To były sprawy alergiczne, atak astmy wynikający z moich błędów żywieniowych( m.in.przyczyną mógł być serek kozi podany dziecku w nadmiarze , tak przypuszczam).Być może w moim poście wyraziłam się niezbyt jasno:)
data: 2010.06.23
autor: Anuśka
 
 Lidio, dla mnie wafle kukurydziane (ostatnio najbardzie przypadly mi do gustu takie z mieszanka kukurydzy i amarantusa) sa rarytasem, zjadanym glownie jako deser po poobiedniej kawce, raczej nie zamiast chleba. A propos kawy, mnie najbardziej smakuje zmieszana kawa naturalna ze zbozowa, szczegolnie rano wtedy mam wrazenie ze nie pije zbyt mocnej. Ale czy to ok? Pozdrawiam kawowo slonecznie.
data: 2010.06.23
autor: AlinaSG
 
 E.Kam lepsze kwaśne truskaweczki, jak żadne..po moim ogródku niedawno płynęła rzeka..i nic nie pozostało :( A tyle pracy poświęciłam...ehhh A może na naszej diecie jesteś wyczulona bardziej niż inni na smaki, i stąd ta różnica w doznaniach smakowych ?
data: 2010.06.23
autor: eve
 
 Anka, ja zupr groszkowa jadam, czasami do jarzynowkej miksowanej sypne tez kilka lyzeczek groszku, ma wtedy inny smaczek :-)pozdr
data: 2010.06.23
autor: Tania
 
 Ika wszystkie zupy zageszczamy kaszami, chociaż po lyzce, ja dodaje kasze bezposrednio do zup, owsianke gotujemy na bazie kaszy kukurydzianej i platkow owsianych, a do zup mozesz dodac np. gryczna niepalona, jeczmienna, jaglana(raz, dwa razy w mies.-ja tak robie)a owsianke i zupy konczymy na ostrym np.imbir pozdr
data: 2010.06.23
autor: Tania
 
 Anko, mój mały od samego urodzenia od godz 3.00 w nocy sypia niespokojnie, wisi na cycu. Teraz juz jest lepiej, ale jak przewaliłam z tymi rodzynkami i miał problem z twardzszą kupką to "nadranki" powróciły. Jest to czas płuc-wygląd skóry, i jelita grubego-twardsza kupka to kiepska praca sledziony bo nienawilża, albo raczej w tym przypadku chlapie śluzem niewłaściwym. Ja jeszcze sie ucze, bo nie moge zrozumiec właśnie tego zegara narzadów. Nie moze mi sie przebic w tej mojej łepetynie o co chodzi. Cos wiem że gdzies dzwoni ale nie wiem jeszcze w którym kościele. U MamAsik imbirka była dobra na wszystko wiec mysle ze odrobina nie zaszkodzi. Mi, jak dałam groszek do gulaszu indyczego, malą puszke drobniutkiego bonduelle, to małego zsypało od stóp do głów.. :(, ale podobno mamy karmiące mogą jesc, a ilość - to obserwują dziecko. A imbirowkę podajemy w czasie max wątroby może po to by ruszyc zastój? Kochani, podpowiedzcie które produkty są zastojotwórcze, wiem że kalarepa, ale co jeszcze. Grzebię sie teraz w niuansikach i sie troche zakręcam... Trzeba to poznac bo jak za dużo serka koziego moze spowodować krtan, to jednak trzeba miec szacunek do tego co sie wkłada do gara....*** Lidia, wafle nie są polecane, ale ja jadlam takie i ryżowe na wyjezdzie za granicą w sytuacji extremalnej by nie chodzic glodna. Całuski.
data: 2010.06.23
autor: Dagder
 
 Eve nie polecam wychodzenia kiedy wieje,wtedy mocno przenika zimno,a dziś na Podkarpaciu wieje niezwykle.
data: 2010.06.23
autor: Edichwedt
 
 Witam forumowiczów i proszę o radę. Nie wiem czy nie doczytałam , mam niejasność. P. Ania pisze, że można gotować dziecku zupkę i kaszkę osobno, bo daje to więcej możliwości na kombinacje posiłku. Jak w takim razie zupkę połączyć z kaszką? Oba posiłki kończą się na słodkim czyli mięszam i ok?
data: 2010.06.23
autor: ika
 
 Mam w tym roku dziwny smak. Wszystkie owoce wydaja mi się kwasne. Zbierałam truskawki do Placka z truskawkami FŻ i odszypułkowujac posmakowałam. Dojrzewały długo w moim eko ogródku i wszyscy mówia ,że super a mnie sie wydają kwasne. Czy ktoś miał podobne doświadczenia? Pozdrawiam :}
data: 2010.06.23
autor: E.Kam.
 
 Anka, ja podaję obecnie trzylatkowi w nocy ok 1-3 imbirówkę 5ml, ponieważ wtenczas budzi się i kaszle..jest to chyba czas wątroby, powiem do tego, ze jak mu ją podaję zasypia i śpi do rana.Tak mam od kilku dni. Poza tym kaszelek u nas w miarę łągodny, w dzień praktycznie nie kaszle, jedynie jak pisałąm wyżej- w nocy. Gardełko jakby łaniejsze..ale tfu tfu nie chwalę ;) Mam pytanie, czy mogę wyjść z małym dzisiaj na spacerek, jest słoneczna pogoda,wiatru silnego nie ma( ale jak to na podkarpaciu-coś tam rusza drzewami), synek gorączkował od soboty do niedzieli. Pozdrawiam
data: 2010.06.23
autor: eve
 
 A propos aspiryny. Nie podawałam jej nigdy dziecku, sama również nie brałam w czasie przeziębienia. Jednak polecam ją na czczo popijaną naszą kawą w czasie tzw. kaca :))) Rewelacja, ból głowy znika po sekundzie:)))
data: 2010.07.12
autor: Rene
 
 Mam jeszcze jedno pytanie. Wafle z prazonej kukurydzy? (Podobne do wafli ryzowych) Mozne je jesc zamiast chleba?
data: 2010.06.23
autor: Lidia
 
 Zupkę groszkową zjadłam nie czekając na odpowiedzi bom głodna jak wilk była ;) sensacji jak do tej pory żadnych. Kminku też było sporo ponieważ niechcący torebka za bardzo się przechyliła, wiec samo się pięknie doprawiło :) Dagder ostatnio pisała o podawaniu imbirówki w nocy w czasie minimum wątroby. Mój syn już jakiś czas budzi się codziennie o 4.00 i tak do 6.00 nie śpi albo przysypia po 5-10min. Generalnie wisi na piersi w tym czasie. Zdaje się, że to min.energ. płuc. Jest sens w tym czasie podawać imbirówke? Ktoś miał taką sytuacje? Tak czy siak chyba spróbuje.
data: 2010.06.23
autor: Anka
 
 Dziewczyny a jak uzywacie tego miodu manuka z NZ?, bo ja mam do niego dostep, u mnie jst w kazdym supermarkecie. Zamiast rzepakowego miodu naszego, do kawy i do owsianki? Mozna go caly czas tak po prostu uzywac i czy tylko na jakies dolegliwosci? Z gory dziekuje za informacje!
data: 2010.06.23
autor: Kinga z Francji
 
 Miód Manuka kupiłam najpierw przez dystrybutora w Polsce ale ostatnio podrożeli,drugi słoik kupiłam przez Allegro. Dla zwalczenia gronkowca trzeba taki +400 ( zawartość tych leczniczych właścwości). Przyszedł w ciągu 2 dni, płatność za pobraniem. Oryginalny jest w brązowym słoiku z niebieską etykietką. Poczytasz więcej o miodzie wklepując hasło w Google. Życzę powodzenia i pozdrawiam :)
data: 2010.06.22
autor: Kasia z P.
 
 Szyszko, dziękuję Ci bardzo za zwrócenie uwagi na mój schemat, którym w sytuacjach osłabienia (rzadko niezmiernie) łatwo sobie wytłumaczyć łyknięcie aspiryny... Czasami trzeba odpuścić i dać sobie zwyczajnie "pochorować", ale lepiej po prostu zawczasu odpocząć, bo nie ma ludzi nie do zastąpienia. Faktem też jest, że dorośli zazwyczaj mają różne doświadczenia żywieniowe, czasem bardzo niewłaściwe, więc ciężej im wychodzić z temperatur... na co zwróciły uwagę dziewczyny. Pozdrawiam:)
data: 2010.06.22
autor: LidiaP
 
 Czasami w małych ilościach jem groszek i jest ok. Pozdrawiam
data: 2010.06.22
autor: Małgosia
 
 Anko, jak zwykle nie wiem, co inni powiedzą, ale jeśli groszek, to zawsze z kminkiem. Wtedy nawet maluchy nie mają sensacji. Proponuję mielony. Szybciej działa. Ale może się mylę...
data: 2010.06.22
autor: Jolik
 
 Od trzech dni podaje synkowi imbirówke. Nareszcie to się udaje(Dziękuje pani Aniu za wskazówki jak to robić). Do tej pory wszystko wypluwał. Zauważyłam, że na początku dużo ulewał ale dziś już jest lepiej. Normalna to reakcja? Ulewał też po tym jak ja czasami wypijałam imbirówke. A co do gorączkowania maluchów to ostatnio jak mój miał wysoką temp. to również nie zbijałam. Całe noce leżał przy cycu ale w ciągu dnia mimo wysokiej temp. miał się dobrze i sporo się uśmiechał. Się wygorączkował dwa trzy dni i wszystko w porządku. A jeszcze małe pytanko czy jako mama karmiąca mogę jeść zupkę z groszkiem (ta z żółtej książki) tylko bez selera? Nagotowałam sobie dzisiaj duży gar i się zaczęłam zastanawiać czy ja mogę groszek. Pozdrawiam!
data: 2010.06.22
autor: Anka
 
 Pani Aniu dziękuję:)Mały ma się już lepiej, ale dyscyplinę trzymam, oj trzymam:).No to ja tez wyjaśnię jak było z ta pseudo krtanią.Tak dziewczyny, jak P.Ania wspomniała to nie była żadna krtań, tylko ja musiałam namieszać coś swoim gotowaniem,któregoś dnia dałam małemu ziemniaczki z kozim serkiem,tego serka było za dużo-całe 2 łyżeczki.No i wychodzi tez na to, że zbyt mało mu jeść dawałam.Wydawało mi się, że jest najedzony, a nie był.Teraz zjada co 2 godziny i zjada prawie wszystko co mu podam.Nawet polubił pulpety, na które nie chciał nawet spojrzeć.A gulaszyk, którego nie chciał tknąć jest schowany pod ziemniaczkami lub kaszą.Tak, tak właśnie kombinuję Pani Aniu.Czasami nawet nie wie, ze je mięsko.Był tez pobyt w klimatyzowanym mocno pomieszczeniu, a na zewnątrz prawie 40 stopni.Nieźle go załatwiłam.Dochodzi do siebie choć jeszcze pokasłuje(juz 2 tydzień) i ma katar9ok.1 miesiąca)Długo to trwa, ale pewnie tak musi,leków przepisanych przez lekarza nie podałam.Kupki robi codziennie-to zasługa PP, bo do tej pory co 3-4 dni.Ale w tych kupkach jest coś jakby śluz,choc niekoniecznie przezroczysty, lekko białawy.Czytałam, że to tez jest sposób na oczyszczanie się dziecka z nagromadzonego śluzu.Czy powinnam się jednak takimi kupkami martwić? Zastanawiam się czy już zdrowemu 2 latkowi mogę podawać kasze gryczana oczywiście niepaloną z gulaszykiem? Albo kilka fasolek szparagowych z tarta bułką do II dania? Pozdrawiam Wszystkich serdecznie.
data: 2010.06.22
autor: Anuśka
 
 Pytanie, czytalam ostatnio ksiazke o płukaniu jamy ustnej olejem slonecznikowym. Podobno powinno sie płukac codziennie rano po obudzeniu, tak okolo 10-15 minut. Podobno dziala to na odkazanie jamy ustnej. Co na to Pani Ania? Pozdrawiam i zycze milego dnia! :)
data: 2010.06.22
autor: Lidia
 
 Dziękuję p.Aniu, dziś robię zupę złocistą miksowaną na indyku:-)
data: 2010.06.22
autor: Tania
 
 Do Kasia z P. Mam pytanie gdzie kupujesz miód Manuka z Nowej Zelandii, bo nie chciałabym trafić na podrobiony , a mam podobne problemy . Pozdrawiam P.Anie i wszystkich forumowiczów. Z góry dziękuje za odpowiedź. moje GG 23295299
data: 2010.06.22
autor: Tara z Rawy Mazowieckiej
 
 Witam Pani Aniu, bardzo dziękuję za odp. w sprawie oleju z pestek dyni. Miłego dnia życzę :)
data: 2010.06.22
autor: Wrocławianka
 
 u nas na temperaturę u malucha herbatka na zbicie temperatury z książki Pani Ani. zawsze pomaga, nawet przy 39,5. zdaje mi się nawet że szybciej niż panadol w czopkach. a jeśli chodzi o męczące przeziębienie czy nawet zapalenie oskrzeli to ja po przejściu na PP, po około 2 tygodniach przeszłam straszną mękę. zaczęło się od tzw. przeziębienia, katar, zatkane zatoki. myślałam że po tygodniu przejdzie jak zwykle ale ok. 10 dnia byłam strasznie osłabiona a każde wysmarkanie nosa kończyło się niemalże utratą przytomności. poddałam się, poszłam do lekarza, powiedziałam, że mam czerwony katar z nosa i że bolą zatoki. serio miałam malinowego glutka. lekarz powiedział że w życiu o czymś takim nie słyszał. to mu się wysmarkałam hehe :) osłuchawszy niedbale orzekł zapalenie oskrzeli, przepisał antybiotyk. nie wzięłam. czekałam (2 kolejne tygodnie) i się doczekałam. jak już wysmarkałam z siebie płyn mózgowy hehe to wszystko zaczęło wracać do normy. zaczęłam się lepiej czuć a po posiłkach czułam (i czuję do tej pory) przyjemne ciepełko, które rozchodzi się aż po koniuszki palców (mam nadzieję, że to dobrze :)) dla mojego organizmu PP to była chyba terapia szokowa :) ale się opłaciło. rano wstaję bez zająknięcia, w dzień nie przysypiam, nie mam uderzeń ciepła, kołatania serca, moja cera wygląda o niebo lepiej! a mój maluch spróbował ostatnio przez przypadek mojej kawy porannej i powiedział: doble, daj jeścze.
data: 2010.06.22
autor: Fox_India
 
 Kochane, podsumowując nasz dzionek na forum chyba warto wyciągnąć wnioski. Następnym razem powinniśmy chyba zignorować teksty w stylu osoby A, wiem, że takie stwierdzenia burzą w nas spokój ducha i podejżewam..a nawet jestem pewna, ze taki był zamysł tejże osoby. Ignoracja i całkowity brak odzewu dla takiej osoby. Sama muszę nauczyć się przejmowania się tylko tymi ważnymi sprawami, a nie takimi pierdołkami za przeproszeniem :) Bo z tych nerwów wciełam niepotrzebnie biszkopty( któych jeszcze nie usunęłam z szafeczki synka.) Ps. Co może znaczyć katar w gardle, a właściwie w gónej jego części. Synek nie ma katarku w nosie, ale jest on w gardle...czy nosek w takim razie ma zablokowany? Pewnie tak, zatem podałąm mu kilerkę parę razy po 5 ml, nie wiem czy to jej zasługa,, ale nie chciał mi iść spać, chodził po domku i śpiewał panie Janie...Czy kilerka moze działać pobudzająco? Dobrej nocki
data: 2010.06.21
autor: eve
 
 Dziękuję za odpowiedzi. Chodziło mi o to że gdy dorosły wspomni chciażby o zaczynającej się chorobie to padają rady typu "weź aspiryne i do łóżka" i porady jak dalej z jedzeniem w czasie niedomagania. Natomiast gdy szuka się odpowiedzi co robić przy dziecięcej gorączce to natychmiast czyta się "tylko niczym nie zbijać". Każdego może to zastanowić-dlaczego? Bo to że dorosły ma więcej spraw na głowie to dziwny argument. Ale że ma zniszczony organizm i istnieje większe ryzyko że samo jedzenie może nie dać rady wyprowadzić z choroby-to rozumiem.
data: 2010.06.21
autor: szyszka
 
 jeszcze co do postu Szyszki.W sumie to też się zastanawiałam jak te dzieiciaki tak mężnie znoszą temperatury. Ja z moim mężem chorowalismy jak nigdy .Jako dziecko nie miałam takiej grypy. Wylazłam z tego po 1,5 tygodnia kaszel miałam obłędny mój mąż dzielnie przez pierwszy tydzień nic tylko imbirówki rosoły wszystko to co na forum i niestety po tygodniu temp. 39 38 lekarz kazała antybiotyk bo już szło w zapalenie oskrzeli.I tak się zastanawiałam ile można miec tak wysoką temperaturę? tydzień? mój maż schudł a nie powinien nie będę się rozpisywała dlaczego. wymęczył się okropnie nie mógł spać temperatura niemlaże go trawiła . Podawałam tylko aspirynę psiakałam do gardła srebro koloidlane gotowałam pomimo ze słaniałam się nad kuchenką i po ponad tygodniu trawiących temperatur i kaszlu decyzja o antybiotyku. I to była słuszna decyzja.Ileż można się męczyć być na zwolnieniu przeciez trzeba pracować czasy takie ze nie można być na L-4 prawie cały miesiąc(tyle był mój mąż)jeszcze musiał dojść do siebie po tych męczących i wyniszczających temperaturach.Ale gorączka i kaszel ustały szybko.Rozumiem ze trzeba dać czas organizmowi na uporanie się z chorobą ale jak on sam już nie daje rady to co? Więc ja zawsze mam dylemat po paru dniach wysokich temperatur i jak widzę że nic nie działa.Dzieci chyba inaczej wszystko przechodzą my starzy to już czasami jesteśmy skazani nie tylko na rosołek i imbirówkę i aspirynkę sama nie wiem..... Ja bynajmniej horror przeżywam jak jest grypa bo nigdy sama nie przechodzi a moje tańce połamańce nic nie dają.
data: 2010.06.21
autor: Anna
 
 W kwestii wody i filtrów.Od 15 lat używam filtrów do wody(jeszcze nie było ich w sklepie tylko do kogoś do domu jechałam bo był dystrybutorem).Od tamtego momentu nie mam kłopotów z kamieniem w czajniku. zawsze musiałam odkamieniać a od tylu lat nic nie robię tylko go myję.To znaczy dla mnie też że ten kamień nie odkłada się w moim organizmie ponadto nie mam w szklance jak gościom robię herbatę "kożucha" i woda nie zalatuje domestosem.Cierpliwości wymaga takie filtrowanie bo na zupę to trzeba takie dwa dzbanki ale w smaku jest o wiele lepsza. Nie wiem co to znaczy wyjałowiona woda ale wiem co znaczy woda ze smrodkiem na przemian chlorowym albo żelaźnianym ( u mojej mamy to "czuć wodę rurami"). Może jak ktoś ma swoją studnię albo ujęcia z cudem uchowana wodą o parametrach prawdziwej wody ale jak się mieszka w mieście...
data: 2010.06.21
autor: Anna
 
 Szyszko, widocznie twojego posta nie przeczytała osoba, która ma na niego odpowiedź. Bądź cierpliwą, to się zazwyczaj opłaci. Ja osobiście gorączki nie obniżam sobie ani mężowi, bo wiem, że to mechanizm obronny organizmu i leki tylko stawiają barierę w na drodze do zdrowienia. To samo u dzieci. ale to moje zdanie, ekspertem nie jestem. Pozdrawiam
data: 2010.06.21
autor: KamilaK
 
 Szyszko, dorosły już wiele przeżył, a dziecko jeszcze potrafi samo zwalczyć chorobę. To nie jest rozdźwięk, tylko różnica wieku i doświadczeń.
data: 2010.06.21
autor: Jolik
 
 Szyszka nie narzekaj:) Dorośli zazwyczaj mają dużo spraw na głowie i ciężko im się wyłączyć z obowiązków rozmaitych, więc mogą wspomóc się aspiryną, której dziecku nie podasz, z wiadomych względów chociażby wiekowych. Organizm dziecka ma niesamowitą zdolność regeneracji i powrotu do równowagi, więc po co to burzyć?! Jeśli pojawia się popołudniowa gorączka, to jest to informacją dla Mam, że organizm musi się dogrzać i przyczyna jest inna niż przy gorączce porannej - zastojowej. Nie jest to forma dręczenia i męczenia dzieci, ale One, będąc często większość swojego życia żywieniowego na 5P, szybko dochodzą do równowagi niezmąconej lekami. I łatwiej je zatrzymać w domku czy nawet skłonić do "wyleżenia" osłabienia. Do końca nie rozumiem o co Ci chodzi z Twoim pytaniem? Chcesz pogrzebać kijem w mrowisku czy masz czyste intencje, bo jakoś Cię to zainteresowało? Generalnie Ty rób jak uważasz. Ja swoim Dzieciom nie podaję leków na zbicie gorączki, bo zwyczajnie ich nawet nie kupiłam. A aspiryna dla mnie, to niezwykła rzadkość i wspieram się nią w wyjątkowych sytuacjach.
data: 2010.06.21
autor: LidiaP
 
 Mój post przeszedł nie zauważony. Ech-chyba był zbyt mało kontrowersyjny niż posty jakiegos a. czy b. bo tamten autor miał furę odpowiedzi a o nic nie pytał.
data: 2010.06.21
autor: szyszka
 
 A. z Krakowa, nie wiem co na to p. Anna, ale zawsze możesz dać małego łyczka i poobserwować, po dwóch dniach dwa łyczki i znów obserwować i tak aż osiągniesz pół szklanki dziennie np. Ale może poczekaj na bardziej doświadczone mamy takich maluszków, bo moja, to już kawał kobity ;).
data: 2010.06.21
autor: Jolik
 
 Brawo młode mamy! Tak trzymać! Mój syn wczoraj obchodził drugie urodziny. Był tort, było ciasto... dla gości. Syn nawet na słodkości nie spojrzał, bo nie wiedział co to jest. Nie mam żadnych wątpliwości, że postępuję słusznie. Pozdrawiam!
data: 2010.06.21
autor: Marcela
 
 Drogie mamy, podziwiam Was! Sama dzieci nie ma, ale serce mi rośnie jak widzę, jak wspaniale się nimi zajmujecie, jak o nie dbacie i gotujecie dla nich. W czasach słoikowego jedzenia z supermarketów, kiedy dla wielu najważniejsze jest zapchać czymś dzieciaka (chrupki, chipsy i lizaki) byle sie nie narobić, to naprawdę cudowne, że są jeszcze porządne matki:-)A przecież wszystkie dzieci chorują, bardziej lub mniej, bo przecież dopiero dostosowują się do świata poza brzuchem mamy. Pozdrawiam Was i wytrwałości życzę, bo sie opłaci!
data: 2010.06.21
autor: KamilaK
 
 jeszcze raz ja... bo co jest ważniejsze, tort i cała oprawa, czy to zeby dziecko sie uśmiechało, nic go nie bolało i było radosne i szczesliwe???/ Matka sie nic sobie nie robi ze dzieciak popłakuje, lub udaje ze tego nie widzi. Musze sama popracowac nad moimi emocjami, tez mam tak u znajomych i rodziny, ale to nie jest moja sprawa. Na szczescie nie tak drastyczne przypadki. Och..
data: 2010.06.21
autor: Dagder
 
 Utykająca, zwróć uwagę na obuwie, nie może być płaskie.
data: 2010.06.21
autor: Sasanka
 
 No właśnie... nie rozumiem, przeciez nie dajemy jakichs podejrzanych skladników, mikstur, proszków chemicznych... mi tez sie niektórzy dziwią, ze podaje cebulke i czosnek . Szkoda dziecka. Wielu dzieci.... Ale gdzie te matki mają serce. Jak mój mały płakał to jak płakałam razem z nim, bo nie wiedziałam jak mu pomóc i wszystko bym dała by miał sie dobrze. (Znalazłam FZ i FŻ i jest super). Dzieciaczki mają naprawdę cieżki los. A tatusiowie jesli rozumniejsi mogliby wpłynąć. No matka dziecku talerza zupy jarzynowej zabrania. Szok. No ale lepiej dac danonka, bo nie trzeba gotowac.....etc. Serce sie krajeeee!
data: 2010.06.21
autor: Dagder
 
 Drogie mamy! Przyłączam się do świadectw JoannyW i eve - mój Maluch też dzielnie zwalcza infekcje i inne przypadłości na które inne dzieci dostaja antybiotyki. My wspieramy sie równiez czasami homeopatią. Mam jeszcze jedno pytanie - od kiedy można dzieciaczkom kawę zbożową podawać. Myślę że roczek to za wcześnie ale być może się mylę? Pozdrawiam ciepło!
data: 2010.06.21
autor: A. z Krakowa
 
 w weekend byłam na pierwszych urodzinach mojego siostrzeńca. siostra pomimo że jej synek bardzo cierpi z powodu tzw. AZS najpierw stosowała dietę drastycznie eliminacyjną teraz z kolei daje mu wszystko. skóra straszna, dzieciaczek jak pestka od dyni, malutki. siostra PP nie akceptuje bo nie akceptuje mnie. szwagier dopytuje się o PP, porozmawiał z moim mężem, bo to zawsze faceci się lepiej dogadają. na jego prośbę od niedzieli rano ugotowałam według PP dla mojego synka i siostrzeńca, także herbatki. wcześniej w sobotę, pół nocy siostrzeniec płakał. dostał kleik kukurydziany nestle. w niedzielę siostrzeniec zjadł dwa talerze kaszy, zupy (o godz. 12), domagał się więcej ale nie dostał bo siostra zabroniła. przyszło przyjęcie urodzinowe i siostrzeniec dostał smażony kotlet z kurczaka (który wypluwał) z ziemniakami, a następnie tort bo to przecież jego urodziny. nie wtrącałam się, naprawdę! siostrzeniec jest bardzo płaczliwy, bo moim zdaniem jest głodny. podczas gdy mój synek (zaznaczam, że szczupły ale zdrowo wyglądający) zjadł od rana górę owsianki, michę zupy, gulaszyk z ziemniaczkami, tortu nie tknął i nie płakał wcale z tego powodu, siostrzeniec zjadł kaszę, zupę, 4 młode ziemniaki a resztę popołudnia siedział z dorosłymi przy stole patrząc jak jedzą...i popłakiwał....ciężko jest się nie wtrącać, temperuję swoje ego ale jest mi trudno. Biedne dzieci, muszą cierpieć, bo ich mamusie postanowiły sobie, że muszą wszystkim udowodnić, że wiedzą najlepiej, a kawa zbożowa, ciepłe śniadanie, warzywna zupa, pachnący gulasz z ziemniaczkami, smaczna herbatka to sekciarski wymysł.... smutne :(
data: 2010.06.21
autor: Fox_India
 
 :) tak, myślę ,że to niesamowite..mój syn od ponad roku przechodzi łagodnie i szybko przez różne przeziębienia odkąd jesteśmy na PP. Jedyne co jeszcze na początku mu podawałam to na gorączkę na noc pyralgin. Herbatki i jedzonko przy przeziębienia załatwiają sprawę:)Sam się pilnuje już z owocami i słodyczami:) Powodzenia Mamy!:)
data: 2010.06.21
autor: JoannaW
 
 DO wszystkich niedowiarków. Mój synek wyszedł z ostrej infecji, po dwóch dniach gorączka ustała, katar pojawił się na chwilkę, po podaniu niewielkiej ilości imbirówki katar zniknął, został jedynie kaszelek. Nie podałam leków przeciwgorączkowych( ostatnie infekcje leczone l.przeciwgorączkowymi zaostrzały się z dnia na dzień, a temperatura mimo podawania leków przeciwgorączkowych co 4 godziny kompletnie nie spadała, potem katar przez kilka dni, którym dziecko się w nocy dławiło, potem kaszel...i antybiotyk.) Myśle,że wszystkie chorujące dzieciaczki są biedne...lecz te niszczone przez antybiotyki i inne paskudztwa są biedniejsze. Kobiety, co my takiego najlepszego robimy? Nie podajemy słodyczy, cukru, zimnych owoców, jałowych serków naszym dzieciakom...Zgroza, wstydźcie się.. ;)
data: 2010.06.21
autor: eve
 
 Mam pytanie,duża część moich znajomych -koleżanek,połyka kolagen w tabletkach,jak tak naprawdę działają takie tabletki na organizm?trochę mnie to niepokoi dlatego proszę o informację.
data: 2010.06.21
autor: asiek
 
 A! Wyluzuj. Współczucie i umartwianie się nad losem "biednych" innych (zresztą Twoim zdaniem) może doprowadzić Cię jeszcze do jakiejś choroby. Ja się nie lękam o Ciebie, ale ostatnio mój mąż wyczytał w swoich gazetach, pewną dla mnie oczywistość, że u podłoża chorób leżą złe emocje i wśród nich lęk i zamartwianie, więc może zadbaj o siebie szczególnie:) Dzieci i my sobie poradzimy:)!
data: 2010.06.21
autor: LidiaP
 
 Kilka lat na pp i tej wiosny ostroga piętowa, czyli zwapnienie przyczepów wiązadeł. Zachodzę w głowę w którą stronę przeginam z wapniem, czy nadmiar (bo to zupy na kościach i buliony), czy też zbyt mało lub jest źle przyswajane, a może jeszcze inna przyczyna. Może mnie ktoś oświeci jak to jest ze zwapnieniami wszelkimi i jak się odżywiać by nie tworzyły się następne. Dzięki za każdą podpowiedź i wskazówkę.
data: 2010.06.21
autor: Utykająca
 
 A, mam propozycję, zajmij swój umysł czymś twórczym, to leczy i przynosi ulgę ego, które, jak widzę, ciągle u ciebie płacze i szuka sposobów na dopieszczenie. Pozdrawiam i życze wyleczenia z tej przykrej dolegliwości.
data: 2010.06.21
autor: KamilaK
 
 Biedne dzieci, muszą cierpieć, bo ich mamusie postanowiły sobie, że muszą sobie udowodnić, że znalazły cudowny sposób na wszystkie problemy i dolegliwości.... smutne
data: 2010.06.21
autor: A
 
 Pani Aniu dziękuje za podpowiedż. Tak zrobię. A nasza kawka budzi emocje. Znowu częstowałam z termosika na spotkaniu nad jeziorem osoby zaintrygowane zapachem. jedna sie zakochała. Już gotuje kawkę. Potrawy wszystkim smakowały i zdziwione były niektóre osoby,że jedzą potrawy przypawione kminkiem, którego ponoć nie znosza. Ale ten smak potraw zwyciężył wszystkie uprzedzenia.../hi hi. pozdrawiam serdecznie :}
data: 2010.06.21
autor: E.Kam.
 
 Eve, mój pięciolatek miał w nosie pneumokoki i gronkowca złocistego. Pomogła maść podawana patyczkiem do nosa -Bactroban, chyba tylko na receptę i miód Manuka z Nowej Zelandii, kosztuje sporo ale było warto. Po zjedzeniu 1 słoika - 3 razy dziennie po łyżeczce, po gronkowcu nie było śladu. Zostały pneumokoki, z nimi gorsza sprawa, ciągle nos przytkany, zapalone migdały i straszne chrapanie w nocy. Już nie wiem co jeszcze zrobić... czy ktoś zna jakiś sposób na to paskudztwo? Pozdrawiam wszystkich :)
data: 2010.06.21
autor: Kasia z P.
 
 Mam pytanie co do leków obniżających gorączkę. Na forum wyczytałam wielokrotnie żeby dzieciom nic nie podawac, że dobrze że gorączka itd. Dlaczego więc dorosłym radzi się brać lub podawać aspirynę przy wszelkich dolegliwościach około przeziębieniowych (jak wiadomo aspiryna m.in. też obniża gorączkę). To dorosły może sobie zbijać gorączkę, czy łamanie w kościach czy ból a dziecku lepiej nic nie podawać przy przeziębieniu z farmaceutyków? Nie bardzo rozumiem ten rozdźwięk.
data: 2010.06.21
autor: szyszka
 
 P. Aniu przeczytałam żeby nie używać przefiltrowanej wody dla dziecka bo filtrowanie wyjaławia. Ale z czego wyjaławia? Z rdzy, kamienia, pestycydów, zanieczyszczeń chemicznych, bakterii, śmieci z rur? Bo to płynie w naszych rurach, często mających po 40,50 lat. To chyba dobrze że filtr zatrzymuje tę breję którą tylko umownie można nazwać wodą. A co do butelkowanej wody. Tak głośno pani mówi żeby nie wierzyć producentom w przemyśle czy to spożywczym czy farmaceutycznym. Dla nich najważniejsza jest kasa a nie konsument i jego zdrowie. A wierzy pani ze w butelkach jest zdrowa czysta woda. O naiwności...
data: 2010.06.21
autor: alina
 
 Witam wszystkich. Od 1,5 roku jestem na PP i cieszyłam się bardzo ponieważ zapomniałam co to wzdęcia, nudności, kolki jelitowe.Jednak od września chyba robię coś nie tak ponieważ nie mogę pozbyć się kataru, a teraz moja poprzednie dolegliwości powróciły ze zdwojoną siłą. Lekarz stwierdził u mnie stan zapalny trzustki i nakazał wprowadzić ostrą dietę niskowęglowodanową i zero cukru /miodu. Nie wiem co robię żle skoro moja trzustka szaleje, czym ją podrażniłam. Staram się trzymać dyscyplinę, rano owsianka, kanapki w pracy/lub zupa, obiad w domu i herbaty w domu, kawa gotowana.Proszę podpowiedźcie mi jak ma uspokoić moje dolegliwości. W domu staram się trzymać dyscyplinę, ciągle tłumaczę dzieciom co mogą jeść a czego nie a tu masz sama się zablokowałam. Boje sie cokolwiek zjeść aby znów nie bolało. Czy przy stanie zapalnym trzustki mogę wypić imbirówkę lub kilerkę. Pozdrawiam P.Anią i wszystkich forumowiczów. Z góry dziękuje za odpowiedź.
data: 2010.06.21
autor: Wera
 
 Kochana, trzymaj sie i nie daj anybiotyku. Wiem, ze mamy w tych godzinach nocnych podaja właśnie imbirówkę na wzmocnienie, chyba MamAsik o tym pisała, może spróbuj. Zupek i owsianki to nawet i kilka łyżek jak zje to dobrze. Można dawac czesciej a mniej. Trzymam kciuki i pozdrawiam!
data: 2010.06.20
autor: Dagder
 
 dadger, będę pamiętała o miesku, żeby na razie nie podawać. Do pani Ani na razie dzwonić nie będę, inne kobietki mają na pewno gorsze przypadki, na razie czuję, że sobie jakoś poradzę...W nocy była oczywiście gorączka, ale mały w miarę pospał, jedynie od 1 do 3 na ranem nie spał, siedziałam więc przy nim i rozmawiałam. Te godziny to chyba godziny wątroby(coś już wiem ;)) do tego dodać gardełko.... Jednym z gorszych problemów jest to, ze synek troszkę gardzi zupkami i owsiankami..jak nie chce to nie daję, mały widocznie wie, czego mu potrzeba...no i ten nieszczęsny deserek, którego ja sama go nauczyłam...czasami wylewają się duże grochy z powodu, że już go nie ma. Gadger, jeszcze raz dziękuję za wsparcie.
data: 2010.06.20
autor: eve
 
 Eve, proponuje jutro tel do p. Ani. Bedziesz wiedziała co i jak i spokojnie z tego wyjdziecie. Jak jest gorączka to nie podaje sie miesa, z tego co czytałam bo za bardzo obciąża organizm. Gronkowiec to nierównowaga organizmu. Ostra dysyplina, i mały sam sobie z nim poradzi. Co znaczy dysycplina to zadzwon do szefowej. Serio. Bedziesz spokojna i zrobisz co należy. Nie zwlekaj.
data: 2010.06.20
autor: Dagder
 
 sytuacja wygląda tak, że Kuba ma czerwone gardełko, od czasu do czasu ma ataki bólu brzuszka, gorączka ok 38 stopni może większa, na razie nie mierzę. Leków przeciwgorączkowych nie dawałam, pospał 2 godzinki w dzień, zjadł dzisiaj kawę zbożową, owsiankę, zupkę z cielęcinką, potem troszkę gulaszku, po południu o 4 troszkę gulaszku, wypił 10 ml imbirówki(zaraz potem dałam kapkę miodu na jezyk, bo okropnie się krzywił i płakał) poza tym herbatka TLI, ...czy coś mogę jeszcze robić dla mojego maluszka? czuję, że nocka będzie ciężka.. Ps. Pani Aniu, albo inne kobietki, które się spotkały z gronkowcem.Synek ma go w gardle i w nosie. Nie byłam u lekarza, bo wiadomo co przepisze- antybiotyk. Co mogę robić, zeby sie tego intruza pozbyć? Miłego weekendu wszystkim życzę...bez choróbsk.
data: 2010.06.19
autor: eve
 
 Eve, nawet musisz, zwłaszcza z kaszelkiem... wyszukaj troche w archiwum , jak postępować gdy dziecko chore... trzymam kciuki. Mój mały własnie przed chwilą zrobił juz normalną kupkę. Takze wszystko juz ok. Buziaki.
data: 2010.06.19
autor: Dagder
 
 dzięki dagder za rady..:).a u nas dzisiaj gorączka, na razie 38 stopni, zobaczymy jak to się potoczy dalej, dopiero co wyszliśmy z przeziębiebnia :( Tak się pojawiłą niewiadomo skąd. Od jakiegoś czasu ma kaszelek o któyrm pisałąm wcześniej, nosek czyśiutki, ale słychać ze ma go gdzieś głębiej, bo mówi przez nosek. Zaraz zaparzę imbirówkę i jak toszkę wypocznie Ps. czy w czasie gorączki mogę podawać imbirówkę?
data: 2010.06.19
autor: eve
 
 EVE, ja mojemu dałam raz na razie w tym tyg pierwszy raz i jeden raz, bo zjadłam te nieszczesne ciastka z rodzynkami!!!, a przeciez p. Ania mówiła o rodzynkach... no cóż stupid me!. Dzis wypijemy ponownie, bo kupki nadal twarde i chrapka w nosku nadal. O, mały sie krzywił i to bardzo. Ale nie płakał , zabawiłam jak umiałam i wypił 5ml ze strzykawki. Steżenie takie jak dla dorosłych bo to lekarstwo nasze jest :) i juz. Ja wypiłam resztę. Imbirówka, to jedyna rzecz która mi nie podchodzi... ale nie musi, to jest lekarstwo. Wiem natomiast ze skutkuje, małemu zniknęły sińce pod oczami, ale nadal jest nie tak bo o 4 rano od kilku dni sie budzi, a to czas wiadomo jakiego narządu :), wiec ja dyscyplina i luz, bo wszystko bedzie ok! Buziaczki.
data: 2010.06.19
autor: Dagder
 
 Pani Aniu dziękuję za radę, na razie nic nie robię poza tym co zlecił lekarz, pewnie jestem niecierpliwa a raczej wystraszona bardzo, za pyskówki forumowe przepraszam nie będę się na razie nic odzywac, mój syn powiedział że nie chce chorowac tylko cieszyc się życiem.Więc się wszyscy staramy cieszyc, każdy z nas jak umie.Staram się gotowac wedle porządku i proszę Anioła stróża mojego syna o opiekę nad nim. Pozdrawiam Panią serdecznie i całe forum.
data: 2010.06.18
autor: ostróżka
 
 Dziękuję pani Aniu za słowo do mnie. Myślę i radzę sobie na ile potrafię, a słowo klucz to dyscyplina. Mam nadzieję, że następna zima i wiosna będą lepsze.
data: 2010.06.18
autor: aniaj
 
 Witam kochane :) Pani Aniu, ja także dziękuję za słówko do mnie . Będę starała się żywić naszego trzylatka zdrowo, według zaleceń. Rozdział o żywieniu dzieciach juz przeczytałam 3 raz, ale będę musiała jeszcze kilka razy. Najgorsze jest dla mnie otoczenie. Ludzie, jak dowiadują się, że Kuba nie pije mleka (ZGROZA !!!), nie je słodyczy( No wiecie co???) i nie je surowych owoców patrzą na mnie jak na wyrodną matkę. Ja wiem że muszę popracować nad moją dyscypliną, wczoraj dałam sie skusić na brzoskwinię u bratowej( to znaczy skusił sie mój synek za moim przyzwoleniem) i nie wiem czy to przez to, ale kupki dzisiaj brzydkie, rozpłynęły się w siuśkach, pianka na wierzchu, na obiad zrobiłąm kuskus z warzywami tylko mniej ostre, i synek też zjadł...moze to przez to?hmmmmmmm trudne to wszystko..no nic..jutro rano kawka zbożowa, owsianka i pojadę na samych zupkach warzywnych, zobaczymy czy będzie poprawa. Ps.kobitki, czy wy dajecie swoim maluszkom imbirówkę, czyli łyżeczka imbiru na szklankę( w razie przeziębienia na przykład?) i jeśli tak to czy maluszki sie nie krzywią, bo to bardzo ostre. Dziękuję wam z góry za podpowiedzi
data: 2010.06.18
autor: eve
 
 Pani Aniu, dziękuję za słówko do mnie. Plamy na plecach pojawiły się wraz z początkiem lata, a ja ostatnio bardzo "imbirzyłam", "czosnkowałam" i używałam dużo ostrych przypraw. Od dłuższego czasu mam ochotę na ostre, pikantne jedzenie. Wiem, że trudno w naszym klimacie jest się przegrzać, ale analizowałam swoje jedzenie i nic innego nie przyszło mi do głowy. Pozdrawiam serdecznie Panią i całe forum.
data: 2010.06.18
autor: Marcela
 
 Pani Aniu, własnie zabierałąm się za napisanie posta z zapytaniem od kiedy można dziecku mleko kozie podawać a tu pojawia się post od Pani:) Oświecenie! Dziękuję ślicznie za odpowiedź. Właściwie to po tej mojej ostatniej wypowiedzi i po dłuższym zastanowieniu stwierdziłam że odstawienie dziecka od piersi już teraz będzie niezgodne z moim sumieniem, i byłoby to czyste uleganie presjom z różnych stron i opiniom, ze przecież rok karmienia dziecka piersią to jest strasznie długo już. Dam radę jeszcze trochę to karmienie pociągąć nawet jeśli moje najbliższe otoczenie uważa że przesadzam. To moja decyzja! Pozdrawiam ciepło ze słonecznego Krakowa!!
data: 2010.06.18
autor: A. z Krakowa
 
 Anonimie, dlaczego boisz sie podpisać? Ale nie o tym chciałam. Pani wiele razy powtarzała, że dała na wędki, ale łowić ryby musimy sami. Jak to sobie wyobrażasz, że z każdy duperelkiem będziesz do niej latać? A na co Pan Bóg dał mózgownicę? Inteligencję.Umiejętność myślenia. Obserwowania siebie. Analizowania. Wsłuchiwania sie w swoje potrzeby i sygnały. Zdolność wysuwania wniosków. Po to, abyśmy swoje życie przezywali świadomie i odpowiedzialnie. Gdziekolwiek na planecie sie znajdziesz, masz siebie i tylko siebie. No, chyba, że komuś tego wszystkiego Pan Bóg nie dał, ale w to nie wierzę. Jedyna możliwość jest taka, że trafiło na straszliwego lenia. Pozdrawiam
data: 2010.06.18
autor: KamilaK
 
 hahaha....wiem, kto to "guru", ale nie miałam pojęcia, kto to "góru"....
data: 2010.06.18
autor: KamilaK
 
 Witajcie Kochani! Anko, o kaszach pisałam wcześniej. Poszperaj. Ważne jest urozmaicenie. O tym, jakie warzywka dla dziecka, - o tym również pisałam. Aneta35, najlepsze jabłka są smażone na patelni na odrobinie masła, posypane przyprawami. Można je używać jako „warzywko” do różnych dań mięsnych, również do indyka. A. z Krakowa, to jak będziesz karmiła swoje małe dziecko, jest Twoją decyzją. Ja do niczego Cię nie namawiam. Przy Twoich decyzjach, ważne abyś wiedziała w jakiej kondycji jest dziecko, abyś umiała wyłapywać pierwsze oznaki dziecięcych zaburzeń trawiennych. Jeżeli dziecko jest absolutnie zdrowe, bez zwiastunów alergii, możesz ze spokojem, w niewielkiej ilości włączać mleko kozie lub krowie (ale pełne). Mleka modyfikowanego jednak nie polecałabym. Jeżeli dziecko ma początek alergii, wszelkie mleka są niewskazane. Agnieszko P. z Londynu, dziecko wrzeszczy w nocy bo jest głodne. Karm go częściej w ciągu dnia. Nowa, na wszystkie Twoje pytania znajdziesz odpowiedzi w archiwum. Zosiu z Warszawy, to na czym ja opieram swoją wiedzę już Ci przekazałam. Potrzebny jest wywiad i umiejętność kojarzenia. Jeżeli nadal masz wątpliwości, przedzwoń. Dziewczyny dobrze Ci odpowiadają, szczególnie mądre są posty Daszy. Moniko, nie sądzę abyś przegrzała dziecko, wysypka jest raczej reakcją alergiczną. Poza tym trudno dawać poradę, gdy wiadomo, że nie trzymasz dyscypliny jako matka małego dziecka. Lilianna33 i Ewita, Wasze wypowiedzi na wątpliwości Nowej są bardzo właściwe. Asiu z Krakowa, czytaj, czytaj, czytaj – książki i archiwum. Danusiu A., mądrze piszesz. Niki, życzę Ci wytrwałości i dyscypliny. Przy Twoich problemach tylko to jest Ci potrzebne. Możesz zjadać pyszne potrawy, ale unikaj kwaśnego, surowego, zimnego. Kamiczku, rzeczywiście masz rację. Zdyscyplinowanie się wg naszych zasad, dodaje nam energii i z czasem wyzwala z depresji. To pewnik. Ostróżko, wytrwaj i się nie zakręcaj. Agula, baranina zawsze z czosnkiem i najczęściej z rozmarynem. Pozostałe dodatki według uznania. Danusiu A., pościk z 7.06 piękny. Anuśka, knocisz z jedzeniem. Przedzwoń. Dagder, nie używaj filtrowanej wody – wyjaławiasz ją. Kupuj wodę jak najbardziej neutralną – chodzi o minerały. Dzidko, ranę obmywaj ostrożeniem lub rób okłady z kozieradki. Odnośnie niepodpisanego postu dotyczącego opuchniętych oczu u dziecka – przyczyn może być wiele, za mało tu informacji. Aido, nerek nie wzmacniamy fasolą ani rybą, lecz zrównoważonym, gotowanym na ogniu, energetycznym i urozmaiconym jedzeniem :) Można oczywiście dodawać do potraw fasolę lub rybę, ale muszą być zrównoważone przyprawami i innymi składnikami. Odnośnie ataków kaszlu u dzieci, masz rację, nie są to wirusowe sprawy, lecz zwykłe alergiczno-astmatyczne reakcje na błędy żywieniowe. Reaguje na to zawsze wątroba, nie dostarczając do płuc właściwej porcji energii i esencji. Annna, nie rozwiążesz problemu chorującego dziecka, które chodzi do przedszkola i coś tam zjada. Musi być dyscyplina. Leki nie pomogą. Ostróżko, w przypadku leków poleconych synowi przez lekarza, radziłabym Ci się nie wtrącać. Są to sprawy zbyt poważne. Ziółka pana Poprzęckiego nigdy nie zaszkodzą. Pamiętaj o mojej sugestii: nie wtrącaj się zanadto. Agnieszko S. nie pamiętam jak duże jest dziecko, ale możesz podawać mu tran. Jeżeli widzisz, że chleb nie służy dzieciakowi, ogranicz go i najadaj się potrawami gotowanymi. Renato pomyśl o tym aby pomóc synowi w usunięciu kataru. Dyscyplina plus imbirówka/kilerka. Eve, rozdział o karmieniu dzieci jest w drugiej książce. Nad przepisami pracuj sama i zaglądaj na forum. Wszystkie jesteśmy zalatane. Kaszel dziecka jest jego zaśluzowaniem. Musisz być cierpliwa i nie popełniać błędów. Dziecko jeszcze przez jakiś czas będzie odkaszliwało. Pani-misiowa, dziewczyny podpowiadają dobrze, ja tradycyjnie zalecam większą dyscyplinę. E.Kam, kardamon możesz mielić razem z łupinkami. Anuśka, cieszę się że po naszej telefonicznej rozmowie problem z kaszlem u dziecka się zmniejszył, choć warto żebyś wyjaśniła jaka była przyczyna całej zawieruchy. Nie była to sprawka wirusów, lecz poważnych błędów żywieniowych. Dzieciak miał atak astmy. Taniu, duszeniny przygotowujesz dobrze, zupę złocistą możesz również robić na indyku, a do potraw dziecięcych czosnek zawsze możesz dodawać. Małgosiu, używaj paprykę tylko wówczas, gdy ją dobrze trawisz. Jako karmiącej, kiszonego ogórka i sałatek z surowymi dodatkami nie polecam. Ziemniaki i wątróbkę łączymy z najróżniejszymi warzywami. Agula, wiemy, że ostrożeń to czarcie żebro :) Aniaj, czytaj uważniej moje wcześniejsze wyjaśnienia. Problemy Twoich dzieci to nie zapalenie krtani, ale alergiczna reakcja. Inhalator możesz mieć zawsze pod ręką, ale przede wszystkim analizuj przyczyny i je eliminuj. Brak witaminy D3 w organizmie jest zawsze skutkiem braku słońca i wychłodzenia (zimne nerki). Można podawać tran, ale jednocześnie trzeba zmienić styl życia. Marcelo, czerwone plamy na plecach? Dlaczego uważasz, że to przegrzanie? Wrocławianko, w sprawie owsików – olej z pestek dyni możesz dziecku podawać, ale pamiętaj o dyscyplinie w żywieniu. Anko, w sprawie dziecka przedzwoń. Agulka, aby mięso grillowane (indyk-pierś, schab, polędwica wołowa) było delikatne, musi być solidnie zaprawione, a przyrządzane musi być krótko i na bardzo mocnym żarze. Pilnuj żeby nie przypalić, mięso można parę razy obrócić. Gdy masz za małą temperaturę i trzymasz za długo – robią się podeszwy. Marcel, nasze potrawy innym smakują, ale nie szkodzą. Natomiast jeżeli osoba chce mieć korzyści (usunięcie jakichś dolegliwości), potrzebna jest ostrożność w stosowaniu miksturek bardziej energetycznych (imbirówka, kilerka, buliony). Było o tym już wiele razy pisane. Wiele razy rozmawialiśmy telefonicznie, byłeś na kursach – skąd te wątpliwości? Może zadzwonisz? Bastek, oczywiście, że nadmiar Ziemi osłabi Ogień. Kończ potrawy zawsze na smaku ostrym. Grażyno, dobrze przemyśl swój sposób odżywiania. My regenerujemy ciało wyłącznie dzięki białku. Pszczoła, smutno Ci z tego powodu, że na Was PP nie działa? Przemyśl, jakie błędy popełniasz. Dziewczyny dobrze Ci radzą. Kasiu d, dałaś sobie sama odpowiedź wspominając o aloesie. Nic Ci nie podpowiem, bo wiesz doskonale, że aby mieć efekty, potrzebna jest 100% dyscyplina i cierpliwość. Było o tym pisane wiele razy. LidiaP, cieszę się że wszystko dobrze się z dzieckiem ułożyło. Elu B. zadzwoń do mnie. Kochani na dziś kończę i znów chcę Was pochwalić. Pomagacie sobie nawzajem naprawdę pięknie i mądrze. Pozdrawiam
data: 2010.06.18
autor: Anna Ciesielska
 
 aniaj farfurnia jest cudownym miejscem do odpoczynku,klimat zachwycający,gospodarze również,no i sama okolica jeśli z dziećmi to mają gdzie pobiegać a dorośli mogą powędrować po pięknej okolicy.
data: 2010.06.18
autor: Edichwedt
 
 Pszczoło chciałam się podzielić z Tobą moimi doświadczeniami AZS-owymi, otóż zaczęło się to w pierwszym miesiącu życia syna swędziało,było czerwone on się drapał ja wcierałam maści różne sterydowe i nie tylko.Jazdy do CZD,tam kazali zmieniać maści przepisywali różne niesamowite medykamenty i tak sobie to trwało.Przeszło około 7 roku życia.Uff co za ulga.No i około 16 roku życia pojawiły się problemy z sercem,jakieś słabości,niemiarowe bicia,szmery-badania różne zostały wykonane i diagnoza: migotanie przedsionków.Raz było lepiej, raz gorzej i tak dociągnęliśmy do lat 20.No i jak łupnęło to był szok.Z dnia na dzień czerwone swędzące policzki,w zgięciach łokci i na przedramionach czerwona strasznie swędzące chropowate plamy.I dopiero dotarło do mnie,że to AZS cały czas uśpione dało o sobie znać.I wtedy natknęłam się na książki Pani Ani,zaczęliśmy gotować zgodnie z pp i powoli zaczęło ustępować,stosujemy pp od listopada 2009 swędzonka zeszła ze zgięć w łokciach i z przedramion,jeszcze plamy zostały na twarzy.Syn musi dbać w tej chwili już sam o swoją dietę i uważać na to co je.Po rozmowach z Panią Anią zrezygnował z jedzenia wieprzowiny,kurczaków,słodyczy,lodów i zimnych napoi.Zaleconą miał kilerkę,ale coś nie bardzo chce się przekonać do niej,może jeszcze trzeba dać trochę czasu.To są moje 21-letnie doświadczenia,obyście na właściwą drogę trafiły dużo szybciej czego z całego serca życzę.
data: 2010.06.18
autor: Edichwedt
 
 A ja trochę wakacyjnie. Co roku padają pytania czy nie znamy miejsc na wyjazd przyjaznych pp. Chyba znalazłam takie miejsce w Beskidzie Niskim. Przemili gospodarze, dostęp do kuchni, gaz. Hodują kozy, więc jeśli ktoś może jest też serek. Dla lubiących zająć ręce warsztaty rękodzieła, ale musi się zebrać grupa 10 osobowa, można też upiec chleb w piecu chlebowym. Dla zainteresowanych polecam stronę www.farfurnia.pl. Z tego co wiem miejsca już tylko od września, ale my się wybieramy. Gdyby okazało się, że nie jest tak cudownie jak sobie marzę, to dam znać.
data: 2010.06.18
autor: aniaj
 
 Agnieszko S wielkie dzieki za odpowiedz. Wyglada na to ze nasze maluchy maja prawie identyczne menu:).Zycze wytrwalosci i pozdrawiam.
data: 2010.06.18
autor: Agnieszka P z L.
 
 witam wszystkich Mam pytanie odnośnie kaszelku u mojego synka, na diecie jesteśmy od około 2 tygodni, na początku diety Kuba miał zapalenie gardła, teraz jest już w porzadku, jednak zastanawia mnie kaszel synka, jest raczej sychy mokry, ale w nocy jest suchy. W dzień praktycznie nie kaszle, ale w nocy budzi się w środku nocy i kaszle. Czy moze to być spowodowane dietą, a w szczególności herbatką z imbirem, lukrecją i tymiankiem? Czy mogę synkowi podawać tą herbatkę w nieograniczonych ilościach? Zaznaczam, iż synek wypija w dzień tej herbatki bardzo dużo. Dziekuję z góry za odpowiedzi.(synek ma 3 lata)
data: 2010.06.18
autor: eve
 
 Powiedzcie  mi prosze co ze mna jest  Zaczelo sie od bolu jednej dloni potem troche przeszlo a teraz bola mnie obie i jeszcze stopy mam rowniez fale goraca i sa codziennie wiekrze mam 48 lat to mysle ze ma to zwiazek z klimakterum Ale te dlonie i stopy co mnie prawie nosic nie chca?  :( Jestem szczupla i nie wygladam na swoj wiek, zawsze bylam energiczna to teraz martwia mnie te bole Jem wg pp nic zimnego czasem troche salaty w lato , lubie sie napic lampke czerwonego wina ale mam coraz mniejsxa ochote na nie Pozdrawiam wszystkich serdecznie.   
data: 2010.06.18
autor: Ela B
 
 LidioP bardzo Ci dziękuję za wskazówki! każda rada jest bezcenna, od razu zamówię ostrożeń. sam fakt, że w tym roku rany są mniejsze daje mi nadzieję, że dzięki PP w przyszłym roku, podobnie jak Ty, nie będę miała się czym martwić :)
data: 2010.06.18
autor: Fox_India
 
 Alarm "nosowy" odwołany! Pani Aniu, w nocy nasłuchiwałam jak Tymek ciężko oddycha i rano mocno się wzięłam za Jego nosek, wysmarkał spory kawał zbitego papieru! Smród okropny! Chodził z nim w nosku ponad tydzień, zanim ustaliłam źródło "zapachu". A zaglądając do nosa bez laryngologicznego sprzętu nic widać nie było. Tymek jest dość ekstremalny w swoim zachowaniu... ale już jest ok:) Pozdrawiam serdecznie:)
data: 2010.06.18
autor: LidiaP
 
 "Guru" - czyli autorytet żywieniowy, centrum dowodzenia, który jest odpowiedzialny w jakimś sensie za to czemu dał początek. Swoista skała, przy której można bez żadnych obaw dokonywać dalszego wypiętrzania ku niebu... Niestety, same książki i elektoroniczne wymiany zdań, często w postaci jakże ostrych, agresywnych i ironicznych uwag, bez realnych wykładów, konsultacji i kontaktu wzrokowego, nie dają w pełni odpowiedzi na wszystkie pytania. Czy może ktoś wie, kiedy powróca kursy?
data: 2010.06.18
autor: 
 
 Agnieszko P z L. Menu mojego malca to nadal ciągle zupy mimo iż ma już 13 miesięcy. Nie marudzi a robi po nich najładniejsze kupki, więc stwierdziłam po co coś zmieniać. One są i tak najlepszym posiłkiem - jeśli się mylę to ktoś sprostuje. 8 rano cyc, 10 - owsianka (z oliwą i miodem), ok. 12-13 zupa z mięsem, ok. 16-17 zupa bez mięsa, 19-20 znowu owsianka, 21 cyc i spać. Czasem zamiast drugiej zupy - kluska śląska, pure ziemniaczane, rozgotowana kasza gryczana, zaczęłam też dawać mu teraz risotto. Zamiast 1-szej zupy dwa razy w tyg. gulaszyk z książki, cielęcina lub indyk - innych mięs nie je. żółtko przepiórcze w owsiance 2 razy w tygodniu. Raz na 2 tyg. dam mu pożuć skórkę z chleba. Kasze - w każdej zupie kukurydziana, raz na tydzień gryczana, raz na miesiąc jaglana. Warzywa - marchewka, pietruszka, ziemniaki, por zawsze, później na zmianę - cukinia, słodki ziemniak, kabaczek, dynia, fenkuł - kapusta włoska i pekińska - mini ilość. Nie stosuję cebuli - jeszcze się nie sprawdziła, brokułów i kalafiora. Pozdrawiam
data: 2010.06.18
autor: Agnieszka S
 
 Pszczoło powiem Ci jak było u nas. Jak mój mały skończył 6 miesięcy natknęłam się na książki P. Ani więc od początku jest na PP. Zanim zaczęłam mu gotować wyglądał jak jedna wielka wysypka, szorstka skóra itp. buzia calusieńka szorstka, czerwona i swędząca - najgorzej nóżki i buzia. Po podaniu pierwszych posiłków było o wiele gorzej - najbardziej sypało go po cielęcinie. Zaczęłam wątpić. Najpierw odstawiłam cielęcinę, sypało dalej, później po kolei wszystkie inne rzeczy, zaczęłam już wszystko podejrzewać. Strasznie się zakręciłam - wprowadziłam Nutramigen a sama najadłam się czekolady, żeby sobie dogodzić i się nad sobą użalić. Później poszły w ruch sterydy, później była gorączka, zastoje, biała jak kreda twarz itp. itd. Był na Nutramigenie - niedługo - ale sypało dalej. Załamałam się. Zaczęłam na nowo czytać forum, pierwsze posty Magdy Kaspianowej, Joanny MamAsik i Rene oraz posty P. Ani. Bardzo mi to pomogło i wzięłam się w garść. Zrozumiałam, że na rezultaty trzeba poczekać, ale przede wszystkim sobie zasłużyć - ciężką pracą, wiarą i wytrwałością - a tego mi najbardziej brakowało. Rene napisała, że chorobę trzeba najpierw zaakceptować i to jest prawda. Zaczęłam gotować wszystko wg. porad. Po cielęcinie sypało przez miesiąc - coraz mniej mniej mniej - aż wreszcie przestało. Trwało to ok. 2 miesięcy i mój maluch nie miał ani jednej krostki, nie drapał się, jedynie skóra na nóżkach była sucha. Przestałam zwracać uwagę na to czy ma wysypkę czy nie, czy jest gorzej czy lepiej - wcześniej codziennie rano wstawałam i szybko biegłam zobaczyć czy jest poprawa. A później to olałam i nie zwracałam uwagi - jest wysypka to niech sobie jest. Ale później naturalnie znów czasem sypało z powodu mojej niewiedzy, np. przez 2 tygodnie gotowałam mu zupki na giczy - i znów wyglądał bardzo źle. Myślę więc, że żeby było dobrze trzeba poznać tajniki i mechanizm pojawiania się wysypki - gdzie, kiedy itd. zwracać uwagę na to co się wkłada do garnka, ale trzeba przede wszystkich być bardzo spokojnym - wszystko na pełnym luzie. Mój malec strasznie też reagował na gluten, a ja bez chleba nie mogę żyć. Chciałam go odstawić od piersi po to, żeby jeść chleb. A później stwierdziłam, że to jest bez sensu. Zaczęłam jeść chleb i zaczęło sypać przez jakieś 2-3 tygodnie. Ale nie były to już takie straszne wysypy jak na początku, nawet tak bardzo się nie drapał. No i wkońcu przestało sypać, a ja sobie codziennie zajadam chlebek. Nie wiem, czy moja wypowiedź Ci pomoże, ale wydaje mi się, że AZS każdy w domu przechodzi na swój sposób i u każdego inne rzeczy się sprawdzają. U nas np. zero masła i białka jajka kurzego - w mojej diecie. Może jest jednak jakiś winowajca, którego jeszcze nie wytropiłaś?
data: 2010.06.17
autor: Agnieszka S
 
 Witam ponownie. Odkąd dyscyplinuję swoją 2,5 letnią córcię coraz bardziej (odstawiłam jogury, mleko, surowe owoce) widzę, że nóżka wysypana jest coraz bardziej - czy to etap oczyszczania się skóry?; wysypka pojawia się zawsze na prawej nóżce, wygląda jak poparzenie a gdy schodzi zostają białe blizny - czy ktoś wie cóż to może być? Zimą odkryliśmy grzyba pod parapetem i wtedy nóżka się uleczyła a teraz jest coraz gorzej...czy to może być jakaś grzybica - pediatra oczywiście twierdzi, że znów się czegoś niepotrzebnie doszukuję. Wyczytałam też w archiwum,że pieprzyki to wątroba - te z kolei zaczęły jej wyskakiwać tylko po lewej stronie(w ostatnim miesiącu 6nowych, a urodziła się tylko z jednym) . Czy można jakoś to wytłumaczyć? Muszę dodać, że przez 1,5 roku byłyśmy na aloesie Herbalife i wtedy objawów alergii nie było w ogóle...
data: 2010.06.17
autor: kasia d.
 
 Szanowny Panie Marcel wspomina Pan o swojej "legendarnej herbatce " którą do dziś niektórzy popijają, otóż pragnę Panu przypomniec, że ta herbatka to pomysł Pani Ciesielskiej, nie Pana.Już to potknięcie stawia Pana w szeregu " sami wiecie kogo" Okazuje się dziewczyny że mamy tutaj kilkoro takich mądrali, taki mój wniosek, bo w postach Agnieszki-Bei aż roi się od błędów ,a styl Marcela jest nieco inny i bez błędów. W każdym razie, niech sobie Marcel czeka aż mu Pani Ania odpowie ale jestem pewna, że to nie ten sam Marcel, który tu na forum dawniej pisał takie miłe i serdeczne posty.
data: 2010.06.17
autor: ostróżka
 
 Fox_India. Ostrożeń bardzo mi pomagał. Ten rok mam pierwszy bez alergii i z "czystą" skórą rąk. Ostrożeń łagodził, natłuszczałam też oliwą z winogron, maść z witaminą A czasami też była ratunkiem. Proponuję Ci dużo zup, TLACI i imbirówki, a reszta w równowadze:)*Pszczoła. Może zadzwoń do Pani Ani. Poukładaj się pod Jej okiem.* Pani Aniu! Ja też mam pytanie. Tymciowi zaczęło nieładnie pachnieć z ust, buzi... tak początkowo myślałam. Oczywiście wiązałam to z żołądkiem i Jego delikatnością ogólną. Dziś Go "obwąchałam" i zdecydowanie zapach jest z nosa. Wiem jama ustna i nos to jak naczynia połączone, ale może powinnam coś przyuważyć? Tymon jest Trzpiotkiem, więc jutro pójdę z Nim do dr znajomego by zajrzał Mu do nosa czy czegoś sobie nie wpakował, bo dziś nawet krew mu pokapała delikatnie, co się nigdy nie zdarzało. Ale... Serdecznie pozdrawiam:)
data: 2010.06.17
autor: LidiaP
 
 Pszczoła a odstaw wieprzowinę i kurzynę.U mojego dziecka przynajmniej tak było,gotujemy głównie cielęcinę, indyka i wołowinę no i u nas jeszcze ostrożnie z pieczywem. U nas poprawa nastąpiła niemalże natychmiast.
data: 2010.06.17
autor: 
 
 Kochani ogladalam przecudny film pt"zielone smazone pomidory" Szczerze polecam.Ja ogládam ze strony zalukaj,podaje adres http://zalukaj.pl/polecony,231450 Nawiázujác do tematu pomidorow,snalazlam pzrepis na zielone ale my chyba raczej nie mozemy,prawda?
data: 2010.06.17
autor: 
 
 Kto lub co to jest "gÓru"???
data: 2010.06.17
autor: KamilaK
 
 Pszczoła, a dzwoniłaś do p. Ani? Przeciez łatwiej wykonać telefon niż isc do lekarza po masc sterydową. Czytałaś posty innych mam? Sterydy upychają do środka, i leczą skutek nie przyczynę, takze byc moze jak je odstawisz wszystko wróci, a zazwyczaj wraca ze zdwojoną siłą. Ewidentnie mała dostaje jakiś składnik na który tak reaguje. jej organizm pokazuje ze jest jeszcze słaby i go nie toleruje. U mojego synka jest lepiej ale wcale nie twierdze ze jest super. Jak coś zjem nie tak to wiedze od razu bo pojawia sie albo chrapka w nosku, albo pęka skóra między palcami u nóg i sie łuszczy, albo robi sie czerwone w fałdce na szyi. ale to cos nie zniknie dopuki sie niezdyscyplinuje. piszesz z jestes na diecie 1,5 roku, a dyscyplinujesz siebie i mała? przemywasz ostrozeniem? Z bardo duzych problemów z dziecmi wychodziła Magda Mama Kaspiana, Joanna MamAsik, Rene daje duzo rad, przede wszystkim co jesc i jak sie dyscyplinowac. Pomysl co robisz źle, bo na pewno to cos z jedzeniem i twoje zakręcenie, czyli emocje. Czytałam twoje wczesniejsze posty, nie jesz kaszy gryczannej a chcesz mąke pszenną wprowadzać? I odstaw sterydy bo to nie jest rozwiązanie, ale to chyba wiesz. Trzymam kciuki za ciebie.*** Małgosiu, ja moojemu małemu zaczełam dawac owsianke jak miał 4,5mca, od 2łyżeczek do 50ml jak konczył 5 mcy 1 raz dziennie rano. Dałam bo szklanki, talerzyki "jadł" i jak my jedlismy to trzeba było go brac do innego pokoju. Ja przecierałam przez sitko na początku, a jak miał juz 5,5 to miksowałam. Owsianka z przyprawami od razu. Mgiełką przypraw :)
data: 2010.06.17
autor: Dagder
 
 Drogie Panie, nie szkoda Wam czasu na bezsensowne dochodzenia i spekulacje? Muszę Was rozczarować: Marcel, to Marcel, którego Pani Ania zna osobiście od lat, a niektórzy popijają do dziś moją "legendarną herbatę". Wasze podejrzenia i komentarze przestają być zabawne i stają się żenujące i infantylne, niestety. Może zajęłyby się Panie raczej gotowaniem, bo to jest forum PP, a nie detektywistyczne. Zarzucają Panie innym generowanie zamętu, a same taki zamęt wprowadzają. To już nie jest smutne, ale niepokojące. Droga E.Kam, myślę, że nie bardzo wiesz, o co mi chodzi, ale nie będę wdawał się w dyskusje. Zastanów się, czym jest porządek, czym jest jego zaburzenie i jakie są tego konsekwencje. Oto sens moich wątpliwości i rozważań. Pozdrawiam.
data: 2010.06.17
autor: Marcel
 
 Dagder i Taniu dzięki za porady. Na dynię marynowaną to muszę poczekać do jesieni. Moja mała kończy właśnie 4 m-ce kiedy mogę zacząć podawać owsianki czy już? czy dopiero jak się skończy piąty m-c? Jak przestałam jeść masło to skończyły się kłopoty z ulewaniem. Do krupniku dodałam już 1/2 kalarepy i było ok. Pozdrawiam
data: 2010.06.17
autor: Małgosia
 
 A u nas nie ma poprawy. Córka (ma skończony rok) już 7 miesięcy boryka się z egzemą na twarzy. Robią się nadżerki i mocno ją swędzi skóra. Trzeba ją nosić na rękach i ciągle patrzeć czy się nie rozdrapuje. I właśnie kilka dni temu podałam jej zyrtek i smaruję sterydową maścią. Odetchnęłam trochę i ona śpi spokojniej. Zaleczę trochę te policzki a potem znowu spróbujemy wycofać maść sterydową i krople. Gotuję wg pp już 1,5 roku (nie twierdzę, że bez błędów), ale u córki poprawy nie ma. Gdy czytam, że poprawia się skóra u azsowych dzieci już po kilku miesiącach a u nas nic to myślę, że robię jakieś straszne błędy lub że akurat na nas pp nie działa tak jak u innych. Trochę smutno mi z tego powodu, ale dłużej czekać na cud nie mogłam (dlatego te farmakologiczne wspomagacze). Czy ktoś z was też tak długo wychodził z bardzo mocnej egzemy?
data: 2010.06.17
autor: Pszczoła
 
 Hmmm, ja też mam wrazenie, że pojawia się tu "sami wiecie kto" :) pod różnymi nickami, ale będę ignorować. Tylko jedna refleksja: jak to jest, że nikt nie poddaje w wątpliwość szkodliwości antybiotyków, surowych owoców i warzyw (szkodliwych już choćby ze względu na możliwość zarazenia jajami pasożytów), sterydów... Za to normalne, gotowane jedzenie, według sprawdzonych przepisów, wzbudza wątpliwosci. Pozdrawiam słonecznie ufających :)
data: 2010.06.17
autor: DanusiaA
 
 Drogi Anonimie, sprawdziłam dostępność "guru", których przywołujesz w swoim poście. Żaden z nich nie odpowiada na telefony, żaden z nich nie udziela osobiście porad drogą elektroniczną, z żadnym z nich nie ma bezpośredniego kontaktu. Pani Ania odbiera telefony, bez obaw podaje swój numer komórkowy, udziela porad wszystkim, którzy się do niej zwrócą i nie trzeba w tym celu wykupywać "turnusów". Myślę, że różnica jest zasadnicza. A kursy pewnie wrócą w swoim czasie - jak zresztą wszystko na tym świecie... Pozdrawiam
data: 2010.06.17
autor: Jagoda
 
 Marcelu co to znaczy co to znaczy wszechstronna wiedza , aby się wypowiadać. Kazdy stosujacy PP może mówic o własnym doswiadczeniu. Ja np. o kawce. Zawodowo spotykam się z osoba, która ma refluks /jest po gastroskopi/ Kiedy zapachniała jej moja kawka ,poczęstowałam ja. teraz gotuje sobie sama i stwierdziła,że po niej nie boli ją żołądek. więc chyba nie szkodzi. A co do jedzenia, to ja gotuję PP dla wszystkich. cóż by miało im zaszkodzic . Przyprawy?Gotowanie? Przed PP tez używałam imbiru dla ostrości i kurkumy dla koloru. cyba najwięcej maja wątpliwości ci którzy używają pieprzu i soli jako przypraw, więc ciężko się przestawic. Teraz wiem po co używam jaka przyprawę. a komu nie smakuje ten niech nie je. ja sie staram a potrawy wg. całej rodziny przepyszne. I koniec tematu. :}
data: 2010.06.17
autor: E.Kam.
 
 Agnieszko S. Jakie Ty menu serwujesz swojemu azs? tj. ktore warzywka, kasze.. co mu dajesz do picia i jak czesto? moj 10miesieczny azs-ik ciagle jeszcze ma czerwone policzki, ale juz jest o wiele lepiej niz bylo.Dziekuje za porady i pozdrawiam z naszego L.
data: 2010.06.17
autor: Agnieszka P z L.
 
 PANI ANIU, KIEDY CENTRUM ZACZNIE NORMALNIE FUNKCJONOWAĆ? LUDZIE OD KWAŚNIEWSKIEGO, TOMBAKA, CZY DĄBROWSKIEJ, MAJĄ CIĄGLE KURSY I DOSTĘP - ZWŁASZCZA W NIEPOKOJĄCYCH SPRAWCH ZDROWOTNYCH - DO SWOJEGO "GÓRU". POZDRAWIAM.
data: 2010.06.17
autor: 
 
 Witam serdecznie forum.Jolik ,kochana dzielna czarownico trzymaj się . Jeśli chodzi o Marcela to czytając posty Jego i Eli myślę że "ten Marcel" to " wiecie kto"
data: 2010.06.17
autor: ostróżka
 
 witam wszystkich, tak jak w zeszłym roku tak i w tym, mniej więcej o tej samej porze na obu dłoniach pojawiła się u mnie egzema (pęcherzyki pod skórą wypełnione płynem). teraz popękały, mocno swędzą a skóra na dłoniach miejscowo jest bardzo sucha i pęka. wszystko strasznie swędzi i doprowadza mnie do irytacji. zdaję sobie sprawę, że nie jest to alergia kontaktowa. w tym roku i tak jest lepiej bo pękły tylko niektóre bąbelki a w zeszłym roku miałam dość głębokie rany na połowie obu dłoni (głównie nadgarstki). to było straszne w kontekście spotkań zawodowych czy nawet ot takich zwykłych. mam nadzieję, że fakt, że w tym roku rany jak na razie są mniejsze jest zasługą PP i że w przyszłym roku uniknę tego swędzenia, któremu niestety ulegam :( czy ostrożeń pomoże i złagodzi? a propos mojego malucha. w złobku panie sugerują abym nie miksowała zup bo to niedobrze dla malucha ... chyba już o tym słyszałam na forum :) pozdrawiam wszystkich serdecznie P.S. imbirówka jest super!
data: 2010.06.17
autor: Fox_India
 
 Czy Marcel jest faktycznie Marcelem czy to następne wcielenie "wiecie kogo"?
data: 2010.06.17
autor: 
 
 Grażyno, podstawą stosowania pp Pani Ani są Jej dwie książki "Filozofia zdrowia" i "Filozofia życia". Forum pomaga odpowiedziec na specyficzne pytania, doprecyzowuje różne rzeczy, ale najpierw trzeba przeczytać książki. Tam sa wszystkie przepisy, o które pytasz. Pozdrawiam
data: 2010.06.17
autor: KamilaK
 
 Zosiu z Warszawy, bardzo mi przykro, że niektóre osoby w taki nie inny sposób potraktowały Cię na forum. Chciałbym z Tobą porozmawiać, podzielić się swoimi doświadczeniami i przemyśleniami (jestm 7 rok na PP), więc jeśli tu wciąż zaglądasz, proszę podaj mi do siebie jakiś kontakt np. mailowy. Pozdrawiam serdecznie, Marcel
data: 2010.06.17
autor: Marcel
 
 mam pytanie czy Pani Ania przyjmuje ?
data: 2010.06.16
autor: JUKILOP
 
 Kochani czytają posty na forum spotykam się ciągle z "kilerką, imbirówką i Tlaci, domyślam się że to herbatki, czy mogłabym dostać opisy do czego służą i ewentualnie gdzie dostać przepisy. Będę bardzo wdzięczna, na razie uczę się poruszać po tym forum. Dziękuję
data: 2010.06.16
autor: Grażyna
 
 Danger, Anko dzięki za Wasze podpowiedzi odnośnie słodkiego - już się miodkiem poratowałam i jest mi dobrze - mam nadzieję, że na długo. Mam jeszcze pytanie odnośnie wysypki AZSowej. Skóra mojego malca baaardzo się poprawiła, czasem coś wyskoczy, ale raczej nie jest źle, czekam cierpliwie aż będzie już zupełnie dobrze. Jednak na środku lewego policzka ciągle jest wysypka wielkości monety 2 złotowej - taka szorstka czerwona plama. Dieta ciągle taka sama - żadnych nowości, a to po prostu nie znika. Co to może być?
data: 2010.06.16
autor: Agnieszka S
 
 Pytanie Marcela też troszke mnie zmartwiło. Mój mąż jada w domu pp i czasem wypije kawkę pp, ale w pracy stare jedzenie i pije kawę parzoną i piwo - chociaż mówi, że przestanie, bo boryka się z katarem siennym. Moja mama, która zakupiła książki - jeszcze nie przeczytała, ale przeszła od razu do przepisów i już gotuje - ja też ten błąd popełniłam - nadal pije czarną herbatę, ale kawę pp i ciagle spotyka się ze znajomymi, u których je po staremu. Do tej pory myślałam, że jedynie bardzo energetyczne jedzenie pp może nie ppowcom zaszkodzić, ale reszta nie stosowana w 100 procentach po prostu nie zaowocuje, ale też i nie zaszkodzi. Też poczekam na komentarz p. Ani...
data: 2010.06.16
autor: Agnieszka S
 
 Witam bardzo serdecznie, od niedawna chodzę do lekarza TMC i gotuję posiłki według 5 przemian, Jestem zachwycona smakiem posiłków. Mój mąż też do mnie się przyłączył, on uwielbia gotowane posiłki i nigdy nie mógł się doprosić. Teraz jemy dużo kaszy,warzyw.Ja dodatkowo mam dietę zaostrzoną, bez mięsa, nabiału i chleba oraz kawy. Myślałam, że to koniec świata ale jak zaczęłam gotować wg pp to wcale nie mam ochoty na art, w/w. W ciągu miesiąca straciłam 4 kg z czego bardzo się cieszę.Link do tego forum dostałam od koleźanki z Senior .pl. Pozdrawiam serdecznie
data: 2010.06.16
autor: Grażyna
 
 Kochane mamy, myslałam i myslałam i znalazłam przyczyne problemu z kupką mojego synka. Ktoś kiedyś niedawno pisał o truskawkach, ze wszystko trzeba empirycznie, ano trzeba... jak to pani Ani mówi i inni tez... Musisz sama. U mnie były to ciastka nieowsiane a z rodzynkami, podjadane po jednym ale kilka dni :(( To nie por! Wiecie po czym doszłam?? Ano, mały miał odrobine bialego sluzu w kupce, i dodatkowo powróciła chrapka w nosku, która notabene zawsze sie pojawia jak zjem kasze jaglaną, której juz nie jem. Wiec szukałam sluzotwórczo. Odnowiło sie tez peknięcie na szyi. Ale ten śluz.... Olśnienie.
data: 2010.06.16
autor: Dagder
 
 Sasanko, dziękuję za odpowiedź. Poczekam jednak na informacje od P. Ani. Serdecznie pozdrawiam, Marcel
data: 2010.06.16
autor: Marcel
 
 Edichwedt, proszę dokładniej przeczytać to, co napisałem i o co pytałem. PP nie szkodzi nam, ale czy służy np. naszym gościom, którzy częstowani są u nas np. kawą, herbatą, wędlinami uszlachetnionymi, a potem nie decydując się na PP zaczynają wybiórczo stosować powyższe przepisy we własnych domach. Poza tym, Szanowna lub Szanowny Edichwedt, PP to znacznie bardziej skomplikowana filozofia, a nie jedynie wyborność smaku. Prosiłem o odpowiedź osoby, które posiadają absolutną wiedzę na poruszany przeze mnie temat potwierdzoną przez p. Anię. Za uszanowanie mojej prośby serdecznie dziękuję. Pozdrawiam, Marcel
data: 2010.06.16
autor: Marcel
 
 Marcelu, nie czuję się ekspertem i nie wiem jak zweryfikować stan posiadania wiedzy, ale postanowiłam podzielić się swoimi doświadczeniami i obserwacjami – ponad dwa lata na pp, nie jest to długo ale myślę że wystarczająco do wyciągnięcia wniosków w tym temacie. Czasem na forum pada kwestia, że nie powinno się mieszać pp z nie-pp i że może to szkodzić, ja jednak żadnych szkód nie zauważyłam, bo jakże może komuś rosół zaszkodzić, albo owsianka! A herbatkę z lukrecją wypije tylko ten komu ona zasmakuje. Trzeba być ostrożnym przy podawaniu intensywnych specyfików jak kilerka czy imbirówka, ale to już inny wątek. Ani moi nastoletni synowie, ani maż (zapewne nie tylko mój) nie wchodzili w nowy styl żywienia tak ortodoksyjnie jak ja, i mimo wielu odstępst ich stan zdrowia zdecydowanie się poprawił a przebieg chociażby przeziębień skrócił. W kręgu moich znajomych są rodziny, w których na stałe przyjęła się owsianka, rosół gotowany w kolejności smaków, nawet herbatka z lukrecją ale na tym zakończyła się ich fascynacja pp, i z tego co mi wiadomo jakichś nieoczekiwanych szkodliwych dla zdrowia wydarzeń nie doświadczają. Jolik – przypomniałaś mi swoim postem moje niegdysiejsze olśnienie, że miejsce serca jest gdzie indziej. Serdecznie pozdrawiam
data: 2010.06.16
autor: Sasanka
 
 Marcel przecież jedzeniem pp-owym nie można zaszkodzić,ono jedynie wybornie smakuje.
data: 2010.06.16
autor: Edichwedt
 
 Pytanie : Czy nadmiar Ziemi może osłabić Ogień ? Potrawy ,które spożywam są zrównoważone ale czy kończąc ich przygotowanie w Ziemi nie osłabiam serca? Ostatnio pojawiły się problemy z osierdziem (ból na przebiegu meridianu) i szukam przyczyn. Z góry dziękuję za odpowiedź i pozdrawiam :)
data: 2010.06.16
autor: Bastek
 
 Pani Aniu, Szanowni Forumowicze, mam pytanie odnośnie spożywania niektórych naszych potraw przez ludzi nie bedących na PP. Czy mogą oni pić naszą kawę, herbatę TLACI, uszlachetniać wędliny, jeść owsiankę czy rosół? Czy może raczej, jeśli chcą spożywać nasze potrawy, powinni dodawać przyprawy i produkty w różnej kolejności? Co robić, by to jedzenie innym nie szkodziło, a jednocześnie smakowało? Proszę o odpowiedź tylko tych, którzy na ten temat taką wiedzę posiadają. Pozdrawiam Wszystich serdecznie. Marcel
data: 2010.06.16
autor: Marcel
 
 Mageno, zaglądasz tu czasem? Może miałbyś ochotę na jakąś ppową kawkę lub spacerek z dzieciaczkami? Jak dobrze myslę to mamy do siebie niedaleko. Mój mail sdd@autograf.pl
data: 2010.06.15
autor: Dagder z Pruszkowa
 
 No i kwa. Trafił się psycholog jak z koziej trąba. Ma papierek, to rządzi i nawet nie wie, że jego guru kręci nim jak chce. Ech.... Facet. Ja do niego z sercem na dłoni, a on dup między oczy, bo nie wierzy, że ja konkretna baba jestem... To nie. Ja przeżyję.
data: 2010.06.15
autor: Jolik
 
 Witam! Pani Aniu serdecznie dziękuje za wczorajszą rozmowę i pachnącą paczuszkę z ziółkami, która dotarła dziś:).Uświadomiłam sobie jak mało wiem jeszcze na temat naszego odżywiania i jak dobrze,ze Pani jest.Podaję mu imbirówkę, choć krzyczy,ze nie lubi i że niedobra.Mały dziś od rana kaszle, ale już mokro, nadal ma katar-wydzielinka zrobiła się prawie przezroczysta.Dziś zaczęłam mu serwować częściej posiłki i jakiez było moje zdziwienie,gdy mały zaczął zjadać wszystko co mu przygotowałam.Gotuje mu teraz pulpeciki(do tej pory nie chciał ich tknąć),zobaczymy dzisiaj.Bedę uparta i może go wreszcie do nich przekonam. Dziekuję również Wszystkim za rady w sprawie krtani.Wasze ciepłe słowa tak wiele znaczą kiedy człowiek jest zagubiony i nie wie co robić(OCZYWIŚCIE NIE TYLKO WTEDY:))Pozdrawiam bardzo cieplutko:)
data: 2010.06.15
autor: Anuśka
 
 Witam ja w temacie grilowym,chciałam zapytac jak ugrilowac mięsko ,żeby nie było suche.Ostatnio postąpiłam z miękiem jak należy,tzn leżakowanie,moczenie,marynata,potem obsmażyłam na grilu i na tackę i folia ok.40min no i wyszło suche.Co zrobiłam niewłaściwie jakby ktoś mógł to proszę o wskazówki.
data: 2010.06.15
autor: Agulka
 
 Anka od zapalenia ucha;) Ja mam 30lat i przy panujacych wiatrach mam je 2 razy w roku,koszmar.Mama podala mi stary sprawdzony przepis babci.podobno jest rewelacyjny,nie sprawdzalam jeszcze.Nasypac piasku na blaszke i podgrzac w piekarniku i cieplutki przesypac do woreczka lnianego i polozyc uszko.Dziala podobnie jak termofor,rozgrzewa.
data: 2010.06.15
autor: Agula
 
 Witjcie;) Ostatnie 10 nocy staje sié koszmarem,mowié przez sen.Jka bylam malym dzieckiem mowilam kiedy bylam chora lub cos przezywalam.Jednk musi byc jakas przyczyna takiego zachowania.Wspomniane ostatnich 10nocek krzycze cos i sie budze. Oo 4tyg.poczyniam poszukiwania pracy ,pewnie tez majá w tym swoj udzial ale moze cos mi podpowiecie? pozdrawiam
data: 2010.06.15
autor: Agula
 
 Ewo S., Dagder dziękuje. Imbirówkę piłam, rosołek też, w nocy chorym uszkiem położyłam go na ciepłym termoforku i coś z ucha wypłynęło. Zobaczymy jak będzie w ciągu dnia. Noc była nadal niespokojna. A w książce o tym przykładzie z uchem oczywiście czytałam nawet ze dwa razy ale jak coś się dzieje i dziecko płacze to jakieś zaćmienie w głowie jest i próbuje się kombinować. Już jestem spokojniejsza chociaż na skórze się pogorszyło. Dagder po zdrowienia dla równomiesięczniaka!
data: 2010.06.15
autor: Anka
 
 zapomniałam się podpisać:)
data: 2010.06.14
autor: aniaj
 
 Maksiu ma 7 lat. Z tymi relacjami może być sporo prawdy. Mamy 4 miesięcznego malucha i rzeczywiście mój czas jest mocno limitowany.
data: 2010.06.14
autor: 
 
 Erno zainspirowałaś mnie do poszerzenia miodowych horyzontów i wyjścia poza prosty podział że miód jest albo od pszczół z pasieki albo od biedronki czy innego marketu (zamiast adresu producenta adnotacja „wyprodukowane w krajach unii europejskiej i poza unią”). Podział sprawdzony, bo jak awaryjnie kupi się ten drugi miód od razu wyczuwa się różnicę, w kawie, w owsiance. Oto co wyczytałam, na osłodę, albo dla przypomnienia: „MIÓD RZEPAKOWY W stanie płynnym jest bezbarwny albo w kolorze słomkowym. Po skrystalizowaniu jest barwy biało kremowej. Krystalizuje szybko ze względu na dużą zawartość glukozy, przyjmując konsystencję mazistą. Zapach ma słaby, zbliżony do zapachu kwitnącego rzepaku. Miód rzepakowy stosowany jest w chorobach układu krążenia (miażdżyca), w chorobach wątroby oraz przy stanach zapalnych górnych dróg oddechowych a także przy schorzeniach skóry. Wyrównuje w organizmie niedobory potasu. Obniża ciśnienie krwi. Przeciwdziała miażdżycy oraz poprawia zaopatrzenie mięśnia sercowego w tlen i elementy odżywcze. Stosowany zewnętrznie, w przypadku oparzeń, zapobiega tworzeniu się pęcherzy i związanych z nimi infekcji. Przyśpiesza proces ziarninowania a w następstwie gojenia się ran.” Cud miód, po prostu miodzio! tylko uwaga na nadmiary:-) pozdrawiam
data: 2010.06.14
autor: Sasanka
 
 Jeszcze mam ciekawostke dla wszystkich odnosnie Vegety. Widziałam w sklepie Vegetę Natur, która jest bez wzmacniaczy. ***Anko, witaj mój Mały tez jest w wieku twojego. Ucha jeszcze nie przechodziłam, ale w Książce jest na[isane by pic imbirówkę, i dawac do ucha olejek kamforowy. Bo teraz chodzi o to by rozgrzac małego i zeby z ucha moze coś wypłynęło i się oczyścił. Poszukaj. Co do homeopatycznych, to ja czasem używałam Viburcol N z firmy Heel. Pozdrawiam,
data: 2010.06.14
autor: Dagder
 
 Anka, mysle ze na noc warto dać paracetamol w czopku, jesli dziecko boli i nie może spać. Na zapalenie ucha p. Ania poleca tez olejek kamforowy, na pewno mozesz posmarowac nim wokol uszka, na wacik i wlozyc do uszka. Nie wiem czy kropelke do ucha takiemu malemu mozna dac. Ale na wacik na pewno. Zdrówka życzę.
data: 2010.06.14
autor: Ewa S.
 
 EwaS. Ja swoje dzieci z powodzeniem kąpałam w ostrożeniu jak przechodziły ospę i smarowałam pudrem aptecznym. Spokojnie możesz płukać dziecko, pilnuj tylko żeby nie zmarzło, a po ospie delikatnie, bo dziecko ma osłabioną wątrobę. Będzie ok.
data: 2010.06.14
autor: LidiaP
 
 Aaach przepraszam... wycofuje moje pytania. Znalazłam jednak sporo w archiwum. Internet mi tu szwankuje i nie otwierał w całości ogromnego archiwum. Ale nadal nie wiem jak ulżyć mu w bólu.
data: 2010.06.14
autor: Anka
 
 pani Aniu, oraz doświadczone mamy! Mały je owsianke rano i wieczorem i zupke nr 1, na razie bez pietruszki ale juz z porem, i odkąd ten por ma twardawe kupki. Były takie jak miekka pastelina, a teraz są takie supełkiowate i dosyc twarde i dzis zobił tak malutko. Z czym przewalam? za duzo słodkiego, za mało przypraw? jak to zmienic, nie wiem co robie nie tak, hmmm. Do pica tylko moje mleko. pozdrawiam i dziekuje z góry za odp.
data: 2010.06.14
autor: Dagder
 
 Mój 6,5miesięczny synek ma zapalenie ucha. Trwa już to kilka dni. Zapisanych przez lekarza antybiotyków nie podałam. Pilnuje się w jedzeniu ale nie wiem jak jeszcze mogę mu pomóc. Strasznie go boli. Noce całe nieprzespane a w dzień czasami po 15-30min przysypia ale bardzo niespokojnie. Jest jakiś lek przeciwbólowy w miarę bezpieczny i dopuszczalny? Dodam, że mały ma bardzo silne AZS, a na pp jesteśmy od 3miesięcy. Zastanawiam się czy pić kilerke czy raczej imbirówke. Albo może i to i to? Byłabym wdzięczna za jakieś wskazówki. W archiwum nie znalazłam nic konkretnego w tym temacie.
data: 2010.06.14
autor: Anka
 
 Witam, byłam z moją 1,5 roczną córką na biorezonansie. Wykryto u niej owsiki oraz przerost drożdżaków. Zalecono, aby wyeliminować owsiki oraz abym podawała jej olej z pestek dyni codziennie, rano i wieczorem. Co myślicie o tym oleju, czy mogę tak robić? Co mogę ewentualnie jeszcze zrobić?
data: 2010.06.14
autor: Wrocławianka
 
 Witam wszystkich! Od kilku tygodni mam na plecach czerwone plamy (dokładnie to na kręgach odcinka lędźwiowego kręgosłupa), tak jakbym miała odciśnięte od oparcia. Czy to może być przegrzanie? Już kombinowałam czy to nie nerki, ale sama już nie wiem. Może ktoś coś podpowie?:) Pozdrawiam!
data: 2010.06.14
autor: Marcela
 
 Kochani, podpowiedzcie, czy przy ospie można dziecko kąpać w ostrożeniu? Póki co smaruję ją gencjaną, ale ma też trochę krostek w okolicy narządów płciowych, oraz między palcami więc myslę ze kąpiel w ostrożeniu przydałaby sie. W przedszkolu mają wysyp i niestety nie udało się uniknąć... Na szczęście dość łagodna, bezgorączki, ale troche się obawiam tych podrażnień skóry i swędzenia bo mała ma AZS.
data: 2010.06.14
autor: Ewa S.
 
 Witam.Sasanko chodziło mi o prawdziwy miód rzepakowy który krystalizuje się w ciągu 48 godzin od odwirowania- ma tak wysoki procent cukru prostego.Kochane mamy dzieci z zapaleniem krtani,zacznijcie obserwować wasze relacje dziecko-rodzic.Czy nie jest tak - cicho bądź,nie odzywaj się,spokój bo głowa mnie boli i tym podobne odzywki,lub nie reagowanie na pytania dziecka.Może się mylę, ale dzieciaki jeszcze nie potrafią sobie radzić z stresem i lokuje się on w krtani/skurcz/.Serdecznie pozdrawiam.
data: 2010.06.14
autor: Erna
 
 Aniaj ile lat ma Twój Maksiu?
data: 2010.06.14
autor: 
 
 Dodam jeszcze, że z Maksiem też obstawiałabym wątrobę. Wszyscy w rodzinie mamy ją osłabioną. Maksiu miewa też bóle nóg tzw. wzrostowe, a pani Ania wspominała kiedyś, że to też może być osłabiona wątroba. Na pp jesteśmy od 2,5 roku, to chyba jeszcze za krótko na regenerację, tym bardziej, że babcie "pomagają"
data: 2010.06.14
autor: aniaj
 
 Witajcie, oparzyłam się w piątek piekarnikiem, i mimo natychmiastowego posmarowania Linomagiem zrobił mi się bąbel. Czy nadal smarować linomagiem? Moja mama mówi, że bąbel trzeba przesuszyć, a linomag natłuszcza. Czyta lam archiwum i było tam, że linomag nie dopuszcza do powstania bąbli. Pozdrawiam i proszę o poradę.
data: 2010.06.14
autor: Marzena z Gdyni
 
 Ja też dołączam się do pytań o zapalenie krtani. Miesiąc temu przechodziliśmy b. mocny atak z najstarszym synem, który skończył się w szpitalu. Zazwyczaj pomagała soda oczyszczona na wrzątek do wdychania. Po szpitalu zaopatrzyliśmy się w inhalator i czopki. Miałam pytać czy wasze dzieci nie chorują na zapalenie krtani, bo to nie jest częsty temat na forum, a tu proszę. W tym roku miałam wysyp zapaleń. Maksiu miał w grudniu, później w dojo w lutym i jeszcze raz w maju, ten najgorszy. Coś ewidentnie mu namieszałam. Zainteresowałam tematem moją mamę, która nie jest na pp, ale ma dużo informacji znachorsko - zielarskich. Ona twierdzi, że częste zapalenia krtani wynikają z braku witaminy D3.
data: 2010.06.14
autor: aniaj
 
 W temacie kardamonowym. W sprzedaży znajduje sie kardamon mielony z łupinkami i bez. Ten bez jest reklamowany jako lepszy. Jest b. drogą przyprawą, pewnie dlatego miele sie z łupinami , co obniża cene. No nie wiem... Zaleca sie mielenie dopiero przed użyciem, aby nie tracił zapachu.
data: 2010.06.13
autor: E.Kam.
 
 Agula! Witaj w klubie "wtajemniczonych" Czarownic mieszających w garach i odczarowujących swoje pociechy, siebie i świat:)
data: 2010.06.13
autor: LidiaP
 
 Ja dostałam kiedyś franciszkańską nalewkę z czarciego ziela czyli hakorośli, co za aromat! (wyczuwalny był tam cynamon, co jeszcze nie pamiętam). Specyfik mnie zachwycił, w internecie wyczytałam że to egzotyczna roślina, ale coś mi ona przypominała ostrożeń. Osobę, która mi to sprezentowała poprosiłam o kolejną butelkę i zdobycie od zakonników informacji o tym zielu, ale ani nalewka ani informacja do mnie nie jeszcze nie dotarły. Muszę się więc porozglądać sama.
data: 2010.06.13
autor: Sasanka
 
 Witam... Biegne z nowina ;) Czy wy wiecie ,ze nasz kochny ostrozen to czarcie zebro? Byl stosowany od wiekow przez zielarki bo obmywania (pacjentow)przy podejrzeniu rzucenia uroku lub jesli ktos nagle zle sie poczul... Jestem pod wrazniem;)
data: 2010.06.13
autor: Agula
 
 Witam - ja w temacie kardamonowym, też jestem ciekawa jak to jest, myślę sobie że kupne mielone kardamony różnią się od siebie właśnie proporcjami samych ziaren i łupin. Im więcej czystszgo ziarna tym intensywniejszy aromat, a z kolei taki z łupinkami, (podejrzewam o to ten z "darów natury") fajnie klei się w owsiance. Do kawy najwspanialsze są świeżo wyłuskane i rozgniecione ziarenka, a do herbat wsypuję razem z łupinami, mają czas się pogotować. Erno, przy takiej wiośnie to trudno się dziwić pszczołom, ale bez względu na pogodę miód krystalizuje się po jakimś czasie. Bardzo serdeczie pozdrawiam
data: 2010.06.13
autor: Sasanka
 
 Anuśka! Rozumiem Twoje zdenerwowanie bo samo co jakiś czas przez to przechodzę z moim chłopcem. Gdy dostanie krtań w nocy to zamykam się z nim w łazience i robię "saune"(puszczam gorącą wodę i tak sobie siedzimy) po kilkunastu minutach puszcza.Lubię jednak mieć w lodówce hydrokortizon w czopkach i w razie gdyby nie przeszło to mogę podać(dwa razy tak się zdażyło). Imbirówki w nocy nie próbowałam, bo to zawsze musi być szybka akcja, ale myślę sobie, że pewnie pomoże.Nie wiem czy Pani Ania nie zgani mnie za to co napisałam, zresztą sama cały czas poszukuję odpowiedzi na te pytania co TY.Życzę spokojnej nocy i pozdrawiam!
data: 2010.06.13
autor: mamaa
 
 Pani-Misiowa, moja koleżanka miała problem podobny, do twojego, nie mogła latami zajść w ciążę. Zdesperowana udała się do bioterapeuty, który stwierdził blokady energetyczne i kazał jej mężowi masować jakieś punkty na stopach. Przez trzy miesiące mąż jej ugniatał i uciskał, masował i rozcierał, ona wyła z bólu. Bolało coraz mniej, aż w końcu przestało, a koleżanka zaszła w ciążę. To tak w nawiązaniu do wypowiedzi Lidki o blokadach energetycznych. Powodzenia!
data: 2010.06.13
autor: KamilaK
 
 Witam.Ostrzegam wszystkich PP-ców ,miód rzepakowy z tego rocznych zbiorów nie jest miodem jak w inne lata,moja owsianka rozleciała się.Pytałam zaprzyjaźnionego pszczelarza dlaczego-było bardzo zimno i mokro w czasie kwitnienia rzepaku,pszczoły nie miały ochoty wyjść z ula,więc trzeba było je dokarmiać cukrem.Na dokładkę w ogóle się nie skrystalizował.Serdecznie pozdrawiam.Ps.W dobrych sklepach zielarskich są zapasy miodu rzepakowego z zeszłego roku.
data: 2010.06.13
autor: Erna
 
 Dziękuję Aido:)
data: 2010.06.13
autor: Anuśka
 
 Małgosiu, ja jem z dynią marynowaną, a z sałatek to jarzynową na II śniadanie z chlebkiem i w towarzystwie zupy:-)ja piję naturalną kawę z kardamonem, cynamonem, imbirem i gozdzikami, taka smakuje mi najbardziej, 2 flizanki dziennie, możesz do gulaszu dodac pomidora podduszonego jako smak rownowazacy, ja tak robie, pozdr i prosze o podpowiedzi na moj wczesniejszy wpis
data: 2010.06.13
autor: Tania
 
 Chciałabym się Was poradzić, planuje w lipcu wycieczkę objazdowa po Skandynawii, 3 tyg., samochodem. Wiem, ze czytają nas też osoby mieszkające tam na stale, ktoś może ma takie doświadczenie. Co wziąć, jak się przygotować, na co nastawić. Będzie palnik, namiot, kemping, jak się da. Cieszę się jak dziecko, jedynie taka kwestia, żeby nie chodzić o głodzie (towarzysz twierdzi, że mało je, więcej, nie potrzebuje ciepłego, ha, to się jeszcze okaże;) jak zrobię, to pewnie zje:) O, właśnie, co przygotowywać, w jednym garnku, pod gołym niebem? Jakiś patent? Ciepło to tam raczej nie będzie:) Nie wiem, co tam m markecie można znaleźć dobrego, a co trzeba zdecydowanie zabrać z Polski?
data: 2010.06.13
autor: Pati
 
 Małgosiu, paprykę tak tylko odrobinę na smak i obserwój małego. Kiszony chyba niekoniecznie, pomidory owszem ale podduszone na oliwie. przepisy z książki troche modyfikuj na delikatniejsze. kawę zbożową lub gotowaną robimy z cynamonem, imbirem, gozdzikami kardamonem i miodem, wybierasz te przyprawy które lubisz i dodajesz w ilosciach takich by tobie smakowało. przy krmieniu nie je sie nic surowego czyli sałatki jak dla mnie odpadają. chleb jesz w postaci grzanek na patelni (chleb pszennożytni na zakwasie, jest taki z Oskroby nazywa się DAWNY), ale jesli mały ulewa to nie powinnas jesc masła, tylko oliwę z oliwek. Mały ulewa byc może od nabiału, u mnie tak było. w któryms poscie niedawno pisałam co ja jem i kiedy, w tym tyg zamiast marchewki dodałam do gulaszu cukinie, a do zupki jarzynowej kalarepkę. Moje warzywa do tej pory to marchew, pietrucha, cebula i por. I kombinuje raz marchewka z porem, raz z cebulą i dodatkiem pietruchy.. W nastepnym tyg spróbuję dodac fasolkę szparagową do gulaszu. *** Taniu, złocistą miksowaną możesz na wszystkim, dla mnie jest to przepis baza dla wszystkich zup. pozdrawiam.
data: 2010.06.13
autor: Dagder z Pruszkowa
 
 Anuśka, jeszcze jedno, charakterystyczna jest pora tego kaszlu, to czas wątroby właśnie. Dobrze jest nawet w nocy o tej porze podać imbirówkę.Ja tak kiedyś zrobiłam, to działa.
data: 2010.06.13
autor: aida
 
 Anuśka, jeden z moich synów kiedyś miewał szczekający kaszel, podawałam mu kropelki homeopatyczne Tartephedreel lub Phosphor - tą nazwę niezbyt pamiętam, nawilżałam powietrze, ale to bywało i zimą i bardzo dawno. Po przejściu na PP, zdarzyło się może 2 razy, analizowałam co jadł i zawsze kierunek to była wątroba, podawałam imbirówkę i przechodziło - a raczej kaszel zamieniał się w wykrztuśny i wiadomo było co dalej. Twój synek ma dwa latka, ale jest lato, tym bardziej wszystko wskazuje na zawirowanie wątrobowe, a nie wdychanie buzią mroźnego powietrza. A przede wszystkim mam wrażenie, że jesteś spanikowana i bardzo zmęczona, obwiniasz siebie. To trochę za wiele na jedną osobę :). Spokojnie, pomyśl co jadł i uwierz, że poradzisz sobie. Pozdrawiam.
data: 2010.06.13
autor: Aida
 
 Pani-Misiowa:) Zapewne dr Agrawal wie co mówi. Jest doświadczonym lekarzem. Zazwyczaj jak się ma problem, to ciężko jest usłyszeć, że jest ok. Zdarza się, że choroba jest niejako na własne życzenie, maskuje prawdziwy problem, same się pakujemy w nią jako "ofiary" lub chcąc się poużalać, zwrócić jakoś na siebie uwagę. Nie próbuję nawet analizować Twojej sytuacji:) wrzucam tylko zajawki, jak ważne jest przeprowadzenie ze sobą szczerej rozmowy! Masz podobne myślenie jak ja kiedyś i zapewne do czegoś dojdziesz, bo już zaczęłaś drogę:) Odrzuć na początek chciejstwo! Jak masz mieć dziecko, to będziesz je mieć. Co do diety... Uważam, że powinnaś być rozważną, chcesz efektów, to zachowaj dyscyplinę. Pozwól sobie samej uporządkować życie. Jedz urozmaicone dania, dużo zup, rosoły, duszone mięsa z warzywami, pozwól od czasu do czasu na jakieś małe szaleństwo, ale bez przesady! I poćwicz... rytuały tybetańskie, proste i skuteczne, i znajdź w internecie ćwiczenie Jelenia - na forum już o tym było parę informacji. Skorzystaj może z masazy wspomagających odblokowanie organizmu, stymulujące meridiany. Ułoży się:) Sporo w Twoich rękach, ale pozostań w kontakcie z lekarzem! Niektórych spraw możesz sama nie dźwignąć. Jest dobrze:) Pozdrawiam.
data: 2010.06.13
autor: LidiaP
 
 Witajcie! Bardzo proszę o radę w sprawie zapalenia krtani.Mój 2 latek(na PP od 10 m-cy)dziś w nocy obudził się ze świszczacym oddechem i kaszelkiem jak szczekający piesek.Trwalo to ok. 2 godz.Póżniej zasnął ok.3ciej nad ranem i juz spał do rana.Rano znów miał duszności.Wezwaliśmy lekarza,oczywiście stwierdził krtań.Zapisal inhalacje z pulmicortu, dexaven(steryd).Ponieważ na razie nie kaszle nie podalam nic z leków.Boję sie jednak nocy.Jako roczne dziecko miewał zapalenia krtani kilkakrotnie-zawsze konczyło się podaniem sterydu. Znów coś sknociłam,dopiero co skończył mu sie kaszel, a tu znów krtań.Wyczytałam, że musi być mocno zaśluzowany, podać może imbirówkę?Herbatke TLI czy TLACI? Czy mozna wychodzić na dwór(w mieszkaniu mamay bardzo duszno), czy raczej darować sobie? Będę wdzięczna za każdą radę.Czytałam archiwum, ale nie moge się wogóle skupić,a poza tym synek nie pozwala-nosze go ciągle na rekach w pozycji pionowej-tak mu lepiej oddychać. Pozdrawiam.
data: 2010.06.12
autor: Anuśka
 
 LidiaP. Dzięki za odpowiedż.po przeczytaniu twojego listu trochę mi się humor poprawił.Mieszkam we wrocławiu,i też chodziłam do dr.Agrawal,ale zaprzestałam wizyt,ponieważ mówiła mi,że jestem zdrowa,a z miesiączką ciągle był problem.Teraz oprócz diety, piję zioła na bezpłodnośc Ojca Sroki,bo jestem w twoim wieku i chciałabym zajść w ciążę,Jak na razie efektów nie ma,znów opóznienie trzytygodniowe.Leków nie biorę,bo nic nie pomagają.Czy mogłabyś jeszcze napisać,czy bardzo rygorystycznie przestrzegasz diety,bo ja np. pijam kozie mleko do kawy,czasami zjem coś słodkiego (ciasta pani Ani).pozdrawiam
data: 2010.06.12
autor: pani-misiowa
 
 co można dodać do ziemniaków i wątróbki? pozdrawiam
data: 2010.06.12
autor: Małgosia
 
 Dagder i Taniu dziekuje Wam za porady. Czy jako karmiąca mogę do gulasz z indyka dodać paprykę tak jak w przepisie w książce? taniu piszeszo paście z jajek ale w niej jest kiszony ogórek to czy mogę? czy mogę do gulaszu z wołowiny dodać pomidory i kiszony ogórek wg przepisu z książki?. z jakimi przyprawami gotować kawę zbożową i w jakich ilościach? i czy sałatki kolacyjne z książki takie z pomidorem, rzodkiewką lub sałatą to chyba nie dla mnie? na razie jem tyko posiłki ciepłe bo wyczytałam w archiwum że chleb to nie dla mnie, to z czym w takim razie mogę jeść masło? z góry dziękuję może ktoś mi poradzi. pozdrawiam.
data: 2010.06.12
autor: Małgosia
 
 Agnieszko S. ja też mam potworną ochotę na słodkie. W kryzysowych sytuacjach ratowałam się chlebkiem z miodkiem ale zdarzało mi się to coraz częściej i częściej... i teraz mamy zapalenie ucha (tak mi się wydaje, że to ten chlebek z miodkiem jest przyczyną). Od paru dni mojemu synkowi podczas karmienia też strasznie poci się główka. Wydaje mi się, że mu po prostu strasznie gorąco a ssanie piersi to wysiłek.
data: 2010.06.12
autor: Anka
 
 Witam,czy jako mama karmiąca mięsko z zalewy podsmażam przez 2-3 min małymi porcjami na oliwie, warzywka też czy dobrze robię?i czy złocistą miksowaną mogę ugotować na indyku?i czy zawsze nawet latem dodajecie czosnek to zup na Waszych pociech?pozdr
data: 2010.06.12
autor: Tania
 
 Agnieszko S, słodzisz kawę, owsiankę, TLI jest słodka. Ja jak miałam "chcice na słodkie" to ratowałam sie miodem. Mozna jesc nawet jak karmisz alergika, tylko dodajesz go do gorącego zeby zlikwidowac uczulające składniki. Polecam kubek miksowanej zupy jarzynowej z kaszką kukurydzianą lub rosołek. Delektuj sie. Ja juz nie chodze po ścianach z głodu (prawdziwego, bo miałam "mądrą" diete eliminacyjną) i chciejstwa na sodycze. Przeszło. Pozdrawiam.
data: 2010.06.11
autor: Dagder
 
 E.Kam., moja mama poszła na łatwiznę i częściowo zmieliła ziarna kardamonu i łuskami. Smak był bardzo aromatyczny, żywiczny, ale lekko gorzki.
data: 2010.06.11
autor: Marcela
 
 W sprawie kardamonu, ja wyciagam nasionka i miele w mlynku do kawy jak mam zamiar dodac do piernika.
data: 2010.06.11
autor: Marysia z Torunia
 
 Poproszę o radę.Otrzymałam paczkę nasion kardamonu.Czy zmielić z łupinkami czy wydłubać nasionka/malutkie jak mak/ i te zmielic? Ja kombinuje,że z łupinkami ale ... Poprosze o rade :}
data: 2010.06.11
autor: E.Kam.
 
 Pani-Misiowa. Mój lekarz także wiele lat temu postawił mi taką diagnozę. Mam za sobą kilka operacji... Mniejsza z historią:) Sprawa jest taka: dieta, to raz, właściwe odżywianie, PP dla mnie jest jedyne i idealne. Wszystko mi się unormowało i miesiączkuję jak w zegarku. Zmieniłam lekarza, nie dlatego że tamten był kiepski, wręcz przeciwnie, ale dlatego że nie mamy już wspólnej płaszczyzny porozumienia, już mnie nie może nastraszyć:) Teraz jeżdżę raz na 6 miesięcy do dr Agrawal do Wrocławia. Od ponad roku jestem bez leków! Mam 35 lat i mw 18 z nich wciąż przyjmowałam hormonalne leki. Zanim "dorosłam" do pewnych decyzji, dłuuugo jadłam zgodnie z PP. I rzecz najważniejsza!!! Uporządkowanie sobie emocji, relacji z partnerem, samą sobą itd. Tego się nie robi raz na zawsze, tylko to zadanie na każdy dzień, bywa ciężko, ale zdaje się że da się. Powodzenia więc:)! Pani Ania wspierała i Rene mocno mniej lub bardziej świadomie też:) Dzięki!* Pani Aniu!!! Paczuszka pachnąca doszła bez przeszkód. Dziękuję bardzo! pozdrawiam:)
data: 2010.06.11
autor: LidiaP
 
 Jeszcze zapomniałam - dziewczyny poradźcie, czy alergika można zabrać nad morze, bo wyczytałam, że nie, ale to była wypowiedź wyrwana z kontekstu, a my już zaplanowaliśmy urlop - ale pokój z kuchnią.
data: 2010.06.11
autor: Agnieszka S
 
 Anko - tak właśnie robię - oliwa do owsianki. Nie wiem jedynie co robić z tą pocącą się główką. Zauważyłam, że jak nie jest gorąco to tak bardzo się nie poci, jedynie podczas karmienia - piersią. U synka pojawiły się też sińce pod oczami i wyczytałam, że to osłabione nerki. Czy mogłabym go czymś teraz wzmocnić? Zaczęłam jeść chleb i zauważyłam, że nie wysypuje go już tak jak kiedyś, ale zaczął znowu kichać i ma przekrwione oczy. Czy powinnam odstawić jednak chleb? A ja jestem taki głodomor - chleb jest mi bardzo potrzebny. Mam jeszcze pytanie - czy by chronić się w przyszłości przed osteoporozą wystarczy jak mama karmiąca zje codziennie 1l zupy na kości + codziennie tran? Nie potrafię też pozbyć się ochoty na słodkie - od kilku miesięcy gotuję wg. pp, ale jakoś nadal nie mogę się zrównoważyć. Bardzo wiele już osiągnęłam, np. nie wypadają włosy nie łamią się paznokcie i zęby są bielsze, ale to chciejstwo na słodkie jest i ciągle kombinuję co by tu słodkiego zjeść, żeby nie zaszkodzić mojemu alergikowi - choć wiem, że nie ma takiego łakocia... Oj trudno jest mamą być...
data: 2010.06.11
autor: Agnieszka S
 
 Kilka dni temu pisałam, że córke ugryzł pies i nie wiedziałam czy przykładać miejsca zszyte ostrożeniem. Córka kilka razy dziennie kładła waciki nasączone letnim wywarem i powiem , że po kilku dniach slicznie się pościagało, nie widać żeby zbierała się wydzielina, także chyba dobrze że przykładamy ostrożeniem a nie czymś innym, bo fajnie się goi.
data: 2010.06.11
autor: Dzidka
 
 wszystkim forumowiczkom dziękuję za odpowiedzi :) Na razie wiem, ze czeka mnie długa droga zanim wejdzie mi w krew dieta PP, wiem na razie tyle, ze zaczynam małymi kroczkami, na pewno nie będę potrafiła od razu wyzbyć się wszystkich złych nawyków(doba musiałaby trwać 5x dłuzej :)) Mąż podchodzi z lekkim brakiem zaufania, ale obiadki które zaczęłam gotować bardzo mu smakują,jednak nie potrafi odmówić sobie zimnego piwka na weekendzie i owsianki za cholerkę nie tknie :) Co do synka -odstawiam mleko( będzie cieżko-bunt trzylatka, a codzienne kakałko po przebudzeniu to u niego wręcz rytuał.) Herbatkę imbirową dla dzieci, zamiast wody z soczkiem malinowym, owoce także odstawiłam...więc jak widzicie powoli, małymi kroczkami...... Pozdrawiam wszystkie forumowiczki a w szczególności takie "zkołowane" w temacie PP jak ja :)
data: 2010.06.11
autor: eve
 
 witam serdecznie.Pani Aniu,czy mogłaby pani coś doradzić odnośnie zespołu policystycznych jajników.Gotuję wg pięciu przemian ok. roku,ale na chwilę obecną nie ma żadnej poprawy.Miesiączkę dostaję co 2,3 miesiące i ginekolog powiedział,że są to cykle bezowulacyjne.Proszę o odpowiedż.pozdrawiam serdecznie
data: 2010.06.11
autor: pani-misiowa
 
 Aniu ze stacji Owsianka, super ze wspomnialas cos o Chorwacji bo ja tez sie wybieram z moim alergikiem na wyspe Rab liczac ze go w koncu wygrzeje. jak masz jeszcze jakies cenne uwagi odnosnie gotowania tam na pp to podaj, np. czy dostane tam cielecine , bo o warzywa to sie raczej nie boje.dzieki z gory
data: 2010.06.11
autor: ilona
 
 Eve, nie jestem "dobrze znającą się":), ale podpowiem: mleka nie podawaj wcale, kakao także nie. Żadnych przekąsek i deserów - Twój syn jest na to za mały i za krótko na PP, poza tym suszone owoce odpadają. Typowy rozkład posiłków dla dziecka: rano kawa zbożowa Anatol gotowana z przyprawami, słodzona miodem - podana na czczo; na śniadanie obowiązkowo owsianka; na drugie - różnie to bywa, w zależności od upodobań mamy i dziecka oraz w zależności od wieku pociechy: jajko na miękko, chlebek z jajkiem, zupka z mięskiem, chlebek z pastą mięsno-jarzynową; na obiad np. gulaszyk, pulpety z ziemniaczkami puree, kluseczki śląskie; po południu zupa bez mięska; na kolację owsianka (do 2-3 roku życia) lub zupka jarzynowa. To taki niepełny "wyciąg" z wypowiedzi wielu matek:) Czasem do zupki podaje się chlebek (ja daję "Wasę 3 zboża" lub porządny za zakwasie czerstwy - 4,5 dniowy), do popijania w ciągu dnia w ilości dowolnej nasze herbatki (TLACI, TLI, TLACIKG - skróty od nazw przypraw), na podwieczorek znów można dać kawę zbożową, starsze dzieci mogą na deser dostać np. kromkę chleba z miodem i imbirem lub kulkę owsianą. To tak w wielkim skrócie. Żadnych chrupek, przekąsek między posiłkami, dziecko ma zjadać tylko pełne posiłki. Jak mu mało, to dawać częściej. Poszukaj w archiwum autorów wpisów, np.: Rene, LidiaP, Joanna-MamAsik, Magda Kaspianowa. Gotuj spokojnie, najlepiej z przepisów dla dzieci z książki pani Ani, reszta sama się ułoży:) Życzę powodzenia!
data: 2010.06.11
autor: Marcela
 
 No i jeszcze pragnę podziękowac Irkowi i Kamili ale zadzwonie jutro bo dzisiaj na forum zajrzałam dopiero po godz.23 i nie śmiem tak pózno dzwonic
data: 2010.06.11
autor: ostróżka
 
 Jeszcze raz ostróżka do Eve ,trzeba też uwzględnic daty np.na początek piszesz 1 rubryka -zupk 2 rubryka -Mamasik, 3 rubryka- 2008 i masz sporo informacji
data: 2010.06.11
autor: ostróżka
 
 Eve wpisz w wyszukiwarkę słowo "zupk" a w rubrykę autora wypowiedzi np.Mamasik póżniej jak już przeorasz całą kopę informacji jak gotowa i co gotowac maluchom to wpisz następnego autora np Rene i tak po kolei, Magda kaspianowa , niedawno pisała o zupkach Anuśka no i Pani Ciesielska ,tylko ten zwrot "zupk" musi byc za każdym razem w pierwszej rubryce
data: 2010.06.11
autor: ostróżka
 
 to jeszcze raz ja :) Proszę wszystkich dobrze znających kuchni p. Ani o podanie mi jakich prodóktów nie powinnam podawać mojemu synkowi. Wiem na pewno, -mleka (ewentualnie do zabielania np kakauka ;) -słodyczy -to na pewno -surowych owoców -zimnych napoji, soków owocowych Czy o czymś zapomniałam? Zastanawiam się też nad malutkim "małym co nieco" po zjedzeniu objadku, zawsze się domaga..co to moze byc..z.awsze jadł 3 śliwki suszone...a nie jestem pewna czy powinien. Marzę o ksiązeczce p. Ani, dotyczącej kuchni maluszków i starszych dzieci, jestem mamą zabieganą, wychowuję synka jednocześnie pracując w domu( takie czasy) i czasami gubię sie w tym natłoku informacji. Pozdrawiam wszystkich cieplutko ps. mam problem w znalezieniu w archiwum tematów dot. diety u dziecka.
data: 2010.06.10
autor: eve
 
 witam ponownie tak jak pisałam nie jestem jeszcze weteranką i o wielu rzeczach jeszzce nie wiem, przeczytałam książeczki na szybciocha i muszę się jeszcze podszkolić w tym gotowaniu ( szczególnie dla mojego bąbelka ;) Z rodzynkami będę uważała, co do syropku, to jest on z przegotowaną wodą, cytryną i miodem....
data: 2010.06.10
autor: eve
 
 Ostróżko.Jeżeli ten krwiak to dawna sprawa to spróbuj zastosować Arnikę CH 30 ,5 granulek jeden raz w tygodniu.To jest homeopatia więc najwyżej pomoże.Myślę , że w każdej aptece będzie można kupić.Jeżeli nie to zamów.
data: 2010.06.10
autor: Irek
 
 Ostróżko, mam dla Ciebie informację. Proszę, zadzwoń do mnie (607 273 403), nie chcę się rozpisywać na forum.
data: 2010.06.10
autor: KamilaK(kiedyś Kamiczek)
 
 Kochani, jaka może być przyczyna krwawienia z nosa i jak z tym poradzić. Mój syn (14lat) od 4 dni ma silny katar, taki zapchany, nie może się porządnie wydmuchać. Przy tym dmuchaniu z jednej dziurki(lewej) leci mu krew.Jak pomóc?
data: 2010.06.10
autor: Renata
 
 Agnieszko S. to może zamiast masła dawaj pare kropel oliwy z oliwek. Ja tak robie i dla siebie i dla synka.
data: 2010.06.10
autor: Anka
 
 Pani Anno, jeden z tych anonimowych postów był mój. Zapomniałam się podpisać. Reszta nie wiem. Dziękuję za pomoc. Uwielbiam to forum :).
data: 2010.06.10
autor: Jolik
 
 Witam wszystkich. Pani Aniu dziękuję za porady w ostatnim Pani poście. Ostatnio zauważyłam, że mój maluch bardzo się poci - zwłaszcza główka - tak bardzo, że ma aż mokre włosy, głównie z tyłu główki. Przeczytałam na forum, że to brak wit. D i żeby podawać masło. Słońca u nas tak mało, że prawie wcale, a jak już jest to i towarzyszy mu wiatr i musimy się okrywać. Ostatnio zupełnie wykluczyłam masło z naszej diety i przestało wreszcie sypać. Wywnioskowałam więc, że bardzo reagował na masło. Ale teraz nie wiem co robić - czy dodawać nadal do owsianki. Z góry bardzo dziękuję.
data: 2010.06.10
autor: Agnieszka S
 
 Aha, Eve, z syropkiem z czosnku tez uważaj, gardło może być objawem zablokowanej watroby, czosnkiem mu możesz dołożyć, ja swoim na gardło daję imbirówkę i pomaga. "3m się" :)
data: 2010.06.10
autor: DanusiaA
 
 Eve, ja bym rodzynków małemu nie dawała, są sluzotwóecze, na pewno niedobre dla małego dziecka, w dodatku po chorobie. Poszukaj w archiwum, jest tu mnóstwo dobrych przepisów na owsiankę i inne dania dla małych dzieci, także tych dopiero po chorobie.
data: 2010.06.10
autor: DanusiaA
 
 ja sie tylko zastanawiam gdzie lekarze mają rozum jak takim małym dzieciom przepisują w kółko antybiotyki, i ca raz to mocniejsze?? przeciez to są małe dzieci... słaby organizm. Dorosłego antbiotyk ( nie mówiąc juz o sterydach, RETY!!) moze powalic i rozwalic caly żołądek i jelita, a co dopiero dziecko... : Przeciez leki dzieci nie wzmocnią. Ale MY przeciez nie stosujemy wiec to nie nasze zmartwienie. Eve, dla dzieci rodzynki tylko sporadycznie. Wszystkie owoce i nasiona są śluzotwórcze, co znaczy ze dziecko za czas jakis bedzie sie odsluzowywac.. czytaj: katarek, kaszelek, moze wysypka, moze sluz w kupce. Jak jest choroba lub niedyspozycja to bardzo delikatne jedzenie. Annna, wpisz w wyszukiwarke, sińce, podkrążone oczy, itp. Pozdr.
data: 2010.06.10
autor: Dagder
 
 eve-o jakim syropie z czosnku piszesz?
data: 2010.06.10
autor: annna
 
 A ja dostałam paczkę z samego CENTRUM. Niby zwykły karton, taśma i przyprawy w środku, a jednak nie bez mgiełki mistyki :-) ****Czy jeśli boli koło prawego oka, jakby sam oczodół lub coś blisko niego, to też pęcherzyk żółciowy? ****Chorwacja - jeśli jedziecie, koniecznie miejcie zapas kurkumy, ja przegapiłam a w ichnich sklepach nie znaleźliśmy, dzięki czemu wakacyjne owsianki przybierały kolory nikczemne. Za to świetne stamtąd przywiozłam garnki emaliowane, w niedostępnych u nas kolorach, w tym roku też zapoluję :-)
data: 2010.06.10
autor: Ania ze Stacji Owsianka
 
 a jeszcze since pod oczami, i wczoraj jakies wypryski na buzi.dzis zeszlo.Ja nie wiem czy to nie wynik jakiego zatrucia-ale czym nie wiem.moze ten klacid
data: 2010.06.09
autor: annna
 
 dzieki Fox za odpowiedz. Czyli do dzieła-trzeba sie przstawic. Bedzie pewno ciezko.Bo jak tu wyeliminowac np. owoce? Z owsianka rano tez lekko nie bedzie.dzis po raz kolejny byla biegunka,i wymioty (chyba od silnego kaszlu i checi odksztuszenia) Co do leków jakie brał: od antybiotykow (KLacid) po sterydy i homeopatie.POprawa taka sobie ;-((( Co poradzicie na ta biegunke??
data: 2010.06.09
autor: annna
 
 witam, jestem nowicjuszką, obecnie od dwóch dni zaczęłam stosować filozofie i dietę p. Ciesielskiej :) Synek 3 latak dostał ostrej infekcji gardła, okazało sie niedawcno ze ma w nosie i gardle gronkowca złocistego, ostatnie dwa dni to gorączka 39,5, ale nie dałam sie, nie poszłam od razu do lekarza, bo na bank przepisałby mi antybiotyk, po diecie ( i syropku z czosnku) syenk nie ma juz gorączki, ma apetyt i te dania bardzo mu smakują nawet zupka śniadaniowa( uwielbia rodzynki) Wszystkim forumowiczkom przesyłam cieplutkie pozdrowienia
data: 2010.06.09
autor: eve
 
 Dziękuję Wam za odpowiedzi :)Ja też się nie zawiodłam na Was, prędzej,czy później, zawsze miałam pomoc.
data: 2010.06.09
autor: Aneta z P.
 
 Anuśka, my obecnie wyprowadzając synka ze stanu nierównowagi staramy się gotować ściśle według przepisów dla maluchów z II ksiązki. na pp jesteśmy od 3 miesięcy więc na razie staramy się nie improwizować. później zaczniemy coś "kombinować". Annna, mój synek jak poszedł we wrześniu do żłobka to chorował do lutego (straszny rotawirus, zapalenia oskrzeli, gorączki po 40 stopni, infekcja grypopodobna, zupełny brak sił), czyli do momentu kiedy zdecydowaliśmy się przejść na pp. po przejściu na pp poprawę w wyglądzie i stanie zdrowia widać było już po kilku dniach tzn. skóra przestała być szara, nabrała kolorów, synek rano i po południu miał więcej siły i nie zasypiał zaraz po powrocie ze żłobka, pojawił się przezroczysty wodnisty katar i mokry kaszel ale to miało związek z odśluzowywaniem. w międzyczasie też miał infekcję z gorączką 39,5 stopnia ale jakież było nasze zdziwienie kiedy po raz pierwszy podczas gorączki synek miał apetyt, siłę na zabawę. coś niesamowitego. obecnie je tyle, że ciocie w żłobku nie mogą wprost uwierzyć ile on potrafi zjeść (owsianka, zupka, gulaszyk, owsianka)!! śmiejemy się, że nadrabia :)) efekty widać niesamowite, a to dopiero 3 miesiące! pozdrawiam wszystkich,
data: 2010.06.09
autor: Fox_India
 
 Dziś zakupiłam ziele ostrożenia. Czy mógłby ktoś opisać do czego je stosujecie. Ja zakupiłam do kapieli na choroby skórne.
data: 2010.06.09
autor: 
 
 Ostróżko, trzymaj się. Jesteś dzielną kobietą! Życzę Twemu synowi rychłego powrotu do zdrowia, a Tobie spokoju...
data: 2010.06.09
autor: Marcela
 
 Pani Aniu czy zioła pana Paprzęckiego podawac, bo te leki na obrzęk mózgu co syn brał to straszna trucizna.Robie mu też okłady z ostrożenia na oko bo mimo kropli w szpitalu krwiak nie schodzi i okulista nie może zbadac oka jak należy.Albo pójdziemy do innego okulisty do prywatnej przychodni tam napewno są lepsze przyrządy do badania.Arnike kupiłam i obmywał dzisiaj oko ale ostrożeń też chyba nie zaszkodzi, do picia arniki muszę go dopiero namówic, bo syn twierdzi, że mam go za małe dziecko i trzęsę się nad nim .Jeszcze raz dziękuję za wszelkie odpowiedzi i sugestie.
data: 2010.06.09
autor: ostróżka
 
 Kamilko, dziękuję Ci, zapytaj jeśli nie będzie to dla Ciebie kłopotliwe,ja też poszukuję informacji bo jestem niespokojna,normalnie na służbę zdrowia nie ma się co oglądac, wczoraj np. staliśmy w kolejce do rejestracji do neurochirurga od 4,30 rano i dostaliśmy skierowanie do neurologa do którego też trzeba wystac się i wyczekac na termin.Wiem że lekarze są zapracowani i mają związane ręce umowami kontraktowymi ,trzeba iśc prywatnie na kontrole, ale może inna pomoc była by skuteczniejsza żeby ten krwiak się wchłonął i żeby za 2 miesiące nie było komplikacji.Z karmieniem w/pp nie jest jak należy bo syn od lat był poza domem,Anglia, wojsko, praca przy budowie autostrad i "życie na kwaterze" od 2 miesięcy jest na stałe w domu bo znalazł na miejscu pracę.Teraz się boi, że ją straci i chce wrócic do pracy już.
data: 2010.06.09
autor: ostróżka
 
 Annna a jakie leki stosowałaś?
data: 2010.06.09
autor: 
 
 Ostróżko syn jest młody i trzeba mieć nadzieje że krwiak sam się wchłonie tylko dobrze go karm po PP-ku.Przesyłam dużo pozytywnej energii.
data: 2010.06.09
autor: Erna
 
 Ostróżko, bioenergoterapeutka, którą ja znam, wyleczyła jednego człowieka z niezliczonej ilości krwiaków powypadkowych w różnych miejscach. Mogę ją spytać, czy miejsce, o którym wspominasz jest bezpieczne. Pozdrawiam
data: 2010.06.09
autor: KamilaK
 
 Dziękuję evito:)
data: 2010.06.09
autor: Anuśka
 
 Haniu z Toruniu wielkie dziéki,faktycznie masz racje...jutro robie baranink e....caluski
data: 2010.06.09
autor: 
 
 Erno, dziękuję, też zaczynam myślec o bioenergoterapii ale chodzi o krwiaka przystrzałkowego w płacie ciemieniowym i nie wiem czy takie oddziaływanie jest bezpieczne w przypadku głowy.Staram się byc dobrej myśli, w ogóle to nie wiemy co właściwie się stało bo syn nic nie pamięta,już wrócił do domu{leżał 2 tygodnie w szpitalu}To napewno pozytywny objaw że już go wypisano .
data: 2010.06.09
autor: ostróżka
 
 Witajcie,mam pytanie do matek przedszkolakow, ktorych to dzieci od czas pojscia do przedszkola ciagle choruja, niestety;-((Nasz syn ma 4lata, ciaglym problem jest zapchany nosek, mokry kaszel-glownie rano.Lekarze mowia, ze to od migdalkow-po ktorych ciagle cos splywa i stad kaszel. Błądzimy od lekarza do lekarza, ilosci lekow przepisywanych sa niepojete. Chyba najmadrzejsze co moge zrobic to pp.Ostatnie zdrarzenie, katar, ropa w oczach-antybiotyk 7 dni, w 7 dniu wymioty, nastepnego dnia bol brzuszka i biegunka. Z gory Wam dziekuje za wszekie podpowiedzi ;-)
data: 2010.06.08
autor: annna
 
 Poznanianko z Kujaw, dziękuję serdecznie za radę i pozdrawiam wszystkich.
data: 2010.06.08
autor: ostróżka
 
 Anuśka, gotowałam ostrożeń tak jak do kąpieli, trochę odlewałam do szklanki i tym przemywałam oczka. A w tym co zostało kąpałam dziecko.
data: 2010.06.08
autor: evita
 
 Witam.Ostróżko ja swojego czasu /5 lat w tył/miałam potężnego krwiaka pod stopą,miał grubość 3cm i długość 12 cm.Co ja nie robiłam,ile forsy straciłam, szkoda gadać.Przypadkowo, kuśtykając zobaczyłam na ul.Struga w Łodzi gabinet bioenergoteraupety Karola Jóźwiaka bez zastanowienia weszłam,był to strzał w dziesiątkę,już po dwóch zabiegach poczułam ulgę,wybrałam pięć zabiegów.Efekt znakomity.Pan Jóźwiak powiedział bardzo ciekawą rzecz,krwiak jeżeli się nie wchłonie w ciągu pół roku od wypadku nie ma gwarancji że się wchłonie,żadnej.Serdecznie pozdrawiam.
data: 2010.06.08
autor: Erna
 
 Czy macie może jakieś sposoby na baaaaaaardzo opuchnięte oczka u dziecka? Tzn córka ma spuchnięte pod oczkami i między oczkami przy nosku. Podejrzewam, że przyczyną jest alergia. Podałam, bo nie było na co czekać - zyrtec i wapno. Troszkę pomogło, ale nie całkiem.
data: 2010.06.08
autor: 
 
 Witajcie. Wczoraj nasz 5 letni pies zaatakował córke i trzy zeby wbiły sie w jej rekę. Miejsca delikatnie zszył lekarz i poinformował, że po psie źle sie goi. Jak myślicie, czy moge jej zwilżać ostrożeniem bo lekarz mówi, że jedynie przemywać wodą utlenioną.
data: 2010.06.08
autor: Dzidka
 
 Dziękuję wam pięknie za pomoc i podpowiedzi.I nie rozumiem wpisów osób, które uważają,że "świeżynkom" się nie pomaga.Ja na tym forum uzyskałam już niejedną cenną radę i wiele tez odszukałam w archiwum.Ciągle je przekopuję i znajduje coś nowego.Wiele odpowiedzi na nasze Swieżynek-pytania jest w archiwum.Trzeba tylko szukać.Kiedy ja nie znajdę pytam mądre osoby. Evito czy ostrożeń przygotowywałaś tak jak do kąpieli(na 4 l.wody paczka?)-tak sobie myslę,żeby tez małego wykąpać przez kilka dni ostrozeniu. Rzućcie okiem na to w jaki sposób robie zupki na cielęcinie.Podam 1 przykład.1,5l wody,szcz.tymianku,szcz.kminku ok.20dkg mięska-gotuje 1,5 godz.Następnie dodaję 1 srednia marchewkę, pól pietruszki,7-8małych ziemniaków 1 łyzeczkę kaszki kukurydz.,w ostrym zawsze cebulke średnią, ząbek czosnku , 1 małego fenkuła, ,1 łyzeczkę soli, troche wegetki, 1 łyzeczkę posiekanej zieleniny, szcz.bazylii,szcz.majeranku lub kurkumy,szcz.kminku,szcz.imbiru,szcz.soli.Miksuję i dodaję1 łyżeczkę soku z cytryny,szcz.kurkumy,1 lyzeczke masła lub oliwy z oliwek na koniec szcz.pieprzu.Kzszkę kukur.zamieniam z ryżem, kasza jeczmienną, czasem gryczaną.Jak myslicie ?
data: 2010.06.08
autor: Anuśka
 
 Aha, według mnie to Pani Agnieszka cierpi na "fałszywy ogień", stąd ta złośliwość. Warto, żeby Pani przeanalizowała swoje MENU. POZDRAWIAM i życzę łagodnego spokoju, empatii i tolerancji dla świata, bo żaden dojrzały i wewnętrznie zrównoważony człek nie traciłby czasu na takie niemądre wpisy. Ludzie z poważnymi dolegliwościami, często walczący o życie, wchodzą tu z jakąś nadzieją, a Pani urządza sobie najzwyklejszą kpinę. Jeżeli ma Pani nadmiar niedobrej energii, to niechaj Pani wyładowuje ją w innym miejscu. Pani styl i kulura wypowiedzi na tym forum przypominają nastolatkę z zaburzeniami hormonalnymi.
data: 2010.06.08
autor: BIOLOG-FIZJOLOG
 
 W przypadku muzykoterapii i biblioterapii - polecam zapoznanie się z książkami prof. Juliana Aleksandrowicza ("Nie ma nieuleczalnie chorych", "Tyle wart człowiek"), Kępińskiego ("Rytm życia", "Melancholia")oraz z esejem Gostyńskiej ("Terapia wielkiego ładu"). Te osoby stworzyły podwaliny tej dziedziny w Polsce już w latach sześćdziesiątych. Ps. Miłe Kobiety, nie róbcie zadymy i awantur na forum. Wiadmo, że zaglądają tu różni ludzie - lekarze, naukowcy, poszukiwacze i komenatorzy w świecie publicznym, księgarskim - po co im dawać szanse do plotek, że u Ciesielskiej dochodzi do awantur na forum? Bądźmy solidarni jak na przykład "optymalni" u Kwaśniewskiego, czy "warzywni" u Dąbrowskiej. POZDRAWIAM OGNISTE FORUM!
data: 2010.06.08
autor: BIOLOG-FIZJOLOG
 
 Witam.Ostróżko-a propos posta z 05/06 - mnie bardzo pomaga arnica montana do wewnątrz( do paszczy)i na zewnątrz (na siniaki,krwiaki i wybroczyny). Jeden z lekarzy zalecił mi rozmasowanie delikatne sińców i guzów u młodego (2latka i ciut). Jeśli powtarzam się -to zapewne nie doczytałam wątku do końca-przepraszam.Powodzenia życzę i pozdrawiam.
data: 2010.06.08
autor: Poznanianka z Kujaw
 
 witam po długim weekendzie! porobiło się trochę na forum :) Anuśka, u mojego malucha ropiejące oczka pojawiły się najprawdopodobniej dlatego, że mąż gotując rano kaszkę dawał zbyt dużo kurkumy. kiedy zmniejszyliśmy jej ilość oczka przestały ropieć. u evity sprawcą był imbir. więc u Ciebie tez winowajca musi być. u nas zasadniczo sprawdziło się "zbyt intensywne, niezrównoważone gotowanie" :) a propos smaku mydła w ustach. u mnie pojawiło się około 2 razy kiedy użyłam zbyt mało soli do owsianki i była właśnie taka mydlana. Pani Aniu, coraz więcej ludzi wokół mnie wypytuje o pp, czytają i składają elementy tej układanki w całość. ale ja podczas długiego weekendu miałam dość nieprzyjemną rozmowę z babcią-teściową.. dlaczego nie dajemy owoców, kompocików, muszelek lodowych, bułeczek etc. całe szczęście mój mąż rzeczowo i spokojnie wszystko tłumaczył i niesamowicie mnie podczas tej rozmowy wspierał. ja przyznaję się bez bicia kochanym forumowiczom: zjadłam 3 truskawki.. jejku co się po ich zjedzeniu zaczęło dziać! generalnie puenta jest taka, że truskawki zbyt długo w żołądku nie pozostały i nie tylko w tym roku zostały wykreślone z menu. że też człowiek sam musi zawsze wszystko tak empirycznie sprawdzać eh ;) mój mały pieknie się zaokrąglił. nie jest grubaskiem. po prostu nie jest już chudzielcem :) mokry kaszel pojawia się wciągu dnia. niedawno pocztą przyszły książki, które zamówiłam, m.in. Przebudzenie. powiem szczerze lektura wymagająca ale ja się nie poddaję. gdzieś tu musi być haczyk :) pozdrawiam wszystkich serdecznie!
data: 2010.06.08
autor: Fox_India
 
 Danusiu A, bardzo się cieszę. Muzyka łagodzi obyczaje, ale tez uzdrawia, jak widać :-) Pozdrawiam bardzo letnio!
data: 2010.06.08
autor: KamilaK
 
 PP=Wspaniala Kuchnia
data: 2010.06.08
autor: zigi
 
 Witaj Ewszy z Poznania. Już kiedyś pisałam o tym, jak ja knociłam owsiankę. Robiło mi się dokładnie tak jak Tobie. Doszłam do tego, że winny był miód, ten ze sklepu. Od razu zmieniłam na taki prosto z pasieki. I owsianka pychota. Teraz zaopatrujemy się od razu w kiladziesiąt słoików:) coby już nigdy nie zabrakło. Pozdrawiam.
data: 2010.06.08
autor: Magda P-K
 
 Anuśka, nie jestem specjalistką od dzieci na pp, ale może Twój problem to wina niedokładnego zrównoważenia cielęciny smakiem kwaśnym? Może za dużo słodkich warzyw było do tego, a za mało ostrego i kwaśnego? Może ktoś podpowie więcej, jak dokładniej powiesz, co dziecko jadło? ~~~~ Kamilo (Kamiczku), kiedyś pytałam o trąbkę, otóż mój synek trąbi na tej trabce już prawie rok i po astmie ani śladu, płuca jak wór, tej zimy tylko katar, wiosna minęła bezboleśnie (nawet kataru), kiedyś męczył się po wejściu na III piętro, teraz poza trąbieniem lata za piłką godzinami i wraca głodny jak wilk :) ale nie bardzo zziajany. Naprawdę pp to cuda, chociaż jako 13 latek ma swoje grzeszki jedzeniowe, to jednak w porównaniu z dawniejszymi czasami nie ma porównania :) No i dzięki za dobrą radę Tobie a Ostróżce za ciepłe słowa. Pozdrawiam :)
data: 2010.06.08
autor: DanusiaA
 
 Anuśko, u nas na ropiejące oczka pomogło zmniejszenie ilości imbiru i przemywanie ostrożeniem.
data: 2010.06.08
autor: evita
 
 Ewszy, to wina miodu.Tak się robi gdy miód jest dosładzany cukrem!
data: 2010.06.07
autor: ata
 
 Ewszy z Poznania, miałam dokładnie ten sam kłopot. Wszystko zmieniło się gdy zaczęłam stosować miód dobrej jakości kupowany z tzw pewnego źródła. Nie kupuj miodu w sklepach typu market. Tam sprzedają mieszanki miodów z Unii i Chin. Jakość ich jest marna.
data: 2010.06.07
autor: Hania z Warszawy
 
 Ewszy!niestey, to jest problem miodu przypuszczam.Czy masz miód z pewnego źródła? Bo niektórzy pszczelarze dodaja cukru i taki efekt powstaje.
data: 2010.06.07
autor: Ata
 
 Mała dygresja do osób które nie mogą przełknąc słowa "zaistnienie".Ja, pyskata ostróżka, chylę głowę przed sposobem w jaki "zaistniały" na forum Rene, Dasza ,Danusia,Aida,Jagoda, Joasia i wiele innych kochanych dziewczyn a jeszcze wspomnę o męskich wpisach które też są na celująco.Tak to słowo rozumiem; co kto na forum wnosi to znaczy ,jak zaistniał, w jaki sposób.Ja byc może wnoszę niewiele, ale tak już ze mną jest,mam nadal pod górkę, ale wiem ,że gdyby nie PP i właśnie to forum, takie jakie jest, to nie wiem czy bym stała, najprawdopodobniej raczej leżała, może symbolicznie, na kanapce u terapeuty.Co nie znaczy, że jest mi aż tak ciężko tylko, że taka moja konstrukcja.Bardzo wpadło mi do serca to co napisała Dasza, że ludzie nie chcą cwiczyc, tylko chcą wiedziec jak cwiczyc ,myślę, że za wiele wiedzy przepuszczam przez głowę a za mało przez żołądek, powinno byc pół na pół ,czego życzę gorąco wszystkim poszukującym,znerwicowanym, niecierpliwym ,obrażonym,pragnącym doprecyzowac czy też uporządkowac.
data: 2010.06.07
autor: ostróżka
 
 owsianka / z płatków i kaszki kukurydzianej / to dla mnie najważniejsza część śniadania a do tego najlepsza wtedy gdy jest gęsta - niestety ostatnio coraz częściej zdarza mi się że w chwilę po dodaniu miodu robi się bardzo rzadka wręcz rozwarstwia się - nie mogę dojść przyczyny , choć podejrzewam ,że być może winna tu proporcja kurkumy cynamonu imbiru soku z cytryny - jaki błąd robię - doświadczonych bardzo proszę o radę , pozdrawiam Ewszy z Poznania
data: 2010.06.07
autor: 
 
 Aneto ziemniaki młode gotuje tak jak w przepisie w Filozofii s.173. Ale te ziemniaki"młode" sprowadzane tak sie nie ugotuja. Maja mało skrobi i zrobiła mi sie prawie zupa. Może spróbuj je wyszorowac i gotowac w łupinkach wg. przypawiając wg. tego przepisu. Te naprawde młode ziemniaki to gotuję w łupinach i tak jem. Skórka jest delikatna i zjadliwa.:} pozdrawiam po pięknym długim,słonecznym wypoczynku :} a teraz do roboty...
data: 2010.06.07
autor: E.Kam.
 
 OKOK. Dzięki za radę. Tak zrobię gdy juz zajdzie potrzeba. Najlepsze jest to że dziś juz wcale nie musiałam dodać owsianki do marchewkowo-ziemniaczanego puree na obiad (chociaz miałam taki zamiar żeby lepiej jadł) :) Młody wcinał tak że aż musiałam zmienic łyżeczkę na głębszą. Mamy, na jakiej wodzie gotujecie niemowlakom? Ja kupowałam Humanę, ale teraz już jak gotuje wiecej to Zywiec źródlana. Czy może używać zwykłej przefiltrowanej kranówki? Pozdrawiam wszystkich.
data: 2010.06.07
autor: Dagder
 
 A mnie zastanawia to, że Agnieszka zawsze pojawia sie akurat wtedy, gdy robi się zadyma:-)Takim czujnym matczynym okiem obserwuje i na wszystko zawsze znajduje wytłumaczenie. I jeszcze dzięki niej można się dowiedzieć o sobie mnóstwo rzeczy....Taka wspaniała doradczyni, bez problemów z ego to skarb:-)
data: 2010.06.07
autor: KamilaK
 
 Myśle że warto przypomnieć sobie dawny post p. Ani z samej góry tej strony: http://centrumanna.pl/forum/forum.php?arch=1&strona=10 to odnośnie gotowania warzyw. A młode ziemniaki w łupinach to jak kto lubi, kurkuma, imbir powinny być, a reszta wg uznania :) czyli kminek, czosnek czy cebula zależy jak kto lubi, w kolejnosci smaków oczywiście :)
data: 2010.06.07
autor: Ewa S.
 
 Dagder, w przepisie na kaszkę raczej zamiast zimnej wody w smaku słonym dodałabym soli. Jeśli musisz rozcieńczyć, to wrzątkiem. Pozdrawiam:)
data: 2010.06.07
autor: Marcela
 
 oj, oj nie zapominajcie, że Agnieszka jest multispecjalistką,terapeutką, agentką, zna się na medycynie chińskiej, prawdziwym pp, zasadach internetu, że też Ciesielska po jej wpisach nie zamknęła tego forum zawstydzona;-). Nie ma też braków edukacyjnych i rozumie słowo pisane, szkoda tylko że nie rozumie że nikt jej tu nie potrzebuje. A może to ją kręci, tego potrzebuje i na żadnej innej stronie nie znajduje i nie może bez tego forum żyć, dobrze się bawi i nie ma dolegliwości, może to dzięki tym pomaranczowym stronom? Czyli że mimo wszystko pp w wersji Anny Ciesielskiej najskuteczniejsze na wszystko? ps. ciekawa rzecz - każdy znajduje tu to co chce znaleźć, albo porady, przemyślenia albo agresję. Dla każdego coś miłego.
data: 2010.06.07
autor: Dennis
 
 Witam wszystkich:) Mój 2 latek znów ma katar,gęsty zielono-żółty.Piszę znów, ponieważ poprzedni skończył się jakieś 2 tyg.temu a teraz powtórka.Nie kaszle, ale ma ropiejące oczka.Przeczytałam na forum, że takie oczka u dziecka świadczą o zbyt intensywnym, niezrównoważonym odżywianiu. Czy dziecku mogę oczka przemywać ostrożeniem(tak zdaje się czytałam) i jeśli tak to czy przygotować zioła tak jak na kąpiel? Mały zjada tylko swoje posiłki, nie dostaje naszych.Pewnie nie wychodzi mi jeszcze sztuka równoważenia potraw:(.Nie mogłam ostatnio dostać indyka i jadł zupki na cielęcince(ok 3 tyg.).Może to być przyczyną?Zastanawiam się czy podać mu imbirówkę czy kilerkę?I skłaniam się ku tej drugiej opcji.Choć z drugiej strony zastanawiam się czy to nie problem wątrobowy,przeciez problemy z oczami to zimna wątroba.A na zastój wątrobowy P.Ania poleca imbirówkę.Proszę mnie poprawić jeśli się mylę-dopiero się uczę(na PP jesteśmy 10 m-cy).Zakręciłam się trochę w tym wszystkim. Aha i czy mogę dzieciaczkowi dawać nasz rosół całoroczny-ten z przepisu na forum.Czy może go rozcieńczyć wrzątkiem żeby nie był zbyt intensywny.Dodam,że mały uwielbia rosół i zwykle zjada 2-3 razy w tygodniu z polentą lub domowym makaronem. Proszę doświadczone mamy o radę i wsparcie:)I oczywiście wszystkich cieplutko pozdrawiam
data: 2010.07.11
autor: Anuśka
 
 To ja może zapytam jeszcze raz, bo zajęte byłyście czymś innym, a tu "świeżynki" cierpliwie czekają na porady:)))Wolę młode ziemniaczki gotowane, nie smażone. Jak je ugotować, z czym itd?Dzięki, może tym razem się uda:)Pozdrawiam.
data: 2010.06.07
autor: Aneta z P.
 
 Daszo, pięknie to napisałaś :) Dziewczyny nowe, uczcie się, czytajcie książki i forum, a przede wszystkim nie obrażajcie się na tych, którzy usiłują Wam cokolwiek wyjaśnić; lepiej to przeczytać z uwagą i przemyśleć. Macie odwagę krytykować odpowiedzi osób bardziej zaawansowanych w stosowaniu pp - miejcie odwagę zaufać lub porzucić tę drogę. Inaczej za waszymi pytaniami nic nie stoi, żadna chęć doświadczenia ani samo dośwaidczanie, a tylko puste słowa krytyki, jakiegoś obrażenia, oburzania się na to, że ktoś wyraził swoją opinię, powiedział coś w oparciu o własną wiedzę. Zosi, zobacz ile Ty odpowiedzi już dostałaś, a w każdej wiele osobistych doświadczeń Ci przekazano. A przecież nikt tu nie musi służyć Wam ani doświadczeniem, ani odpowiadaniem, ani pomocą i niepotrzebne są oskarżenia o brak życzliwości, bo gdyby jej na forum nie było, nikt nie pisnąłby słowa i nie próbował niczego wyjaśniać. Postawa roszczeniowa to moim zdaniem nie ta droga. A że odpowiedź nie taka jakiej ktoś oczekiwał? No trudno, nie zawsze takie odpowiedzi są, najczęściej właśnie są różne od naszych oczekiwań. Pytamy bo nie wiemy, a jeśli wiemy i odrzucamy odpowiedzi - to proszę, zadajcie pytanie sobie - po co pytacie? Jeśli potrzebujecie potwierdzenia tego, co wiecie, a tu nikt Wam go nie dał, to widocznie trzeba poszukać gdzie indziej. Natomiast "zabawę" Agnieszki uważam po prostu za niesmaczną, no ale niech się dziewczyna bawi, skoro ma takie życzenie :) Pozdrawiam.
data: 2010.06.07
autor: DanusiaA
 
 Przepraszam za brak podpisu: ten ostatni wpis, to ja: Zosia
data: 2010.06.07
autor: Zosia z Warszawy
 
 Strasznie to wszystko przykre....... zupełnie czego innego spodziewałam się po osobach stosujących PP....... Nie wiem czy, skoro w takich osobach jest tyle agresji i zacięcia, to w ogóle jest w tym wszystkim sens. Gdzie ta równowaga emocjonalna, o którą mamy się starać poprzez odpowiednie żywienie? Mam teraz wrażenie, że bardziej chodzi o potwierdzenie słuszności swoich wyborów, tego, że na pewno ma się rację i że wybrało się jedyną właściwą drogę niż o rzeczywistą chęć pomocy, wsparcia, szukania rzeczywistych przyczyn różnych schorzeń, pozytywnego oddziaływania, równoważenia ducha z ciałem... Ale czy skoro ktoś tak agresywnie walczy o potwierdzenie swojego wyboru, to jest go rzeczywiście pewien? .... Nie wiedziałam i nie spodziewałam się tego, że mój kontakt z forum skończy się w ten sposób i takimi konkluzjami.... smutne
data: 2010.06.07
autor: 
 
 Kamilo K nie chcę być niegrzeczna ale mam wrażenie ze masz problemy z odczytywaniem słowa pisanego (braki edukacyjne??). Czy tez boli fakt braku trafnych spostrzeżeń? Nikim sie nie zabawiam a bawi mie jedynie jak niektórzy próbują bawić się w detektywów z marnym efektem. Już wiele osób było "oskarżanych" o bycie mną a to nestety nei jest łatwa sprawa :) Zosiu z Warszawy psychoterapia jest często bardzo ważnym elementem ale bardzo często uzależnia co jest bardzo niedobre i wtedy skutki są wręcz odwrotne.
data: 2010.06.07
autor: Agnieszka
 
 Zosiu z Wwy. Jeśli Twoje intencje są czyste ( a wierzę że tak jest ) i pojawiłaś się na forum prosząc o pomoc to proszę Cię zrozum jedno. PP by Ciesielska to filozofia życia rozumiana jako stan równowagi ciała i ducha. Książki Pani Ani uczą jak wziąć odpowiedzialność za swoje życie, jak uporządkować siebie, wreszcie jak znaleźć siebie. Bez poszerzenia swojej świadomości, bez przyjrzenia się swoim schematom, wg których żyjemy, stereotypom, którym wierzymy, wreszcie bez ciężkiej pracy na sobą, szukanie siebie się nie uda. I nie myśl sobie, że jak zaczniesz rozumieć otaczającą Cię rzeczywistość - wszystko popłynie. Wtedy dopiero pojawią się schody i zaczną spadać cegły na głowę. I wiesz co ? Będzie łatwiej, piękniej, pełniej – zdecydowanie tak ! Jeśli zapłaczesz - to na chwilę, jeśli się zezłościsz - to szybko Ci minie, a pokora i akceptacja tego, co Cię spotyka będzie kluczem do wszystkiego. Dlatego na Twoje pytanie czy gotowanie wg PP może spowodować, że odstawisz antydepresanty brzmi NIE, jeśli nie zaczniesz pracować nas sobą w sferze emocji, jeśli nie przyjrzysz się swojemu TU i TERAZ, jeśli nie pokochasz siebie i nie odwalisz całej tej roboty, którą każdy musi sam. Przed laty korzystałam również z porad terapeutów, o których mowa, absolutnie nic mi to nie dało. Kiedy poznałam Panią Anię, która stała się moim Nauczycielem, czasami bywała matką, innym razem przyjaciółką – to dzięki niej i jej filozofii uświadomiłam sobie, że nikt niczego za mnie nie załatwi, że muszę s a m a i ta świadomość dodała mi po prostu skrzydeł. Bo okazało się że nie jestem żadnym marnym puchem tylko kimś wyjątkowym, że nie jestem niedoskonała – tylko doskonała, że nie jestem żadną słabą płcią – tylko silną kobietą, że nie jestem głupia – tylko mądra. Pani Ania zawsze zwracała szczególną uwagę na niedowartościowanie z jakim my kobiety idziemy przez życie, a to determinuje wybory, których dokonujemy. Droga donikąd. Dlatego przyjrzyj się sobie, zapytaj siebie dlaczego mam depresję, czy moje zdrowie i moje życie musi być temu podporządkowane? Pracuj świadomie, bądź dobra dla siebie. Jak mówi Szefowa „zrozumieć problem = rozwiązać problem” i tego Ci z całego serca życzę.
data: 2010.06.07
autor: Rene
 
 proponuję olać niektóre tematy, bo szkoda czasu, energii i jest to nudne. A niektórym może się nudzi? może taka ich praca?. Każdy ma swoja mądrość i racje i to zaakceptujmy i ZMIEŃMY temat. Dogrzewajmy sie w zamian, póki słońce świeci. Mój mały wcina marchewke z ziemniaczkiem i wszystko ślicznie przyjmuje :)) Czy przepis na kaszke kkurydzianą do picia taki może być?: wrzątek i kurkuma, kaszka kukurydziana, imbir, kilka ziarenek soli lub zimna woda, parę kropel cytryny, kurkuma lub/i wrzątek, kilka kropel oliwy z oliwek, imbir. W ten sposób robiłam marchewkę (dodaję odrobinę czosnku w ostrym), a teraz też marchewkę z ziemniaczkiem. Owsiankę wcina chętniej wiec myślę że odrobinę bede jej dodawać do obiadkowego puree warzywnego. Maly kończy 6 miesięcy w tym tyg, i je co 2h. Od 5.30 do 6.00 cyc i wstajemy, o 8.00 owsianka i drzemka, o 10 cyc, o 12.00 marchewka z ziemniaczkiem, o 14 cyc, o 16.00 owsianka, o 18 cyc, od 20 do 21 cyc i spanie. W nocy je jeszcze ok 1.00 i 3.00. Waży jakieś 7,5kg i ma 76cm. A teraz cyc, i idziemy na spacer!! pozdrawiam,
data: 2010.06.07
autor: Dagder
 
 Drodzy forumowicze, może dajcie już spokój Zosi. Ja widzę że do piętnowania kogoś czy krytykowania lub oceniania to jesteście chetne, a do odpowiedzi na inne posty bardziej merytoryczne to nie zawsze. Odpowiadacie Zosi mówiąc ze to jest jej potrzebne a nie tamto ale po co dodawać ocenianie jej i wyciąganie wniosków że jest nieufna, że sieje zamęt..Dla mnie to bzdury i się nakręcacie jeszcze bardziej. Czasami warto powiedzieć mniej niż więcej, i pozwólcie Pani Ani się wypowiedzieć. Skąd tyle chęci atakowania kogoś w Was? Może tak więcej życzliwości... I sposób w jaki udzielacie odpowiedzi jest taki jakbyście wszystkie rozumy pozjadały. A czy na pewno tak jest? Pozdrawiam
data: 2010.06.07
autor: Ewa S.
 
 Agnieszko, powtarzasz się, przynudzasz. Czy twój zawód to komik? Bo jeśli tak, to na chleb marne grosze zarobisz...znajdź inne forum do "zabawiania się", bo tutaj ludzie o poważnych sprawach piszą. Prosiłaś kiedyś o "zezwolenie" Pani Ani na pojawianie sie na forum, mimo wszystko, więc uszanuj Jej cierpliwość i korzystaj z forum tak, jak obiecałaś sama.
data: 2010.06.07
autor: KamilaK
 
 Napisałam też, że przeglądałam wcześniej polecane przez p. Annę książki, ale nie znalazłam w nich potwierdzenia jej wszystkich teorii czy diagnoz, dlatego chciałam wiedzieć na czym jeszcze opiera swoją wiedzę... Nie wiem dlaczego tak Wam to przeszkadza. Nie wiem też jak można negować wartość psychoterapii.... zwłaszcza w depresjach... ja nie neguje wartości diety (dlatego stosuję PP), nie jestem pewna co do antydepresantów, ale psychoterapia??? Na jakich psychoterapeutów trafiłyście, skoro uważacie, że to czcze gadanie?
data: 2010.06.07
autor: Zosia z Warszawy
 
 Zosiu z Warszawy: bo na tym forum nie można zadawac pytań, od razu jest sie oskarżonym o "chęc zaistnienia, sianie zamętu, itp..." To jest nawet zabawne bo obserwując forum można dokładnie przewidziec odpowiedzi konkretnych osób na posty "dociekliwych"... Szkoda bo chyba nie o to chodzi żeby sobie nawzajem udowadniac racje... Widocznie stosowanie PP podgrzewa emocje :-)
data: 2010.06.07
autor: Monika z R
 
 Ato akurat sie mylisz a kto jest marnym informatykiem to niestety o tym swiadczy fakt dlaczego mozna tu pisać pod róznymi nickami. Taki format forum na to pozwala o czym juz kiedys pisałam i to jest niestety złe bo tak naprawde moze pisac nawet 1 osoba cale to forum :) Na czym zreszta traci samo forum Ostózko ależ ja sie nie denerwuję - mnie to bawi :) Ot taki mój "zawód" Całuski
data: 2010.06.07
autor: Agnieszka
 
 Daszo, wspaniały post, sama prawda, jakże potrzebna w dzisiejszych czasach, gdzie wszyscy wszystko chcą mieć podane na tacy. Chcą mieć "proces technologiczny" życia. Chcą mieć gwarancję, że to, co przeczytają, zadziała. Dziękuję Ci za ten wpis! Pozdrawiam
data: 2010.06.07
autor: KamilaK(kiedyś Kamiczek)
 
 Zosiu z Warszawy, to forum jest specyficzne, bo jego społeczność jest specyficzna. Nie jesteśmy ani lepsi ani gorsi od innych, tylko mamy inną świadomość. Panują tu określone zasady - zresztą jak na każdym forum. Spodziewamy się, że każda nowa osoba zapoznała się z książkami pani Ani i akceptuje ich zawartość. Owszem, pytamy się o różne rzeczy, czasem bardzo oczywiste (jak się zakręcimy:)), ale nie zadajemy fundamentalnych pytań: czy warto? czy pomoże? czy aby na pewno? Zdarzają się chwile wątpliwości, ale każda/każdy z nas musi w sobie znaleźć odpowiedź, a forum służy w tym momencie jako wsparcie. Zadałaś pytanie, dostałaś odpowiedź, a zadajesz to samo pytanie dalej... Wzrasta w Tobie nieufność do medycyny konwencjonalnej, lekarstw, terapii. Szukasz innej drogi. To dobrze. Jeśli jednak chcesz dojść do równowagi w sferze fizycznej i psychicznej poprzez Pięć Przemian, to musisz zaufać. Bez zaufania Ci się nie uda - od nikogo nie dostaniesz gwarancji jak będzie po odstawieniu leków w Twoim przypadku. Dziewczyny wyraziły opinię i dały Ci wskazówkę. Czy będą owe uwagi Twoim drogowskazem? Czasem trzeba opuścić forum, nie podczytywać, skupić się na sobie i najbliższych. Na koniec: mojej znajomej cierpiącej na depresję lekarz zalecił przemalowanie mieszkania na słoneczny, żółty kolor, ewentualnie z pomarańczowymi elementami (do tej pory miała w domu kolory niebieski i zielony). Skorzystasz?:)
data: 2010.06.07
autor: Marcela
 
 Zosiu z Warszawy, masz prawo do swoich wątpliwości i pytań.Nie neguję tego Ale prosiłaś P.Anię o podanie zródeł z których Ona czerpie swoją wiedzę, prosiłaś 22 maja.Pani Ania odpowiedziała na Twoją prośbę;literatura dotycząca tematu jest na końcu jej książek, to około 20 pozycji o ile nie więcej.Czy już zapoznałaś się z treścią tych książek? Przeczytałaś je?Doprecyzowałaś swoje informacje? Uzyskałaś nowe? Tych książek nie da się szybko przeczytac jak kryminałów, a i zakres wiedzy jest bardzo szeroki.Już tak szybko je przeczytałaś, zrozumiałaś?A może to tylko pusta deklaracja że pragniesz wiedziec więcej,.Ja myślę, że tylko chcesz sobie podyskutowac na temat o którym niewiele wiesz i dlatego wychodzi z tej dyskusji takie ple,ple w koło macieju.My swoje, a Ty swoje.Zajmij się pogłębieniem swojej wiedzy,wszystkie się tutaj uczymy.
data: 2010.06.06
autor: ostróżka
 
 Twierdzenie, że nie ma głupich pytań, to szkodliwy mit rozpowszechniany w polskich szkołach, niestety nie jedyny. Pytania same w sobie niemądre nie są, rzecz w tym, że pytający najczęściej nie wie, dlaczego te pytania zadaje. Zwykle przyczyną jest nieświadomy opór przed realną zmianą, sabotaż działań, które czegoś mają nas nauczyć, lęk przed popełnieniem błędów, czasem przebiegła strategia, bo jak pytam, to niby jestem aktywna i zainteresowana a w dodoatku mądra i krytyczna Tacy ludzie to zmora w każdej grupie uczącej się czegokolwiek. Jeden z moich trenerów sztuk walki powiedział kiedyś, że ludzie nie chcą już tak na prawdę ćwiczyć, oni chcą wiedzieć "jak ćwiczyć". Zamiast żyć i działać, zadręczamy się nieustannymi spekulacjami, co powinnam zrobić a czego unikać zamiast to pokornie sprawdzać Dorośli zwykle próbują puścić "przez głowę" coś, co trzeba puścić "przez ciało", żeby mogło tego doświadczyć. To niebezpieczeństwo tkwi też w psychoterapii, jeżeli jest ona jedynym elementem leczenia depresji, bo kobiety lubią sobie pogadać, nie wiąze sie to dla nich zwykle z większym wysiłkiem. Ale za samymi słowami nie stoi żadna rzeczywistość. System nerwowy wzmacnia się wraz z ciałem, bo z nim razem funkcjonuje, dlatego dobrzy psychoterapeuci zalecają też pracę z ciałem i dobrą dietę. Każda rozmowa kiedyś sie kończy , pytania też. Jeżeli są tylko pustym kamuflażem, zostajemy nadal z pustymi rękami, ubożsi o stracony czas i energię. Pozdrawiam
data: 2010.06.06
autor: Dasza
 
 Agula, w czerwonej książce jest świetny pomysł na gulasz barani. A poza tym można wrzucić barana do zalewy na golonki indycze (zachowując kolejność smaków), zostawić na 24h i przyrządzić jak Ci się podoba - dowolne jarzyny, duszenina, pieczeń, bitki. JoannaMamAsik nadziewała polędwiczki baranie czosnkiem i gotowała u uszlachetniaczu do wędlin, wypróbowałam ten sposób i mięso smakuje świetnie. Życzę udanego gotowania! :)
data: 2010.06.06
autor: Hania z Torunia
 
 Nie rozumiem kategorii "zaistnieć" na forum... Dlaczego operujecie takimi kategoriami? Chciałam się z forum czegoś dowiedzieć. Doprecyzować informacje, uzyskać nowe... a tu oskarżenia o mieszanie, sianie zwątpienia i chęć zaistnienia... Skąd ta defensywa? Nie rozumiem też zarzutów, że moje pytania są bezsensowne... nawet dzieci w szkole uczy się, że nie ma głupich pytań... Poza tym, to krzywdzące, bo dla mnie te pytania są ważne. Myślałam, że tu się siebie wzajemnie nie ocenia...
data: 2010.06.06
autor: Zosia z Warszawy
 
 Ewo Szczecin, to nie jest to Forum.
data: 2010.06.06
autor: Hania z Warszawy
 
 Jesli ktos potrzebuje informacji o grupach krwi oraz jakis zestawów na poszczególne dolegliwosci, to moze sie zameldowac na lipeva33@wp.pl. Wreszcie słońce
data: 2010.06.05
autor: Ewa Szczecin
 
 Specjalistko Agnieszko mogły się dziewczyny pomylic bo sposób w jaki zaistniały na forum;Zosia, Agnieszka i Bea jest podobny.Pozatym nie masz prawa się denerwowac, bo takie są niestety skutki tego, jak ktoś podszywa się pod różne nicki.Tak się traci wiarygodnośc, zaufanie, no i nie jest się traktowanym poważnie.
data: 2010.06.05
autor: ostróżka
 
 Zosiu z Warszawy, jesli masz az takie duze watpliwosci, to moze najlepiej jesli je wyjasnisz z Pania Ciesielska bezposrednio, przez telefon. Watpliwe, zebys tutaj, na forum dostala jasna odpowiedz. Pozdrawiam.
data: 2010.06.05
autor: Basia z Bristolu
 
 Agnieszko, dlaczego to ja wiem... Z komputera, z którego piszę teraz(choć nie zawsze) piszą dwie osoby z tego forum (jedna właściwie już nie pisze ale pisała), ale to z tej prostej przyczyny,że jesteśmy sąsiadkami i sobie komputera użyczamy. Więc IP nie ma tu nic do rzeczy. Marny z ciebie informatyk... Zasadniczym pozostaje pytanie : "PO CO? "a nie "DLACZEGO?" niektórzy występują jako Bea i Agnieszka...
data: 2010.06.05
autor: Ata
 
 DanusiuA, Ato, Kamiczku. Zosia to nei Bea ani Agnieszka :) Ale marne z Was detektywki oraz psycholożki :) I macie troszkę marne pojęcie dlaczego na forum takim jak to mozna pisać jako Agnieszka a potem Bea :) I nei ma to nic wspólnego z alterego hahahhahaha. I mówię Wam to jako specjalista :) Pozdrawiam i życze miłej zabawy w szpiegowaniu:) Atak wogóel nei maci elepszych zajęc :) Może zajmijcie sie swoii rodzinami i gotowaniem a ei oskarżaniem biednej Zosi
data: 2010.06.05
autor: Agnieszka
 
 Przepraszam,zapomnialam sie podpisac;/ ups Mam jeszcze jedno pytanie,czy mogé gotowac zupy na miesie bez kosci i dodac pod koniec maselko? pozdrawiam
data: 2010.06.05
autor: Agula
 
 Drogie panie... Jak przygotowac baranine ale miala ladny zapach? Podobniez trzeba já obdypac ziolami(jakimi) i odstawic na 24h w lodowce ale wiecie ile jest szkol:) kazdy na swoj sposob ale poszukuje dobrego:) ps.wczoraj nafaszerowalam kurczaka,pycha ale nadzienie ciut mdle. Do nadzienia uwazam,ze powinno dodac sie cebuke.
data: 2010.06.05
autor: 
 
 Przepraszam ,to jeszcze ja ,bo też jestem rozkojarzona.Mój syn miał też obrzęk mózgu, stąd ten mój powrót na stary szlak. Chciałam zapytac czy ktoś na forum miał doświadczenia z wchłanianiem się krwiaka? Lekarze oprócz lekartwa na obrzęk przepisali czekanie,cierpliwosc i spokój.
data: 2010.06.05
autor: ostróżka
 
 Kasiu d. ja też mam męża któremu z trudnością przychodzi rezygnacja z różnych "pozołdów" i ten temat był już wałkowany na forum, nie jesteś odosobniona, a co robic? Swoje!Małżon albo skorzysta ,albo pozostanie jedną nogą u siebie, dopuki nie zrozumie, nie załapie, ma On prawo do swojego tempa pojmowania jak każda z nas.A pozatym dziewczyny miłe, ja znowu jestem na starej trasie szpital dom szpital, bo mój syn miał wypadek, nie jest tragicznie, ale czekamy jak wchłonie się krwiak w głowie,no....niech to szlag
data: 2010.06.05
autor: ostróżka
 
 Zosiu przeczytaj sobie uważnie post Daszy z 03.06, Danusi z 02.06 i Janiny, tam jest wszystko co może Cię ukierunkowac.Jesteś rozkojarzona i nie przeczytałaś tych postów uważnie.Pytania można i trzeba zadawac ale sensowne, a Twoje pytania ,wybacz, przypominają takie mieszanie kijkiem.Ot pomieszam sobie, bo mam prawo do własnego zdania i poglądów i jakoś muszę gdzieś zaistniec.Może jesteś w takim stanie ciała i ducha, że nie zdajesz sobie z tego sprawy.Masz zamiar, jak piszesz, "sięgnąc do zródeł" to sięgaj, na to trzeba czasu, a Ty tracisz go na próżne dyskusje.Pozdrawiam
data: 2010.06.05
autor: ostróżka
 
 Danusiu A., nie zauważyłam wcześniej Twojego wpisu... jaki zamęt?......... Czy zadawanie pytań na nurtujące nas pytania to jest sianie zamętu??? Przecież nawet Dasza napisała, że wycofanie antydepresantów nie zawsze jest możliwe, więc chyba mam prawo mieć wątpliwości co do odstawienia moich tabletek.... Chciałam o tym poczytać więcej, sięgnąć do źródeł, z których czerpie też Pani Ania. Czy to takie złe? A z tymi innymi imionami, to w ogóle nie rozumiem... czego mam się wstydzić, przecież nie znamy się osobiście... nie rozumiem...
data: 2010.06.05
autor: Zosia z Warszawy
 
 dziękuję wszystkim za odpowiedzi na moje wcześniejsze pytania. mam pytanie do mam małych przedszkolaków-jak sobie radzicie z posiłkami, pozwalacie maluchom jadać w przedszkolu czy wysyłacie ich z termosami? wielokrotnie również wyczytałam, że wyrywkowe stosowanie pp nie ma sensu, tzn.jeśli ma się upartego męża, który nie odpuści ogórków kiszonych,piwa oraz słodyczy jedzenie wspólnych obiadków jest bez sensu...wg mnie lepsze coś niż nic, jak się ma wychładzać wszystkim to chyba lepiej żeby przynajmniej obiadki miał zrównoważone. a jakiego smaku jest olej z pestek winogron? a co z konserwantami? bo bardzo mnie zastanawia ta vegeta w przepisach... dziękuję i pozdrawiam
data: 2010.06.05
autor: kasia d.
 
 Zażywam leki, bo boję się je odstawić. Boję się, że samo PP nie wystarczy. One jednak pomagają. Nie wiem, czemu piszecie, że to karanie kogokolwiek (siebie? za co?) Ata, nie rozumiem Twojego wpisu. Przykro mi, nie wiem skąd te oskarżenia..... Chciałam się tylko poradzić, upewnić..........
data: 2010.06.04
autor: Zosia z Warszawy
 
 Ato, podszywanie sie pod innych ludzi to zwykłe tchórzostwo. Chcę coś powiedzieć, a przecież mogą mnie za to przestać lubić, więc wystąpię jako y, zamiast tako x. Obawiam się, że żadna terapia tu nie pomoże.
data: 2010.06.04
autor: KamilaK(kiedyś Kamiczek)
 
 Zosiu,jeśli jestes rzeczywiście Bea czy Agnieszką to chyba nasz jakies poważniejsze problemy niz depresja. Nie mówie tego złośliwie. Martwie się o ciebie, bo kojarzy mi się twoje postępowanie z kimś kogo kiedyś znałam i tez wykazywał zbliżowe zachowania.Tam to sie naprawdę źle skończyło.Czy mówiłas swojemu terapeucie o tej potrzebie podszywania się pod innych ludzi?Powinien wiedzieć.Trzymaj się! Dziękuję za namiary na fizjoterapeutke w Poznaniu.Przydało się :)
data: 2010.06.04
autor: Ata
 
 Zosiu z Warszawy, skoro masz poczucie winy, po co je zażywasz? Kogo chcesz ukarać?
data: 2010.06.04
autor: KamilaK(kiedyś Kamiczek)
 
 Hej, dziewczyny. Powiedzcie proszę, jak gotować młode ziemniaczki? W archiwum znalazłam poradę p. Ani, że na wrzątek w łupinach z dodatkiem imbiru i czosnku. Czy tak? Nie obierać? Bez soli?A inne młode warzywka typu bób, szparagi to tylko z imbirem? Dzięki z góry:))Pozdrawiam gorąco i słonecznie:)
data: 2010.06.04
autor: Aneta z P.
 
 Zosiu, czy Ty jestes Zosia, czy Agnieszka, czy Bea... właściwie mniejsza z tym, jak Ci na imię, natomiast mam wrazenie, że wpadłaś tu posiać trochę zamętu i niepewności.
data: 2010.06.04
autor: DanusiaA
 
 Zdaje sobie sprawę, że dieta może wspomagać leczenie depresji i nerwic, tak samo jak ćwiczenia fizyczne. Poza tym mnie tak naprawdę najbardziej pomaga psychoterapia. Zresztą, bez psychoterapii, leczenie żadnej depresji nie może się powieść. Ale wiem też, że to wszystko pomaga mi dopiero razem z antydepresantami. Lekarz mówi, że niektóre schorzenia są po prostu zbyt poważne by móc oddziaływać na nie tylko dietą. A będąc na PP odczuwam poczucie winy, że ładuję w siebie antydepresanty.
data: 2010.06.25
autor: Zosia z Warszawy
 
 Odnośnie antydepresantów....Tak, dieta działa cuda. W krajach, gdzie te leki są bardzo drogie (np. w Rosji) z ogromnymi sukcesami leczy się depresje i nerwice dzięki diecie właśnie i ćwiczeniom fizycznym. Ale to wymaga dyscypliny, jak wszędzie, wiec współczesnemu wygodnickiemu człowiekowi to zapewne nie pasuje Pozdrawiam
data: 2010.06.04
autor: KamilaK(kiedyś Kamiczek)
 
 Taniu, nie no - jak to: odlać wody z zupy? Wylewać to, co się z warzyw wypłukało cennego podczas gotowania? Dodaj trochę kaszki kukurydzianej czy ziemniaka (drobno pokrojony szybko dojdzie) czy co...
data: 2010.06.04
autor: Pati
 
 Białe części pora używamy do zupy porowej, piersi z kurczaka z ananasem, zupy dyniowej a do czego można zuzyc reszte i w jakim ta reszta jest smaku, ostrym czy kwasnym?i czy gotujac zupke dla dziecka zdazylo sie Wam ze musialyscie odlac przed miksowaniem wody z zupy, bo bylaby za rzadka?bo ja mam tak dosc czesto, a trzymam sie przepisow z ksiazki, pozdr
data: 2010.06.04
autor: Tania
 
 Małgosiu, rosół z książki ok, ale zamiast kurczaka skrzydło z indyka:-)ja na drugie śniadanie też jadam sałatkę jarzynową, pastę z jajek, pasztet z warzyw z rosołu, kopytka z bułką tartą, pierogi, dużo można wymyślać, pieczarek w zupie +-5 jest ok, a przepis na rosół wiosenny podawała chyba Anita, pozdr
data: 2010.06.04
autor: Tania
 
 Małgosiu, jako karmiąca nie jedz m.in.: mąki pszennej w dużych ilościach, mleka i produktów zawirających mleko, białego cukru, czyli zero słodyczy, kakao, wieprzowiny, kurczaków, pieczarek, brokułów, kapusty i strączkowych, nie pij nic zimnego, żadnej czarnej cherbaty z cytryną. Ja ważę 52kg ale moja waga się już zatrzymała. Wyniki mam takie dobre ze sama jestem w szoku. Oto co ja jem w ciągu dnia kawa gotowana z przyprawami nie za mocna, gęsta owsianka z kaszką kukurydzianą, na II sniadanie grzanki z chleba pszenno zytniego na zakwasie z żółtkiem /mały jeszcze nie toleruje białka, ale jajka przepiórcze mogę jeść całe/ lub dwoma co 2gi dzien, tu pamietaj o dodaniu keczupu, serka koziego soli i pieprzu, lub też grzanki z pasztecikiem z rosołu. Może też być zupa jarzynowa/zupy z dodatkiem ryżu słodkiego, kaszy gryczanej, jaglanej, zawsze z ziemniakami/. Na obiad gulasz/wołowy, cielecy, indyczy na bazie marchwi, pietruszki cebuli i porów, w różnych kombinacjach/ z ziemniakami, kaszą gryczaną niepaloną, czasem ryż. Po południu ok 16-17 moje ulubione kluski śląskie ze zrumienioną cebulką... pycha. I na kolację zupę z grzanką. Od czasu do czasu zjadam ciastko owsiane z San-a. Ale mój mały kończy 6 miesięcy w przyszłym tygodniu i juz powolutku toleruje to co na początku wywoływało bóle brzucha, wysypki i ulewania. Np w ogóle nie mogłam jesc chleba. No i rosłół całoroczny obowiązkowo. Tez jestem chuda, ale mleczko aż "tryska". Mały od wczoraj je marchwiankę w porze obiadku i az mu sie uszy trzęsą. Poza tym pamietaj: spokój i ufność, ewentualnie telefon do Szefowej. Pozdrawiam.
data: 2010.06.03
autor: Dagder z Pruszkowa
 
 Witam :) Podejrzewam u siebie celiakie, jako niemowlę zostałam odstawiona szybko od piersi i karmiona mlekiem sztucznym. Zawsze byłam bardzo chuda jakby mój organizm nie wykształcił tego co powinien. Poza tym miałam anemie będąc noworodkiem. W okresie dorosłym miałam zawsze problemy z zebami, aftami, opryszczkami i depresją. Teraz dopiero sobie to uświadomiłam. Czyli celiakia była od zawsze u mnie- tak ja to sobie tłumaczę - ale nie jestem pewna? Natomaist oświecenie przyszło wczoraj kiedy zdałam sobie sprawę że od kilku dni po zjedzeniu słabej jakości chleba chyba zbyt świeżego 2- dniowego zaczeły się bóle brzucha, po mące pszennej podobnie. Tak całe życie jadłam chleb i tych bóli nie było, chyba że moja świdomość ich nie rejestrowała. Teraz odstawiłam kawe zbożowa, makę pszenna, makaron , kaszę jęczmienną - nie wiem czy jest sens robić jakiekolwiek testy przy takich oznakach - poza tym siostra cierpi od wielu lat na celiakie - ja jestem na PP od 3 m-cy. Czy któras z Was ma dobre doswiadczenia pokonania celiaki z PP, i ile to Wam zajeło. Przejrzałam forum, książki - ale nie wiem co robić, czy badania czy dac sobie spokój i siedzieć bezglutenowo na PP. Nie wiem ile czasu zajmie mi odbudowa kosmków wogóle. Nawet zupę śniadaniowa gotuje 2 godz poza tym nie wiem czy na chleb pszenno- zytni na zakwasie 4-5 dniowy mogę sobie pozwolić. Z góry dziękuje za rady, wszytskie cenne. Wdzięczna jestem Bogu ze dostrzegłam wogóle te objawy. Wogóle na PP odkrywam tyle nowych rzeczy świadomość mi się zmienia, tyle zbiegów okoliczności nowych sie pojawia.
data: 2010.06.03
autor: Niki :)
 
 Zosiu z Warszawy, część Twoich pytań to nie tyle wątpliwości co iluzje, z którymi przydzie się, prędzej czy później, pożegnać. Kłopot nie w tym, do kogo zwrócić się o gwarancje bezpieczeństwa i pewność, ale w tym, że w ogóle ich oczekujemy. Szukasz na zewnątrz tego, co możesz znaleźć tylko w sobie. Oczywiście potrzebujemy na swojej drodze wielu mądrych ludzi, od których możemy się uczyć, ale jak ich mądrość, wiedza, umiejętności i doświadczenie przekładają się na naszą sytuację, musimy osądzić sami. Nie wszystkie rady, takze te z forum odnoszą się bezpośrednio do nas. Skąd np. Twój pomysł,że ktoś tu "każe" wyrzucać wszystkie leki, gdy jest się na pp? We wpisach młodych mam rozentujazmowanych sukcesem w walce z alergią ich dzieci zdarzają się radykalne stwierdzenia typu: "wyrzuć testy i leki do śmieci", ale nie zawsze jest tak łatwo (pułapki statystyki, o których wspomina Sasanka) i na alergii z azsem nie kończą się wszystkie plagi egipskie tego świata. O doświadczeniach wspomagania się medycyną klasyczną i możliwościach stopniowego wycofywaniu się z chemii na forum już było. Ja pisałam o astmie inni o problemach tarczycowych. Z antydepresantami mam do czynienia tlko pośredno: jako tłumaczka tłumaczę dokumentację medyczną zaprzyjaźnionych dzieci autystycznych, które konsultowane są w Niemczech i USA. Przy niskim poziomie np. serotoniny, przed podaniem depresantów sugeruje się zawsze wykluczenie błędów dietetycznych i innych czynników powodujacych wadyliwy metabolizm. Nie zawsze jest to proste, może nie zawsze możliwe. Ale to jest ten kierunek działania: Właściwa dieta (może pp, a może dla Ciebie nie), właśiwy ruch, właściwy oddech. Od tego nie uciekniesz. Trzeba to robić powoli i w sposób dla siebie bezpieczny, co nie oznacza braku konsekwencji. Rzecz nie w tym, by problemów nie mieć, bo to niemożliwe. Rzecz w tym, jak chcemy je rozwiązywać: samodzielnie i świadomie, czy zdając sie biernie na pomysły innych i obarczając ich odpowiedzialnościa za nasze życie. Pozdrawiam serdecznie.
data: 2010.06.03
autor: Dasza
 
 Aja serdecznie dziękuję Pani Annie za wiedzę którą zdobyłam dzięki Jej książkom.Od sierpnia 2009r.przygotowuję posiłki wg zawartych tam przepisów i moje problemy z żołądkiem,wątrobą,woreczkiem ustąpiły.Zauważyłam też poprawę paznokci i włosów.Pani Aniu,jestem Pani ogromnie wdzięczna i bardzo,bardzo dziękuję.Bożena z Gorzowa.
data: 2010.06.03
autor: Bożena z Gorzowa
 
 Zosiu z Warszawy.Jesteś targana wątpliwościami - jak my wszystkie.Daj sobie mimo wszystko trochę czasu.Do stosowania tej "filozofii" w jedzeniu trzeba dorosnąć.Ja na swoim przykładzie wiem że to działa wprost dobroczynnie na całe moje istnienie.Ale przede wszystkim potrzebna akceptacja.Czy tradycyjna medycyna kiedykolwiek podaje przyczyny choroby?To są zawsze tylko hipotezy.A my zawsze mamy wybór.Nic na siłę.
data: 2010.06.03
autor: Janina
 
 Tania dziękuję! Czytam archiwum ale ten szczegół mnie męczył. Po prostu jego skóra jest w tak kiepskim stanie, że nie będę widziała reakcji. Nie chce już szkodzić młodemu bo już wystarczająco mu nabroiłam. Pozdrawiam.
data: 2010.06.03
autor: Anka
 
 Dziękuję za odpowiedzi. Macie rację z tym, że można być własną próbą badawczą jeśli chodzi o jego jedzenie, ilość itd. Pewne produkty w PP są jednak zalecane niezaleznie od wszystkiego. Poza tym, teoretycznie jeśli mam ochotę na mięso, to powinnam je jeść, tylko dobrze przyprawiać i wtedy nie powinnam też tyć. Jeśli chodzi o to mleko i soki, to właśnie dopóki je piłam, to moja przemiana materii była o wiele lepsza. Ale wracając do próby badawczej: wszystko jest w porządku, jeśli chodzi tylko o jedzenie, trawienie, samopoczucie, ale jeśli zalecane jest odstawianie leków, chciałabym mieć pewność, że sobie nie zrobię krzywdy. Nie chcę eksperymentować na sobie. Nie wiem, czy braki serotoniny można zapełnić tylko jedzeniem, a nie chcę znaleźć się na skraju. A antydepresanty są w PP odradzane. Tu na forum widziałam też parę wpisów odradzających ich stosowanie. Czy ktoś śledzi historię tych, którzy je odstawili na dłuższą metę? Poza tym wątpliwości pojawiają się też wtedy gdy obserwuję to samo, co "jjj" że osoby stosujące PP mają w zasadzie te same problemy, co nie stosujące PP. Tylko wierzą i ufają, że to minie, że się np. odśluzują i potem wszystko przejdzie. Owszem jedzenie PP jest na pewno zdrowe i pewnie nie zaszkodzi, ale czy wyleczy??? Czy leczy, skoro wpisy świadczą o dalszych problemach zdrowotnych wielu z nas? Czy warto ryzykować z odstawianiem leków? Czy jest rozwiązaniem na wszystko? Skąd ta pewność? Jak kiedyś stosowałam inne diety, np. Montignaca też czułam się świetnie - ale czy to wyznacznik zabawienniej mocy diety, czy po prostu normalny objaw, gdy uważa się na to, co się je i je się zdrowo?
data: 2010.06.03
autor: Zosia z Warszawy
 
 Danusiu, fajny ten Twój wpis;-) Nasunęła mi się taka myśl, że potraktowanie siebie jako próby badawczej (nie urągając badaniom statystycznym)obserwowanie siebie, i po prostu gotowanie jest naszym sposobem na życie i radzenie sobie z trudnościami losu, ze zdrowiem własnym i naszych bliskich.Zwłaszcza gdy gdy się to po prostu sprawdza i doświadczamy wielu dobrodziejstw wynikających z takiego stylu życia.Ja rozumiem osoby wątpiące, po prostu chcemy mieć pewność co jest dla nas dobre, najlepiej zeby było to udowodnione i sprawdzone, jeśli byłby to np. lek chcemy mieć pewność że nie zaszkodzi, przeprowadza się przecież wiele prób i testów, ale powiedzmy że twoje dziecko okaże się tym jednym na milion, któremu zaszkodzi to co wtedy? Czy wówczas zmienia się statystyka? czy lek jest mniej bezpieczny? Nie. Różnicą jest tylko twój własny los. A co się z nim zrobi to już zupełnie inna sprawa... serdecznie pozdrawiam i życzę dużo słońca
data: 2010.06.02
autor: Sasanka
 
 Zosiu z Warszawy, do kazdego nowego sposobu życia czy żywienia - tak myślę - trzeba mieć zaufanie. Do osób, które je polecają także. Ty masz wątpliwości, to widać. Ale sama musisz zdecydować. Może to ta odrobina mleka czy soków Ci nie służy? A może powinnaś poczekać z PP, zeby upewnić się, że to na pewno Twoja droga. Wątpliwości to rzecz ludzka, ale w książkach są przykłady skuteczności takiego żywienia, mnóstwo jest ich także na forum. Ja sama pozbyłam się niestrawności i zaparć(definitywnie i mam nadzieję na zawsze) własnie jak przeszłam na pp, ale na to musiałam ciężko zapracować obserwując mój organizm (jak pewnie większość tutaj) i sprawdzając, co mi szkodzi, a co nie. Przecież, na Boga, nie eksperymentujesz na truciznach, czego się boisz?! Popatrz, ludzie chodzą do makdonalda, na obiad jedzą batoniki, jedzą zupę kapuścianą cały tydzień, łykają tabletki z ananasem, głodzą się, wydłużają nogi, powiększają biusty - i żyją :) A my mamy tylko (az!!!) normalne jedzenie, gotowane w domu, przez siebie i samodzielnie dosmakowane! Sobie mam nie ufać? To komu? A próba badawcza? Sama byłam swoją "próbą badawczą", bo jestem przecież inna - bo każdy jest inny - i inne rzeczy mi szkodzą; mam swoją niepowtarzalną historię życia, chorób i słabości i nikt nie zna mnie lepiej, niż ja. Z książek pani Ani czerpię natchnienie, zalecenia, podstawowe wiadomości. Nad resztą pracuję sama obserwując, badając, smakując, a czasem narzekając ze mi ciężko :). Potem znów zbieram się do kupy i jakoś jest, na pewno lepiej niż kiedyś, bo żyję bardziej świadomie i umiem się cieszyć z jeszcze jednej rzeczy, dodanej do posiadanego już bagażu radości: dzieciom z reguły smakuje to, co robię, mi też. Owoców nie jadłam na pewno z 2,5 roku, nie piję w ogóle soków ani zimnej wody, nie jem surówek itp. rzeczy. Nie dlatego, że "jest to zabronione na pp", jak wiele osób tu pisze. Kochani, nic Wam nie jest zabronione! Jeśli Wam służy - jedzcie na zdrowie. Ja podziękowałam i nie jadam, bo WIEM na pewno, że mi to szkodzi. Próba badawcza wyszła mi po prostu ujemnie :) Pozdrawiam i przepraszam za przydługi wpis.
data: 2010.06.02
autor: DanusiaA
 
 Do Zosi z Warszawy i innych Póki co jestem na etapie czytania i analizowania. Każdy szuka cudów, uwolnienia od róznych dolegliwości i antybiotyków. Tak i ja trafiłam na to forum. Jednak jak czytam wpisy osób, którzy gotują według pp i mają takie same problemy jak inni to po co to wszysko. Czy to wogóle działa?
data: 2010.06.02
autor: jjj
 
 Zosiu z Warszawy, Przeczytaj post Pani Ani z dnia 14/02/2010, on najlepiej odpowie na Twoje pytania. Poza tym trzeba zaufać, wiem, że to bardzo trudne, ja zaufałam i jest to jedna z najlepszych moich decyzji. Pozdrawiam.
data: 2010.06.02
autor: Patrycja
 
 Droga Zosiu z Warszawy (kolejna Zosia, urodzaj chyba jakis)! Po przeczytaniu Twojego listu, a szczegolnie koncowego fragmentu, odnioslam wrazenie, ze gotujesz i jesz PP ‘na sile’ i ze wcale nie sluchasz swojego ciala. Wyraznie dajesz znac, ze masz problem z iloscia zjadanego miesa i wielkoscia pojedynczego posilku. Nie ma takiej zasady PP, ktora by mowila o tym ile kazdy powinien jesc tego czy owego, jest za to zasada mowiaca o dostosowywaniu posilkow do swoich indywidualnych potrzeb (gwoli scislosci, ta zasada nie jest nigdzie wypunktowana ale Pani Ania zawsze mowi, zeby robic wg swojej swiadomosci byle by bylo zgodne z zasada jin-jang i PP). Mozna zmniejszyc proporcje miesa do warzyw na korzysc tych drugich, gotowac zupy na mniejszym, chudym kawalku miesa, jesc mniej a czesciej (lub wtedy gdy jest sie glodnym), jesc wiecej zup, szczegolnie tych przecieranych. To sa tylko przyklady jak mozna modyfikowac ksiazkowe zalecenia. Nie zniechecaj sie wiec, tylko usiadz i pomysl jakby tu sobie dogodzic wg PP. A moze dojdziesz do wniosku, ze to nie dla Ciebie i tez bedzie OK. Pozdrawiam.
data: 2010.06.02
autor: Basia z Bristolu
 
 Zosiu z Warszawy a gdzie jest napisane ,ze na PP zalecane jest obzarstwo i wielka ilość mięcha. Na talerzu powinna byc przewaga warzyw/ziemniaki,kalafior,marchewka,buraczki/. Powinnismy jeśc dużo zup warzywnych ,ugotowanych na małym kawałku mięsa z kościa. Do wielu dań mięsnych dodajemy warzywa. ja tu nie widzę nad,miaru mięsa. a możr ty to tak zrozumiałas. Bo znajoma po przeczytaniu książek gotowała to co było wprzepisach. Ale dopiero jak jej pokazałam forum zrozumiała o co chodzi.To że jest w książkach przepis na kurczaki, wieprzowine czy ciasto to nie znaczy że mamy je jeść codziennie. Ja borykałam sie przez lata z zaparciami. Były otręby, surowe warzywa tonami i nic.Teraz dopiero nie wiem co to zaparcia. Przeanalizuj swój jadłospis może jesz za treściwie. A wogóle na wiosne mniej mięsa. Może ci to cos pomoże. Pozdrawiam
data: 2010.06.02
autor: E.Kam.
 
 Droga Zosko! Czasami czuje sie ociezala po obiedzie, ale tylko z wlasnej glupoty i chciejstwa (kawalek ciasta, zwykla kawa wczesniej albo generalne zaniedbanie w prowadzeniu sie czyli oslabienie organizmu, zoladka, na wlasne zyczenie). Poza tym nie jem i zupy i drugiego dania na raz. Zupe jem na drugie sniadanie (bez kanapek) a pozniej obiad w porze lunchu. Ilosc obiadu powinna byc opowiednia, do syta ale bez przesady. Po pracy jemy razem zupe lub inna ciepla, lekkostrawna kolacje. To jest ten czas, kiedy jestesmy razem. Przeciez zupa to tez okazja do posiedzenia przy stole! Dla mnie najodpowiedniejszy rozklad dnia to: kawa-owsianka-zupa-drugie-zupa, TLACI w ciagu dnia (czy to tak duzo?). Wypracowalam go sobie sama, na wlasnej skorze. Kiedys tez jadalam obiady po pracy, wtedy bylo mi po nich na prawde „ciezko” i zle sie spalo. Co do odchudzania, to malutka nie jestem a schudlam dopiero po wprowadzeniu dyscypliny-wojska w jedzeniu (j.w.). Chodze tez na silownie 2 razy w tygodniu. Pomimo iz gotuje PP od 2.5 roku, to rygor trzymam od 1.5 miesiaca i efekty sa – 3.5kg. Przemiana materii tez sie z wolna poprawia, przybywa energii, ustepuja drobne dolegliwosci. Nie wiem jak Pani Ania doszla do tej wiedzy ale to dziala i dzieki jej za to, ze sie z nami ta wiedza podzielila, dostarczajac zabawy z PP na cale zycie:). Pozdrawiam.
data: 2010.06.02
autor: Basia z Bristolu
 
 Anka, ja podawałam początkowo marchewkę naprzemian z puree z ziemniaka a dopiero pozniej zupke, pozdrawiam
data: 2010.06.02
autor: Tania
 
 Proponuję również nowym osobom zapoznanie sie z archiwum. Zajmuje to troche czasu, ale inaczej nie ułoży sie tej układanki. A jak zaczyna sie juz układać to wszystko staje sie takie piekne i proste. I trzeba przyjąc do wiadomości że to cieżka praca i samodyscylina i czytanie ze zrozumieniem, i nauka ciągle i cały czas i wracanie po stokroć do fragmentów książek i archiwum. Poza tym trzeba ruszyć głową i pomyśleć. Ja, jak zaczynałam to przez wyszukiwarkę po Autorach (Anna Ciesielska, Rene, JoannaMamAsik, Magda Kaspiana) skopiowalam ich wypowiedzi do osobnych folderów w WORDZIE na wypadek jakby Archiwum nie działało, i poczytuje w tzw. miedzyczasie. Same wypowiedzi p. Ani to prawie 500stron w wordzie. 2 kolejne książki jak sie patrzy... acha, dziekuję jeszcze raz ww. Autorom. Nowe osoby niech pamietają , że MY wszyscy kiedyś zaczynaliśmy i mielismy/mamy nadal duzo pytan. Ale 95% jest w archiwum. Pozdrawiam.
data: 2010.06.02
autor: Dagder
 
 Nie wiem, czy forum można nazwać dobrą próba badawczą. Przecież my piszemy z problemami, dużo jest wpisów z prośbą o porady stricte zdrowotne, a sporo wpisów świadczy też o tym, że mimo stosowania przepisów PP ludzie nadal mają problemy i dlatego proszą panią Anię o pomoc. Ona im udziela porad, o których zwykli forumowicze często nie mają pojęcia. Dlatego ciekawi mnie, na kim wcześniej te porady zostały przetestowane, czy zawsze i na wszystkich zalecane sposoby rozwiązywania problemów zdrowotnych działałały, czy można postawić diagnozę na odległość nie biorąc pod uwagę innych okoliczności, wyników badań. Skąd pewność, że np. szum w uszach to objaw problemów z nerkami bądź kręgosłupem, a nie z ciśnieniem, krążeniem, zębami, stawami bądź jeszcze czymś innym. Wiem mniej więcej, na jakich przesłankach opiera się pani Ania, ale czasem w żadnych innych książkach przez nią polecanych nie znajduję takich rozwiązań, czy przyczyn chorób, jakie ona sugeruje. Stąd moja ciekawość. Poza tym, mimo stosowania PP od około roku, nadal mam problemy zdrowotne, tak jak inni forumowicze. Nie jestem pewna czy to tylko wynik dawnych nawyków, bo jak popatrzę wtecz nigdy, nawet z punktu widzenia PP nie popełniałam jakichś wielkich błędów żywieniowych, może czasem piłam trochę soków i odrobinę mleka i nie używałam tylu przypraw. Ponadto, zdarzają mi się niestrawności, co wcześniej nie występowało, a teraz mimo surowego stosowania PP (czuwa nade mną osoba bardziej doświadczona w stosowaniu PP) pojawia się. Nadal mam też problemy z wypróżnianiem się, dzieje się to nieregularnie, a kiedyś każdy dzień zaczynałam od porządnego oczyszczenia się i potem czułam się świetnie, choć, oczywiście doskwierały mi inne dolegliwości. Być może lepiej działała moja przemiana materii dzięki mleku (którego zresztą nigdy nie piłam też zbyt wiele, ot trochę)i odrobinie soków (które były moimi z punktu widzenia PP grzeszkami) Teraz ciągle czekam na ustąpienie moich problemów zdrowotnych dzięki stosowaniu PP, ale doszły inne mankamenty, jak np. wizyty w toalecie co parę dni, zamiast codziennie. Czasem targają mną wątpliwości czy np. mimo odpowiedniego doprawiania, mięso w takich ilościach nie jest jednak aż tak dobre. Czasem mam wrażenie, że to takie trochę usprawiedliwianie się: mam ochotę na ciężkie zapychające jedzenie i dużo mięcha, zup na mięchu itd., więc jeśli przyprawię je w PP, to nic mi się nie stanie, a nawet zjem ogromny obiad (którego wcześniej nie ruszyłabym ze względu na kaloryczność). Ale zjem go przecież na zdrowie, żeby mnie uleczył i wzmocnił. A potem mam zaparcia i wzrost wagi. Po prostu mam teraz okres zwątpienia i dlatego też chciałabym zgłębić swoją wiedzę o PP, dowiedzieć się więcej ze źródeł, naprawić możliwe błędy.
data: 2010.06.02
autor: Zosia z Warszawy
 
 Dzięki, muszę jeszcze raz przewertować ksiązki i forum, a wtedy będa napewno kolejne pytania. Pozdrawiam
data: 2010.06.02
autor: Nowa
 
 Informujemy, że w piątek 4.06.10 Centrum będzie nieczynne.
data: 2010.06.02
autor: Sklepik
 
 Zosiu z Warszawy, próbę badawczą masz na forum - całe mnóstwo przykładów, że pp działa:-)* Nowa, z pp to jest tak, że albo ufasz, stosujesz i jest fajnie, albo zakręcasz się za każdym razem jak słoik i stoisz w miejscu. Jak stoi, że nie jemy surowizny, to nie jemy i już...przetestuj sama. Wszystko jest realne, nawet w dzisiejszych czasach, tylko trzeba chcieć i wierzyć. Odpowiedzi na wszystkie pytania znajdziesz w archiwum. Pozdrawiam
data: 2010.06.02
autor: KamilaK(kiedyś Kamiczek)
 
 Dzięki Rene za odpowiedź. W takim razie za tydzień zaczne próbować podawać mu nową zupkę. Zastanawiam sie czy wprowadzić pojedynczo najpierw marchewke samą, ziemniaczka czy od razu zupka. Pozdrawiam.
data: 2010.06.02
autor: Anka
 
 Nowa, jeśli chodzi o mnie to rzadko chodzimy do lekarza, do pediatry tylko na bilans. Kiedyś pani Ania pisała, że mogę iść do lekarza ale odradzała mi podawanie antybiotyków. Z przeziębieniami już od dwóch lat nie chodzę do lekarza, radzimy sobie sami. Owoce jadam kiedy jest sezon ale tylko w cieście. Soków nie piję. Zdarza mi się zjeść coś ugotowanego tradycyjnie ale na surówki nawet nie patrzę. Staram się wtedy wybrać mniejsze zło i posypuję je imbirem, pieprzem. Gotując tylko obiady wg pp niewiele osiągniesz. To działa jak się stosuje w 100%. Jak ktoś kombinuje to może się potem w tym wszystkim pogubić. Jeśli dziecko ma wysoką gorączkę można podać czopek. Ja dawałam wtedy gdy dziecko płakało z powodu gorączki. Jak zacząć? Przeczytaj jeszcze raz książki i po prostu zacznij. Zaczynamy najczęściej od gorzkiego (wrzątek). Homeopatię można stosować, szczególnie w początkowym okresie diety. Zioła też stosujemy, najbardziej kochamy ostrożeń. Mam nadzieję, że nie namieszałam za bardzo.
data: 2010.06.02
autor: evita
 
 Witam na PP jestem od 3 tyg poczatkowo nie ograniczałam sie w jedzeniu gdyz jak czytałam na forum można jeśc bez tycia jednak u mnie nie sprawdziło sie gdyz zaczęlam tyc.I niewiem w czym problem.A od kilku dni mam zielony nalot na jezyku i niewiem co to oznacza? prosze o pomoc pozdrawiam
data: 2010.06.02
autor: Asia z Krakowa
 
 Czy moge tu zapytac czy sklepik bedzie otwarty w piatek?
data: 2010.06.02
autor: Ata
 
 1. zachowujemy zdrowy rozsądek i chodzimy do lekarza. 2. nie jemy i nie pijemy soków i żyjemy bez tego, tylko gotowane jedzenie jak najbardziej realne nawet na weselu (chyba to normalne) 3. jak już się gotuje i żyje wg PP obiad i wszystko jest raczej PP bo inaczej nie da się 4. zbijam tylko bardzo wysoką gorączkę ok. 40st. i to też zależy od stanu dziecka, u siebie raczej w ogóle nie zbijam, boimy się drgawek dlatego zachowujemy zdrowy rozsądek 5. osobiście wydaje mi się bez znaczenia od którego smaku zaczynamy, ważne żeby zrobić koło i zamknąć na ostrym 6. stosuję homeopatie klasyczną od 6 lat, nie stosuje ziołolecznictwa. Tak robi Lilianna
data: 2010.06.02
autor: Lilianna 33
 
 Agnieszko z Londynu, niektórzy dają butlą kaszkę kukurydziana na rzadko, cos a la kaszka manna. Ale dokładnego przepisu nie znam. Jesli ktos mógłby pomóc to mnie równiez sie przyda - nie bede experymentowac. Pozdrawiam.
data: 2010.06.02
autor: Dagder
 
 Od miesiaca gotuje dla rodziny wg przepisow z ksiazek P. Ani. Najmlodsza corka, 27 miesiecy, jadala zupki dla dzieci, ale tez i nasze potrawy. Do tego owsianka, grzanki, caly dzien na TLAI. Byla bardzo wychlodzona - katary, katary, katary. Przez miesiac bylo ok, ale w zeszlym tygodniu dziecko dostalo wysypki na brzuchu - pod pachami i dalej w dol, jakby w tych miejscach gdzie brzucha dotykaja rece. A nastepnego dnia okropny katar, przeokropny. Czy to moze byc przegrzanie wynikajace z tego, ze corka dostawala nasze, doprawione bardziej jedzenie? Druga sprawa, ze tydzien wczesniej zaczelam jej dawac leki antyhistaminowe i steryd do nosa, na klopoty z uszami. Ale lekarze wykluczaja aby wysypka miala z tymi lekami cos wspolnego.
data: 2010.06.02
autor: Monika
 
 Basiu z Bristolu, radzisz w pracy jesc i zupę i obiad. Nie czujesz się po tym ociężała? Jedzenie Pani Ani jest pyszne i zdrowe, ale nawet nim można się przejeść (przynajmniej mnie się to zdarza). Poza tym, dla mnie obiad powinien być czyms, co jednoczy rodzinę. Można wtedy porozmawiać, spędzić ze sobą czas, którego za zwyczaj nam brakuje. Taki pretekst w tym zabieganym życiu - tym bardziej, że chcąc dać naszym bliskim to, co najlepsze, oprócz energii wkładanej w przygotowanie jedzenia, powinnyśmy też chyba dzielić z nimi czas posiłku. Coż za przyjemność jeść samemu? No chyba że potem jecie razem jeszcze jakiś posiłek. Ale skoro to już kolejny w ciągu dnia, to czy to nie za dużo? Gdybym tak często jadła pełne posiłki, to bym na pewno przytyła. Nie wiem, jakich jesteś gabarytów, ale brzmi to trochę na przejadanie się, chyba że masz super przemianę materii, której mi brakuje:)Teraz pomyslałam, że w sumie nie wiem, czy masz rodzinę, więc może musisz/wolisz jadać sama. Tak tylko pisze, zainteresowała mnie ilość zalecanych przez ciebie posiłków, bo sama mimo stosowania diety Pani Ani, nadal mam problemy z wagą. A jestem bardzo zdyscyplinowana jeśli chodzi o gotowanie w PP, no i w ogóle chciałabym wiedzieć więcej o źródłach wiedzy Pani Ani.
data: 2010.06.02
autor: Zośka
 
 Oj, dopiero teraz zauważyłam odpowiedź i jeszcze raz zadałam pytanie. Miałam jednak nadzieję na nieco więcej wskazówek niż w bibliografii. Wiele z wątków, które Pani porusza jest zupełnie innych niż w pozostały książkach. Nie sądziłam, że ta wiedza opiera się tylko na obserwacjach. Niektóre problemy zdrowotne zdają się być bardzo skomplikowane, a ich źródła zróżnicowane, dlatego nie sądziłam, że sama obserewacja wystarcza. No bo, skoro to taki sposób eksperymentalny, to jak dobiera Pani próbę badawczą? Wszystko to bardzo mnie ciekawi. Ale dziękuję za odpowiedź.
data: 2010.06.01
autor: Zosia z Warszawy
 
 Pani Aniu, czy mogłaby mi Pani podać źródła, z których Pani czerpie wiedzę. Chętnie po nie sięgnę. Chciałabym je zgłębić. Pozdrawiam, Zosia z Warszawy
data: 2010.06.05
autor: Zosia z Warszawy
 
 Moi drodzy mam kilka pytań: 1. Czy to znaczy , że jeśli stosujecie żywienie według pp, to nie chodzicie ze swoimi pociechami do lekarza i nie podajecie żadnych leków, bo zrównoważone zywienie pomaga na wszystko? 2. czy nie jadacie wogóle owoców i nie pijecie wogóle soków. Tylko gotowane jedzenie, czy to realne obecnie ( przedszkola, szkoły, wesela itp) 3. Czy zrobienie tylko np. obiadku wg. pp a reszta posiłków,, normalnie" szkodzi? 4. Co do gorączki u dzieci (według książek nie zbijać)- nie boicie się, że wystąpią drgawki? Moje dziecko je miało, straszne 5. Jak pojąć to gotowanie, od którego smaku zacząć? 6. Czy stosujecie homeopatię i ziołolecznictwo? Dziękuję bardzo za odpowiedzi
data: 2010.06.01
autor: Nowa
 
 Kochany "Sklepiku", bardzo dziękuję za pachnącą paczuszkę! Serdecznie pozdrawiam Wszystkich!
data: 2010.05.31
autor: Margo
 
 Witajcie. Co dac mojemu 9-miesiecznemu atopikowi w nocy jak budzi sie co 2 godziny i placze ze jest glodny. Daje mu cyca ale ciagle krzyczy, bo malo. A na kolacje to caly talerz owsianki z checia zjada. W ciagu dnia wszystko wedlug pp-porad. Rano o 8 owsianka. 12 - zupa gesta na miesku, o 4 tez lub tylko na warzywkach i o 20 znowu owsianka. Pomiedzy ma mojego cyca. Wczoraj ok 2 w nocy dalam mu 100ml mleka koziego i przespal do 7 rano! Na skorze nie widze zmian na gorsze. Poradzcie prosze jak zaspokoic te nocne glodowki jesli nie mlekiem kozim????Dziekuje i pozdrawiam Was dziewczyny!
data: 2010.05.31
autor: Agnieszka P z Londynu
 
 Anka. Ziemniak i marchew to absolutna baza, więc z nich nie rezygnuj. 2-3 m-ce na PP to bardzo krótko, nie oczekuj radykalnych zmian. Testy wrzuć do kosza, gotuj cierpliwie, pozbądź się chciejstwa związanego z szybkim wyleczeniem dziecka, zaakceptuj swoją i jego sytuację, przede wszystkim jego chorobę. Pilnuj swojego jedzenia, ale również swoich emocji, te są najczęściej przyczyną problemów skórnych naszych dzieci. Nie kombinuj z wprowadzaniem nowych warzywek, ziemniak, marchew, por + to, co w przepisach, nic więcej nie wymyślisz. *A. z Krakowa. Daj sobie spokój z tym mlekiem modyfikowanym. Jest wychładzające. Jeśli już musisz dziecko odstawić, dasz mu owsiankę i tyle. Krowa zdechła.Pozdrawiam
data: 2010.05.31
autor: Rene
 
 Witam. Pani Aniu - dziękuję za informacje. Teraz już jest dla mnie to jasne. Tymczasem zwracam się do Pani oraz do wszystkich doświadczonych mam z nowym dylematem. Chciałabym odstawić za niedługo dziecko od piersi w wieku ok.1 roczku. Lekarz pediatra (dzieki któremu odnalazłam książki PAni Ani) twierdzi że tak małe dziecko odstawione od piersi potrzebuje mleka modyfikowanego przez conajmniej pół roku (do wieku 1.5 roku) natomiast mleko kozie czy krowie "nie jest wskazane" , przy czym "jakieś" produkty mleczne według lekarza są konieczne. Czy któraś mama odstawiała dziecko od piersi w podobnym wieku? Czy jest ono rzeczywiście za małe na mleko kozie lub krowie? Co w takiej sytuacji powinnam zrobić? Dodam że Mały jest od 5go miesiąca życia na PP (zupki, kaszki, od tygodnia nawet 2gie dania:)
data: 2010.05.31
autor: A. z Krakowa
 
 Pani Aniu, dziękuję za tę kawę:-). Przez telefon, to nie ja. Ale moja pokrzywka ustąpiła, to był jednak nadmiar owsianki i nadmiar mięsa na grzankach obsmażanych na maśle, i stąd też chyba smak mydła, bo i to wraca do równowagi. Do toalety nadal chadzam w nocy, i któregoś takiego spacerku pojawiła mi się myśl, że to wpływ płuc, które się oczyszczają, bo przecież nerki z płucami powiązane. Czy dobrze myślę? Pozdrawiam serdecznie panią Anię i forumowiczów:-)
data: 2010.05.31
autor: Marzena z Gdyni
 
 Pani Aniu, bardzo bardzo dziękuję za serdeczne i ciepłe rozmowy przez telefon i za cenne dla mnie wskazówki i rady. Po rozmowie z Panią poczułam się bardzo spokojna i będę trzymała się tego co Pani mówiła. Pozdrawiam i jeszcze raz bardzo dziękuję.
data: 2010.05.31
autor: Magda P-K
 
 Witam.Chcialabym dowiedziec sie,czy do obiadu,np indyk pieczony z mala iloscia przypraw i czy moge do niego mozna jesc jako dodatek pieczone,starte jablka z cynamonem? Czy rownowaga smakow jest zachowana?
data: 2010.05.30
autor: Aneta35
 
 Świat zaczyna się budzić z omamienia "surowizną". Pozdrawiam http://www.styl.pl/kuchnia/mistrzyni-kuchni/news-surowo-wzbronione,nId,278809
data: 2010.05.30
autor: KamilaK(kiedyś Kamiczek)
 
 To nie ze mną była rozmowa przez tel. Generalnie staram się jadać rozmaicie. Ale ziemniaczki do obiadu praktycznie zawsze są i w zupie tez prawie każdej. A teraz nie wiem czy moge codziennie jeść kasze gryczaną, jęczmienną. Do tej pory jadałam to tylko raz na tydzień bądź dwa tygodnie i kompletnie nie wiem jakie warzywko wprowadzić dziecku jako pierwsze. Już ma 7miesięcy i dobrze by było chyba coś zacząć wprowadzać. Pani Ania pewnie teraz szybko nie odpowie ale może jakieś inne mamy. Pozdrawiam!
data: 2010.05.30
autor: Anka
 
 Pani Aniu nie o to mi chodziło zresztą ktoś też o to pytał. Pisała Pani kiedyś że albo PP albo wcale bo inaczej zaszkodzi a skoro dzieci w przedszkolu są na PP a w domu nie? Nie chodzi mi o dzieci Rene tylko inne ktorych rodzice nie karmia w domu wg PP. O ooce pytałam bo skoro niektóre są w smaku słodkim a nie kwaśnym to czy ich też nie mozna surowych? Nie mam dolegliwości :) wię nie zobaczę czy mi dyscyplina pomoże czy nie:) pozdrawiam serdecznie
data: 2010.05.30
autor: Agnieszka
 
 Witajcie Kochani Zosiu z Warszawy, tytuły książek, z których korzystałam znajdziesz w bibliografii, reszta to moja praca i doświadczenie. Marzeno z Chodzieży, dzięki za Twój post, pozdrawiam. Marzeno z Gdyni, popijaj leki kawą, ale słabą. Resztę Twoich problemów omówiłyśmy chyba telefonicznie. Ewik58, w sprawie szczepień naprawdę nie pomogę. Podejrzewam, że szczypanie dłoni i stóp to najprawdopodobniej nierównowaga w nerkach – niedobór jin. Truskawki w tym roku powinnaś tylko wąchać. Edichwedt, również pozdrawiam i życzę sukcesów. E.Kam., bardzo dobrze kombinujesz. Opisz po powrocie z wakacji, jak Ci się przysłużyła kuchenka gazowa. Aneczko, proszę pilnuj jedzenia i wprowadź dziecku zamiast imbirówki, parę łyżek kilerki. Obserwuj co się będzie działo. Ino, książkę o której wspominałam, dzisiaj znalazłam. Nie ma w niej niestety tego, czego szukamy... Będę szukała dalej. Radna, uciskaj te miejsca, w których czujesz pobolewanie. Pszczoła, wypróbuj imbirówkę lub kilerkę. Obserwuj po czym będziesz miała wyregulowane jelita. Agnieszko, dzieciom na pewno nie szkodzi PP-owe przedszkolne jedzenie. W sprawie owoców – możesz jeść wszystko, ale na własną odpowiedzialność. Jeżeli będziesz chciała mieć efekty, czyli ustąpienie dolegliwości, powinnaś się zdyscyplinować. Agnieszko S. dzieci powinny mieć bardzo ustabilizowany rozkład dnia. Wszystko o stałej godzinie. Posiłki, drzemka, spacer. Ty układasz dziecko, nie odwrotnie. Brakuje Ci konsekwencji. Ewko, możesz mieć osłabione jeszcze płuca, spróbuj kilerkę, mocną, minimum 2 razy dziennie. Smaruj plecy i klatkę piersiową nalewką bursztynową. Sylwio J, koniecznie zadzwoń do mnie. Kasiu D, przede wszystkim ratuj dziecko. Gotuj mu osobno, pilnuj dyscypliny. Potem gotuj sobie. Mężowi zgaga nie przejdzie dopóty, dopóki będzie pił piwo. Cała taktyka polega na eliminowaniu kwaśnego, surowego i zimnego. Ilono, nadgarstki to płuca. Prawdopodobnie są zaśluzowane. Na to tylko dyscyplina i imbirówka. A. z Krakowa, tymianek i rozmaryn są gorzkie nawet gdy są świeże, bazylia jest kwaśna, oregano ostre. Nowa, podsuń córkom książki do przeczytania. Niech same decydują o tym, co będą jadły. Czas najwyższy żeby stały się dorosłe. Anko, chyba rozmawiałyśmy przez telefon. Staraj się jeść potrawy bardziej urozmaicone. Ewo S. dziecko rzeczywiście karmisz potrawami niezrównoważonymi. Proszę więcej smaku kwaśnego i imbirówkę dla rozproszenia zastoju. Gosiu T. z Wrocławia, syfki pod oczami, to nie objaw oczyszczania organizmu. Sądzę, że jest to przeenergetyzowanie woreczka żółciowego. Uciskaj zewnętrzne kąciki oczu na kości oczodołowej i stosuj delikatniejsze menu. Na kolację zupa, wiecej duszenin, zamiast smażenia. Przyprawy muszą być. Agnieszko S. dziecku rocznemu – alergikowi, nie podaje się ani fasoli, ani soczewicy, ani ciecierzycy. To wszystko. Pozdrawiam Wszystkich!
data: 2010.05.29
autor: Anna Ciesielska
 
 E. Kam., jasne, że rosołek trzeba zużyć, inaczej pasztet suchy będzie bardzo. Do mojego pasztetu wchodzi tak zwane "większe pół" tego rosołu, dodaje po trochu, żeby przypadkiem zupy nie zrobić:)
data: 2010.05.28
autor: Pati
 
 Witam, mam pytanie, czy dziecku rocznemu (alergik) można już wrzucić jedną fasolkę lub troszkę ciecierzycy, soczewicy do zupki. Dziękuję i pozdrawiam.
data: 2010.05.28
autor: Agnieszka S
 
 Dziewczyny pomocy :} Czy w przepisie na pasztet domowy zużywamy tez rosół który został po wygotowaniu. Będe robić i tak to zrozumiałam z przepisu. Odpowie mi ktoś , prosze :}
data: 2010.05.28
autor: E. Kam.
 
 Witam, mam małe pytanko czy ktoś z was może mi powiedzieć co oznaczają czerwone krostki pod oczami z zewnętrznych kącikach oczu i tuż pod dolną linią rzęs. Zaczęły się pojawiać odkąd przyjęłam żelazną dyscyplinę PP.W ciągu dnia troszkę bledną ale wieczorem sie zaogniaja i jest ich więcej. Czy jest to może wynik oczyszczania się organizmu? Jest to ok, czy też nie. Kiedyś miałam mapkę ludzkiego ciała z meridianami jakie i gdzie przebiegają ale gdzieś mi wsiąknęła i niestety nie mogę jej odnaleźć.Dziękuję i pozdrawiam
data: 2010.05.28
autor: Gosia T. z Wrocławia
 
 Witam wszystkich, a złaszcza osoby z grupą krwi O. Przygotowałam rozpiskę zaleceń produktów dla tej grupy. Myśle, że się przydadzą oraz oczywiscie równoważone. Jeśli ktoś jest zainteresowany, to mój mail lipeva33@wp.pl. Wazne dla osób z tarczyca: organ może sie zmniejszyc lub wyregulowac przy tym odżywianiu, pod warunkiem, że nie jest duzy. Trzeba pilnowac badań tsh i wynik powinien byc w normie koło 1. Endokrynolodzy regulują go Euthyroxem i nie jest on szkodliwy, to jest białko. W moim przypadku organu nie dało sie juz uratowac, więc dałam go usunąc. Dzis polecam wam również napar chmielowy na trawienie, wzmocnienie, przemęczenie: łyzkę szyszek chmielowych zalac wrzaca woda i odstawic pod przykryciem na 15 min. Odcedzic i pic przed posiłkiem do 3 x dziennie. Pamietajcie również o siemię lnianym, mniszku, kozieradce. Dysponuję też przepisami. Pozdrowionko
data: 2010.05.27
autor: Ewa Szczecin
 
 Pani Aniu, drogie forumowiczki. Niedawno z córką przechodziłyśmy zastój z wymiotami. Najprawdopodobniej z przeżarcia i/lub coś tam nam zaszkodziło. Teraz jest już ok, ale córka (5l.) ma od dłuższego czasu ciągły żółtawy nalot na języku, tak od środka języka w stronę gardła do końca. Czasami po jedzeniu skarży się na ból brzuszka który szybko mija. Co to może oznaczać? Że daję za mało kwaśnego? Niedawno robiłam też jej badanie moczu gdyż kiedyś miała ciągłe erytrocyty. Teraz jest ok tylko odczyn moczu ma 8.0, czyli zasadowy. Czy to też świadczy o zbyt małym zakwaszeniu organizmu? I powinnam zwiększyć ilość kwaśnego? Bardzo proszę o odpowiedź. Pozdrawiam wszystkich :)
data: 2010.05.27
autor: Ewa S.
 
 Sylwio J, nie bierz tych antydepresantów, dziewczyno Ty moja! Czy ta lekarka jest normalna?? Przepraszam, że się unoszę. A nie wpadło jej do głowy, żeby Cię wysłać do np.ortopedy,na przykład i poszukać sposobu i leczyć torbiele a nie wynikające z nich bóle i przygnębienie?? PP na pewno Ci pomoże przejść przez trudny okres choroby, ale jak pisze Jagoda, nie wszystkie torbiele znikają pod wpływem naszego jedzenia , więc udaj się do specjalisty. Cuda działają dobrzy bioenergoterapeuci, znam też homeopatę, który wyleczył koleżance torbiele jajnika! Antydepresanty nie rozwiążą sprawy, tu trzeba działać. Pozdrawiam!
data: 2010.05.27
autor: KamilaK(kiedyś Kamiczek)
 
 Drogie mamy małych azs-owców podpowiedźcie czym mądrze zastąpić ziemniaka i marchew? Jesteśmy na pp od 2-3miesięcy i na skórze zero poprawy. Właściwie to jest gorzej jak lepiej. Po testach okazało się, że najbardziej uczulony jest na ziemniaka i marchew a to podstawa tego co ja jem (synek na piersi cały czas). Wprowadziłam mu juz owsianke ale teraz nie wiem co wprowadzać dalej bo skóra jego jest w fatalnym stanie i nawet nie zauwaze jak reaguje na dane warzywko. Podpowiedzcie prosze bo już nie daje sobie rady z jego rozdrapywaniem buźki do krwi. Biedny nie może spokojnie usnąć bo wszystko tak swędzi. Zadne kremy nie zmniejszają tego świądu, kąpiele w ostrożeniu też nie. Z góry dziekuje za wszelkie odpowiedzi. Pozdrawiam!
data: 2010.05.27
autor: Anka
 
 Basia z Bristolu dzięki.Kręgosłup w dobrej formie te dźwięki nie od niego. Kilerka zalecona przez p. Anię. Po tygodniu jej używania przeszłam wczoraj przyspieszoną grypę wraz z anginą i potwornym bólem głowy i dziś jestem zupełnie zdrowa.Termosy będę nosić do pracy i zachwycać się aromatem zupki.
data: 2010.05.26
autor: Edichwedt
 
 Aneczka, maluchowi kilerkę ale lżejszą, taka sama sytuacja jak z imbirówką. Dzieciaczkom imbirówkę delikatniejszą sie robi i podaje strzykawką. Zresztą kilerka to przeciez nasza herbatka TLI tylko zintensyfikowana. Ja bym podała ale po pierwsze niewielką ilość na próbę a po druge słabszą, lub dawaj dziecku do picia większe ilości TLI. Proszę doświadczone mamy jeszcze o weryfikacje. *** Kasiu D. ser żólty istnieje tylko w mikroskopijnych ilościach. Z tego co pamiętam to ok 5rż dzieci zaczynają jesc to co rodzice, oczywiscie z wyłaczeniem KSZ (kwasnego, surowego, zimnego).
data: 2010.05.26
autor: Dagder
 
 witajcie ! jestem dopiero na początku pp z wieloma wątpliwościami niestety. Córki studiują, jedzą jedzenie głównie z domu przywożone w słoiczkach. Nie mają możliwości ani czasu(jak twierdzą,żeby gotować). Czy nie zaszkodzęim, jeśli daję im słoiczki z jedzeniem pp,a poza tym jedzą podobnie jak inni studenci. Jest to dla mnie bardzo ważne. Może lepiej szykować im zwykłe jedzenie. Mają sporo problemów ze zdrowiem. Ja również. Może kiedyś o tym napiszę. Aha, dlaczego i jak może takie mieszane jedzenie zaszkodzić? Nie rozumiem tego.Proszę, wyjaśnijcie mi to...
data: 2010.05.26
autor: Nowa
 
 Kasiu D., mleka sojowego nie ruszałabym na Twoim miejscu, ono nie dla nas i NA PEWNO nie dla naszych dzieci - jest wychładzające, nie mówiąc już o tym, że wstrętne w smaku. Czerwone wino (wytrawne) jest w smaku gorzkim, pozostałe należy zdegustować i orzec :) Na dzieciach to ja już nie bardzo się znam, bo wnuków jeszcze niet, ale trzylatki nie karmiłabym tym, co u mnie na talerzu (mimo że dyscypliny przestrzegam). Ale może ktoś bardziej na czasie, jeśli chodzi o takie małe dzieci, odpowie. Mnóstwo informacji o żywieniu maluchów jest też w archiwum, pani Ania nawet całkiem niedawno pisała, odpowiadając na forum, coś o tym, tylko że wiek tego dziecka, które ewentualnie mogło coś ściągnąć z talerza dorosłych, umknął mi. Pani Aniu, nie wiem, czy Pani jeszcze pamięta o czym mówiłam jak dzwoniłam kiedyś, ale chcę powiedzieć, ze moja teściowa jest ok; dawniej wszystkowiedząca i nieomylna, teraz to samo - tyle że przed tymi określeniami jest "prawie". Lubię ją :)Pozdrawiam
data: 2010.05.26
autor: DanusiaA
 
 widocznie na odpowiedź co do mojego wcześniejszego wypracowania muszę poczekać ale może ktoś mi podpowie czy dla prawie 3letniej córeczki mogę gotować to co dla reszty rodziny? a jak się zapatrujecie na mleko sojowe (soja jest słona czy więc mleko sojowe też???) nie znalazłam też smaku dla czerwonego wina, żółtego sera...będę wdzięczna za odpowiedzi
data: 2010.05.26
autor: Kasia D.
 
 Dziękuję Pani Aniu za poradę, zmniejszamy ilość cytrynki w zupkach i kaszkach i zdecydowanie ograniczamy podjadanie - pierwsza noc była już troszkę spokojniejsza. Mam jeszcze pytanie o to w jakiej przemianie są świeże zioła, czy np. listki oregano są w tej samej przemianie co suszone oregano czy też może w smaku kwasnym bo to zielone części roślin? To samo z bazylią, tymiankiem, rozmarynem... Będę wdzięczna za odpowiedź. Pozdrawiam!
data: 2010.05.26
autor: A. z Krakowa
 
 Pani Aniu, skurcze gdzieś sobie poszły, kilerka działa cuda, ogólnie jakaś mocniejsza się zrobiłam - krótko mówiąc dziękuję i pozdrawiam.
data: 2010.05.26
autor: haniaf
 
 Witam, prosze o wskazowke, co moze byc przyczyna internsywnego swedzenie nadgarstkow u 2,5 letniego alergika (na pp jestesmy od 9 miesiecy) i poprawa jest ale to swedzenie od kilku dni nawet 3 tygodni mnie zastanawia.dzieki za kazda informacje
data: 2010.05.26
autor: ilona
 
 Dagder, ale wyczytalam na forum taka wypowiedz p. Anny: "prawdziwa kilerka jest dla starszych dzieci – młodzieży", więc nie wiem czy 3-latek może ją pić (pomijam czy w ogóle chcialby i czy by wypił).
data: 2010.05.25
autor: aneczka
 
 Kochana Pani Aniu, bardzo cieplo dziekuje za porade, to straszenie oslepnieciem przez okuliste mnie troche zdolowalo, przynioslam tabletki, poczytalam najpierw ulotke o najrozniejszych skutkach ubocznych, potem dostalam okropnej migreny (najlepszy dowod na to jak emocje maja wplyw na nasz stan) a potem poczytalam znowu pani ksiazki i "przypadkiem" otworzylam na Pani radzie, aby z wirusami nie walczyc tylko wzmacniac organizm. Potem porozmawialam dlugo z moja lekarka domowa i powiedzialam jej ze jestem swiadoma, ze tak czy tak konsekwencje bede ponosic ja a nie lekarz. Dlatego calkiem swiadomie decyduje, ze nie bede brac tabletek Zowiraxu, bo i tak wirusa nie zwalcza a moj organizm na pewno oslabia. No i co - moja lekarka ze wzruszeniem mi powiedziala ze skoro tak, to ona stoi za mna murem, mam sie nie bac a ona bedzie mnie w pelni wspierac i dala mi nawet ampulki homeopatyczne z jadem mrowkowym. Musze przyznac ze wyszlam z gabinetu lzejsza o pare kilo. No i ta Pani odpowiedz jest dla mnie utwierdzeniem, ze podjelam dobra i swiadoma decyzje. Jeszcze rok temu pewnie nie byloby mnie na to stac. Dlatego szybko wrocilam do rownowagi, pije kilerke - chociaz do tej pory nie smialam ze wzgledu na ten kortyzon. Na razie nie ma zadnej negatywnej reakcji. Jestem spokojna i ufna, delektuje sie jedzeniem i gotowaniem. Serdecznie dziekuje za wsparcie.
data: 2010.05.25
autor: AlinaSG
 
 Chciałam się zapytać czy według pani dieta PP mogłaby mi pomóc na to schorzenie? Na razie staram się jak najczęściej przyjmować w ciągu dnia pozycję w której ból jest mniejszy ale ile tak można. lekarka przepisała mi leki antydepresyjne , które działają przeciwbólowo ale nie chcę spędzić życia na tych lekach. Bardzo proszę o poradę. z góry serdecznie dziękuję Pozdrawiam
data: 2010.05.25
autor: Sylwia J
 
 Joanno W., torbiel na nerce musi być pod opieką lekarza, bo nie każda narośl w naszym ciele znika samoistnie pod wpływem PP. W przypadku znajomego nie było potrzeby jej usuwania, może u Twojego męża jest tak samo. PP natomiast w każdym przypadku wzmacnia organizm i pozwala mu się regenerować, co oznacza, że z każdą przypadłością będzie radził sobie lepiej niż organizm w stanie nierównowagi.*** Wiolko z Rzeszowa, myślę, że powinnaś podejść do tematu bardziej zdroworozsądkowo. Dziecko w okresie ciąży czerpie esencję z matki, a skoro jesteś dopiero od pięciu miesięcy na PP, tej esencji jeszcze nie masz. Więc zamiast karmić piersią 22-miesięczniaka skoncentruj się na dobrym swoim odżywianiu i regeneracji. To, że Twoje dziecko ma AZS, świadczy przecież przede wszystkim o Twoim osłabieniu! Odstaw więc karmieniowe chciejstwo do kąta i myśl o sobie i o tym, że stwarzasz właśnie nowego człowieka. Każda jego komórka zależy od Twojej kondycji. Pozdrawiam
data: 2010.05.25
autor: Jagoda
 
 Witam wszystkich. Tuż po porodzie, czyli 2,5 roku temu zauważyłam u dziecka silne wykwity na buzi, lekarze oczywiście nic nie wskórali, zaproponowali odstawienie od piersi!!!Był to dla mnie absurd, szukając więc innych sposobów wzięłam się za gotowanie wg 5 PP. Oczywiście zadziałało i efekty były świetne. Karmiłam tylko rok (mieszkałyśmy wtedy na Teneryfie) gdyż po powrocie do Polski całe zabieganie nową sytuacją życiową uniemożliwiło mi karmienie, a co najgorsza zbilansowane gotowanie. Oczywiście nigdy nie podawałam ciasteczek, paluszków, czekolady i innych gotowców ze sklepów ale gotowałam dużo ryb, kurczaków, mnóstwo surowych owoców się wkradało i swojskich kiełbasek...no i mam za swoje...w tym roku moją Mię dopadła silna wysypka skórna (jakby miała gęsią skórkę; gdzieniegdzie robią się większe grudki, po których zostaje biały ślad) oprócz tego podrażnione błony śluzowe noska, pierwsza angina...Oczywiście lekarze zalecili antybiotyk na anginę, a skóra została całkowicie zbagatelizowana :( od 10 dni wróciłam do 5 PP i mam nadzieję, że dobrze robię zaczynając od wzmocnienia śledzion? Jak gotować jeśli mąż ma zgagę i słabą wątrobę (przede wszystkim nie mam szans na wykluczenie piwka z jego diety) a mi przydałby się większy zastrzyk energii i cieplejsze stopy i ręce...Czy mogę serwować nam wszystkim to samo - tzn. zacząć od wzmocnienia śledzion??? Z góry dziękuje za pomoc
data: 2010.05.25
autor: Kasia D.
 
 Pani Aniu, Jestem po raz pierwszy na forum. w zeszłym tygodniu dowiedziałam się, że mam torbiele w kręgosłupie lędźwiowo-krzyżowym - zanim zrobiono mi rezonans magnetyczny diagnoza brzmiała rwa kulszowa ( ale ani rehabilitacja ani leki przeciwzapalne nie pomogły stąd dalsze badania)Bardzo boli mnie lewa noga od pośladka w dół z tyłu od przeszło dwóch miesięcy - proste czynności stały się koszmarem dnia codziennego a mam dwójkę małych brzdąców do opieki w domu. Chciałam się zapytać czy według pani dieta PP mogłaby mi pomóc na to schorzenie? Na razie staram się jak najczęściej przyjmować w ciągu dnia pozycję w której ból jest mniejszy ale ile tak można. lekarka przepisała mi leki antydepresyjne , które działają przeciwbólowo ale nie chcę spędzić życia na tych lekach. Bardzo proszę o poradę. z góry serdecznie dziękuję Pozdrawiam
data: 2010.05.25
autor: Sylwia J
 
 Edichwedt, pani Ania kiedys pisala "dzwonienie w uszach i wszelkie szumy mogą oznaczać zaburzenia nerkowe lub zaburzenia funkcji odcinka szyjnego kręgosłupa. Nasz sposób żywienia plus terapia manualna powinny to wyregulować." Owsianka na sniadanie, nawet codziennie, jest OK. Na drugie sniadanie zamiast owsianki wez zupe do termosu, mozesz zjesc z kanapka ale jesli Ci chleb szkodzi, to lepiej z niego na jakis czas zrezygnowac. Ja biore jeszcze trzeci termos z obiatem, ktory jem kolo 13.00 bo do 16.00 bym nie wytrzymala:) A te duze ilosci kilerki to P. Ania Ci zalecila. 3x dziennie to troche duzo jak na taki mocny wywar. Pozdrawiam.
data: 2010.05.25
autor: Basia z Bristolu
 
 Aneczka, w swoim ostatnim poscie p. Ania pisała nt imbirówki ale tez i kilerki. Właśnie kilerka jest na zapchany nos, cytuję "A propos kilerki, przypominam o niej wszystkim, bo ostatnio nieco o niej zapomnieliśmy :) Jest niezbędna przy problemach płucnych, suchym kaszlu, zapchanym nosie, osłabionej śledzionie i wątrobie. Z kolei imbirówka bardziej pomaga przy przeżarciu, zastojach, wzdęciach itp. " pozdrawiam
data: 2010.05.25
autor: Dagder z Pruszkowa
 
 Mam jeszcze pytanie dotyczące pisku w uszach,czy ktoś może ma podobny problem?Piszczy dzień i noc z takim samym natężeniem. Od tygodnia popijam intensywnie killerkę(3-4x) czuję,że trochę mnie odśluzowało, ale pisk się utrzymuje. Co jeść na śniadanie oprócz owsianki?Ok. 6.30 zjadam owsiankę i jeszcze pasowałoby jakieś II śniadanie zjeść zanim koło 16 zjem obiad,teraz zabieram do pracy drugą porcję owsianki,ale czasem to za mało, kanapki zupełnie nie wchodzą-po chlebie pali zgaga. Może ktoś rozwiązał ten problem?Proszę o poradę.
data: 2010.05.25
autor: Edichwedt
 
 Pani Anno chciałam zapytać, bo misiąc temu byłam przeziebiona , od tego czasu bolą mnie plecy, górna część między łopatką a kręgosłupem, najmocniej to czuje przy wstawaniu rano, jaka może być przyczyna, dziękuje z góry za odpowiedź.Ewka
data: 2010.05.24
autor: 
 
 Pani Aniu serdecznie dziękuję. Musiałam się upewnić z tym mięskiem, bo kiedyś dziewczyny pisały, że z mięsem można też "przewalić", a ponieważ już lato, więc chcę być ostrożna. Chyba kiedyś go już mięsem zaśluzowałam, choć nie mam pewności. Lato to oczywiście serce - nie wiem skąd wzięły mi się te płuca - myślałam oczywiście o sercu. Fox India jeszcze odnośnie węzłów chłonnych - mój malec miał powiększone od stycznia praktycznie do teraz. Dopiero w zeszłym tygodniu się pochowały - ku mojemu wielkiemu zadowoleniu. Pilnowałam jedzenia i nie wiem dlaczego tak długo były powiększone, może po prostu potrzebował tyle czasu, żeby się wzmocnić. Chciałam jeszcze zapytać odnośnie rutyny - posiłki, sen itd. Mój maluch nie ma żadnej - je codziennie o innej porze, budzi się i drzemie o innej. Raz drzemie przez 2 godziny, a czasem w ogóle nie śpi w ciągu dnia. Staram się jakoś przeciągać czas posiłków i drzemek, żeby dzień był bardziej poukładany, ale w ogóle nam to nie wychodzi. On i tak robi swoje. Czy to może też być oznaką jakiegoś organu w nieładzie? Z góry dziękuję i pozdrawiam z upalnego Londynu.
data: 2010.05.24
autor: Agnieszka S
 
 witam wszystkich serdecznie. Pani Aniu dziękuję za wskazówki. z tymi dziadkami-teściami to faktycznie problem, a jeszcze mają do mnie pretensje, że nie daję synka do nich "na pobyty". oj będą marudzić, że małemu zabraniam truskawek, muszelek od lodów etc. ostatnim razem jak byli, przywieźli oczywiście kiwi, pomarańcze itp. chociaż uprzedzałam, by tego nie robili. cóż, po ich wyjeździe wszystko trafiło do kosza. ale ja nie o tym chciałam :) jako dziecko zawsze lubiłam wstawać wcześnie rano, bardzo lubię tę porę, kiedy w domu jeszcze cichutko a za oknem budzi się dzień, zwłaszcza piękny i słoneczny. ale od kilku lat rano wstawałam niewyspana, z zawrotami głowy, bez sił. ale... no właśnie, w sobotę obudziłam się wyspana, zadowolona o 5 rano!!! myślałam, że jest dużo później, a tu taka niespodzianka :) moi chłopcy jeszcze smacznie spali podczas gdy ja zrobiłam sobie kawkę, wyszłam na taras i niezwykle szczęśliwa celebrowałam tę chwilę (mieszkam pod lasem). ptaki śpiewały, wszystko pięknie pachniało. poranek był wspaniały! potem spokojnie przygotowałam śniadanie dla wszystkich (owsianki, sałatki). cały weekend był wspaniały! dziś też obudziłam się rano (wstajemy o 5) wypoczęta, bez przykrych dolegliwości :) to celebrowanie codzienności, o którym była mowa na forum, to coś tak zwyczajnie nadzwyczajnego!! odkąd jestem na PP działam 12 razy wolniej ale i tak wszystko jest gotowe na czas, wszystko jest w jak najlepszym porządku :) a gotowanie wg PP to super zabawa!! Pozdrawiam Panią Anię i wszystkich forumowiczów!
data: 2010.05.24
autor: Fox_India
 
 Mam takie dwa pytanka. 1) Rene pisala kiedyś o dzieciach w przedszkolu które tam mają podawane jedzenie wg PP. Czy to im nie szkodzi jeśli w domu jedzą normalnie????? 2) Niedługo ( kilka miesiecy) zaczną się owoce sezonowe typu morele, maliny itp. Czy ich też nie mozna spozywać wg PP na surowo?
data: 2010.05.24
autor: Agnieszka
 
 U mnie problem z gazami o wątpliwym zapachu zmniejszył się kiedy przestałam podjadać puree i ziemniaki z obiadu. Jestem matką karmiącą i jadłam dla zaspokojenia apetytu. Gazy całkiem nie ustąpiły, i jak się nie pilnuję to znowu jestem skazana (nie mówiąc już o reszcie rodziny) na swoje hmm... zapachy. Myślę, że po części również emocje odgrywają też swoją rolę. Byłoby pięknie i gdyby nie ten mankament, ale widać trzeba się jeszcze pomęczyć i pokombinować co z tym fantem zrobić. Pozdrawiam serdecznie.
data: 2010.05.24
autor: Pszczoła
 
 Edichwedt, mnie też własnie ostatnio pobolewa z lewej strony pępka - takie jakby kolkowe bóle, czy coś... Czy ktoś może miał podobne doświadczenia lub wie co to może oznaczać? Prosze o radę. Pozdrawiam
data: 2010.05.24
autor: Radna
 
 Witam. Pani Aniu chciałabym zapytać czy dotarła już Pani do książeczki z informacją który ząb przynależy do jakiego narządu (pisała Pani o tym dokładnie rok temu - 26. 05. 2009 r)? Bardzo mnie to interesuje. Moim problemem są wszystkie 6-stki (jedną już usunięto kiedyś) i 8-ki. Oczywiście dentystka i ortodonta mówią o higienie (bo 6 wychodzą ok 7 roku życia i wtedy dzieci niedomywają). I wysondowałam, że o funkcji nerek to nawet w tym kontekście pojęcia nie mają :( Bardzo prosiłabym o tę informację jesli to tylko możliwe :) Ukłony.
data: 2010.05.24
autor: Ina
 
 Witam, synek (3 lata) miniony tydzień odchorował, katar, potem gorączka i suchy kaszel przez 3 dni. Nie podalam zadnych leków na zbicie temperatury i na kaszel tez nie. 4 dnia obudził się bez gorączki i z mokrym kaszlem-czyli ok, tego się spodziewałam i choroba przeszła bez stresu. Ale jest niestety ale, teraz od kilku dni w dzień prawie nie kaszle (tylko rano po przebudzeniu ma atak mokrego kaszlu pare minut-prawie się dławi i po wysiłku) za to w nocy kaszle sucho znów. Zwracałam uwagę na godzinę ale co noc o innych porach kaszle. Jedzenia pilnuję, wiem że nic nigdzie nie podjadł, chleba nie je od tygodnia, zupy, owsianki, ziemniaki z pulpetem itp. Pije TLAI i kawę rano. Zauwazylam tylko jedną rzecz. Gdy byl suchy kaszel nie podawalm imbirowki-katar lał się z nosa przezroczysty. Gdy pojawił się mokry kaszel-podałam i podaję imbirówkę-katar przestal leciec ale siedzi w nosie (słychać jak ma zapchany nosek) a kaszel który odrywał się dużo i często ustał i pojawia się tylko tak jak napisałam wyżej. Jesteśmy na PP od 6 miesięcy-praktycznie bez grzeszków. Znalazłam post że ktoś opisywał podobny przypadek-po imbirówce katar pzrestal leciec ale zostal zapchany nos. Oczywiście nie przejmuję się tak bardzo katarem jak znów suchym kaszlem w nocy. Proszę o poradę.
data: 2010.05.24
autor: aneczka
 
 Admin, bardzo przepraszam za te anonimowe posty to z pośpiechu :). Dziękuję za potraktowanie ulgowo. Serdecznie pozdrawiam.
data: 2010.05.24
autor: Aida
 
 Dario ja tez mam kuchenke pradowa , ale zdecydowałam sie na przejcie na gotowanie PP całkowicie. P.Ania odpowiadając komus napisała,że po pewnym czsie gotując na pradzie,będzie czuła jak waligłowa w mur. Ale taka jest sytuacj jaka jest i gotuję z zapałem. Pewnie te potawy nie sa takie PPowe , ale sa zrównoważone i odzywiaja organizm. Widze duże zmiany juz po kilku miesiącach zdyscyplinowanego PP. Ustepuje mi alergia. o tej porze rou to bez tabletki bym nie funkcjonowała. Odchudzałam sie latami. Wga szła do góry i na dól. A teraz jem do syta a mój organizm szuka swojej wagi ale w dól. Piłam całymi zgrzewkami wode, a teraz starcza mi TLACI i kawka. sama jestem zdziwiona, bo na ćwiczenizch wypijałam butle wody i nie czułam ,że sie nawilżyłam. Myśle o gazie, może butla, może kartusze. A teraz lato,będe miała na wyjeżdzie gdzie gotować na gazie i nad prawdziwym ogniem. Po lecie napiseze ci moje wrażenia z gotowania na gazie i ognisku. Myśle,że robic cokolwiek w dobrym kierunku to już jest wejście na dobra ścieżkę. Nie wiem co na to p.Ania. Doświadczone dziewczyny może coś podpowiecie?? :} : }
data: 2010.05.24
autor: E.Kam.
 
 Patrycjo i Elu B,dziękuję za poradę..myślę ,ze będę bardzo zwracać uwagę- w związku ze wskazówkami:)..okazuje się ,ze z jednej strony to proste wszystko..z drugiej -to praca duża do wykonania żeby poznać i słuchać swojego ciala..Dziękuję!Duzo dobrego!:)
data: 2010.05.24
autor: asiek
 
 To jeszcze raz ja, pomyślałam, że podam rozkład posiłków, bo "dużo"to rzecz względna:-) Kawa, 7.30 talerz owsianki, 9.30-10.00 kubek zupy miksowanej + 2 (lub 3) grzanki z mięsem, 12.30 obiad(najczęściej pulpet, jarzynka, ziemniaczki), 16.00-17.00 0,5l zupy z pulpetem, 19.30 owsianka lub zupa z grzankami i mięsem lub ziemniaczki zapiekane. Będę wdzięczna za pomoc.
data: 2010.05.24
autor: Marzena z Gdyni
 
 Asiek, w sprawie problemu gazowego: poza zwiększeniem smaku kwaśnego ja dodatkowo zdecydowałam się ograniczyć porcje jedzenia o połowę oraz zmniejszyć jedzenie chleba do 1 kromki dziennie. Po tej decycji dopiero widzę poprawę. Jednak duże porcje jedzenia nie wszystkim służą. Pozdrawiam.
data: 2010.05.24
autor: Patrycja
 
 Zapomniałam dodać, że miewam w ustach smak mydła, zazwyczaj po wypiciu herbatki i po owsiance właśnie. proszę o podpowiedź, co to wszystko znaczy, czy coś źle robię, czy to dobry znak oczyszczania. Pozdrawiam
data: 2010.05.24
autor: Marzena z Gdyni
 
 Pojawiła mi się na dłoniach jakby pokrzywka, drobne czerwone krosteczki. Po raz pierwszy zauważyłam ją w zeszłym tygodniu, po zjedzeniu owsianki wieczorem, ale zniknęła. Pojawia się jednak od tego czasu. Wyczytałam,że to może być przeenergetyzowanie,ale i że wychodzi stare jedzenie, w moim przypadku byłyby to słodycze. Proszę o podpowiedź, co z tym zrobić. Owsiankę jem od czasu wyjścia z choroby, t. od 3 tygodni rano i często jeszcze wieczorem (mam wielki apetyt na nią), em też teraz dużo mięsa, bo jestem bardzo bardzo głodna (choć wiem, ze to lato i powinno być mniej mięsa, nie umiem go sobie odmówić, bo tylko ono i owsianka dają mi sytość). Od tych 3 tygodni trzymam dyscyplinę, cały czas mam katar i chrypkę, rozumiem to, że tyle śluzu nagromadziłam, który zaczął w końcu wychodzić. A do tego muszę w nocy wstawać do WC nawet 2-3 razy, czego nie miałam wcześniej ( w ogóle nie wstawałam w nocy). I nie jest to związane z piciem herbatki wieczorem, bo chodzę tam, nawet gdy nie wypiję nic wieczorem.
data: 2010.05.24
autor: Marzena z Gdyni
 
 Witam. Marzeno z Chodzieży ja podobnie jak Ty miałam 8-letnią przygodę z wegetarianizmem.Hm...bardzo się wyziębiłam, zima 2009/10 była tak dotkliwa dla mnie,że postanowiłam coś zmienić. Oprócz tego jeszcze wystąpił zmasowany atak AZS na mojego 20-letniego syna. Nie będę pisać o wędrówkach po lekarzach, bo to całkowita porażka.No i wtedy stał się cud natknęłam się na książki Pani Anny.Na pp jesteśmy od 4 miesięcy,AZS u syna zaczyna powoli znikać(no chyba,że coś zeżre "normalnego"), ja odkryłam smak cielęciny i krupniku,popijam 3-4 razy dziennie killerkę (początki miałam bardzo trudne,ale po 3 dniach picia przyzwyczaiłam się).Coś mi się dzieje z lewej strony pępka,takie kłucia i ból. Myślę,że jelito wraca do formy, organizm się oczyszcza i wreszcie wszystko będzie w równowadze.Przez te 4 miesiące pp-owej diety schudłam 6 kg wcale nie odchudzając.Pani Aniu dziękuję za książki.Pozdrawiam wszystkich pp-owców.
data: 2010.05.24
autor: Edichwedt
 
 pytam panią Annę w kontekście odradzania szczepień; z racji wykonywanego zawodu decyduję się teraz na 3krotne szczepienie WZW typ C(kontrola Sanepidu), jak to będzie rzutowało na moją jeszcze dobrą wątrobę? Czy mogę ominąć np. ostatnie szczepienie? Po zakończeniu stresującego okresu walki o siebie, żyjąc zgodnie z pp jestem najedzona, wyszczuplona, spokojna, też zdystansowana do życia, to cieszy mnie i otoczenie, to bezcenny Darem. Zdarza się jednak dość często, że szczypią mnie dłonie i stopy, a z przyprawami nie przesadzam!? czy to moze być szczypior na własnej roboty chlebie? Czy jest sposób na zrównoważenie świeżych truskawek, np sosem waniliowo-miodowo-imbirowy?? Zostaje chyba raczej psychiczne ustawienie się na moje 1.lato i wąchane truskawki, bo organizm już poprzedniego lata przemówił - zaczął je ostro eliminować alergią na przedramionach. pozdrawiam p.Annę i czarodziejki wg pp
data: 2010.05.24
autor: Ewik58
 
 Witam wszystkich Asiek ja miałam podobny problem gazowy ;) Zauważyłam ze jak zjem więcej kwaśnego to przechodzi a szczególnie wiosna miałam spokój kiedy zwiekrzylam ilosc kwasnego ze wzgledu na pore roku Dario ja tez mam kuchenke pradowa i nie mam na razie szans na zmiane( przepisy bezpieczenstwa nie pozwalaja- mieszkam w Szwecji ) ale gotuje , czuje sie lepiej i mam nadzieje ze znajde sposob na zmiane kuchni a narazie pomyslalam ze bede dogotowywala na malej kuchence turystycznej ;) nie wiem czy to cos da ale chce spróbować :)
data: 2010.05.23
autor: Ela B
 
 Dario, ja mam kuchenkę prądową, jestem na pp od ponad roku i widzę poprawę w zdrowiu. Teraz się przeprowadzam do kuchenki gazowej, co mnie bardzo cieszy. Ten rok możesz przeznaczyć na naukę gotowania wg pięciu przemian i już na gazie będziesz wdrożona i lżejsza o stres początkującego.
data: 2010.05.22
autor: Paolka z Badenii (jedną nogą w Krakowie, z duszą przy kuchence gazowej, juhu!)
 
 Brak komentarza pani Ani na moje wątpliwości odczytuję jako znak, że mogę Euthyrox zapijać kawką:-)Pozdrawiam :-)
data: 2010.05.22
autor: Marzena z Gdyni
 
 Dzień Dobry Pani Anno oraz wszyscy forumowicze.Post Majki ze Szczecina skłonił mnie do napisania kilku słów na temat mojej historii ( ku pokrzepieniu serc ).16 lat byłam wegetarianką- z przekonania i dla tzw. "zdrowotności".Niestety dwa lata temu moje zdrowie podupadło.Nie wiedziałam co się ze mną dzieje.Sceptycznie podchodzę do lekarzy, ale z wielką pokorą udałam się do takowego.Wstępne badania wykazały stan zapalny w organiźmie (OB do niczego!), bardzo wysoka gorączka utrzymująca się długo, arytmia serca.Kolejny lekarz wydał wyrok:HASHIMOTO! Nadmieniam,że odbyło się to bez jakichkolwiek badań dodatkowych, jedynie na podstawie biopsji tarczycy.Przepisane medykamenty typu sterydy i coś na szybkie zbicie gorączki ( w swoim prawie 40-letnim życiu leczyłam się tylko ziołami)spowodowały silne zatrucie organizmu przypominające stan zawałowy!Szybka reakcja mojego męża,który wrzucił mnie do samochodu a potem na kozetkę kolejnemu lekarzowi-tym razem pogotowia- chyba uratowała mi życie.Przebywając na zwolnieniu lekarskim (też pierwszym w moim życiu zawodowym)usilnie próbowałam znaleźć COŚ innego...Splot pewnych zdarzeń (Anioły są wkoło mnie a przewodzi nim mój dziadek Alojzy :))doprowadził mnie do książek Pani Anny Ciesielskiej.Książki leżą u mnie od roku na stole w kuchni.Przeczytane X-razy, prawie każda kartka z przepisami jest żółta od kurkumy.Gotuję!Tak prawdziwie!Mężowi smakuje bardzo!Uczę się cały czas.Teraz już wiem,że moja biedna wątroba oraz towarzysząca jej śledziona i żołądek oraz "inni" wkoło nich cierpieli i to przeze mnie.Codziennie pytam: jak im tam w środku,czy odpowiednio je nawilżyłam,odżywiłam? Czasami się obrażają :) a ja wtedy pędzę do kuchni,przeglądam podręcznik Pani Anny i działam.Czuję się dobrze,uśmiecham się, nie miewam już stanów depresyjnych,fobii,przestałam się bać żyć,ze stresem sobie radzę- przynosząc ulgę mojemu sercu.Przy okazji moja waga spadła co nie było moim zamiarem choć bardzo mnie to cieszy.Polecając książki Pani Anny innym osobom być może uchroniłam je przed stanem w jakim ja kiedyś się znalazłam!Chylę głowę przed Panią, Pani Anno.Dziękuję bardzo.Pozdrawiam serdecznie.
data: 2010.05.22
autor: Marzena z Chodzieży
 
 Czy pani Anna mogłaby mi podać jakieś źródła, z których czerpie swoją wiedzę na temat żywienia, zwłaszcza kompozycji energetycznej? Chętnie po nie sięgnę.
data: 2010.05.22
autor: Zosia z Warszawy
 
 Witam!Dziękuję P.Aniu,u nas już lepiej.Kaszel się praktycznie skończył,pozostał jeszcze katar-długo trwa już ponad tydzień.Samopoczucie małego też już lepsze.Pozdrawiam Wszystkich.
data: 2010.05.22
autor: Anuśka
 
 Anonimie, następnym razem proszę - podpisz się. Inaczej Twój post pójdzie do kosza.
data: 2010.05.22
autor: Admin
 
 Agnieszko S. wiele razy już pisałam o tym, że wszystkie zupki dziecięce (nasze też) powinny być na kawałku mięska z kostką. Maja wtedy lepsza energię – przez cały rok. Lato to nie jest czas płuc ani słonego, lecz serca, jelit i krążenia. Wzmacniamy i energetyzujemy przede wszystkim nasze jelita, zjadając głównie gotowane lub duszone mięsno-warzywne potrawy. Mogą być też ryby, z tym że odpowiednio przyrządzone, doprawione, z właściwymi dodatkami. AlinoSG, Twoja zawierucha na Majorce, to przede wszystkim osłabienie środkowego ogrzewacza. Zdyscyplinuj teraz swoje menu i wprowadź kilerkę (mocną, 2-3 razy dziennie). A propos kilerki, przypominam o niej wszystkim, bo ostatnio nieco o niej zapomnieliśmy :) Jest niezbędna przy problemach płucnych, suchym kaszlu, zapchanym nosie, osłabionej śledzionie i wątrobie. Z kolei imbirówka bardziej pomaga przy przeżarciu, zastojach, wzdęciach itp. Majko ze Szczecina, miło że opisałaś swoją przygodę z PP i jej wpływ na Twoje zdrowie. Takie listy zawsze są bardzo potrzebne. Fox_India, zastanów się czy powinnaś ponownie gościć dziadków, skoro są tacy niezdyscyplinowani. Co do sinych ust dzieciaka – to nie przyczyna w jedzeniu. To może być problem krążeniowo-sercowy. Idź z tym do specjalisty i nie kombinuj. Aneto z P, zawsze możesz dodawać do zup gotowanych bez mięsa porcję rosołu przechowywanego w lodówce. Jakie ilości – to zależy od Ciebie. Musisz uwzględnić esencjonalność rosołu i to czy ma to być zupa dla rekonwalescenta, czy też do normalnego spożywania. Na zapchane ucho najlepszy laryngolog. Idź, niech Ci przepłucze. Jolka B. co masz jeść na uroczystości rodzinnej – dziewczyno, wszystko masz w książkach podane. Katarzyno, wróć do książek i zdyscyplinuj swoje menu. Popełniasz błędy, niekoniecznie cytrynowe :) Dagder z Pruszkowa, życzę Ci dalszych sukcesów. Niki, obżeraj się, jeśli tego potrzebujesz, ale tylko naszym żarciem. Przyjdzie taki moment że się nasycisz (wyrównasz energię) i będziesz umiała odmówić sobie następnego kęsa. A więc bądź spokojna. Twoje sensacje sercowe mogą być skutkiem zaburzeń trawiennych i wątrobowych. Być może zjadasz za dużo zbyt energetycznych potraw (baranina). Radna, mięsko z zupy zmiksuj dziecku razem z zupą, zaś mięcho na gulaszyk musisz mieć inne. Już tak na tym dzieciaku nie oszczędzaj :) Anuśka, dlaczego pytasz co oznacza kaszel u dziecka? Jasne, że osłabienie płuc i zaśluzowanie. Pomyśl, czym osłabiłaś dziecko – wychłodziłaś i czym niewłaściwym go nakarmiłaś. Teraz dyscyplina, imbirówka lub kilerka. Bogno B, przy wysokiej gorączce rosół jak najbardziej jest wskazany. Do tego kilerka i nieco mięska, żeby się wzmocnić. Ostróżko, wtrące swoję 3 grosze. Pieniądze to rzeczywiście energia, która ciągle musi być w ruchu. Ważne jest, aby te które dostaniemy, umiejętnie wydawać. Kasiu, w książkach wyraźnie określam się na temat diet monoskładnikowych i monoenergetycnych. Jest to żywienie niezrównoważone, które prędzej czy później prowadzi do nierównowagi energetycznej w organizmie – choroby. Kto jednak uważa że jest to skuteczne, niech ją stosuje :) A. z Krakowa, dziecku szkodzi smak kwaśny. Albo dodajesz go za dużo do dziecięcych potraw, albo to, co podjada z waszych talerzy jest niewłaściwe. Karm dziecko tak często, jak jest głodne. Pozdrawiam Was serdecznie!
data: 2010.05.22
autor: Anna Ciesielska
 
 witam Nie posiadam obecnie kuchenki gazowej i perspektywę na takowa mam dopiero w nowym domu , za ok rok, czy w zw z tym cała moja dieta pp jest pozbawiona sensu. Bardzo prosze wszystkich doświadczonych o poradę?
data: 2010.05.21
autor: daria
 
 więcej woskowiny w uchu to sygnał, że organizm oczyszcza się i wszystko jest O.K. byłoby źle gdyby było suche- to ucho oczywiscie :).
data: 2010.05.21
autor: 
 
 Lato to czas ognia czyli serca. Latem mamy wzmacniać organizm elementem wody i ziemi :).Pzdr.
data: 2010.05.21
autor: 
 
 Witam. Jesteśmy całą rodziną, ja mąż i córa na diecie PP od 5 miesięcy. Przeszliśmy na nią z powodu AZS u małej. Nasza córa ma 22 miesiące, nadal karmię ja piersią. Stan jej skóry bardzo się poprawił, ma tylko suchą plamę na nadgarstku lewej ręki - wychodzą bułki! i trochę wysypki w okolicy wątroby. Ale mam pytanie. Okazało się że jestem w ciąży i powinnam przestać karmić piersią (bo o pierwszą ciążę długo się starałam, endometrioza, brak jajnika itd. według lekarza) ale ja nie chce przestać karmić! Czy na diecie PP dam radę zaopatrzyć moje nienarodzone dziecko we właściwe składniki do rozwoju i jednocześnie wykarmić moją córę? Pozdrawiam i proszę o odpowiedz;)))
data: 2010.05.21
autor: Wiolka z Rzeszowa
 
 Witam ponownie Pani Aniu,rok temu mąż w związku z oslabieniem i pobolewaniem w okolicy nerek,zgłosil się do lekarza-w rezultacie po USG wyszła torbiel na nerce. Dziś powtórzył USG i okazało się,że jest jak było..podobno na nerkach torbiel się nie wchłania,czy to prawda?Proszę coś poradzić czy PP jest w stanie zmienić stan tej nerki ..? dziękuję i pozdrawiam serdecznie
data: 2010.05.21
autor: JoannaW
 
 ..przeglądalam archiwum..intersowało mnie czy i jakie błędy popelniam,że wraz z mężem mamy straszne wzdęcia i gazy(moje do tego są o bardzo nie ładnym zapachu..)tak jest w szczególności po gotowanym. Ogólni nawet po zrównoważonych warzywach-gulaszach jest strasznie..jemy PP 1,5 roku I WYCZYTAŁAM,ZE TAKA MOZE SIĘ DZIAĆ-TAKI PROCES LECZENIA..Zdziwiona byłam ile osob na forum pisze o podobnych sprawach! Czy osoby takie mogłyby napisać cokolwiek pozytywnego jeśli się coś u nich zmieniło? proszę :)trudno czasami wyjśc na dłużej z domu..pozdrawiam
data: 2010.05.21
autor: asiek
 
 to jest niesamowite, jak żywienie według pp oraz treści zawarte na forum mogą wpłynąć na samopoczucie. to niezbędna opoka dla nowego - początku. zagubiłam się trochę, zwątpiłam ale dziś przyłapałam się na tym, że "ucieszył" mnie powrót mokrego kaszlu u synka. zamiast zmartwienia, świadomość, że idzie ku lepszemu :) mechanizm zadziałał od nowa. oczyszczamy się! poukładałam sobie w głowie wszystko to co przeczytałam do tej pory na forum. staram się panować nad emocjami, złymi myślami, zachowywać odpowiedni dystans. czekam cierpliwie na to co będzie dalej! może przypomnę dla tych mam, które tak jak ja znajdują się na początku drogi, a mają do czynienia z poniższymi sytuacjami: *powiększone węzły chłonne u dziecka są znakiem osłabienia *ropiejące oczka u dziecka to zbyt intensywne, niezrównoważone potrawy *w nocy jest maksimum wątroby *woskowina w uchu to słaba śledziona. a przede wszystkim staram się aby moim obecnym było motto: pewność, ufność - nie chciejstwo! zakasuję rękawy i biorę się do roboty :)pozdrawiam wszystkich serdecznie!
data: 2010.05.21
autor: Fox_India
 
 Oj jeszcze mi się przypomniało... proszę o pomoc w interpretacji. Skoro lato to czas płuc, czy oznacza to, że latem jemy więcej produktów o smaku słonym? Czy można więc już jakąś rybę zjeść? Choć nie wiem czy to jest dla mnie odpowiednie karmiąc alergika...
data: 2010.05.21
autor: Agnieszka S
 
 Powielam pytanie z poprzedniego postu, może jakaś mama doświadczona odwiedzi forum i doradzi. Otóż, przeczytałam na forum, że dziecko dostaje mięsko w zupce codziennie - czy wiosną i latem również? Dziecko ma roczek. Czy zupki dla dziecka i dla mamy karmiącej mogą być cały rok gotowane na kości z mięskiem? Bez tego jakoś bez smaku... I ostatnie pytanie, czy roczne dziecko dostając o 16-stej drugie danie może w nim dostać mięsko czy mięsko nadal jedynie do południa? Aha i jeszcze jedno, czy kluski śląskie są odpowiednie dla takiego malucha np. polane zupką? Z góry sedeczne dzięki.
data: 2010.05.21
autor: Agnieszka S
 
 Witam, proszę o poradę w sprawie gotowania zup na rosole?ja uwielbiam cebulowa na rosole, tylko nie wiem, czy gotujac nie powinnam go rozcienczyc?jesli tak to w jakich proporcjach?i czy rozcienczonego rosolu moge uzywac na co dzien do gotowania zup jarzynowych, porowej itp.czy nie bedzie przewalki z wapniem?pozdrawiam
data: 2010.05.21
autor: Anitka
 
 Dzięki, Marzeno. Muszę poszperać, co z tym faktem zrobic:)
data: 2010.05.21
autor: Aneta z P.
 
 O ile dobrze pamiętam, nadmiar woskowiny w uchu, to słaba śledziona.
data: 2010.05.20
autor: Marzena z Gdyni
 
 Jeszcze chciałam się upewnić, czy mogę zapijać Euthyrox naszą kawką na czczo? Do tej pory popijałam go wrzątkiem z miodem i imbirem, przed kawką, ale coś mi podpowiada, żeby jednak ta kawa była pierwszym "czymś" w ustach po nocy. pozdrawiam z rozgrzanej słońcem Gdyni:-)
data: 2010.05.20
autor: Marzena z Gdyni
 
 Przeczytałam twój wpis, Irku, i się uśmiałam, co też to pp czyni:-)
data: 2010.05.20
autor: Marzena z Gdyni
 
 Bogno B. jak najbardziej rosołek wiosenny, pij ile potrzebujesz, tylko zrównoważ dobrze zieloną pietruszką. Do tego imbirówka i nasze herbatki. A gardło płucz ostrożeniem lub szałwia. Ja niedawno przechodziłam anginę, rosołek niezbędny. pozdrawiam ciepło:-)
data: 2010.05.20
autor: Marzena z Gdyni
 
 Dziewczyny - zapchane ucho, jak to mówi mąż (łuszczyk) miód w uchu, to to oznacza?Coś sknociłam?:)
data: 2010.05.20
autor: Aneta z P.
 
 Witajcie!Bardzo dziękuję ,pani Aniu za dobre słowo.Na szczęście "szatan" mną nie zawładnął, choć niektórzy goście myśleli że tak , bo skąd u starszego pana tyle siły by tańczyć całą noc.Jeszcze dziś sam sobie się dziwię.Pozdrawiam wszystkich.
data: 2010.05.20
autor: Irek
 
 Fox_India, potrzebujesz, to wyskakujesz. Nie sądzę żeby p. Anna, czy ktokolwiek inny się o to gniewał ;).
data: 2010.05.20
autor: 
 
 Dziękuję LidioP:)Trochę chyba lepiej, w nocy zero kaszlu, zobaczymy podczas dziennej drzemki. Pozdrawiam Wszyskich:)
data: 2010.05.20
autor: Anuśka
 
 i jeszcze opuchnięte z rana oczka
data: 2010.05.20
autor: Fox_India
 
 A. z Krakowa, jak dziecku 4 posiłki to mało, to daj 5 lub 6. Makaron i chleb nie dla niego. Podjadania między posiłkami pani Ania też nie zaleca.
data: 2010.05.20
autor: Marcela
 
 Fox_India. Węzłów chłonnych nie tykaj! Poprzez dotykową stymulację one się powiększają, więc jeżeli są większe i to widać, to już dotykiem nie musisz potwierdzać. Po drugie dzieci mogą mieć powiększone węzły chłonne i nie jest to zawsze powód do paniki, wystarczy obserwacja i pilnowanie właściwe jedzonka. Poza tym jeżeli widzisz że są powiększone, to owijaj szyjkę apaszką, przesmaruj nalewką bursztynową, nie doprowadź do przewiania. To jest oczywiście znak organizmu dziecka do gotowości, ale też objawem jego niedojrzałości odpornościowej. Pozdrawiam.
data: 2010.05.20
autor: LidiaP
 
 przepraszam, że tak wyskakuję z tymi moimi postami ale chciałam jeszcze napisać o ogólnym stanie mojego malucha. może całość da po prostu lepszy obraz. mój maluch ma powiększone węzełki chłonne w pachwinach (lekarz powiedział, że jest drobnej budowy i tak może być - no nie wiem), teraz wyczuwam także węzełki na szyi (małe kuleczki), jego skórka ma tendencję do pocenia się (zasadniczo na rączkach, przedramionach). przeczytałam na forum, że wszystko to może być znakiem osłabienia, wychłodzenia i że trzeba cierpliwie doprowadzać dziecko no normy ale teraz doszły te siniejące usteczka i zastanawiam się po prostu co robić? czy nie popełniam jakichś błędów?!będę wdzięczna za każdą podpowiedź! pozdrawiam
data: 2010.05.20
autor: Fox_India
 
 wczoraj znowu to samo. synkowi podczas zabawy ganianej znowu na moment zsiniały usteczka. może ktoś wie coś na ten temat? czy to może być oznaka wyziębionego, osłabionego organizmu i słabego krążenia? co robić?
data: 2010.05.20
autor: Fox_India
 
 Witam. Chciałam prosić o konsultację :) Mój 10 miesięczny synek budzi się co noc, zawsze około godziny 1.30 z płaczem. Często zajmuje mi chwilę utulenie go i płacze czasem dłuższy czas i wygina się w łuk. Próbowałam to sobie jakoś wytłumaczyć, żeby znaleźć rozwiązanie - 1.30 to czas maksimum energ. wątroby więc może w tym kierunku, ale nic mi nie pasowało z opisów książkowych :(. Przyznam że ostatnio mój Maluch trochę często podjada między posiłkami, głównie skórkę z chleba ale czasem odrobiki tego co my akurat zjadamy, np. puree z ziemniaków czy makaron. Czy to może być powodem tych nocnych płaczów? A tak swoją drogą, to jeśli uważam że być może synek nie najada się 2 kaszkami i 2 zupkami (na prawdę treściwymi i i tak 280-300 ml ilościowo), to czy mogłabym wprowadzić już może 2gie danie czy to jeszcze za wcześnie?
data: 2010.05.20
autor: A. z Krakowa
 
 Pani Aniu proszę o jakieś słówko na temat ostatnio bardzo modnej diety proteinowej ( o szkodliwości ).
data: 2010.05.20
autor: Kasia
 
 Nie, Ostróżko. Ja swoje ramy finansowe ściśle określiłam. A teraz on myśli ile MOŻE mi dać bez bólu.
data: 2010.05.20
autor: Jolik
 
 Ostróżko!Genialny wpis!
data: 2010.05.19
autor: 5PP4B
 
 Witam.Jolik, prawidłowo rozumiany pieniądz, to wymiana energetyczna na zasadzie której powinniśmy dostawac tyle ,ile z siebie dajemy.Jest to idea trudna do realizacji, ale warto się o to starac. Piszesz, że nie interesuje Cię za ile będziesz pracowac.Piszesz z tupetem i niedbale" wali mnie to, mam to gdzieś".Wydaje mi się, że nie odnalazłaś siebie, tylko ktoś przedstawił Tobie twój obraz taki, jaki chciała byś widziec. Wsiadłaś do pędzącej lokomotywy która nie zna jeszcze celu swojej podróży ,a maszynista nie oferuje Ci niczego pewnego ,oprócz własnej czarującej umiejętności świetnego dogadywania się z każdym .To za mało. Masz wiedziec za ile pracujesz. Masz do tego prawo jako pełnowartościowy pracownik lub wspólnik, jako żona i matka, jako człowiek odpowiedzialny za swój los i rodziny.Pozdrawiam
data: 2010.05.19
autor: ostróżka
 
 Dziewczyny, czy przy anginie i wysokiej gorączce prawie 39 mogę sobie zaaplikować rosól wiosenny. Samego mięsa wiem, że nie wolno, odżywiamy się wtedy wegetariańsko. A co z rosołem?
data: 2010.05.19
autor: Bogna B.
 
 Anuśka. Zerknij w jakich godzinach pojawia się kaszel i sprawdź z godzinami "słabości" naszych narządów wewnętrznych (książki p. Ani). To będzie dla Ciebie odpowiedź jedyna:) A jeżeli jest to kaszel suchy, postaraj się podawać w dzień więcej herbatki TLACI (może zwiększ ilość anyżu), dopilnuj jedzonka, oklepuj Malucha, zrób Mu inhalację...a wszystko po to by wykaszlał się w dzień, by wówczas schodził śluz. Powodzenia:)
data: 2010.05.19
autor: LidiaP
 
 A u mnie mój mąż po prostu mi wyregulował płomień w palnikach (użył do tego śrubokrętu lub u mojej mamy takiego długiego klucza), ale wszystko do zrobienia. Trzeba tylko uważać, bo jak ktos da taki całkiem za mały to może zgasnąć od podmuchu płomień a gaz będzie leciał...Także ktos musi troszkę pokreci i poprubować:)
data: 2010.05.19
autor: Radna
 
 Witajcie!Dziewczyny co oznacza kaszel przez sen?Mój dwulatek pokasłuje od kilku dni, ale dotychczas tylko w dzień, ma tez katar.Od 2 dni kaszle też podczas snu.I co dziwne w dzień-w czasie aktywności ten kaszel jest mokry odrywający się, a w czasie snu(nawet tego w ciągu dnia)suchy.Czy to może od spływającego kataru do gardła.Może ktoś będzie wiedział, proszę o podpowiedź.
data: 2010.05.19
autor: Anuśka
 
 Dziewczyny poprosze was o opinię w sprawie gołąbków. Czy robiąc wg przepisu z książki mogę dać w smaku kwaśnym włsny koperek i sok pomidorowy i z nim zapiekać, czy to zmieni charaktet potrawy??
data: 2010.05.19
autor: E.Kam.
 
 Witam.Fox_India poproś fachowca od gazu, za niewielką opłatę wymieni Ci dysze w kuchence, koszt zwróci się bardzo szybko-mniejszy koszt gazu i spokój że nic się nie przypali.Pozdrawiam.
data: 2010.05.19
autor: Erna
 
 a i jeszcze jedno pytanie bo mi się przypomniało. wczoraj kiedy odbierałam mojego malucha ze żłobka to jedna z cioć (właścicielka żłobka, która ma synka z wadą serca więc wyczulona na wszystkie anomalie) powiedziała, że kiedy synek szalał z kolegą to w pewnym momencie jego usta zrobiły się sine, wręcz niebieskie. ale zaraz potem wróciły do normy. nigdy nie zaobserwowałam u niego czegoś podobnego. nie ma omdleń itd. właścicielka wyjaśniła mi, że to prawdopodobnie nic poważnego, ponieważ jej zdaniem mogła spaść saturacja jeśli synek biegał na wdechu, oddychając nieregularnie. czy to może być jakiś sygnał dotyczący jego odżywiania według PP, może ktoś wie coś na ten temat? trochę się niepokoję. pozdrawiam!
data: 2010.05.19
autor: Fox_India
 
 Ewo S. u mnie gaz faktycznie za duży, na wszystkich palnikach niestety:( więc nakładki są niezbędne bo i owsianka dla malucha gotowała się za szybko i do patelni przywierało. Pozdrawiam serdecznie!
data: 2010.05.19
autor: Fox_India
 
 Ech, Kamiczku kochany. Mam fantastyczną rodzinę, znalazłam pracę, w której wreszcie się zrealizuję i będę pracować z człowiekiem, z którym się dogaduję jak z nikim innym na świecie... A za ile, to mnie to wali i mam to gdzieś. Skoro tak świetnie się dogadujemy, to jakie to ma znaczenie :))).
data: 2010.05.19
autor: Jolik
 
 Fox_India, to moze zatem ten gulaszyk ciut za gesty? ma za duzo warzyw, za malo wody? Bo ja przyznam ze tylko gdy za duzy ogien to mi sie przypalalo, a na wolniutkim to nie ma tego problemu, mimo ze wszystkie pokrywki mam z dziurka. Ona jest na tyle malutka ze praktycznie niewiele przez nia ucieka. Swoja droga ze widzialam u kogos kuchenkę, ze gaz minimalny to taki, ze rosol i tak na nim buzuje zbyt szybko.. i juz nie da sie bardziej skrecic. To porazka, bo nie ma szans aby wtedy murgal tylko. Na szczescie ja nie mam tego problemu, ale moze u ciebie wlasnie za duze te gazy. Dobry pomysl z tą nakladką wowczas. Pozdrawiam :)
data: 2010.05.18
autor: Ewa S.
 
 Niki, dobrze cie rozumiem, bo ja od roku gotuje na PP i tez ciagle za duzo sie objadam a potem mam problemy z trawieniem. Szczegolnie popoludniami i wieczorem nabieram apetytu. Moze to dlatego, ze to jedzonko takie smakowite, ze milo juz pomyslec o nim i sie chce delektowac, moze organizm cieszy sie, ze wreszcie dostaje cos dobrego no i chyba to rekompensata nie uzywanych slodyczy. Ja jem prawie 2 razy tyle co inni (ale nie slodyczy) i o dziwo nie tyje (chociaz bym nawet chciala). Na takie napady glodu zawsze mam w lodowce zapasy pasty jarzynowo-miesnej albo zupy i gdy mnie dopada to zjadam z grzanka. Jagodo, ostrozenia uzywam od dawna do kapieli i nasiadowek z dobrym rezultatem, dziasla probowalam plukac ale mam wrazenie, ze to bardzo wysusza sluzowke i staje sie jeszcze bardziej wrazliwa. Ale nie wyobrazam sobie plukania oczu ostrozeniem. Rozmawialam dzis dlugo z lekarzem, namawia na branie tabletek aby uniknac nawrotu w oku, ja dalej sie waham, bo zapowiada sie dluga kuracja i boje sie co bedzie po odstawieniu - czy tak jak z kortyzonem, ze wtedy wirus sie bardziej uaktywni? Lekarz ostrzega ze jezeli sie nie zdecyduje to mi grozi slepota. Mam niezlego haka, chyba dzis na noc powierze ten dylemat aniolom i moze mi rano dadza odpowiedz. Troche trudno byc tak zawieszonym miedzy mlotem a kowadlem. Oj jak bardzo bym chciala zapytac pania Anie. Ja tez jak Fox-India staje pokornie w kolejce na kurs. Pozdrawiam cieplo.
data: 2010.05.18
autor: AlinaSG
 
 Witam :) Pojawił się u mnie kolejny problem czuje jak serce mi ostatnio szaleje, bardzo szybko bije i czasem odczuwam nieprzyjemne kłucie, nigdy nie miałam czegos takiego. Ciśnienie mam w normie. Stresu nie mam teraz żadnego. Czy możliwe abym potrawami z baraniną czy dość esencjonalnymi zupami to spodowowała. Sama nie wiem.
data: 2010.05.18
autor: Niki :)
 
 Anito pisaana z małej literki a, witaj, tu też Anita:) tyle, że pierwsza na forum:) Zmień proszę swój podpis, czasem tu zaglądam, dobrze byśmy się innym nie myliły. Dziękuję i pozdrawiam:)
data: 2010.05.18
autor: Anita
 
 niestety woda zwyczajnie wyparowuje przez tę dziurkę. gotując przez godzinę gulaszyk z niewielką przecież ilością wody (wtedy była jeszcze zima bo koniec lutego a Pani Ania gulaszyk każe gotować pod przykryciem) nawet na wolnym ogniu, niestety wszystko przywarło do dna. wyznaję szczerze jak na spowiedzi nie kręcąc nic a nic :) teraz stawiam garnuszek na takiej specjalnej podstawce nadpalnikowej. pozdrawiam
data: 2010.05.18
autor: Fox_India
 
 Witam! Jeszcze wtrącę słówko w sprawie pokrywek. Wydaje mi się, że szklane z dziurką nie są ok - to tak, jakby się gotowało z uchyloną pokrywką, a to przecież można tylko wiosną. Przy zakupie garnków zwróćie też uwagę na uchwyt pokrywki - jeśli zamierzacie zapiekać w przykrytym garnku/rondlu w piekarniku, to lepiej żeby miała uchwyt metalowy a nie bakelitowy (mam nadzieję, że nie przekręciłam:)).***Pani Aniu, zbieram się do kupy. Teraz, jak nigdy dotąd, czuję energie płynącą z naszego jedzenia, bo ostatnio przez te zakręcenie trochę sobie odpuściłam dyscyplinę. Jestem znów pełna wigoru, radosna i pląsająca przy garach! I jak tu po stokroć Pani nie dziękować? Pozdrawiam słonecznie na przekór deszczowym chmurom:)
data: 2010.05.18
autor: Marcela
 
 Foz_India, coś kręcisz z tą dziurką w pokrywce. Nie ma prawa tak wyparować że się przypali. Przeciez wiosną to w ogóle gotujemy z uchylonymi przykrywkami i nic nam nie ucieka ani sie przypala. Po prostu gotuj na wolnym ogniu. I wtedy żadna dziurka w pokrywce nie przeszkadza..
data: 2010.05.18
autor: Ewa S.
 
 Niki nie wiem jak miały inne dziewczyny, ale ja na poczatku jadłam bez opamietania./ale nie tyłam/. Ciagle czytałam Filozofie i forum w poszukiwaniu przepisów, aby znowu gotowac. po kilku miesiacach zaczełam sie opamiętywać /hi hi/ i teraz jem normalna porcje i powoli smakując./ i ciągle powtarzam PYCHOTA! Dagder z Pruszkowa masz racje przyprawy ze sklepiku p.ANI NIESAMOWITE!!!!Cudowne zapachy!!!! :}
data: 2010.05.18
autor: E.Kam.
 
 Witam. Chciałabym się poradzić w takiej oto sprawie: czy mięsko z żeberkiem, na którym gotuję zupkę dla dzecka (16 miesięcy) można potem wykorzystać do gulaszyku do II dania? Ja gotuję wszystko razem (na 2 litry ok 20 dag, a potem zrobiłam tak, że wyjęłam mięsko i troche wody i na tym zrobiłam gulaszyk. Ale coś mnie wątpliwosci dopadły odnosnie energetyczności tego danka - czy nie za bardzo? POzdrawiam!
data: 2010.05.18
autor: Radna
 
 Witam wszystkich, ale ja się podpisałam ch cha:):):)Post podpisany przez 48WAF jest mój.Przepraszam:)
data: 2010.05.18
autor: Anuśka
 
 Witam :) Wczoraj przejadłam sie bardzo tak że spac nie mogłam w nocy, jestem na PP od 3 miesiecy, staram sie trzymać dyscyplinę. Nie wiem z czego to wynika ale jak tylko pojawia się trochę emocji zaraz mam ochotę na duże ilości jedzenia wczesniej były to duże ilości slodyczy teraz się pilnuje i nie jem ich wogóle - ale i tak się przejadam tyle że jedzeniem PP, po tym jestem bardzo szczęsliwa mija depresja na chwilę, jest więcej energi i przy okazji są też bóle brzucha z przejedzenia i inne hece związane z obżeraniem się. Tak jakbym próbowała od tego jedzenia uzyskać więcej i więcej ale sama nie wiem czego. To jest jak uzależnienie, napada mnie co jakiś czas. Generalnie i tak jedząc wg PP przejadam się. Nie umiem się doszukać przyczyny dlaczego tak się dzieje, dlaczego nie umiem wychwycic umiaru i ta potrzeba od czasu do czasu totalnego obżarstwa. Czy ktoś z was miał cos podobnego, ciężko się żyje z tym muszę się bardzo kontrolować. Stosuje się do wszystkich zasad PP ale nadal nie mam nad tym przejadaniem sie kontroli. Z góry dziękuje za rady :)
data: 2010.05.18
autor: Niki :)
 
 przez tą dzirkę w szklanych pokrywkach faktycznie ucieka para wodna. ja to zauważyłam jak przypaliłam gulaszyk dla synka bo zamiast się kotłować wewnątrz, uciekło :)
data: 2010.05.18
autor: Fox_India
 
 Paniu Aniu dziekuje za slowa skierowne do mnie. Bije sie w piers jesli chodzi o cwiczenia to u mnie nie nazywa sie to zapominanie tylko lenistwo. Teraz moj powrot do PP zaczal sie wlasnie od sportu i ku swojemu zdziwniemu odkrylam ze nie jestem na ruch uczulona :) Bartynko i Jagodo piszecie o garnkach. Ja teraz wymienilam zestaw bo ten kupiony trzy lata temu juz byl poobijany i w sklepie stojac przed calymi kompletami garow z Olkusza tez mialam ochote na te ze szklana pokrywa, ale one maja dziurke przez ktora ucieka cala para podczas gotowania a z tego co tu czytalam ma znaczenie czy para jest w srodku i sobie buzuje czy tez tanczy nad garnkami. Wiec jak to jest z ta para, cos zle zrozumialam? Przepraszam wszystkich za brak polskich znakow i pozdrawiam slonecznie.
data: 2010.05.18
autor: Karen
 
 Pani Aniu z niecierpliwością czekam na informację o nowych kursach organizowanych przez Panią. choćby to miałoby być za 2 lata proszę już teraz wpisać mnie na listę :)
data: 2010.05.18
autor: Fox_India
 
 W dzisiejszy mglisty poranek otrzymałam paczkę od p. Ani. W domu rozniósł sie zapach ziół, a ja gdy zobaczyłam kto paczkę nadał niewiele mysląc wzięłam nożyczki i wycięłam podpis oraz mój adres i wkleiłam do książki FZ. Czuję się jakbyśmy dostali Pani błogosławieństwo. Pozdrawiam i dziekuję!
data: 2010.05.18
autor: Dagder z Pruszkowa
 
 Witam P. Aniu oraz wszyscy zwolennicy kuchni PP, chciałabym polecic Wam produkty firmy calivita, które doskonale uzupełniają dietę. Są to związki naturalne z medycyny chińskiej dostosowane do grupy krwi, osobno seria na hormony, witaminy, minerały, specjalne zestawy na witalnośc dla obciążonych stresem. Mam nadzieje, że aura nam dopisze w to lato. Jesli ktos ma ochotę polecam wyjazdy na Krym, tanie w klimacie Morza Czarnego, pogoda gwarantowana, wedrówki po marmurowych górach, śladami Adama Mickiewicza. Pozdrowionko
data: 2010.05.18
autor: Ewa 33 Szczecin
 
 Ile dajecie cytryny na litr zupy dla dziecka. Bo na forum znalazłam , że na 1l-1 ł, a w innym miejscu na 3l - 1ł. Pozdrawiam.
data: 2010.05.18
autor: katarzyna
 
 Taniu, dzięki za odpowiedz, mnie również to nurtowało zwłaszcza po gulaszu wołowym i smarowidełku rosołowym. Chciałam podzielic sie również moim odczuciem odnośnie grzanek. Kiedys robiłam w piekarniku, ale od jakiegoś czasu czerstwy chlebek ląduje i rumieni sie na patelni. Cos mnie podkusiło i spróbowałam pół kromki czerstwego chleba (chyba mnie miałam czasu na grzanki) i ojej... jakbym jadła surową pulpę jakąś.. ble. Nawet mojemu mężowi również przestał smakować taki normalny. A tak z innej beczki... dziękuję za Forum i dziękuję za Książki. Dziękuję że mój mały synek - skończone 5 miesięcy - ma przezwisko "Adaś sprzedawca uśmiechów", a nie Adaś - ulewajacy, z bólem brzuszka, zieloną kupką, schodzącą skórą z pleców i wysypka na buzi. Jesteśmy na PP by Ciesielska od 3 miesiąca jego życa tj marzec 2010. Chyba nie muszę dodawać że zaden lekarz mi nie pomógł. Dieta eliminacyjna prawie mnie wykończyła, ale jak miałobyc dobrze jak jadłam mace przenną, dzem, pierś z kurczaka, buraki i ziemniaki gotowane na wodzie i bez przypraw, wafle ryzowe i inne beznadziejne rzeczy o których nie chce pamietać. Dziękuję Aniołom, że trafiłam na książki tak wcześnie i nie poddałam sie z karmieniem piersią. Z decyzją byłam juz o krok. Jeszcze raz dziekuję. PS im wiecej razy zagladam do książek tym więcej rozumiem i zawsze znajduję nowy element tej PPowej układanki. Pozdrawiam ciepło i lece gotowac owsiankę dla Kluseczka.
data: 2010.05.18
autor: Dagder z Pruszkowa
 
 Bartynko, szklane pokrywki w niczym nie przeszkadzają, jedyną zasadą jest to, żeby garnki były nie chińskie (dobrej jakości), z nie-białym wnętrzem. Reszta to kwestia gustu. A propos garów. W poznańskiej hurtowni FDP na Kopaninie pan polecił nam ręcznie odlewane garnki firmy Metalkolor - to polska firma produkująca głównie na eksport. Gary typu rondle, patelnie, brytfanny z greblonową powłoką. Można oczywiście używać ich do piekarnika. Naprawdę są super, fantastycznie się w nich przygotowuje mięcho. *** Alino SG, a próbowałaś ostrożenia - na oczy i na dziąsła?*** Jolko, oto namiar na p. Sławę: 661 035 540. Pozdrawiam! PS. Skąd natchnienie?:)))) - jest takie dwutomowe (jak na razie) wydawnictwo. Jakoś tak - Filozofia zdrowia i Filozofia życia czy coś w tym stylu;)))
data: 2010.05.17
autor: Jagoda
 
 Katarzyno, za mało równoważysz kwaśnym, Aneto z P. na rosole możemy ugotować cebulową, groszkową, krem marchewkowo-pomarańczowy, "kartoflankę"z groszkiem, porową,dyniową itp rosół traktujemy jako ostry, bo kończymy na ostrym pozdr
data: 2010.05.17
autor: Tania
 
 Jolu B. Niestety nie mam namiarów na nikogo w Poznaniu; jestem od paru lat szczecinianką i nawet moja poznańska rodzina korzysta z naszych sprawdzonych tutejszych kontaktów medycznych. I tylko takie mogę w razie potrzeby zarekomendować. Ale popytam, czy ktoś nie słyszał o poznańskim p. Robercie. Póki co - polecić mogę tylko naszego szczecińskiego...
data: 2010.05.17
autor: Majka ze Szczecina
 
 Czy cuchnące gazy oznacza za mała czy zaduża ilość cytryny? Bardzo proszę o podpowiedź. Na PP jestem od roku i ciągle się z tym borykam.
data: 2010.05.17
autor: Katarzyna