WYSZUKIWARKA
słów w tekście:
autora wypowiedzi:
według daty (rrrr.mm):
Powrót
Archiwum
NIE UDZIELAM INDYWIDUALNYCH PORAD NA FORUM.
Zanim zadasz pytanie, sprawdź, czy nie ma odpowiedzi w moich książkach lub w archiwum forum!

BIEŻĄCY TEMAT
2010.02.13Wiosna!
 Za oknem wprawdzie ciągle biało i mroźno, ma tak podobno trzymać do marca. My jednak będziemy odczuwać inną energię. Poprawi się krążenie, inaczej będziemy odczuwać temperaturę, przez co nie będziemy tak wrażliwi na zimno. Przestrzegam przed nadmierną nonszalancją, gdyż tegoroczna aura nadal będzie nas dyscyplinować. Niezbędny jest ciepły ubiór i rozwaga w jedzeniu. Z czasem gdy zima puści, pozwolimy sobie na lżejsze posiłki, czyli mniej mięsa, mniej tłuszczu. Są to standardy, które już dobrze znacie. A teraz z innej beczki. Jesteście zniecierpliwieni kolejną zawieruchą na forum. Kochani, to jest normalne. Nasze forum nie może być zbyt ułożone i grzeczne, bo stanie się nudne. Pojawiały się i będą się pojawiały posty prowokujące do dyskusji. One uczą nas trzymania pionu, samookreślania, dyscyplinowania i właściwych wyborów. My decydujemy czy damy się wciągnąć w awanturę, czy też zdystansujemy się, uśmiechniemy i ze spokojem napiszemy jakie mamy zdanie na ten temat. Nasze dylematy są niezbędne, one nas uczą. Doceńmy to, co wspólnie tworzymy. Nasze forum naprawdę ma klasę :) Trzymajcie się ciepło i wypatrujcie słoneczka!
  Napisz i wyślij swoją opinię:

Autor:

Aby wysłać opinię, musisz przepisać kod z obrazka:
Kod (wyświetl inny kod)
 
 
 Kochani! Witam gorąco.Piszę na forum pierwszy raz, choć czytam od 6 miesięcy,t.j.od czasu kiedy moją najmłodszą pociechę zaczęlam odżywiać według PP. Ja staram się stosować PP,ale wiem, że popelniam jeszcze wiele błędów i grzechów. Mój problem polega na tym, iz od kilku (ok.5 lat) choruję na depresję i nerwicę( mam 35 lat). Biorę leki antydepresyjne i uspokajające.I to coraz więcej i więcej.Jestem po nich senna i jest mi wszystko obojętne.Juz nawet nie wiem czy nie wpadłam w jakieś uzależnienie, gdyz zazywam je niemal bez przerwy.Moj sposób odzywiania pozostawia wiele do życzenia, wciąż brakuje mi czasu (mam dwójkę dzieci 13 i 2 latka)by zając się sobą.Czuję, że moje życie jest beznadziejne, byle jakie, na nic nie mam ochoty,czsami nawet aby wstac z łóżka. Oczywiście wstaję bo wiem, że muszę, mam przecież dzieci, męża, którzy mnie potrzebują.Kochani podpowiedzcie jak zacząć walkę z tymi chorobami. Oczywiście czytałam książki P.Ani, porady na forum, a jednak brak mi siły by ruszyc z miejsca.Czuję, że ciągnie mnie w dół,Może są osoby, które miały podobne dolegliwości.jesli tak, to błagam pomóżcie, podpowiedzcie, bo sama chyba nie dam rady.Dodam jeszcze, że moja rodzina (rodzice,siostra i dalsza)nie akceptuje PP.Przepraszam za przydługi post i pozdrawiam wszystkich .
data: 2010.03.10
autor: Anuśka
 
 Aneto z K to wspaniale, że postanowiłaś karmic swoje dziecko zgodnie z zaleceniami Pani Ani. Twoje dziecko ma dopiero 2 latka więc szybko uporasz się z alergią. Właśnie niżej jest mój post dziękczynny do pani Ani na temat alergii. Moje dzieci po kilku miesiącach, ale żelaznej dyscypliny !!! nie miały objawów alergii. Dzisiaj jestem spokojna i szczęśliwa (mogę zając sie swoimi kłopotami zdrowotnymi:( z tym idzie gorzej :(( ). Tak więc Aneto do pracy, bo łatwo nie jest. Jest to bowiem cała filozofia i styl życia odmienny od powszechnego. Musisz byc wytrwała a efekty pojawia się bardzo szybko. Czytaj archiwum i pytaj. Pozdrawiam Cię cieplutko, dużo uśmiechaj się i bądź spokojna to Twoja najlepsza decyzja w sprawie dziecka.
data: 2010.03.10
autor: Aida
 
 Proszę pomóżcie, potrzebuję. Czy wiecie o jakimś mądrym ginekologu urzędującym we Wrocławiu? Czy jedynie Preeti Agrawal? ***W Słupsku, gdzie można kupić jagnięcinę? *** Pani Anna pisała: "Natomiast kalafiory i brokuły nie są tak niebezpieczne, można je czasem zjadać po ugotowaniu w wodzie z imbirem i polaniu bułką tartą z dodatkiem imbiru."
data: 2010.03.10
autor: Ania ze Stacji Owsianka :-)
 
 Mamo Natki brakuje Ci słodkiego w tym gotowaniu makaronu. Dodaj np oliwy z oliwek w smaku słodkim a przy gotowaniu makaronu na "słodko" można np cynamon
data: 2010.03.10
autor: Bea
 
 Elżbieto z Chorzowa, ja kupiłam orzechy na allegro, cena ok. 35 zł za 1 kg, a w gratisie dorzucają fajne woreczki do prania albo sodę oczyszczoną, jak kto woli:) Pozdrawiam.
data: 2010.03.10
autor: Hania z Torunia
 
 chyba się nie mylę,ale moim zdaniem tak.ja makaron gotuje tak:wrzatek, kurkuma, oliwa, imbir sol i makaron :-)a kalafiora nie gotowalam, ale mysle ze w wodzie z imbirem i sola :-)jesli sie mylę, to moze z bardziej doswiadczonych dziewczyn mnie poprawi??pozdr
data: 2010.03.10
autor: Tania
 
 Lipko! Ja makaron gotuje tak - na wrzatek kurkuma, imbir , sol i makaron.Jesli chodzi o kalafiora to brokula tez tak gotuje czyli na wrzatek imbir, kalafior i sol. Pozdrawiam serdecznie
data: 2010.03.10
autor: Mama Natki
 
 Witam, czy ktoś może mi podać informację jak gotować makaron i np. kalafiora? Mam nadzieję, że w przyszłości ja będę mogła komuś pomóc.
data: 2010.03.10
autor: Lipka
 
 Taniu, wybacz pytanie: czy ponowne zagotowywanie dotyczy wszystkich potraw wyjętych z lodówki? Nawet wiosną i latem? Pozdrawiam.
data: 2010.03.10
autor: Marcela
 
 Witam wszystkich. Jestem tu nowa. Do napisania do was skłoniła mnie choroba mojego 2 letniego dziecka, z którą byrykam się już od roku czasu. Atopowe zapalenie skóry,alergia pokarmowa na większość podstawowych produktów żywieniowych. Dietą Pani Ani zainteresowałam się już jakiś czas temu,ale jakoś nie miałam tyle samozaparcia i siły, żeby przeczytać książkę. Ale dojrzałam do tego i dieta PP jest w tej chwili chyba ostatnią deską ratunku. Chciałam tylko się doiwiedzieć po jakim czasie wasze dzieciaczki "wychodziły" ze swoich chorób przewlekłych. Od dziś będę do was codziennie zaglądać i uczyć się nowych rzeczy i praktycznie nowego - zdrowszego i spokojniejszego życia. Dodajcie mi troszkę wiary w siebie i w to, że będzie dobrze... Pozdrawiam
data: 2010.03.10
autor: Aneta z K.
 
 http://www.orzechypiorace.com.pl/ google czyni cuda :)
data: 2010.03.10
autor: Luna
 
 Pytanie do Hani z Torunia i Forumowiczów. Gdzie kupujecie "piorące orzechy indyjskie" ??? Pozdrawiam,
data: 2010.03.10
autor: E. z Ch.
 
 Kasiu K. Witaj na Forum. Oczywiście, ja owsiankę przygotowuję zawsze dzień wcześniej. Nie ma z tym problemu :) Pozdrawiam,
data: 2010.03.10
autor: E. z Ch.
 
 Aneto z P.z racji wiosny,doczytałam sie na forum,p.Ania pisała,że nawet cebuli do zupy cebulowej nie posmażamy :-) tylko nie bardzo wiem,jak z tym mięskiem zrobic???pozdrawiam
data: 2010.03.10
autor: Tania
 
 Kasiu K.jasne,że tak,pamiętając,że po wyjęciu z lodówki trzeba zagotować,nie wystarczy podgrzać,ja sama często też gotuję wieczorem,pomimo,iż do pracy chodzę na 8 :-)
data: 2010.03.10
autor: Tania
 
 Pani Aniu, ja kolejny raz wiosną dziękuję Pani za to, że wiosna przede wszystkim mnie uszczęśliwia a nie martwi tym ,że zaczynają pylić drzewa a później rośliny. W tym roku o leszczynie pomyślałam jeden raz , bo mi sama zajrzała w oczy. Zdumiewa mnie i tak już mi to zdumienie zostanie do końca, że Pani praca to takie błogosławieństwo dla tych, którzy po jej wyniki sięgną i w tej pracy wytrwają. Napiszę, już niedługo pean na Pani cześć albo raczej poemat, już sama nie wiem co to będzie..:) Nauczyłam się tak wiele od Pani, że słowo DZIĘKUJĘ to tak niewiele. Bardzo gorąco pozdrawiam.
data: 2010.03.10
autor: Aida
 
 Witam wszystkich jestem pierwszy raz na forum ,jestem trochę speszona. Od jakiegoś czasu próbuję stosować zasady zawarte w książkach pani Ani,czytam je po raz kolejny i za każdym razem jakbym odkrywała je na nowo. Jeżeli można mam pytanie nie związane z powyższym tematem,chciałabym podawać moim chłopcom przed szkołą zupę śniadaniową , ale wychodzę do pracy o 5 rano i nie mam czasu jej ugotować czy mogłabym przygotować ją wieczorem a rano chłopaki by ją sobie odgrzewali.Byłabym bardzo wdzięczna za odpowiedź. pozdrowienia dla wszystkich
data: 2010.03.10
autor: Kasia.K
 
 Aneto z P., Gotową recepturę (w odcinkach) na lazanie masz w książkach. Na płaty makronu kładź beszamel (FZ), na to sos pomidorowy (FŻ), na sam wierzch okruszki sera koziego lub owczego i oregano. Do sosu w smaku słodkim możesz dodać zmieloną, przesmażoną wołowinę i startą marchewkę. Albo poszukaj w archiwum gotowego przepisu na sos boloński, bez wieprzowiny, tylko ze zmieloną wołowiną i marchewą. Możesz dać też więcej warzyw w typie leczo. Wychodzi przepysznie, ale to ciężkie danie. Ja robię czasem wielką blachę dla gości, ale jest mi potem bardzo ciężko w żołądku, bo już się odzwyczaiłam od makaronu durum.
data: 2010.03.10
autor: Marta R.
 
 W temacie ziemniaczanym: moi rodzice sporządzają ciasto ziemniaczane i wpuszczają je w naturalne jelita (wieprzowe)jak farsz mięsny. Powstaje ziemniaczana "kiełbasa". Zawijają na blasze w ślimaka i zapiekają, aż jelito pięknie zezłoci się na górze. Nie można farszu upychać zbyt dużo, bo podczas wypieku jelito może pęknąć. Pyszne!
data: 2010.03.09
autor: Marcela
 
 JoannoW, ponoć piorących orzechów indyjskich można używać do zmywarek. Ja ich używam do prania, czyszczenia i do mycia ciała i włosów, są świetne i w 100% ekologiczne. Można je stosować z sodą oczyszczoną, razem działają lepiej niż większość mleczek czyszczących.
data: 2010.03.09
autor: Hania z Torunia
 
 Kochane Dziewczyny Dzieki gorace za porady. Pomysl Sasanki na zmieszanie z kasza gryczana mi sie spodobal i wyprobowalam juz dzisiaj bo przypadkiem mialam juz ugotowana kasze gryczana polaczylam to z resztka puree z obiadu i zrobilam dwukolorowo, piekac ok 50 min. Wyszlo smakowo super, tylko jeszcze troche za rzadkie w srodku, moze moje puree bylo za rzadkie albo za krotko pieklam. Mysle ze da sie to poprawic, moze nawet moznaby miedzy tymi warstwami zrobic jakies cienkie nadzienie miesno jarzynowe? Teraz rozumiem dlaczego ta baba z rosolem wyszla mi taka slona chociaz nie solilam przesadnie. Przepisy DanusiA i Hani z Torunia wyprobuje jutro i cos czuje ze to beda moje "hity", bo w sumie takie baby moga byc chyba podawane z roznymi dodatkami i przyprawami przez caly rok. Serdeczne dzieki za wsparcie. Pozdrawiam.
data: 2010.03.09
autor: AlinaSG
 
 Witam, ..tak się zastanawiamy z mężem,gdyż dostaliśmy zmywarkę..ponieważ nie są zbyt kuszące te tabletki do zmywarek..mam pytanie,wchodzą w grę-ze względu na PP.. jakieś ekologiczne tabletki?? Proszę o info bo nie wiem do końca jak to "ugryźć"
data: 2010.03.09
autor: JoannaW
 
 Narobiłyście mi apetytu na babkę ziemniaczaną:)Mam nadzieję, że też kiedyś będę umiała tak przerabiać przepisy....ale na razie mam Was:)Więc będę ściągała, dopóki nie stanę pewniej na nogi:)Dziewczyny, kuchareczki:)a macie jakiś dobry przepis na lazanię może?Przed pp to była moja popisowa potrawa:)I spaghetti...Jak macie to ładnie poproszę:)znalazłam w archiwum zweryfikowany przepis na Minestrone:)Jutro chcę zrobić. Nie rozumiem trochę tego stwierdzenia , że teraz nie jangizujemy . Więc co, mięska nie przysmażamy najpierw przed dalsza obróbką z racji wiosny?
data: 2010.03.09
autor: Aneta z P.
 
 Beo, wiem, że nie chodziło o smak, a o energię, tak też jest z jedzeniem "z ognia", że i smakuje inaczej i energię ma inną. Pani Ania powiedziała mi również, że będę gotować na prądzie, aż poczuję, że walę głową w ścianę. I tak właśnie było. Efekty pierwsze niby czułam, ale po pół roku jakoś tak wszystko się zatrzymało. Dopiero, jak założyłam gaz, ruszyłam z miejsca. Niestety, serce samo ognia jedzeniu nie doda, aczkolwiek dobra energia gotującego jest bardzo ważna. Pozdrawiam
data: 2010.03.09
autor: Kamiczek
 
 Słuchajcie znalazłam super książkę. Mozna sobie w ramach wolnego zsu pomału czytać (bo to mega grube tomisko) "odżywianie dla zrowia" Paul Pitchford Pozdrawiam ze slonecznego Krakowa
data: 2010.03.09
autor: Bea
 
 Alino SG, ja babkę ziemniaczaną robię podobnie jak placki, nie dolewam rosołu (przepis z rosołem znalazłam na forum, ale mi nie wyszło), w kwaśnym dodaję cytrynkę zamiast mąki, moja mama dodawała cebulkę podsmażaną ze skwarkami, ja przerobiłam przepis na ppowy i cebulkę dodaję najpierw (skwarek w babce nie lubię), kończę na ostrym a potem na wierzchu układam plastry boczku. Czyli tak: tarte ziemniaki, jajko (mniej niż do placków), zeszklona cebulka, 1-2 ząbki czosnku, imbir i pieprz czarny, sól do smaku (też daję mniej niż do placków, bo wilgoć wyparowuje i jest potem za słona, sok z cytrynki, kurkuma, trochę kminku, szczypta kozieradki, mieszam bardzo dokładnie, wlewam do formy, na wierzchu układam plastry boczku (dość grube, żeby się nie przypaliły). Ja używam boczku wędzonego, uszlachetnionego według naszego przepisu. Jak jest surowy, to należy go troszkę po wierzchu posolić. Piecze się długo, nawet 1,5 godziny (wierzch i brzegi powinny się zarumienić). Potem można to odsmażać w plastrach na patelni, chyba jeszcze lepsze :) Mam nadzieję, że przepis "przejdzie" weryfikację :) Pozdrawiam.
data: 2010.03.09
autor: DanusiaA
 
 Ostatnio na okoliczność gości zaimprowizowałam trzykolorową babkę z ugotowanej kaszy gryczanej niepalonej połączonej z ugotowanymi ziemniakami (powinny być przeciśniete przez praskę albo zmielone w maszynce) Najpierw zrobiłam jednolitą kremową masę (z dodatkiem śmietany), podzieliłam masę na trzy częśći, dokładnie nie pamiętam nawet jak przyprawiałam, były trzy warstwy: zielona - z dodatkiem natki pietruszki, koperku i zielonego groszku, żółta – z kurkumą i gałką muszkatałową, czerwona z pomidorami, marchewką z rosołu, z papryką i chilli. Każdą warstwę przyprawiałam wg kolejności smaków, ułożyłam jedna na drugiej w foremkach i zapiekłam w pierkaniku. Wyszło bardzo smacznie.
data: 2010.03.09
autor: Sasanka
 
 AlinoSG, nie chciej ;-) zabłysnąć. Ja tak chciałam w ramach sylwestra i... wieziony w południe w zimnym bagażniku bolonez zaczął fermentować, a przygotowywany był późną nocą. Nb. dla powstrzymania fermentacji w takich sytuacjach kucharze stosują ponoć alkohol, więc sos dostał metaksy, i to w karnawałowych ilościach. *** Czy próbowaliście złocistej miksowanej z fenkułem (np. zamiast 1 cebuli)? Poezja.
data: 2010.03.09
autor: Ania ze Stacji Owsianka :-)
 
 AlinoSG, ja przerobiłam stary przepis mojej mamy i wszystko gra, chętnie się podzielę. Trzeba zetrzeć 3 kg ziemniaków na drobnej tarce, odsączyć z soku, który musi chwilę postać w misce, po czym zlać go delikatnie. Na dnie miski zostanie skrobia, którą dodaję do ziemniaków. Następnie 3 kopiate łyżki mąki ziemniaczanej, 2 jajka, 2 zmielone cebule,imbir, skwarki (ja dodaje podsmażone kawałki indyka z zalewy), sól, 3 łyżki mąki pszennej, kurkuma, majeranek, pieprz cayenne i czarny. Do piekarnika na 1,5 do 2 godzin. Pozdrawiam!
data: 2010.03.09
autor: Hania z Torunia
 
 Alino SG, z książki FŻ są świetne ziemniaki Figaro i jeszcze inny przepis na ziemniaki z beszamelemi i jajkiem na twardo. Może spróbuj tego.
data: 2010.03.09
autor: Marta R.
 
 Witajcie. Sprobowalam zrobic babe ziemniaczana z przepisu na forum, niestety po 2 godzinach pieczenia na zewnatrz chrupkie ale w srodku jakies rzadkie i niejadalne, czy ktos z was juz to piekl, czy naprawde nie dodajemy ani maki ani masla tylko kartofle i skwarki plus przyprawy. A moze ktos ma wyprobowany przepis na zapiekanke ziemniaczana z piekarnika? Mam w sobote gosci i chcialam zablysnac, bede bardzo wdzieczna za podpowiedz. Pozdrawiam cieplutko.
data: 2010.03.09
autor: AlinaSG
 
 witam, obecnie nie jangizujemy potraw, ale mam pytanie odnośnie gulaszy, mieso z zaprawy wrzucacie na wrzatek czy do rondla i dorzucacie warzywa i pozniej dolewacie wrzatku?pozdrawiam
data: 2010.03.09
autor: Tania
 
 Dziękuję Kamiczku za odpowiedź mam nadzieję, że przkonam męża do zmiany kuchenki na gaz co będzie wiązało się z małym rujnowaniem domu. Czy ktoś moze mi podać przepisy na zupy śniadanowe i kolacje dla 8-latka, którego próbuję przestawiać powoli na PP. Z przestawianiem jest juz coraz lepiej.
data: 2010.03.09
autor: Lipka
 
 Witam:) Trafiłam, zapewne nie przez przypadek, na recenzję pewnej książki (w Zwierciadle) i musiałam ją kupić. Teraz jestem w trakcie czytania i odkrywam, że to "nasza" książka. "Dawna mądrość na nowe czasy. Rozmowy z uzdrawiaczami i szamanami XXI wieku" Gesepko von Lupke; o szacunku dla Porządku, o trudzie bycia i odpowiedzialności jaka ciąży na szamanach, o istocie tradycji i głębokiej mądrości przodków, o duchowości. Mam nadzieję, że pasję czytania tej książki utrzymam do ostatniej strony... Może ktoś z Was już ją pochłonął. Pani Aniu, czuję, że w tej książce jest kawałek Pani drogi. Serdecznie pozdrawiam.
data: 2010.03.09
autor: LidiaP
 
 Kamiczku myślę że Lipce nie chodzi o sam smak a o energię. Lipko pamiętaj że sami też dajemy potrawie energię. Jak nei masz gazu to gotuj z większm sercem:)
data: 2010.03.09
autor: Bea
 
 Witajcie, Sasanko, dziękuję. Wuj jest w stanie ciężkim, zrobiłam mu ostatnio masaż refleksologiczny stóp, taki jak umiałam i jakiego nauczyłam się od "naszego Pan Tomka", który jest teraz sam chory i pewnie chodzi po ciepłych kamieniach!.Podczas masażu wuj miał pewne odruchy i powiem szczerze miałam przyspieszoną akcję serca, nie wiedziałam czy go boli czy nie, czy nie za mocno masuję. Wuj zawsze był silny jak tur, więc może i tym razem z Boża pomocą się uda. Pani Aniu pragnę podziękować. W styczniu mój Bartuś 3,5 roku miał osłuchowe zmiany na płucach. Byliśmy ledwo za linią startu na pp-owym jedzonku, brakowało mi pewności siebie, że to co robię, robię zgodnie z zasadami, szczególnie w newralgicznym momencie jakim jest choroba dziecka . Dobijałam się do Pani bezskutecznie, aż tu nagle post w którym kieruje Pani słowa do początkujących mam o cierpliwość, zaufanie a dzieci grzecznie poczekają. I.........poczekały kartoflanka, imbirowka, nacieranie pleców, syrop wyksztuśny, nasze herbatki i "mój Pan Tomek"- refleksolog przez tydzień. Pomogło! Dziekuję. Chciałbym dopytać bo zdaje się potargany ze mnie mocno egzemplarz czy z pociętym językiem( osłabiona śledziona), gazy straszne obniżonymi hormonami tarczycy ( endokrynolog powiedziała, ze choroby tarczycy nie mam tylko powinnam zadbać o to aby przytyć- przy naszej diecie raczej to nie możliwe i się zrelaksować, wyciszyć - a dopadał mnie zły) powinnam stosować menu dla śledzionowców (delikatne z niewielką ilością przypraw. Ostatnio tj przez około 2 tygodnie pobolewa mnie moje 35 letnie serce, przeczesawszy archiwum znalazłam, ze może to byc spowodowane zbyt energetycznym jedzeniem? A może gorzkiego za dużo? Pozdrawiam,
data: 2010.03.09
autor: Bogna B.
 
 Lipko, o gotowaniu na płycie indukcyjnej i piekarniku elektrycznym było wiele razy, poszukaj w archiwum. Powiem tk: mi Pani Ania powiedziała (gdy nie miałam gazu), ze nawet porządnych kulek miodowych nie mogę sobie zrobić w piekarniku elektrycznym. To prawda, te zrobione na ogniu są zupełnie inne...
data: 2010.03.08
autor: Kamiczek
 
 Witam wszystkie Panie i życzę wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Kobiet. Proszę o informację czy gotując na płycie indukcyjnej i używając piekarnika elektrycznego w gotowanym jedzeniu wg PP zostają jakieś wartości odżywcze?
data: 2010.03.08
autor: Lipka
 
 Ach, no i duża ciepła wszystkim tu obecnym Paniom w dniu ich święta :)!
data: 2010.03.08
autor: Miu
 
 Ja tych kosmetyków - z serii Babydream (rossmannowska seria dla dzieci i kobiet w ciąży) i Hipp używam dla siebie. Hipp to chyba nieliczna z oliwek, która zawiera naturalne olejki - sezamowy i migdałowy. Odkryłam niedawno też olejek pod prysznic z Rossmanna z serii Isana za parę złotych i tez jest bliżej natury niż wszystko co tak krzyczy w reklamach, że jest z ekologicznych upraw itd., itp.
data: 2010.03.08
autor: Miu
 
 Wszystkim Kobietkom w dniu naszego święta... miłości, cierpliwości i równowagi we wszystkich sferach życia :) A dla Panów - otwarcia oczu, żeby docenili skarby jakie maja obok siebie :))))
data: 2010.03.08
autor: Luna
 
 Krupa mój mały miał takie dolegliwości z wychłodzenia ( tak myślę)bo po zwiększeniu przypraw (dawałam za mało) zaczyna się wszystko uspokajać.
data: 2010.03.07
autor: monisia
 
 Pani Aniu po rozmowie z Panią zwiększyłam przyprawy i mięsko i jest lepiej, tylko zastanawia mnie to, że po każdym posiłku od razu jest stolec. Czy to normalne, czy powinnam jeszce coś zmienić? Jest jeszcze osłabiony po przeziębieniu bo się poci ale myślę, że to kwestia czasu. pozdrawiam serdecznie.
data: 2010.03.07
autor: monisia
 
 Bea, mój synek nie ma azs, jest pp - owy od poczęcia i nigdy nie miał żadnej reakcji alergicznej :)Nie dam więc głowy, czy polecane przeze mnie kosmetyki będą dobre dla azetesika. U nas się sprawdzają i wiem że nie zawierają szkodliwych substancji
data: 2010.03.07
autor: Ida
 
 Ida a dla dzieci z azs są dobre? Masz azs-ika ?
data: 2010.03.07
autor: Bea
 
 Gdańsk Sylwiami stoi:))) Mój e-mail to jagoda@zero2.pl. Bardzo Ci dziękuję, Sylwio V.!
data: 2010.03.06
autor: Jagoda
 
 A. z Krakowa, Bea- ja używam dla dziecka kosmetyków Hipp lub Babydream z Rossmanna. Są one oparte na naturalnych składbikach, bez parafiny, szkodliwych emolientów i parabenów. Pozdrawiam
data: 2010.03.06
autor: Ida
 
 A co do ATW to gdzieś widziąłm sklep w Krakowi nie wiem czy nie koło Kleparza.
data: 2010.03.06
autor: Bea
 
 A.z Krakowa ja używam Oilan i parafinę ciekłą.. Ale po tym co piszesz tosie chyba zacznę poważnie nad tym zastanawiać. Chociaż u nas się dobrze sprawdza.
data: 2010.03.06
autor: Bea
 
 A. z Krakowa, do mycia dziecka używam płynu do higieny intymnej firmy ATW (dostępny w sieci dystrybucji). Płynów jest kilka, ja używam tego z dodatkiem przywrotnika. Kąpię w nim dziecko od urodzenia, myję od głowy po stopy. ATW produkuje kosmetyki na bazie wyciagu ze świeżych roślin. Na razie nam służy, więc go zmieniać nie będę. Pozdrawiam ciepło z zaśnieżonego Śląska:)
data: 2010.03.06
autor: Marcela
 
 Jagoda, mozesz mi podac adres e-mailowy do siebie?, napisze Ci, ktora apteka Ci sciagnie ostrozen z Herbexu i gdzie jest najlepsza cielecina w Gdansku, wolalabym nie rozpisywac sie z tego typu detalami na forum... pozdrawiam
data: 2010.03.06
autor: Sylwia V.
 
 Anno, jak tak samo jak R.Czarownica mam jak najlepsze doswiadczenia z kapiela stop w musztardzie, to znaczy mnie moja lekarka poradzila kapiel w tzw. mace musztardowej (co jest pewnie zmielona gorczyca) z tym, ze trzeba uwazac, bo niektore osoby reaguja bardzo silnie. Stawiam obok miski dzbanek z goraca woda i ciagle dolewam tak zeby kapiel byla goraca. Takie kapiele swietnie dzialaja na przemarzniecie albo bole glowy (koncze wtedy, gdy ciepelko dochodzi do glowy) Na nerki, kiedy bylam w sanatorium robiono oklady gorace z imbiru - ale ja tego nie mialam wiec nie jestem pewna. W kazdym razie kiedy zaczyna mocno piec to trzeba przestac - chociaz bez obaw te zaczerwienienia mijaja. Pozdrawiam cieplutko
data: 2010.03.06
autor: AlinaSG
 
 Witam ponownie ze słonecznego Krakowa:) Chciałabym poprosić inne mamy o opinię odnośnie środków do kąpieli dla dzieci i niemowląt typu OIlatum czy Oilan. W sumie mój synek bardzo dobrze je toleruje i ma bardzo fajną skórkę po nich niemniej jednak te produkty mają bardzo dużą zawartość parafiny która jest produktem ropopochodnym. W jednym z czasopism o kosmetyce naturalnej przeczytałam że parafina jest numerem 1 na liście szkodliwych składników kosmetyków. Drogie mamy, co Wy na to? W czym kąpiecie swoje pociechy?
data: 2010.03.06
autor: A. z Krakowa
 
 Dasza,zgadzam sie z Tobą całkowicie.Tylko nawilżanie od środka daje piękne i trwałe efekty a zanim je osiągniemy warto stosowac jak najprostsze metody i zamiast inwestowac w koszmarnie drogi balsam czy inne smarowidło warto spradzic na sobie czy przypadkiem zwykły olej nie zadziała lepiej? Właśnie jestem świeżo po kąpieli z dodatkiem oleju lnianego i czuję się bossssko! Moim dzieciom(2 i 6 lat) tez stosuje ten olej a w czasach dołka finansowego i olej kujawski się spradzał (nawet dla naszej małej 2 latki z AZS).
data: 2010.03.05
autor: R. Czarownica :)
 
 Do Anna; nie moczyłam wprawdzie nóg w imbirze ale nasza homeopatka zaleciła moczenie w wodzie z musztardą (w celu uodpornienia na przeziębienia itp).Terapia miała trwac miesiąc.Wieczorem nogi do miski z jak najcieplejszą wodą plus ok. łycha musztardy (wszystko jedno jakiej-chodzi o gorczyce),potem opłukac ,założyc ciepłe skarpetki i do wyrka.Brzmi trochę dziwnie i u niektórych wywoływało uśmiech poloitowania ale synek (wówczas 5 a dzis juz 6 latek) po takiej kuracji w październiku nie choruje pomimo chodzenia do przedszkola,gdzie w grupie jest 29 dzieci:)Polecam z czystym sumieniem (nie nadaje sie dla małych dzieci,nasza 2 latka jeszcze była na to za mała ale jak brat nie zaraża sie w przedszkolu to i ona zdrowsza:))
data: 2010.03.05
autor: R.Czarownica :)
 
 http://www.newsweek.pl/artykuly/sekcje/nauka/jelita---twoje-drugie-centrum-dowodzenia,54661,1
data: 2010.03.05
autor: Sasanka
 
 Dziewczyny wszystkie od celulitu zanim zaczniecie endermologię to poczytajcie trochę w internecie na ten temat. Endermologia dociera do głębszych warstw skóry i nie jest to nic innego jak drenaż limfatyczny. tak efekty są wspanaiałe ale czy któraś z was wpadła na to żeby sprawdzić na czym polega drenaż limfatyczny? Przeciwwskazania do drenażu limfatycznego: -aktywna choroba nowotworowa - zapalenie naczyń chłonnych - obrzęk powstały na skutek ostrych stanów zapalnych - zakrzepica żył głębokich (w przeciągu ostatniego pół roku) - choroby skóry - podwyższona temperatura ciała Dziewczyny polecam wam na początek dokładną lektórę tematu a potem podejmijcie decyzję czy warto.
data: 2010.03.05
autor: aszkah
 
 Agnieszko S, w sprawie jarskich potraw: możesz je jeść. Też jestem mamą karmiącą (dziecko jest zdrowe) i przerabiam przepisy, które są dla mnie ryzykowne. Zamiast mąki pszennej w smaku kwaśnym dodaję cytrynę lub bazylię, a zagęszczam mąką ziemniaczaną lub kukurydzianą. Jarzyn nie obsmażam tylko wrzucam na wrzątek. Zresztą chyba sama pani Ania kiedyś odpowiadała mamie karmiącej, że można delikatnie podsmażyć w celu jangizowania (ale delikatnie). Jeśli się mylę, pani Aniu, to przepraszam:) Pozdrawiam serdecznie!
data: 2010.03.05
autor: Marcela
 
 Pani Aniu , formumowicze -czy ktoś z Was stosował terapię moczenia stóp w gorącej wodzie z imbirem ? Mam zimna prawą nerkę i polecono mi tę terapię gdyż na lewej stopie bodajże zaczyna się meridian nerki.(oczywiscie pracuję mocno nad ogrzaniem nerki jedzeniem ).POzdrawiam
data: 2010.03.05
autor: Anna
 
 Ja także zachęcam do eksperymentowania z olejami i oliwami do ciała. Po dość krótkim okresie stosowania własnych, samodzielnie wykonannych w domu kosmetyków, doszłam do wniosku, że moja skóra jest gotowa na jeszcze prostsze rozwiązania, czyli właśnie na proste oliwy i oleje. Z efektów zadowolona jestem bardzo, co w przypadku mojej skóry (koszmarny azs w młodości i paskudne, regularne jego nawroty w dorosłym życiu- aż do wejscia w pp)i nadwrażliwej cery jest niezwykłe. Jestem przekonana i nauczona bolesnym doświadczeniem,że zasadnicze, tak czy inaczej, jest jedzenie, czyli odżywianie i nawilżanie od środka. To, co stosowane od zewnątrz jest zawsze tylko komplementarne, nigdy zasadnicze. Dlatego nie wiem, czy dla bardzo początkujących w pp, albo dla osób w dużej nierównowadze to rozwiązanie będzie wystarczające. Ja zaczęłam swoje "olejowe" eksperymenty po 3 latach od wejścia na pp a jestem osobą zdyscyplinowaną, więc bardzo zadowalające efekty, to wynik przede wszystkim diety. Ta potrzeba prostoty koi nie tylko skórę, ale i duszę, więc gorąco polecam. Pozdrowienia.
data: 2010.03.05
autor: Dasza
 
 MaKa! Mam podobny problem, od lat zmagam się z cellulitem, niestety mam też okropne żylaki (jestem już po jednej operacji - skutki niestety średnie, mam się poddać dodatkowo obliteracji). Czytałam trochę o endermologii i się przymierzałam, ale podobno mogą być skutki uboczne w postaci pękających naczynek krwionośnych. Czy wiesz coś bliżej o tym, możesz polecić jakiś gabinet?
data: 2010.03.05
autor: Panka
 
 Dziewczyny czy możecie mi podpowiedzieć czy wszystko do tej pory gotuje ok. Otóż czytam forum i stąd wiem, że teraz gotujemy już jak na wiosnę - mniej mięsa, więcej warzyw i uchylona pokrywka. Ale czy gotując np. gulasz wołowy dodaje wszystko w takich samych proporcjach (w tym przyprawy), tylko zamiast 1 kg wołowiny, dodaję np. 800g - czy o to chodzi? Ja jem prawie codziennie mięso, ponieważ karmiąc atopika niestety żadnych jarskich przepisów nie mogę (zawierają albo mąkę pszenną, a u nas problem z glutenem, albo są smażone). Codziennie jem więc: kawa, owsianka, żółtko, zupa jarzynowa na kości, znowu ta sama zupa, czasem kasza gryczana, obiad - ziemniaki plus mięso i jarzyna, do tego 1,5 l TLACI dziennie i tran. Czy moge przy tym pozostać, czy musze już jakieś zmiany wprowadzić? Na skórze mojemo maluszka już powoli nastaje "porządek" i boje się ten porządek zburzyć. Z góry bardzo dziękuję.
data: 2010.03.05
autor: Agnieszka S
 
 Tak,idziemy do dentysty z próchnica, bo jest szkodliwa dla naszego organizmu. Pozdrawiam
data: 2010.03.04
autor: Kamiczek
 
 Aniu:), pani Ania Ciesielska zawsze nam przypomina, że nasze Ego trzeba trzymać krótko i panować nad emocjami. Jeśli już się "nakręciłaś" i nie jesteś w stanie nad tym zapanować i musisz sięgnąć po coś słodkiego, to napij się kawy z przyprawami i miodem, którejś z naszych herbat lub zjedz 1-2 kulki owsiane. Z czasem nauczysz się lepiej panować nad emocjami, jak wszystkie narządy będą pracowały jak należy. Podjadanie słodyczy i zalewanie ich imbirówką to droga do nikąd (wiem coś o tym), pozostają wyrzuty sumienia i ponowna potrzeba sięgnięcia po słodycz. Musisz to opanować, potem się już nie chce jeść słodkości. Życzę powodzenia!
data: 2010.03.04
autor: Marcela
 
 P.Ani pozdrawiam i witam wszystkich forumowiczów. Na PP jestem od 2 lat,sporadycznie zdarzy się że zjem coś nie z naszej kuchni.Rano zupa śniadaniowa, w pracy kanapki lub zupa, obiad i nasze herbatki i kawa.Wiem że to za krótko ale nie mogę sobie poradzić z katarem, który z każdym miesiącem się u mnie nasila do tego stopnia, że muszę brać lek antyalergiczny (który i tak niewiele pomaga, przynajmniej nie kicham raz po raz) a od 2 miesięcy doszedł jeszcze inny problem. Całe plecy, ramiona, dekold i buzię mam obsypana czerwonymi wypryskami niekiedy z białymi czubkami. Kąpiel i wcieranie wywaru z ostróżenia przysuszają je ale zaraz wychodzą drugie. Nie wiem co robię źle. Wstydzę się chodzić do pracy ciągle zasmarkana i napuchnieta od kataru. Czy ktoś mógłby mi podpowiedzieć co mam zrobić by te dolegliwości zniknęły. Coś robię nie tak ale nie umiem sobie już z tym poradzić. Bardzo proszę o podpowiedź.
data: 2010.03.04
autor: krupa
 
 Cześć wszystkim. Słuchajcie, czy można na skurcze , dość bolesne (stopy) brać magnez? Czy to koliduje z pp?
data: 2010.03.04
autor: Aneta z P.
 
 Witam :) Odżywianie wg PP zaczęłam tydzień temu i zmiany zauważam są niesamowite, więcej energii, dobry humor, lekkość, mniej stresu odczuwalnego i napięcia, większe rozluźnienie. Pewność siebie, płaski brzuch, brak zaparć. Problem w tym że jak mam jakieś zawirowania emocjonalne, zdenerwowanie to od razu zapycham się słodyczami, nie potrafię tego opanować, potem się najem - cały dzień jestem na imbirówce, mam wyrzuty sumienia, ale jak pojawia się taka potrzeba to jest straszne nie radze sobie w tym napadem na słodkie i znów zaczynam od początku. To jest dla mnie tak przykre już ćwiczę jogę żeby się wspomóc. Tak muszę uważać na emocje bo to one są winne. Nie panuje nad nimi. Czy macie dla mnie jakieś rady, możecie mi jakoś pomóc.Z góry dziękuje.
data: 2010.03.04
autor: Ania :)
 
 Witam wszystkich cieplutko bo w telewizji mówią że zima znowu nadciąga. Ja głównie do A z Krakowa. Jeżeli Pani może to proszę i mnie przesłać namiary na lekarza w Krakowie o którym Pani wspominała. Co do ostrożenia ja kupiłam go bez problemu w sklepie Herbapolu na Szewskiej (Kraków) choć w tej chwili nie mogę sprawdzić jakiej firmy. Mój mail: mekcyk@wp.pl Z góry dziękuję i jeszcze raz wszystkich pozdrawiam.
data: 2010.03.04
autor: Mekcyk
 
 Witajcie, Czy moga byc jakies efekty uboczne kapieli azs- bobasa w zielu ostrozenia? Dziekuje i zycze wszystkim milego dnia!!!!!!
data: 2010.03.04
autor: Agnieszka P.
 
 Liliano 33, ciemne plamy na twarzy ciemnieją jeszcze bardziej przy słonecznej pogodzie wtedy, gdy wątroba niedomaga. Krem z filtrem tego nie wyleczy, co najwyżej nie pozwoli im się uwidocznić, a słońca naprawdę potrzebujemy. Przecież daje tyle energii! Pozdrawiam całe forum :)
data: 2010.03.04
autor: DanusiaA
 
 Aniu, dziękuję Ci za inspirację, wziął mnie ten temat. W wolnej chwili się rozczytam. PS. przypomniała mi się piosenka Marii Peszek „Kobiety pistolety” ;-)
data: 2010.03.04
autor: Sasanka
 
 Pani Anno, jestem dopiero od niedawna na PP i czuje juz duze poprawy w zdrowiu. Niestety dosc czesto sie przeziebiam. Moj lekarz poradzil mi krople z korzenia Pelargonium sidoides. Czy moglaby mi Pani poradzic, czy sa one zgodne z PP? Pozdrawiam
data: 2010.03.04
autor: Anna
 
 Zosiu nie wiem czy po zabiegu mezoterapii bezigłowej osiągniesz taki efekt likwidacji cellulitu jak po endermologii ale na pewno wydasz wiecej kasy bo są to zabiegi 2x droższe. Picie (niekoniecznie zimnej wody) jest niezbedne podczas endermologii, ja popijam wodę ciepłą oraz dużo naszych herbatek i kawy zbożowej tak że ilość płynów mam odpowiednią i uważam że nie koliduje to z PP. Kamiczku - wydaje mi się, że trochę przesadza Pani z tym " nieprzejmowaniem się i akceptowaniem własnego wygladu i nie zmienianiu w nim niczego", przecież jak psują się np. zęby to trzeba pójsć do dentysty a nie akceptować próchnicę i czekać aż sama przejdzie na PP. Podobnie jest z cellulitem, który jest nie tylko defektem estetycznym ale też bardzo poważnym problemem zdrowotnym, bardzo upośledzajacym m.inn. krwioobieg, powoduje zastoje żylne, żylaki i daje wiele innych dolegliwości. Mój mega cellulit dawał takie dolegliwości bólowe że ból ud budził mnie po nocach i naprawdę nie było na co czekać tylko trzeba było coś z ty zrobić. A na zabiegi wzięłam po prostu kredyt gdyż kasy nie mam za wiele, ale warto było. Pozdrawiam cieplutko i słonecznie.
data: 2010.03.04
autor: MaKa
 
 Sasanko spróbuj olejów tylko odpowiednio przeznaczonych do typu skóry.Ja używam oleju z róży piżmowej (jest na przebarwienia i blizny potrądzikowe) i oleju konopnego.Im mniej chemii tym lepiej kremy niestety są sztucznie witaminizowane, konserwowane.Nie będę rozwijała tego tematu bo to forum innego przeznaczenia.Przekop internet znajdziesz wiele dobrych informacji.
data: 2010.03.04
autor: Ania
 
 Do Anity: niestety nie uzyskałam jeszcze żadnych informacji. Cierpliwie czekam :) i szukam i poddpytuje o lekarzy we Wrocławiu... moze w końcu znajde :)
data: 2010.03.04
autor: AndziaP
 
 Pani Andziu P. Czy otrzymała Pani informację nt. lekarki z Wrocławia, która akceptuje PP, jestem zainteresowana. A może ktoś z forumowiczów wie czy jest taki pediatra we Wrocławiu. Bardzo proszę o informacje.
data: 2010.03.04
autor: anita
 
 Prawie każdy krem na dzień i podkład zawiera filtr przeciwsłoneczny. Znacie jakieś pozbawione filtrów?
data: 2010.03.04
autor: Sasanka
 
 Lilianno 33, skąd takie przewrażliwienie i lęk, że się ktoś będzie nad Tobą znęcał? Radziłam Anecie, bo o radę poprosiła - sama miała nawet wątpliwości. A Ty rób,jak uważasz. Widocznie musisz jeszcze poczekać na efekty pp, żeby odstawić kremy i okulary.
data: 2010.03.04
autor: Kamiczek
 
 Hej, widzę, że pojawiła się druga Aneta (ta z postem o kremach z filtrami:))Witam, imienniczko. Od dzisiaj będę sie podpisywała inaczej, może...Aneta z P. (jak Poznań):)Pozdrawiam cieplutko.
data: 2010.03.04
autor: Aneta z P. (czyli ta "starsza "niekoniecznie wiekowo:))
 
 Tak nie szalejcie z tym słońcem :) To nie casy gdy było bepiecznie. Obecnie niestety mamy zbyt duże negatywne oddziaływanie promieni słonecznych :( Okulary słoneczne i lekki filtr (50-tka to znaczie za dużo) nie zaszkodzą.
data: 2010.03.04
autor: Bea
 
 Ja jednak na twarz używam kremu z filtrem, bo jak nie - to wychodzą mi ciemne plamy na twarzy. No i używam okularów słonecznych, dobija mnie ostre światło (i potem zmarszczki). Chyba nie będziecie się za to nade mną znęcać ;-) A na PP jestem od 3 lat.
data: 2010.03.04
autor: Lilianna 33
 
 Aneto, daj sobie spokój z kremami z filtrem, słońce jest nam potrzebne, to tylko zarobek dla producentów, jak wiele innych wynalazków współczesnego świata. Tak mało mamy w Polsce tego słońca i jeszcze sie filtrami od niego chcesz odgradzać? od razu też wyrzuć okulary przeciwsłoneczne. Pozdrawiam
data: 2010.03.03
autor: Kamiczek
 
 Mamy drogie co poradzic Na plesniawki Na jezyku u szkrabusi rocznej? Do tego ropiejace lzawiace oczka i troche uszka brudniejsze nix zwykle. Dzis wykapalam corcie w ostrozeniu.. I tak sie zastanawiam czy to "stare" wylazi czy to efekt mojego biezacego knocenia z czyms?
data: 2010.03.03
autor: Zoaninia
 
 PP jest niezwykłe! obserwuję to codziennie na mojej skórze, kiedy grzeszyłam jabłuszkiem zaraz, następnego dnia pojawały się wypryski, po kilku dniach ścisłego pp cera idealnie gładka! mam tylko drobną wątpliwość, stosuję codziennie krem z filtrem 50, żeby chronić skórę przed słońcem, ale obawiam się o brak witaminy D, co o tym sądzicie.
data: 2010.03.03
autor: Aneta
 
 mam pytanie, ile minimum tłusczu nalezy spożywać dziennie, czy wystarczy jajecznica usmażona na łyzce oliwy, dwie kanapki posmarowane masłem? lepiej się czuję po mięsie gotowanym i nie mam potzreby spożywania większj ilości tłuszczu, aryb nie jadam, bo w książce była informacja, że osoby ze skłonnosciami do depresji najlepiej, aby nie jadały ryb.
data: 2010.03.03
autor: Monika
 
 Hanka, nie jestes sama, dokladnie tak bardzo chcialam pomoc mojemu Yangowi, zeby go wyciagnac z infekcji wirusowej, ktora mnie zreszta tez zarazil, chociaz mnie tak to nie trafilo, bo ja jem cieplutko. Nagotowalam rosolu, herbatek, wszystko pod nos, smarowalam spirytusem bursztynowym plecy i stopy - a on codziennie bral leki z apteki. Do tej pory jest oslabiony, a ja... no coz, trenuje powstrzymywanie sie od nadopiekunczosci i pozwolenie jemu poznania wlasnej drogi - okreznej. Trzynaj sie cieplutko i zachowaj spokoj.
data: 2010.03.03
autor: AlinaSG
 
 Haniu, wiem, co czujesz. Ja tez sie dwoje i troje, zupki, herbatki, gulaszyki, smarowidełka, nadzienia, obłożenia, pętelki smakowe, ciemne garnki, drewniane łyżki, uchylone pokrywki :-)...wyprowadzam to moje niebożę z koszmarnych konsekwencji złego żywienia na kontrakcie półrocznym. Aż tu idziemy do mojej mamy, a ona "poczęstowałabym was czymś, ale wy to nic nie jecie". Na co moje niebożę "no, a czym poczęstujesz? Ja tam nie odmówię". I wcina te czekoladowe cukierki, w dodatku wieczorem, i ciasteczka... Ale nic już nie mówię, nie wkurzam sie, bo szkoda mojej energii...robię swoje, wiem, że dobrze, a wybór należy do niego. Ale jak boli i niedomaga - to katastrofa, ratunku, umieram :-) Ale kocham go bardzo i po raz kolejny robie imbirówkę. Pozdrawiam
data: 2010.03.03
autor: Kamiczek
 
 MaKa, piszesz, że poddałaś się serii zabiegów na cellulit, ja też o tym myślę, bo brak mi cierpliwości i boję się że przy samym PP moge się nie doczekać a nie chce spędzić młodości w długich spódnicach stroniąc od plaży, wielu ludzi tego nie rozumie, a ja co roku przeżywam dylemat i wymyślam powody, żeby odmówić znajomym wyjazdu nad jezioro. Boję się tylko picia tylu litrów wody dziennie ile jest to wymagane przy zabiegu. Myślałam o mezoterapii bezigłowej bo podobno jest najskuteczniejsza, ale mam dużo wątpliwośći, z jednej strony chcę wierzyć, że pp mi pomorze, a z drugiej chciałabym raz dwa pozbyć się problemu i wreszcie cieszyć się z nadchodzącego lata... Nie chcę, żeby mąż się mnie wstydził przed znajomymi, kolegami... zawsze oddycham z ulga kiedy lato się kończy i juz nie muszę się tym zadręczać, ale problem powraca...
data: 2010.03.03
autor: zosia
 
 W poszukiwani tabel znalazłam taką stronę z tabelą : http://www.5przemian.pl/ i tu mleko krowie jest jako smak neutralny a nie oziębiający. Czy ktoś moż emi wytłumaczyć jak to jest z tymi smakami naprawdę bo widzę tu więcej róznic. Zaczynam głupieć.
data: 2010.03.03
autor: Bea
 
 Mam pytanie odnośnie smaków czy nie znacie jakiejś stronki lub książki gdzie są określone wszystkie (w miarę możliwości) produkty smakowo oraz pod względem Yin i Yang. Czasem mam problem jeśli danego produktu nei ma w książkach Pani Ani a lubię sama komponować sobie potrawy.
data: 2010.03.03
autor: Bea
 
 http://www.we-dwoje.pl/wszechobecne;polepszacze;zywnosci,artykul,2106.html?utm_campaign=tygodnik32&utm_medium=email&utm_source=Wszechobecne polepszacze żywności&utm_content=lead
data: 2010.03.03
autor: Bea
 
 Powiem Wam dziewczyny, że czasem odechciewa się wszystkiego.. Zwłaszcza, kiedy zależy nam na najbliższych a im zdaje się nie zależeć nawet na samych sobie.. Wczoraj wieczorem mąż wrócił do domu przemarznięty, osłabiony, ale jak zawsze z apetytem. Dałam mu więc wszystko co „nasze”, pp-owe, najlepsze. Potem aspirynka, 2 kołdry, termofor i do łóżka. Wstałam dzisiaj o świcie (nie pytajcie o której:), żeby zdążyć zrobić mu nasz rosół, herbatkę na cały dzień, imbirówkę do łóżka itd. Ucieszona, że zdążyłam poszłam do pracy. Dzwonię, żeby mu przypomnieć o gulaszyku a on oznajmia, że pojechał do apteki, kupił coldrex (ale do tego ten mega czy forte czy cuż tam, bo taki szybciej zadziała) i, że zaraz wychodzi, bo musi, bo obowiązki itp… Ja wiem, że nie powinnam oczekiwać…., że każdy sam… ale czasem ręce tak opadną, że aż zabolą..Dobrze że jest Forum, bo tu można wylać swoje rozczarowanie i poczucie bezsiły. Pozdrawiam i idę na krupnik, ten mega, ten nasz:)
data: 2010.03.03
autor: Hanka
 
 Janko poznanianko miód z pokrzywą ma właściwości wzmacniające
data: 2010.03.03
autor: Bea
 
 Patrysiu, nie możesz dopuszczać, by Twoja córeczka miała zimne rączki i nóżki, musisz koniecznie zapewnić jej komfort temperaturowy. Dzieci nie rosną dobrze, jak są ciągle przemarznięte:) Ubieraj ją cieplutko, karm cieplutko, a jak się zrobi cieplej, wystawiaj na słońce i będzie dobrze.*** Wczoraj zaczęłam dokarmiać Rafałka owsianką, wsuwa aż miło:) I rada dla mam na tym etapie: po każdej owsiance czy zupce trzeba podać jeszcze pierś, dla uzupełnienia, przytulenia i zapewnienia, że cały świat jest na swoim miejscu:))*** A. z Krakowa, my mieliśmy w Gdańsku duży problem z ostrożeniem - nawet w zielarniach. Kupiliśmy ten z Darów Natury, bo o Herbeksie nikt tu nie słyszał, działa, ale ten z Herbexu jest lepszy. Czyli nie ma to jak zamówić u Szefowej... Jeszcze jedno gdańskie odkrycie - we Wrzeszczu na ul. Białej jest co wtorek i piątek targ, a na nim istne cuda - warzywa z kopca, jajka od prawdziwych kur, cudna i niedroga wołowina itd. Ale trzeba być przed południem. Nie wiem jeszcze, czy są też w soboty. Pozdrawiam
data: 2010.03.03
autor: Jagoda
 
 Aneto, możesz dodać wcześniej więcej słonego - to też jest poprawne, niekiedy tak robię. Jednak jak gotuje się dużą ilość potrawy, to czasem trudno od razu doprawić ją określonym smakiem (przynajmniej ja tak jeszcze nie potrafię). Wtedy wolę zrobić "pętelkę" i powoli dosmakowywać. Pozdrawiam serdecznie:)
data: 2010.03.03
autor: Marcela
 
 http://zdrowie.onet.pl/1601343,2039,,,,superbakterie_juz_sa_juz_zabijaja,profilaktyka.html do poczytania artykulik na temat skutków nadmiaru kuracji antybiotykowych.
data: 2010.03.03
autor: Jagoda
 
 Mam problem. Ostatnio nie mogę pić naszych herbatek :( Robi mi się po nich niedobrze a mam smak na mieszankę cyryna+woda gorąca+miód + imbir. Czy mogę coś takiego pić?
data: 2010.03.03
autor: Bea
 
 Witam, Mam prawdopodobnie objawy zastoju (jeżeli dobrze myślę) czyli żólty nalot na języku i metaliczny posmak. Czytałam w archiwum ale przeważnie jest o zastoju ze smakiem kwaśnym na języku. Oczywiście kawy nie mogę wypić bo wtedy to tak jakbym płyn z baterii piła więc odstawiłam. Imbirówkę popijam ale mam wrażenie jakbym wypijała roztopione gwoździe-nie ostro ją czuję ale jak płynny metal, delikatnie jem-po każdym posiłku-metal w ustach, od herbatek mnie odrzuca. Doczytałam że metaliczny posmak to zastój płucny (być może w wyniku zastoju wątroby) ale czuję że nie pomagają mi remedia na zastoje typowo wątrobowe (czyli np imbirówka). Wydaję mi się że po ostrym mam gorzej z tym metalem w ustach. Testując różne rozwiązania (eliminacje lub dodatki) doszłam tylko do tego że po słodkim nie mam metalicznego posmaku. Co sądzicie? Dalej postępować jak przy zastoju wątrobowym czy jednak trzeba inaczej bo to zastój w płucach? I czym te zastoje się różnią (bo nie wiem czemu taki sobie zgotowałam więc chciałbym na przyszłośc uniknąć)? Męczę się z tym już drugi tydzień ale wyczerpałąm już pomysły. Dziękuję z góry za odpowiedź.
data: 2010.03.03
autor: betty
 
 Dzięki, Marcelo, myślałam, żeby więcej słonego dodać wcześniej i skończyć na ostrym, ale Twoje sugestie lepsze:)
data: 2010.03.03
autor: Aneta
 
 Inna Agnieszka i Bea, dziękuję za informacje o ostrożeniu ! Lukrecję rzeczywiście zamówiłam przez aptekę ale z ostrożeniem był już problem. No nic, będę pytać w kolejnych aptekach :)
data: 2010.03.03
autor: A. z Krakowa
 
 Witam. Czy dla dziecka 13-mies. juz jakieś wariacie typu kluska śląska lub kopytka się nadają? I czy można np. ugotować ziemniaki wieczorem a kopytka ugotowć nastepneg dnia na obiadek? Tak główkuję bo Mały będzie musiał zostać z kim innym i jak to zorganizować, żeby miał dobry nasz obiadek i nikt mi nie namieszał i zbędnych pytań nie zadawał, a co za tym idzie mni8e nie przekręcał:)jka macie jakieś swoje sposoby na zapasy obiadowe dla takich brzdąców to proszę o rady. Z gór(y) dziekuję!
data: 2010.03.03
autor: Radna
 
 Aneto, przepis z książki trzeba "dociągnąć" do smaku ostrego. Na przykład, gdy przepis kończy się na smaku słonym, to dodajesz (po odrobince by zbytnio nie zmieniać oryginalnego smaku): kwaśny-gorzki-słodki-ostry.
data: 2010.03.03
autor: Marcela
 
 Witajcie, kochane. Mam pytanie- jak czytałam w archiwum, zalecenie jest, aby potrawy kończyć na ostrym. Jednak w książkach zdarzają się dania (np grochówka), które kończą się na innym smaku. Co wtedy - przerobić, czy trzymać się przepisu książkowego? .Pozdrawiam serdecznie.
data: 2010.03.03
autor: Aneta
 
 Ja przerobiłam stary przepis na pastę jarzynową – proporcje są mniej więcej takie - pokrojone w kostkę dwie cebulę duszę na oleju lub oliwie, do tego wrzucam starte na tarce z dużymi oczami 2 marchewki, 1 pietruszke, ćwiarteczkę selera, cały czas mieszam drewnianą łyżką, dolewam zimnej wody, solę, jak warzywa zmiękną zakwaszam łyżką koncentratu pomidorowego, dodaję łyżkę musztardy, kurkumę, odrobinę tymianku albo majeranku, odrobinę mielonego kminku, jeśli konsystencja jest zbyt wodnista zagęszczam mąką ziemniaczaną i na koniec oczywiście ostre przyprawy: pieprz, imbir, cząber albo kolendra, wg.uznania. W wersji zimowej jest jeszcze czosnek i chilli. Jeszcze gorącą wkładam do słoików. Pasta ta rzypomina sos do ryby po grecku. Używam jej do kanapek i w kombinacjach obiadowych, np jako farsz czy dodatek kolorystyczny do obiadów jednogarnkowych, bywa też ratunkową jarzynką do drugiego dania.
data: 2010.03.03
autor: Sasanka
 
 Pani Aniu dziękuję serdecznie za pozdrowienia.
data: 2010.03.03
autor: ostróżka
 
 Janko poznanianko, sprawdź archiwum. Magda Ciesielska podawała kiedyś przepis na ten miód. Pozdrawiam
data: 2010.03.03
autor: Hania z Torunia
 
 Witam, mam pytanie do was, czy ktos z was mógłby mi powiedzieć co oznacza swędzenie szyji i całej dolnej zuchwy od jednego ucha do drugiego. Skóra jest czyściutka bez zadnych krostek, tylko bardzo mnie swędzi i muszę się podrapać. Jeszcze chciałabym wiedzieć czy mieszankę pana Paprzęckiego mozna sobie np. spożyć teraz u progu wiosny tak na wzmocnienie i jak długo ja stosować.Dziękuję i pozdrawiam
data: 2010.03.03
autor: Gosia T. z Wrocławia
 
 Ania przewertuj książki pani ani jest mnóstwo sałatek np. jarzynowa. Ja bardzo lubię brać kanapki z sałatką. Pozatym jest przepis na pasztet. Wielka jest mądrość płynąca z książek przekonałam się o tym czytam poraz kolejny I książkę, ale wczoraj rano wpadła mi w ręce II książka i rozdział o wiośnie, i wyszło szydło z worka jest mi zimno bo mnie już rozbierało, wczoraj wieczorem ból gardła i kaszel. Wiecie przewaliłam zachciankami z grudnia i stycznia czyli ochotą na kwaśne , więc jadłam owoce i kiszone ogórki.Oczywiście starałąm się nie przesadzać ale same wiecie jak to ciążowe zachcianki i teraz mam za swoje. Angina. Pani Aniu dziękuję Pani za tą wiedzę. Puki co mija mi w tym roku 2 lata na PP, ale jeszcze duuuużo się muszę uczyć.
data: 2010.03.03
autor: aszkah
 
 Ania, na kanapki " a la vege" można położyć warzywa z rosołu z kleksem majonezu (wspaniale smakuje fenkuł), pastę korzenną z bakłażana (szukaj w archiwum), pastę z cieciorki (FŻ), albo smarowidło z przemielonego mięsa z zupy z warzywami, tylko dobierz takie proporcje mięsa do warzyw, żeby Wam odpowiadało. Takie smarowidło, pomimo, że mięsne, (doprawione np wg przepisu na makaron precle z mięsem) jest bardzo lekkie. Albo warzywa duszone lub smażone wg przepisów z FZ. Ważne, żeby nie surowizna.
data: 2010.03.03
autor: Marta R.
 
 Witam seedecznie. hmmm...mój kochany mąż zjada wszystko co podam na stół,jednak dzisiaj poprosił o jak najmniej mięsa bo po nim niekomfortowo się czuje i nie smakuje mu. Myślę ze to efekt wiosny jadłby zupy i nie prosi nawet o drugie dania. Mówi o lekkim jedzeniu. Nie pracuje fizycznie jest pracownikiem umysłowym więc praca siedząca. Niby wszytko dla mnie jasne zupy zupy,ale z czym mam kanapki robić do pracy? Nie wchodzą w grę termosy z jedzeniem ,do pracy bierze tylko tli i kawę.Więc zostają kanapki.Po pastach jajecznych, jajkach czuje się ciężko i "odbija mu się" a teraz to mięsko że nie ma na nie ochoty bo tez ma uczucie ciężkości.Co mam w te kanapki ładować oprócz masła czasami czarnuszki i przypraw? wcześniej alternatywą to były pasty jajeczne, serek śniadaniowy ale z sera białego więc rzadko, sałatka z tuńczykiem i jajkiem albo mięsko gotowane z ketchupem majonezem(ulubione mazidło)tymiankiem kminkiem i cebulką od czasu do czasu.Więc teraz mięska nie, jajek nie, macie Kochani pomysły na kanapkowe małe co nie co? sama też mam ochotę na lekkie jedzenie jem więc same zupy (pilnuje smaku kwaśnego:)) od paru dni i to mi starcza (włączyłam też dla nas obojga silivit żeby pomóc wątrobie) i rozumiem męża ale kanapkowy problem pozostał, czy macie jakieś pomysły? Z góry piękne dzięki za pomoc.
data: 2010.03.02
autor: Ania
 
 Pani Aniu. Jakie działanie ma zmielona pokrzywa z miodem. Czy mogę prosić o podanie proporcji i jaki miód jest wskazany. Serdecznie pozdrawiam.
data: 2010.03.02
autor: Janka poznanianka
 
 W temacie telewizyjnym – Bea, oczywiście o wszystkim można mówić w telewizji, nawet o sprawach niewygodnych i niemedialnych. Weźmy temat słodyczy - w telewizji już dziesiątki lat mówi się głośno i otwarcie o tym że słodycze są szkodliwe, że nie ma takiej grupy zdrowotnej ani wiekowej, której służyłby cukier rafinowany. I pytanie retoryczne jak się to ma do rzeczywistości? Można nawet odnieść wrażenie, że im więcej badań jednoznacznie potwierdzających tę szkodliwość tym bogatsza oferta "cukrowa" i większe spożycie słodyczy. Jest takie powiedzenie, że tłum ma wiele głów, ale nie ma rozumu, nie martwimy się że pp nie dociera do mas, troszczmy się o konkretne osoby, o siebie i o naszych bliskich, w ten sposób zrobimy już dużo dla zdrowszego społeczeństwa. Pewnie byłoby nam łatwiej gdyby ta filozofia życia i żywienia była bardziej popularna, wierzę że kiedyś tak będzie, ale nie od razu Kraków zbudowano. Serdecznie pozdrawiam! Z Krakowa:-)
data: 2010.03.02
autor: Sasanka
 
 Pani Aniu dziękuję za post dawnej długości i miłe słowa do mnie. Bogno, poważny stan wuja to trudna sytuacja w rodzinie, piszesz że jesteś ostrożna i słusznie, bo to nie jest dobry moment do rewolucjonizowania czyjegoś życia. Delikatnym, zrównoważonym posiłkiem na pewno nie zaszkodzisz, to samo z naszą herbatką, pytanie tylko czy będzie mu smakowało, wielu osobom przekonanym do pp początkowo lukrecja zupełnie nie wchodzi, wiec nic na siłę. Mmoże to zabrzmi zbyt ogólnie, ale trzeba popatrzeć na całość, w otoczeniu chorego ważna jest atmosfera życzliwości, cierpliwości i spokoju, zaufanie że rehabilitant wie co robi, ważne też by osoba, która obsługuje chorego też miała możliwość zregenerowania sił. Pozdrawiam.
data: 2010.03.02
autor: Sasanka
 
 Mam pytanie do bardziej wtajemniczonych :) Niedawno u mojej córki pojawiły się małe wybroczynki na twarzy (albo coś podobnego do nich). Oprócz tego głównie na policzkach są tak jakby zaskórniki, podobne do gęsiej skórki. Ciekawe jest, że zdecydowanie bardziej "wysypana" jest lewa część twarzy i czoło też po lewej stronie. Może ktoś wie co to może znaczyć? Czego odpowiednikiem jest lewa część twarzy?
data: 2010.03.02
autor: Majka
 
 MaKa, wiele racji naukowej w tym, co piszesz. Według mnie pp, oprócz wielu korzyści zdrowotnych- czysto fizycznych- to pełna akceptacja siebie i swojego wyglądu, nieprzejmowanie się tym, jak wyglądam, wielu rzeczy nie zmienię, nawet, gdybym miała mnóstwo pieniędzy. A pełna akceptacja siebie to światło wewnętrzne, które bije na zewnątrz i zakrywa niedoskonałości ciała...I jeszcze jedno, walka z czymkolwiek, to dawanie temu czemuś siły...często, także cellulit, odchodzi niepostrzeżenie, jak się mu nie poświęca tyle uwagi :-)
data: 2010.03.02
autor: Kamiczek
 
 Do Basi i Elizy - jeszcze w sprawie cellulitu, przyczyną jego jest źle funkcjonujacy układ limfatyczny i hormonalny, ponad 85% kobiet posiada tę dolegliwość w mniejszym lub większym stopniu. Walka z celulitwm to zadanie do końca życia u osób mających do niego skłonność, nie da się usunać go raz na zawsze i cieszyć się z tego bo do zaniedbywanego ciała lubi wracać. Ja miałam mega cellulit (przy 4 stopniowej skali tej dolegliwosci miałam chyba 10), od wielu lat nie mogłam pokazać się na plaży bo wyglądałam koszmarnie a moje uda zgroza. Mimo, że jestem na PP w pełnej dyscyplinie od ponad 4 lat, poprawy nie było żadnej. Przy tak zmienionej anatomicznie tkance podskórnej samo żywienie PP nie pomaga, albo pomogłoby może po 25 latach:-)Ja nie chciałam tak długo czekać (bo jestem już po 50) i w ubiegłym roku poddałam się serii zabiegów endermologii w wyspecjalizowanym gabinecie, efekt jest rewelacyjny, niestety trochę to kosztuje ale warto zainwestować we własne zdrowie i wygląd.
data: 2010.03.02
autor: MaKa
 
 Agnieszko S, gdy pisałaś o braku apetytu u swojego dziecka, to ja przechodziłam w tym czasie przez to samo. Syn miał kiepski apetyt przez 2 tygodnie, zaczynałam się już o niego poważnie martwić. Dasza pisała prawdę - nastąpił skok w rozwoju dziecka. Od dwóch dni samodzielnie je posiłki:) Nie zje sam za dużo, ale głód chyba zaspokoi. Pozdrawiam!
data: 2010.03.02
autor: Marcela
 
 Mamamisiu, możesz swój rosół rozcieńczyć wrzątkiem w gorzkim i doprawić delikatnie do smaku do ostergo, a potem gotować na nim zupy jarzynowe.
data: 2010.03.02
autor: Marta R.
 
 Luna, mamaa - bardzo wam dziękuje za słowa otuchy :) dalej jestem trochę załamana ze moje dzieciatko sie "zatrzymało", i pewnie dla świętego spokoju zrobię jej morfologię, jak to tam wszystko wyglada. Najgorsze jest to, ze ona jest bardzo słaba, i nieźle opóźniona pod względem ruchowym wobec rówieśników.Do tego wiecznie ma zimne stopy i rączki, hmmm... Jest wiosna, a ja zamiast się cieszyć wpadam w jakiś bezsensowny dół...mam nadzieję ze szybko sie z niego wydrapię. Buziaki dla was :)
data: 2010.03.02
autor: Patrysia
 
 Patrysio!Mój mały od urodzenia jest na PP.Zawsze był mały i drobny, ale zdrowy. Rodzina też dawała mi popalić. Teraz ma 3,5 chodzi do przedszkola i naprawdę niczym nie odbiega od rówieśników(nie porównując oczywiście do tych dzieci, które mają nadwagę).Także nie przejmuj się i rób swoje.Pozdrawiam wszystkie mamy których dziecko aktualnie walczy z ospą tak jak moje.
data: 2010.03.02
autor: mamaa
 
 Prosze jak ktos wie co zrobic z rosolem na sloty jesienne, ktory teraz zrobilam. Mam podac rodzinie, czy wylac, a moze da sie jakos przerobic.
data: 2010.03.02
autor: mamamisia
 
 Witam. Mam dwie sprawy. Pierwsza: od początku wiosny nie mogę się rozgrzać bardzo marzną mi stopy, ręce, czubek nosa ;-D. Co z tym zrobić?Jest wiosna boję się że jak zacznę się rozgrzewać to z czymś przewalę.Pozatym jestem w ciąży. W nogi to bardzo marzne do tego stopnia ze aż się budzę w nocy i nie mogę spać, dziś obudziłam się i z zimna łapały mnie skurcze i mocny ból nóg do łydek. Druga sprawa: znalazłam w internecie stronę gdzie osoba prowadząca blog zamieszcza artykuł z gazety SPA, dotyczący mleka i jego niekorzystnego wpływu na organizm i to wszystko w oparciu o książki Pani Ani. Jednak gdzieś od czasu do czasu mądrości Pani Ani pojawiają się w prasie czy telewizji. Umieszczam link (szukajcie skanów z gazety na stronie)http://truffle-in-a-rum-chocolate.blogspot.com/ Pozdrawiam wszystkich
data: 2010.03.02
autor: aszkah
 
 A z Krakowa, ja poprosiłam w najbliższej aptece o sprowadzenie ostrożenia z Herbexu ( nie z Herbewa- widać, że Krakowianki:)) i nie było najmniejszego problemu. Tak samo z lukrecją. Spróbuj. A ostrożeń to chwast potocznie zwany ostem. Pozdrawiam wszystkich.
data: 2010.03.02
autor: Inna Agnieszka
 
 Pani Anno - serdecznie dziękuję za odpowiedź na moje pytanie. Wilczy apetyt synka wrócił w sobotę i wyjadł wszystkie poprzedniego dnia przygotowane zupki i kaszkę :) Jakież było moje zdziwienie, kiedy to właśnie w sobote po raz pierwszy podciągnął się z pozycji leżącej do siedzącej a teraz już i na nóżkach sam staje asekurując się o szczebelki łóżeczka. Coś w tym jest Daszo! Widać te nasze dzieciaki nie takie różne... Fox India wiem co czujesz. Ja borykałam się na pp przez 2 miesiące tego nie podając, tamtego lepiej nie próbując, bo to i tamto uczulało. Dopiero jak po 2 mies. weszłam w pp całym sercem i zaczęłam podawać małemu wszystko zgodnie z zaleceniami dla atopików - wysypało poswędziało - a teraz skóra jest coraz bardziej aksamitna i wiem, że powoli z tego wychodzimy!!! Dla każdej mamy dziecka z AZS to jest niesamowita radość. AgnieszkoP - ja jem jagnięcine nie baranine, raz na 2 tygodnie. Jesteś z Londynu prawda? Można ją tu dostać bez problemu cały rok. Dziewczyny doświadczone wcześniej radziły mi, że dla takich małych maluszków jak nasze to jedynie cielęcinka i indyk.
data: 2010.03.02
autor: Agnieszka S
 
 A.z Krakowa podaje mój mail: bea0@onet.pl
data: 2010.03.01
autor: Bea
 
 Agneszko P. Lepsza jagnięcina ale ją trudno dostać o tej porze roku. Ostrożeń z Darów Natury jest wg mnie "słabszy", tego z Herbewa ciężko dostać niestety.
data: 2010.03.01
autor: Bea
 
 Patrycjo Kochana! więcej wiary w swoją Intuicję! Przestałaś dziecko pędzić jak pomidory w szklarni w środku zimy, a zaczęłaś odżywiać. Poproś męża o zaufanie dla Ciebie i Twojej wiedzy. Dzieciątko jest zdrowe, a jak przyjdzie czas na rośnięcie - urośnie. Mądre, z dotlenionym mózgiem, zdrową krwią i skórą. Daj mu na to szansę.
data: 2010.03.01
autor: Luna
 
 Marto M., dzięki wielkie :) Wybiorę się tam jutro. Pozdrawiam!
data: 2010.03.01
autor: Hania z Torunia
 
 Witajcie, Czy polecana jest baranina dla azs 6-7 miesiecznego bobasa? Ja ciagle karmie piersia i uwielbiam jesc baranine. Czy to nie rozbudza azs-owego uczulenia?
data: 2010.03.01
autor: AgnieszkaP
 
 Kochani, podczytuję was w miarę możliwosci, ale dzis piszę do was po poradę..Otóż moja córeczka ma 7 miesięcy i ma AZS. Na diecie PP jesteśmy od ok. 1,5 miesiaca.Mała niestety ma cały czas wyprysk na buzi - czerwone plamy i czerwone krostki, jakby posypana była kaszką..Ale niestety okazało się, ze odkad jesteśmy na PP, mała zatrzymała sie w rozwoju..Nic nie urosła i nie przytyła...Gdzie ja popełniam błąd? Bo mój małż już psy na mnie wiesza ze odstawiłąm dziecku mleko i to moja wina...Co robić? doradźcie :)
data: 2010.03.01
autor: Patrysia
 
 Nie wiem czy oglądaliscie dzisiaj rano TVN w programie u Prokopa. Była kobieta która mówiła o żywieniu dzieci. Wprawdzie tylko uwypulony był temat jedzenia niezdrowej żywnosci typu chipsy, słodycze itp, ale tak mnie coś tknęło po nazwie firmy jaką ta pani prowadzi. Jest to Pięć smaków Akademia Odżywiania dla Zdrowia. Czyli w telewizji też można o tym mówic. Może jednak Pani Ania spróbowalaby. Może warto. Przecież w efekcie możemy miećzdrowe społeczeństwo.
data: 2010.03.01
autor: Bea
 
 Witam, Mam pytanie odnośnie ostrożenia. Czy ten Z Darów Natury też jest OK, czy powinien być ten z Herbexu? Tak nawisem mówiąc strasznie ciężko go dostać... Może ktoś z Krakowa wie gdzie możba go zakupić? I jeszcze jedno pytanie do Haniaf - gdzie można znalezć ostrożeń, tj. gdzie on rośnie? Szperając na internecie znalazłam dwa jego rodzaje - polny i warzywny, który jest tym właściwym? z góry bardzo dziękuję za pomoc!
data: 2010.03.01
autor: A. z Krakowa
 
 Bea, przepraszam Cię, ale nie używam gg, więc bardzo proszę podaj mi maila albo nr na komórkę i ja Ci szybciutko te dane prześlę. Pozdrawiam!
data: 2010.03.01
autor: A. z Krakowa
 
 Haniu z Torunia, w Toruniu możliwy jest do kupienia chleb z Justynexu (to bodajże piekarnia z Chełmży), tam pieką w piecu gazowym. Ja ten chlebek kupowałam w sklepie na Kozackiej:) w czasach toruńskich, czyli jeszcze pół roku temu:)
data: 2010.03.01
autor: Marta M.
 
 Pani Anno ze Zduńskiej Woli, dziękuję za słowa otuchy, nie, żebym cieszyła się, że inni też tak mają :-) ale przynajmniej mam potwierdzenie, że nie jestem okropnie chora, jak się tego obawiałam od jakiegoś czasu. Dokuczają mi też lekkie zwroty głowy. Wierzę, że wszystko wróci do normy dzięki dyscyplinie w pp. na razie odpoczywam od pracy już czwarty tydzień i dopieszczam się, jak mogę. Pozdrawiam serdecznie!
data: 2010.03.01
autor: Kamiczek
 
 Dziękuję Pani Ani i wszystkim dziewczynom za odpowiedź. Znalazłam jogę dla kobiet w ciąży i to są w sam raz rozciągające , delikatne i wyciszające ćwiczenia. A pozatym mam zamiar porozmawiać z lekarzem może to czas aby przejść na zwonienie lekarskie. Zdrowie dziecka najważniejsze.
data: 2010.03.01
autor: aszkah
 
 a zapomniałam dodać, że dziś pojawił się u małego bardzo wilgotny kaszel. brzmi bardzo wilgotno i flegmowato. z tego co czytałam to pozytywny objaw odśluzowywania, prawda? mnie swędzą ręce i oczy...
data: 2010.03.01
autor: Fox_India
 
 to niesamowite. gdybym nie widziała tego na własne oczy pewnie bym nie uwierzyła. mój Mały zmienia się z dnia na dzień. po pierwsze, daję mu obecnie tylko gotowane (przy czym zrezygnowaliśmy z naleśników, cebulowej etc.) na śniadanie i na kolację je kaszkę dla niemowląt karmionych piersią przyrządzaną zamiennie z kaszki kukurydzianej, jaglanej, płatków owsianych (które go uczulają). co niesamowite daję mu do kaszki też miód, który silnie go uczulał. na początku zaczerwienione policzki i broda, teraz nie ma śladu reakcji. na obiad wprowadzam kolejno zupki I,II,III,IV czyli bazujemy na przepisach dla małych dzieci. mały wcina w zupkach marchewkę, pora, pietruszkę (wszystkie go uczulają), skóra lekko zaczerwieniona ale brak krostawych wykwitów, skóra wręcz goi się w miejscach podrapanych. nigdy nie podawałam mu tylu "alergenów" jednocześnie przy braku natychmiastowej reakcji ze strony skóry. jestem pełna optymizmu. Mały miał od zawsze mocno zaokrąglony brzuszek (dziś wiem, że to od kwaśnego) wszyscy nazywali go "bebzunikiem" ale mnie on nigdy się nie podobał, czułam że coś jest na rzeczy. odkąd przeszliśmy na pp ewidentnie coś zaczęło się dziać. w piątek Mały miał intensywne gazy, przez całą sobotę nie wypróżniał się (wcześniej nawet 3x dziennie) a wczoraj zrobił "śliczną" kupkę, która nic a nic nie pachniała tak jak ostatnie tj. kwaśno. a jego brzuszek zgadnijcie jaki jest? nic a nic nie przypomina "bebzunika"!! jest ślicznie lekko zaokrąglony i nie przypomina już piłki!! Synek ma wspaniały apetyt. widzę że ukochał wprost marchewkę. koniec zupki oznacza krzyki i "rozdzieranie szat" :) chyba będę gotować podwójną porcję. jak nigdy wcześniej nie lubił mięsa tak teraz gulaszyk wcina aż miło. ja i mąż też przeszliśmy na pp. po posiłkach jesteśmy syci, nie mamy chęci podjadania, mąż już czuje, że po posiłkach według pp uspokoił mu się żołądek, jest bez sensacji a wszystko smakuje super. w mojej kuchni panuje porządek. wyrzutom sumienia mówię - papa - "liczą się intencje nie czyny" :) w weekend dla moich sióstr i rodziców przygotowywałam posiłki tylko według pp (śniadanie, obiad, kolacja). baaaardzo im smakowało!kolejne książki Pani Anny zamawiam dla rodziców, siostra (jej dzidziuś też cierpi z powodu alergii) mimo że widzi mojego małego nie zainteresowała się pp, nie naciskam :(
data: 2010.03.01
autor: Fox_India
 
 Witam.Kamiczku jak weszłam w PP miałam te same objawy co Ty,i wymyśliłam zupy różniaste,a więc w sobotę staje przy kuchni i gotuje trzy, cztery od razu,po dosmakowaniu część miksuje i ładuje to w słoiki, później jeszcze je zagotowuje.Mam na cały tydzień,dopada mnie trzęsionka szybciutko na gaz i jest popitka,a tym samym spokój ciała i ducha.Odpadają suchary batoniki itp.zapychacze.Ostróżko owsianka miksowana tylko dla tych co nie mają jeszcze ząbków albo je zgubili!!!!Serdecznie pozdrawiam.
data: 2010.03.01
autor: Anna Majchrzak Zduńska Wola
 
 Witam! Niedawno pisała tu pani Ania z Wrocławia, która jest lekarką. Czy jest może pani pediatrą? Albo czy mogłaby pani polecić pediatre we Wrocławiu, który akceptuje PP i nie naciska na szczepienia? Mój adres: muppetshow1@wp.pl Z góry ślicznie dziękuje i pozdrawiam :)
data: 2010.03.01
autor: AndziaP
 
 Bardzo dziękuję,że podzieliłyście sie Panie przepisami "osobistych" owsianek.Mogę teraz urozmaicić moją zupkę i przestać bać się eksperymentów.Tak jak doradza P.Ania wesprę się doraźnie naturalnym preparatem na obniżenie cholesterolu, a póki co zrobiłam w tył zwrot i zaczęłam od ugotowania kartoflanki.Dzięki serdeczne za wyrozumiałość i szybki odzew!
data: 2010.02.28
autor: joannabfor
 
 Majko, jak forum długie wszyscy powtarzają, że pszenno-żytni najlepszy i to taki pięciodniowy. Orkisz jest kwaśny, a chleb żytni ciężkostrawny. Poszukaj piekarni, gdzie pieką w starych chlebowych piecach albo gazowych. W Toruniu ciężko o dobry chleb, więc zamierzam piec sama. Przejrzyj archiwum, o łuszczycy już było trochę pisane. Pozdrawiam.
data: 2010.02.28
autor: Hania z Torunia
 
 Jagoda, dziękuje za odpowiedź. Wyszło na to, że dwie osoby podpisały się zrozpaczona, z czego jeden był mój post (odnośnie noska synka). Mam jeszcze jedno pytanie i bardzo proszę o pomoc. Czy w przypadku naczyniaków i włókniaków można pić imbirówkę? Z książek wnioskuję, że nie, bo jakby nie było to nowotwory, tyle, że nie złośliwe, ale może się mylę... I jeżeli nie to jak pomagać organizmowi w przypadku przeziębienia i ześluzowania?
data: 2010.02.28
autor: Zrozpaczona - chyba mniej
 
 Dziękuję Pani Aniu,Ostróżko.Poczochranych myśli już nie mam i jutro gotuję owsiankę jak zawsze. Nadal mnie zachwyca swoim smakiem pomimo że od 15 miesięcy jem ją na śniadanie dzień w dzień.A przed tym kawa z kardamonem cynamonem imbirem a przed kawusią ryty.I cały ranek miło zaczęty. Do szczęścia tak niewiele trzeba...
data: 2010.02.28
autor: Ania
 
 Witajcie. Pojawiła się na forum druga Bogna ( z jednym postem z 29.01) z którą się nie utożsamiam więc od dziś będę dla różnicy Bogną B. Wołam dziś o opinię P. Anię i bardzo doświadczone PP-owe baby. Mój wujek jest po urazie głowy, obrzęk mózgu, operacja wycięcie kości czaszki by zrobić miejsce na obrzmiały mozg. Aktualnie jest ( minęło od upadku z drabiny 2,5 tyg.)w stanie ciężkim lewa strona bezwładna, prawa od tygodnia w przykurczu strasznym. Rehabilitant na siłę rozprostowuje i porusza kończynami. Rozpoznaje członków rodziny, pokarze 2,3 palce, coś powie. Pojawiła się gorączka nie wysoka. Dostaje Antybiotyk. Delikatnie sugerowałam, aby podawali mu ciepłe posiłki, nie poili zimną wodą. Myślicie, że można by podawać mu nasze herbatki TLI takie dla dzieci lub jakieś potrawy, którymi nie narobią bałaganu. Nie mówiłam nic o diecie P. Ani boje się, że narozrabiają na początku, tak jak każda/y początkujący adept ciesielskiego gotowania( do tej pory coś knocę, ale to w innym poście:)a stan Wujka jest bardzo poważny. Gorąco pozdrawiam
data: 2010.02.28
autor: Bogna B.
 
 Basiu, natknęłam sie jeszcze na taki post (to jest fragment) Grażyny z Kielc sprzed paru lat "Wyraźne efekty pojawiły się, gdy przez następne pół roku zastosowałam tę ścisłą wersję pp. W ciągu 4 mies. schudłam 6 kg, mimo że wciąż jadłam bardzo dużo. Byłam pazerna na jedzenie, zwłaszcza na rosoły i ziemniaki. Teraz jem mniej, już mi tyle nie potrzeba, nie ubywa mi też kilogramów, ale cellulitis i wymiarów w obwodach tak. Ustąpiły dolegliwości żołądkowe /również reflux/ i inne pomniejsze." Wpisz w wyszukiwarkę "cellulit" to na pewno znajdziesz całą masę przykładów, jak pp działa... na to paskudztwo.* Pani Aniu, tak, moje poprzednie lato było kiepskie, żywieniowo-emocjonalnie...ale to było, teraz będzie lepiej, nawet już jest, dzień po dniu. Muszę się tylko bardzo pilnować z jedzeniem, bo jak jestem głodna, to cała cierpnę i drżę... bardzo niemiłe uczucie. Pozdrawiam z deszczowego Ostrowa.
data: 2010.02.28
autor: Kamiczek
 
 Witam :)żywię moja familię według PP dopiero drugi miesiąc wiec nie zamierzam udzielac rad ale chciałabym zaapelowac do wszystkich,którym sen z powiek spędza czy to nadwaga,czy to cellulit-DZIEWCZYNY KOCHANE,SŁOŃCE ŚWIECI DLA WSZYSTKICH,NIE TYLKO DLA PIĘKNYCH,SZCZUPŁYCH CZY BOGATYCH.Nieważne więc,że do najbliższego lata nie uda nam się ogarnąc naszych niedoskonałości (jak nie do tego,to do przyszłego) a tymczasem wystawiajmy się do słonka i kochajmy siebie takimi jakie jesteśmy! Kto ma nas kochac najmocniej na świecie jesli nie my same? Jeśli my się kochamy i dbamy o siebie to i inni nas kochają. Czego sobie i Wam z całego serca życzę :)A teraz marsz do sklepów po skąpe bikini i kochac kochac kochac siebie z całych sił! :)
data: 2010.02.28
autor: R.Czarownica
 
 Dziękuję Pani Anno, Elizo i Kamiczku za wsparcie. Czuję się o niebo lepiej, kiedy nie myślę o tym problemie obsesyjnie, ale zaczynam wierzyć, że z czasem problem ustąpi, codziennie powtarzam sobie: cierpliwość, dyscyplina, zaufanie. Jeszcze raz dziękuję.
data: 2010.02.28
autor: Basia
 
 Haniu z Torunia serdecznie dziękuję za wskazówki, jeśli przyjdzie Ci coś jeszcze do głowy, proszę pisz . Od jutra biorę się za gotowanie. Muszę pokonać tę chorobę ponieważ wyglądam koszmarnie. A co z chlebem? Ostatnio zjadam orkiszowy i pełno żytni. Czy to dobrze, czy też nie? Pani Aniu dla Pani również podziękowania. Idę poczytać do poduszki - dzisiaj "Filozofia życia". Pozdrawiam
data: 2010.02.28
autor: Majka
 
 Witajcie Kochani. Panni Anno z Wrocławia, oczywiście lekarze są różni. Wielu z nich dzwoni, dziękując za książki, zamawiając je do swoich gabinetów. Wiem, że polecają mój sposób żywienia wielu chorym. Wiem jednak także, że są inni, do których teraz puszczam oko. Ci, którzy czują się zagrożeni, lub niepewni swojej profesji. Wszystkim, którzy myślą podobnie jak my, nisko się kłaniam. Ostróżko, podziwiam Cię i serdecznie pozdrawiam. Jagodo, też tak myślę – temat ognia wątroby jest wyczerpany. Agnieszko P – tylko ziele ostrożenia oczyszcza. Rumianek jest energią zimną, może być antybakteryjny, ale nie zadziała tak jak ostrożeń. Alicjo z Brighton, co tam słychać w Angli? Dzieci rosną? Aniu – swieżynko, nie przyda Ci się już ani siemie lniane, ani rumianek, ani dziurawiec. Kwiat głogu możesz dosypywać do naszej herbaty TLACI w smaku słodkim, a pokrzywę zmiel, zmieszaj z miodem i zjadaj po łyżeczce dziennie. E&K, Pani zakręcenie może być skutkiem zniszczenia i wysuszenia organizmu. Jest to zawsze związane z energetycznym osłabieniem. Może to być u Pani początek klimakterium. Niektóre dziewczyny miewają je bardzo wcześnie. Proszę zatem się zdyscyplinować żywieniowo, uspokoić emocjonalnie, ewentualnie przebadać u lekarza specjalisty. Małgosiu, czy zastanawiałaś się jaka była przyczyna bólu korzonkowego? Pomaga na to wygrzewanie elektryczną poduszką, imbirówka i ucisk na wewnętrznej stronie nadgarstków, po środku (punkt na meridianie osierdzia – rozluźnia on mięśnie pośladkowe, które mogą dawać ucisk na nerw kulszowy). Poza tym żadnych kwaśnych, surowych i zimnych potraw. Ata, na ropny katarek jednak imbirówka, dyscyplina w jedzeniu. Pamiętaj jednak, że jest już wiosna i jedzenie musi być delikatniejsze. Aneto, młoda musi przekonać się sama, że jej wyskoki żywieniowe - brak dyscypliny, zawsze będą się kończyć syfkami. Z czosnkiem dajcie już sobie spokój. Imbirówka, rosołek i ewentualnie, na noc, aspiryna. Fox_India – skrupuły i wyrzuty sumienia nie pomogą Ci. Bierz się do roboty. Sasanko, cieszę się, że się odezwałaś. Pisz, bo mądrze to robisz. Haniu z Warszawy, masz rację – barszcz Małgosi nie wyjdzie na zdrowie. Darku, dzięki za dobre słowo :) Agnieszko S, bywają takie momenty że maluch całkowicie odrzuca jedzenie i zostaje tylko „na cycu”. Bądź cierpliwa, przed każdym karmieniem wkładaj mu do ust parę łyżeczek jakiejś potrawy, zupki lub kaszki. Problem pomału minie. Na razie nie włączaj mleka koziego. Lipko, możesz spokojnie zjadać kolację między 19 a 20, tym bardziej, że ostatnio schudłaś. Kamiczku, dobrze radzisz. Daszo, masz rację, z maluchami może być podobnie. Ich bunt jedzeniowy często ma jakiś podtekst. Zuzo, dziewczyny odpowiedziały dobrze. Z wnuczką jest wszystko ok. Marto R. również dobrze radzisz. Monisiu, skąd przekonanie, że u 3-latka pojawił się fałszywy ogień wątroby? Posikiwanie, ani pociągający nos wcale tego nie oznaczają. Jak wygląda język dziecka? Mógł pojawić się zastój i wygląda mi to raczej na wychłodzenie pęcherza i jelit. Pomyśl o jakości posiłków, ilości przypraw, rodzajach mięs i równoważeniu. Coś mi tu nie gra. Aneto, czosnek jadamy wiosną, jednak koniecznie zrównoważony smakiem kwaśnym. C3PO, tekst o zamrażaniu bardzo słuszny :) Pszczoła, wczoraj chyba rozmawiałyśmy przez telefon. Wasz problem już wyjaśniłam. Aniu, miód używamy wyłącznie jako słodzik, zawierający cukry proste. Nie osłabia zatem naszego wnętrza. Możesz używać słodów, a wybór zależy tylko od Ciebie i Twoich zasobów finansowych. Basiu, na cellulit tylko dyscyplina i cierpliwość. Kamiczku, Twoje zmęczenie to skutek zeszłorocznego lata :) Aszkah, dziewczyny dobrze Ci radzą. Anno, mleczko pszczele jest bardzo intensywną substancją. Proszę stosować je dokładnie wg zaleceń podanych na opakowaniu. Joannabfor, nie będę się wypowiadać w sprawie Pani cholesterolu, bo dziewczyny zrobiły to bardzo dobrze. Oprócz właściwej diety może się Pani wspomóc suplementami, ale wyłącznie naturalnymi-ziołowymi. Zeno, proszę nie martwić się swoimi wynikami, lecz zabrać się do pracy, czyli do gotowania. Pani Anna Majrzak powinna być dla Pani wzorem. Majko, z łuszczycą podobnie jak z cholesterolem. Ostra dyscyplina i cierpliwość. Jakie żywienie – proszę zajrzeć do książki i do postów. Ponadto przypominam o emocjach. Kaśka, te objawy są skutkiem zeszłorocznych wyskoków. Trzeba zacząć wszystko od początku. Tylko gotowane potrawy, coś delikatnego na uspokojenie. Osłabiłaś nie tylko środkowy ogrzewacz, ale również nerki. Taniu, królika dobrze zaplanowałaś – zupa ok, choć polecam raczej natartego czosnkiem i upieczonego w piekarniku. Aniu, Twoja owsianka jest w porządku, możesz dodać cytrynę przed, jak i po gotowaniu. Nie ma różnicy. Owsianka Anny Majchrzak też jest ok. Kochani, bardzo ładnie sobie radzicie. Monisiu, aż dziw że babcia taka nieodpowiedzialna. Gdy jest silny wiatr nie wychodzimy z dziećmi na dwór. Mały przemarzł, trzeba pozwolić mu na temperaturę – nie zbijać. Podawać naszą herbatkę, ewentualnie imbirówkę. Zupki i owsianki tyle ile dziecko zje. Powinno leżeć w łóżku – żadnych kąpieli. Pozdrawiam Was wszystkich ciepło.
data: 2010.02.28
autor: Anna Ciesielska
 
 Majko, mi się udało z moją łuszczycą jakoś wygrać, a przynajmniej na tyle żeby nie było widać jej na skórze. Wątroba w ogniu dalej daje się we znaki, ale doprowadzenie jej do normalnego stanu wymaga czasu. To, że jest Ci zimno to niedomaganie potrójnego ogrzewacza, miałam to samo przez całą zimę, okropność. Postaw na zupy, najlepiej miksowane, tylko odpuść te kwaśne i wychładzające - barszcz, kapuśniak, żurek, pieczarkowa. Odstaw wszystkie kapustne, bo wątroba ich nie lubi. Uważaj z kwaśnym, zwłaszcza teraz, u mnie nawet kleks keczupu jako dodatek źle działa. Gulasze, pulpety w sosie, ziemniaki, duszona marchewka,owsianka, czasem jakieś jajko na miękko, herbatka TLACI i litry zup. Gotuj, jedz i obserwuj swój organizm, szybko załapiesz co dobrze działa, a co nie. Polecam również kąpiele w ostrożeniu i indyjskie orzechy piorące do mycia na codzień. Pozdrawiam.
data: 2010.02.28
autor: Hania z Torunia
 
 Pani Aniu dzisiaj dołączył do nas kolejny problem. Otóż rano babcia wzieła małego na spacer i zarzekała się, że nie ma wiatru a temp na termometrze ok 9stopni. Jak wyszłam po 2 godzinach to ona dalej była na dworze a wiatr taki, że mało głowy nie urwał. Po przyjściu miał lodowate ręce, nos zatkany to małopowidziane ciągał nim porządnie. obiadu całego nie zjadł - co mnie zdziwiło. poszedł spać obudził się ok. 13.30 z temperaturą 38 stopni. Iuskarża się od wczoraj na ból brzucha. Czy to zastój czy z zimna bo sama nie mogę rozszyfrować. Czy powinnam go rozgrzewać? Bardzo proszę o rady jak mu gotować w takiej sytuacji. Z góry dziękuję za odpowiedzi.
data: 2010.02.28
autor: monisia
 
 Te owsianke to chyba każdy gotuje inaczej.Ja ściągnęłam od P.Majchrzak pomysł z dodawaniem anyżku i dodaje go zamiast cynamonu bo ten lubie w kawie , gotuje 15 minut "dociągając"do smaku słonego, pózniej dodaje kwaśny i gotuje 40 minut.Wyczytałam w archiwum że owsianka z cytryną zapobiega osteoporozie ale musi by gotowana ze smakiem kwaśnym właśnie 40 minut. Nie miksuję jej, bo takiej nie lubię .Ale mam pytanie ;czy koniecznie musi byc miksowana???Oczywiście na końcu dodaję trochę wrzątku ociupinkę masła i na końcu imbir.Miód dopiero na talerzu. No i to jest przepis dla tych, co już muszą myślec o osteoporozie.
data: 2010.02.28
autor: ostróżka
 
 Mamo Misi, archiwum służy nie tylko do szukania wiadomości na temat rozwiązania konkretnego problemu, archiwum nas wychowuje i, myślę sobie, dlatego ma to forum taką formę, jaką ma.Mnie wiele razy zdarzało się, że szukałam w archiwum czegoś, a dodatkowo, znalazłam znacznie więcej na temat sprawy, która gdzieś w głębi duszy tłukła się, przeszkadzała i powodowała inne problemy, albo znajdowałam "perełkę" po której wracał mi humor i jaśniejsze widzenie. Jeśli w archiwum jest poruszony problem to odpowiedz napewno też jest, tylko trzeba jej cierpliwie poszukac.Z pozdrowieniem
data: 2010.02.28
autor: ostróżka
 
 Witajcie, Jak czesto moge kapac mojego 6-miesiecznego bobasa w ostrozeniu, i jak dlugo trzymac go w wannie? Powiem, ze po pierwszej kapieli (dzieki Alicji z Brighton ktora mi go podeslala!!! - za co dziekuje stokrotnie!!!) maly spal lepiej i buzia sie wygladzila. Pozdrawiam!
data: 2010.02.28
autor: AgnieszkaP
 
 Od ponad roku gotuje owsiankę tak: na 800ml. wrzątku dodaje 1/3 ł kurkumy, 1/3 ł masła, 7 łyżek płatków, pół ł imbiru,pół ł soli i łyżka cytryny gotuję 40 minut po czym wrzątek łycha miodu rzepakowego szczypta cynamonu kardamonu imbiru.Wychodzi smaczna tylko mam pytanie które mnie dzisiaj znurtowało.Kiedy tak naprawdę dodać smak kwasny czy po gotowaniu 40 minutowym czy od razu po smaku słonym tak jak to robiłam do tej pory.Niektóre przepisy podane w archiwum podają smak słony jako ten w którym się gotuje naście minut potem dopiero cytryna a niektóre że po podaniu składników wraz z cytryna gotujemy dopiero potem kończymy wrzątkim miodem i imbirem.
data: 2010.02.28
autor: Ania
 
 Mam pytanie do moratora tego forum. Dlaczego ma taka formę nigdzie indziej nie spotykana. Jest przez to bardzo trudno znalezc konkretne wiadomosci. Albo zajmuje to wiele cennego czasu.Spedzilam juz wiele czasu i doszlam tylko do tego, ze potrafie znalezc problem w archiwum, a nie znajduje na pytanie odpowiedzi. Moje pytani zawiera tez propozycje aby podejrzec inne fora internetowe i zmienic formule. pozdrawiam
data: 2010.02.28
autor: mama misia
 
 Witam.Joannabfor moja owsianka-wrzątek+kurkuma+pełna łyżeczka anyżu+2 łyżki kaszy kukurydzianej+6-7 łyżek płatków owsianych+1 łyżeczka imbiru+1 łyżeczka soli,gotuję 40 minut+1 łyżeczka cytryny/teraz wiosna to 2/+szczypta kurkumy+miodu i masła do smaku+szczypta cynamonu i pół łyżeczki kardamonu.Gotuję jeszcze około 20 minut.Jest smaczna taka aksamitna.Jak mam mąkę kasztanową to dodaje 2 łyżki zamiast kukurydzianki.Pamiętaj Pani Ania powiedziała że krowa zdechła i mleka niet.Mleko zawiera kazeine/białko/z której wyrabia się guziki,więc proszę sobie wyobrazić jak niewydolny i schorowany organizm może to świństwo przerobić.A tak na marginesie czytaj książki,wiem ciężko się je czyta jak każdy podręcznik do nauki.Ale każde słowo,każde zdanie ma przeogromną wartość dla naszego zdrowia fizycznego i psychicznego.Życzę samozaparcia i wyników.Serdecznie pozdrawiam.Kaśka przeanalizuj swoje żywienie letnie/2009/oj narozrabiałaś.
data: 2010.02.28
autor: Anna Majchrzak Zduńska Wola
 
 witam, prosze o podpowiedz w sprawie krolika, czy moge na nim ugotowac zupke jarzynowa?krolik jest slodki, wiec wrzucam na wrzatek po dodaniu kurkumy, tymianku i kminku i sie gotuje po czym dodaje warzywa?czy dobrze mysle?pierwszy raz robie a na pp jestem od 7 m-cy,wiec wszystkiego sie ucze:-)pozdr
data: 2010.02.27
autor: Tania
 
 P.Anno Majchrzak dzięki za odpowiedź.Zgadzam się,że jem za dużo chleba a za mało zup jarzynowych,bo przez całą zimę popijałam rosoły.Do mojej owsianki dolewam mleka,może to też błąd? W archiwum znalazłam post p.Magdy z 2008,o tym że przy nadmiarze cholesterolu owsianka powinna mieć trochę inny skład,ale nie wiem czy to pewne-nie znalazłam potwierdzenia.P.Ania którejs z pań polecała też krople Bacha,żeby wyciszyć emocje.Pewnie to też mój problem ,bo należę do tych co się zamartwiają.Z PP nie zamierzam rezygnować,bo czuję sie ogólnie bardzo dobrze.Moja rodzinka wreszcie zaczęła doceniać moje gotowanie,ponieważ wszystko jest smaczne,a nastroje po jedzeniu radośniejsze.Zima przeszła bez infekcji ,a to wielki sukces! Gotuję teraz z pasją i czuję,że to wszystkim służy.Przyszedł czas zemsty na cichym zdrajcu cholesterolu!
data: 2010.02.27
autor: joannabfor
 
 Witam, proszę o pomoc, mam następujące objawy i nie wiem co to znaczy. Mam uderzenia gorąca i poty (szczególnie w nocy), kiedyś miałam wiecznie zimne nogi teraz mam gorące stopy (też najbardziej w nocy), nie mogę zasnąć a jak już się uda to sen jest niespokojny, lekki i męczący. Ostatni tydzień miałam prawie bezsenny. mam też wielkie pragnienie-herbatki mogę pić litrami i nie pomaga-nadal suchość w ustach i chce mi się pić. Wargi mam po prostu spieczone. Czuję też jakiś wewnętrzny niepokój i strach choć nie mam powodów do tego (dopiero teraz zaczęłam się martwić a objawy mam od kilku tygodni). Jestem na PP od 2 lat, nie rozgrzewałam się, imbirówkę piłam tylko gdy miałam objawy przeziębienia (które były rzadkie). W domu spokój i stresu nie mam. Acha i skóra tak wysuszona że aż biała. Dziękuję z góry.
data: 2010.02.27
autor: kaśka
 
 Droga Pani Aniu, ale także zwracam się do osób chorych na łuszczycę (sama choruję od 17 lat, a od niedawna prawdopodobnie łuszczycowe zapalenie stawów). Jestem po lekturze obydwu Pani książek (zaczynam ponowne czytanie) oraz fragmentów wypowiedzi na forum. Wiem, że rozpocznę gotowanie wg pp jednakże nie chciałabym popełnić jakiegoś błędu, a jestem niesamowicie "skołowana". Wiem (tak mi się przynajmniej wydaje), że powinnam dbać o śledzionę, wątrobę,żołądek, trzustkę i płuca, zjadać potrawy neutralno - rozgrewające, ale nie wiem jak zastosować to w praktyce, nie wiem co tak naprawdę gotować, co z przyprawami? Bardzo prosze o jakieś wskazówki. Gdyby osoby chore na łuszczycę mogły podpowiedzieć mi jak wygląda ich dzienne menu, bedę ogromnie wdzięczna, a także Pani, Pani Aniu za każdą wskazówkę. Dodam tylko, że jestem okropnym zmarzluchem (wciąz zimne dłonie, stopy i nos). Z góry serdecznie dziekuję, pozdrawiam wszystkich i bardzo się cieszę, że trafiłam na ksiązki Pani Anny.
data: 2010.02.27
autor: Majka
 
 Basiu, ELizo....tak to już jest, ze jak się na coś bardzo czeka, to to sie wlecze i zdaje sie nigdy nie nadchodzić...Zawsze miałam cellulitowe uda, cóż, lata "zdrowego odżywiania" zrobiły swoje. Zaczęłam gotować według PP jesienią 2006 roku i nie miałam na celu zredukowania tego czy owego, głównie przyświecała mi myśl, aby wkładać do ust coś, co mnie odżywi, a nie zapcha głód. Jakież było moje zaskoczenie (miłe, nie powiem!) kiedy tak po około roku - półtora przypadkiem stwierdziłam, ze mój cellulit poszedł sobie gdzieś.Tak więc, róbcie swoje, krok po kroku, obserwujcie zmiany, jakie w Was zachodzą, a cellulit sobie też pójdzie, ale nie popadajcie na tym punkcie w obsesję, bo wiele wspaniałych rzeczy po drodze przegapicie. Życzę wytrwałości i wiary!
data: 2010.02.27
autor: Kamiczek
 
 droga Basiu, również zmagam się z problemem cellulitu, też przeżyłam już momenty kryzysowe i wiele razy chciałam się poddać zabiegom, ale ostatecznie zrezygnowałam, gdyż zostałam poinformowana, że nalezy wypijać 3 litry wody dziennie, a to zdecydowanie kłoci się z pp! postanowiłam (trwam w tym już miesiąc) całkowicie podporządkowac się zaleceniom pani Ciesielskiej, nie jem słodyczy niczego zimnego ani surowego, odstawiłm całkowicie sery, choć wczesniej nie mogłam zyć bez codziennej porcji twarogu, do pracy zabieram termos z gotowanymi warzywami, drugi z bulionem wołowym trzeci z herbatą. Przestałam obsesyjnie oglądać w lustrze swoje nogi i mam nadzieje że jedzenie spowoduje że kiedyś ten problem zniknie, ale muszę przyzanć, że często jestem zdołowana wygladem mojej skóry szczególnie, kiedy zbliża zię lato, czasem już tracę nadzieję na wyzdrowienie, chociaż walczę z tym i staram się myśleć pozytywnie... zastanawiam się, czy może imbirówka by mi pomogła., może ktoś wie coś więcej na ten temat lub udało mu się wygrać z cellulitem?
data: 2010.02.27
autor: Eliza
 
 Witam.Panie "cholesterolowe" u mnie 3 lata temu było 570,dzisiaj 200.Macie jedno wyjście gotować i jeszcze raz gotować wg.PP.Musicie być konsekwentne,a kto powiedział że tak rozregulowany organizm zregeneruje się w ciągu 2 lat?Wysoki cholesterol to lata złego odżywiania,a zwłaszcza kwaśne, zimne i surowe.Z własnego doświadczenia mogę podpowiedzieć - dużo zup wg.PP,zero słodyczy,zero nabiału oprócz jajek i masła,dziennie 1 kromka chleba zrobiona jako grzanka,zero wieprzowiny,a tym samym wędlin,z mięs młoda wołowina,cielęcina i indyk.Z tłuszczy do smażenia olej rzepakowy,do chleba i zup masło i smalec gęsi i najważniejsze uważność w tym co się robi i poczucie humoru.Powodzenia i pozdrawiam
data: 2010.02.27
autor: Anna Majchrzak Zduńska Wola
 
 ja też odebrałam wyniki kontrolne i mam stłuszczoną wątrobę,cholesterol 302,torbiel o śr.około 28mm w jajniku lewym wzmożona czynność skurczowa jelita grubego oraz duża ilość gazów jelitowych-IBS susp. bardzo się zmartwiłam co robić? jak postępować? jestem 2 lata na PP pozdrawiam serdecznie wszystkich Zena
data: 2010.02.27
autor: Zena
 
 Witam,dzisiaj odebrałam wyniki i okazało się,że poziom cholesterolu pomimo 1rok jedzenia wg.PP nie spadł.Utrzymuje się na poziomie 295jedn.,a ten zły 208.Martwię się.Nie chcę stosować leków obniżających cholesterol.Mam 54lata.Czytałam archiwum,ale nie mogę tam doszukać się jasnych wskazówek co robić? co jeść? Może ktoś z Państwa podzieliłby się swoim doświadczeniem w tej sprawie.Z góry dziękuję i pozdrawiam całe forum.
data: 2010.02.27
autor: joannabfor
 
 Fox_Indio, nie spiesz się, niech Cię nie kusi rozgrzewanie synka. Najważniejsze, że odcięłaś przyczynę, czyli kwaśne-surowe-zimne. Nadmierne i zbyt prędkie rozgrzewanie, w dodatku wiosną, może spowodować problemy wątrobowe (poczytaj odpowiedź Marty R. dla Anity, a jej córka ma 20 lat, a nie 20 miesięcy:). Z radością i lekkością gotuj potrawy neutralne - zupki jarzynowe na cielęcinie, pulpety cielęce, jagnięce, z młodej wołowiny, gulaszyki z tychże, puree itd. ***E&K, myślę, że powinnaś odpowiedzieć sobie na kilka pytań: na temat kondycji swojego ciała przed PP, jego kondycji teraz, swoich emocji i relacji partnerskich, układu w rodzinie. Nie wiem, w jakim jesteś wieku i od jak dawna na PP, ale jeśli masz ciało bardzo wyniszczone, to takie rzeczy jak zatrzymanie miesiączki mogą się zdarzyć przy nadmiernym wysiłku czy stresie. Może zbadaj sobie poziom hormonów, żebyś wiedziała, na czym stoisz (co oczywiście nie znaczy, że masz sobie fundować kurację hormonalną:)***C3PO, tak, tak, nawet mieszanie w garach w prawo nie przywróci ciepła mrożonkom:)) Pozdrawiam!
data: 2010.02.26
autor: Jagoda
 
 Fox_Indio, nie miej wyrzutów sumienia! Przecież wtedy robiłaś wszystko, co mogłaś w najlepszej wierze, jaka miałaś na ten czas. teraz sie to zmieni, bo zmienia się Twoja świadomość, teraz był Twój czas, aby spotkać się z PP. Nie myśl już o tym, co było, ta energia jest Ci potrzebna na to, co masz do zrobienia od teraz. I będzie dobrze, poczytasz forum to zobaczysz, ile mam już swoje dzieci "przemieniło"...Pozdrawiam wiosennie.
data: 2010.02.26
autor: Kamiczek
 
 A propos miodu , jakie zdania ma p.Ciesielska na temat mleczka pszczelego ?Myslalam o zakupie tego preparatu mojej mamie , która na PP nie jest.
data: 2010.02.26
autor: Anna
 
 przeczytałam już Filozofię Życia. to dziwne ale cieszę się jak dziecko. wiem już co mam robić. przez tyle czasu szarpałam się żeby pomóc mojemu synkowi. mam wyrzuty sumienia, że przez moje zaniedbania ciąża była zagrożona a synek ma alergię. pozwólcie że zadam pytanie. Synek był źle przeze mnie karmiony, to fakt. kasza manna, cytrusy, soki 100%, dużo barszczu czerwonego, pomidorowej (uczulony nie jest tylko na kilka warzyw - stąd ta monotonia) Oprócz tego miał już zapalenie oskrzeli, notoryczne katary (teraz rozumiem dlaczego w okresie picia soków pomarańczowych katar był gesty i zielony) Teraz gdy zaczęliśmy stosować odżywianie według pp Pani Ciesielskiej zrozumiałam, że mój synek jest zaśluzowany i wychłodzony - czy w związku z tym mam odżywiać go posiłkami neutralno-rozgrzewającymi, czy intensywniej go ogrzać? Będę wdzięczna za odpowiedź. pozdrawiam
data: 2010.02.26
autor: Fox_India
 
 Kamiczku. Ja wiem o co Ani chodzi z tym miodem. Faktycznie w medycynei chińskiej w kuchni pięciu przemian miód nie jest używany i tak jak Ania pisze jest on uznawany "dla pszczół", natomiast droga Aniu w PP wg Pani Ani Ciesielskiej miód jest używany
data: 2010.02.26
autor: Bea
 
 A.z Krakowa bardzo proszę Cie o ten namiar na lekarkę. Podaje Ci mój numer gg 20906833 Z góry dziękuję
data: 2010.02.26
autor: Bea
 
 Aszkah, rytuały nie dla kobiet w ciąży. Porozciągaj się delikatnie, nie forsuj. W necie znajdziesz dużo ćwiczeń dla ciężarnych. Pozdrawiam:)
data: 2010.02.26
autor: Marcela
 
 aszkah, co do Twojego pytania, nie wypowiem się, ale 8 godzin przy komputerze w twoim stanie (w ogóle, to zabójstwo) jest niedopuszczalne! Polecam przerwy w czasie pracy i proste ćwiczenia.Poniżej masz link do strony, na której podane są programy do ściągnięcia z ćwiczeniami dla pracujących przy kompie. Niektóre wręcz wymuszają ich robienie, wyłączając co jakiś czas aplikację, na której pracujesz. Powodzenia! http://www.pcworld.pl/news/73588/Komputer.albo.zdrowie.html
data: 2010.02.26
autor: Kamiczek
 
 Witam. Czymogę w II trymestrze ciąży ćwiczyć ćwiczenia zalecane w książce "Źródła Młodości". Boli mnie często kręgosłup (praca siedząca non stop przy komp. przez 8 godzin). Może ktoś miał podobne dolegliwości?
data: 2010.02.26
autor: aszkah
 
 Aniu, coś pomieszałaś z tym miodem :-) * Chciałam tylko powiedzieć, ze po moich wyczynach przez ostatnich kilka miesięcy, wiosna jest koszmarem. Jestem tak zmęczona, słaba, ze nic mi sienie chce i spacer jest torturą. ale to minie...chyba...wróciłam zupełnie do pp (imbir, kawa) i czuję, że ciało zaskoczyło, tylko to wiosenne zmęczenie, jakiego nie miałam dawno.Ach, narozrabiałam, narozrabiałam.. Pozdrawiam
data: 2010.02.26
autor: Kamiczek
 
 chciałam tylko sprostować, bo mogło to niejednoznacznie zabrzmieć, otóż jem mięso ale tylko gotowane. Czekam z niecierpliwością na wiadomośći, pozrdawiam.
data: 2010.02.26
autor: Basia
 
 Fox_India 20miesięczne dziecko powinno mieć jeszcze swoje odrębnie gotowane posiłki z mniejszą ilością przypraw. Przepisy dla dzieci są w drugiej ksiązce Filozofia Życia. Myślę że na naleśniki tez jeszcze za wcześnie no i zupa cebulowa to też dla starych. Poszukaj postów Joanny Mam-Asik, Marty R. i posta zupowego Rene. Pozdrawiam:)
data: 2010.02.26
autor: Asia z D.G.
 
 Witam, znalazłam w książce "Filozofia życia" przyczynę moje dolegliwości, czyli cellulitu. Być może dla wielu będzie to coś, czym nie warto zaprzątać sobie głowy, ale ja już od dwóch lat usiłuję z nim wygrać i niestety nie udaje mi się to. Mam na swoim koncie przemarzanie- krótka kurtka i spódniczki zimą, sery, słodycze, odchudzanie się i tycie na przemian. Postanowiłam jednak zmienić nawyki żywieniowe i od listopada ćwiczę codziennie ok godziny fitness, odstawiłam całkowicie słodycze i staram się stosować do zaleceń w książce. Moim grzechem jest kawa i chleb, potrafię zjeść nawet pół bochenka na raz. Nie jem mięsa, ani niczego smażonego, bo boję sie, że przytyję. Codziennie owsianka i warzywa gotowane pod przykryciem. Właściwie codziennie jem to samo, czasem jest mi ciężko, ale już się powoli przezwyczaiłam... Problem polega na tym, że choć schudłam 6 kg, cellulit nadal mam bardzo widoczny... Ciężko to przyznać przed sobą, ale jest to moja obsesją, katuję się ćwiczeniami, kremami, myślę o zabiegach, nie wiem już co robić, żeby się tego pozbyć, proszę o poradę i wsparcie.
data: 2010.02.26
autor: Basia
 
 Witam:) W gotowaniu wg pięciu przemian nie powinno się podobno używać miodu jako produktu przeznaczonego tylko dla pszczół? Czy w takim razie zamiast miodu używać mogę słodów tylko pytanie jakiego jęczmiennego, ryżowego, kukurydzianego, daktylowego? z góry dziękuje za rady.
data: 2010.02.26
autor: Ania
 
 Pszczoło, jeszcze tylko dodam, iż ja cierpiałam na nadmierne gazy, a nie jak u Ciebie "pachnące" inaczej. Pozdrawiam raz jeszcze!
data: 2010.02.26
autor: Marcela
 
 mój synek, odkąd gotuję według pp ma zdecydowanie większy apetyt. uwielbia kaszę kukurydzianą, naleśniki, gulaszyk, lane kluseczki, nawet zupę cebulową. wypróżnia się nawet 3x dziennie, kupka ma dziwny zapach "ziołowy." czy z czymś nie przesadzam? wszystko robię stricte wg. przepisów. książki Pani Ani pozaznaczałam we wszystkich możliwych kolorach :)przekopuję się przez forum. zakupiłam mnóstwo przypraw, kupuję niezbędne mięsa i warzywa. moja dotąd chaotyczna kuchnia normalnieje. wszystko pięknie pachnie, smakuje. nie kupuję już soków 100%, jogurtów, cytrusów. mój mąż ciągle węszy co tak ładnie pachnie. zgodził się też zrezygnować z piwa na rzecz szklaneczki ukochanej whiskey (od czasu do czasu chyba może, prawda?) :)
data: 2010.02.26
autor: Fox_India
 
 Pszczoło, gazy to także zimne jelita. Przerabiałam to minionej jesieni. Pomógł mi duszony czosnek, imbirówka i pikantniejsze jedzenie. Ale to była jesień, a teraz jest wiosna, więc musisz wykombinowac coś innego. Dodam tylko, że przytrafiło mi się to po tym, jak dobrowolnie zrezygnowałam z przysługujacej mi godziny na karmienie dziecka (czyli w pracy byłam już 8 godzin a nie 7), co całkowicie rozlegulowało mi ułożony juz plan dnia. Nie jadłam obiadu o czasie, jak jadłam to szybko i byle jak. Z racji późnego obiadu nie zjadałam kolacji. W tym czasie byłam tym wszystkim trochę sfrustrowana, więc emocje też tu miały swój udział.Przeszło mi po tygodniu od podjęcia kuracji. Pozdrawiam!
data: 2010.02.26
autor: Marcela
 
 Moja 9-miesięczna córka też nie chce jeść, tyle że od początku tzn od rozpoczęcia rozszerzania diety. Gotuje jej owsiankę i drugą zupkę (przepis Magdy Kaspianowej), nie podeszła jej ani pierwsza zupka, ani marchewka czy ziemniaczek gotowany osobno. Przez jakiś czas wmuszałam jej jedzenie ale już tego zaprzestałam. Próbowałam robić rzadkie i gęste i nic. Martwi mnie to, że tylko jest na cycku. Coraz częściej się go domaga. Jedynie herbatka wchodzi, ale tylko kilka łyczków podawanych łyżeczką. Nie wiem co z tym zrobić. Mój drugi problem to ciągnący się już ponad trzy miesiące dyskomfort związany z "pachnącymi" inaczej gazami. Wiem, że napiszecie - za mało kwaśnego, ale wydaje mi się, że to nie to. Naprawdę wiele już próbowałam zmieniać przy gotowaniu zup, ale nie udało mi się ugotować takiej po, której nie byłoby takich przykrych konsekwencji. Gotuję oczywiście zupę jarzynową dla karmiących czyli na bazie ziemniaków, marchwi, pietruszki, czosnku, cebuli i pora. Żadnych wzdymających fasoli, groszku czy kapusty nie dodaje. Może jednak coś podpowiecie co z tym zrobić?
data: 2010.02.25
autor: Pszczoła
 
 Beo,dziękuję za słowa pocieszenia. Córka bardzo stara się karmić małą wg pp.Wnuczka je kilka razy dziennie .Nie widzę aby nie miała apetytu,do wszystkiego wyciąga rączki.Myślę jeszcze,czy nie zrobić badania na pasożyty.Lekarka stwierdziła również,że je za dużo marchwi(kolor skóry),że tym samym szkodzi wątrobie.Same przeciwności,ale z PP nie zrezygnujemy.
data: 2010.02.25
autor: Zuza
 
 Zuzo moja córa urodziła się z wagą średnio krajową :) czyli około 3450. Obecnei roczne dziecko i wazy tylko 7800 a jest karmiona piersią więc niech córka się nie martwi.
data: 2010.02.25
autor: Bea
 
 Żołądek po 20 trochę inaczej pracuje. Kolacja spokojnie może byc po 19, jest w archiwum wypowiedź pani ani, że po 18 to trochę za wcześnie. Wiadomo, że czasami się zdarzy później lub wczesniej, ale ja też bym umarła z głodu gdybym miała skonczyc jesc o 17... Pozdrawiam!
data: 2010.02.25
autor: Miu
 
 Kuchnia wróżek - „Wielka encyklopedia wróżek” Krzytsztof Żywczak Fast food Kiedy wróżkę dopadnie nagle głód, a nie ma czasu, żeby usiąść i spokojnie coś przekąsić, śpiewa sobie piosenkę o jajku na miękko albo o kanapce z szynką, zieloną sałatą i majonezem i, jak to w przypadku smakowych piosenek bywa, głód na jakiś czas znika. Śpiewanie nie zastąpi jednak przyjemności jedzenia. Mrożonki Wróżki za żadne skarby świata nie tknęłyby konserw ani mrożonek. Nie mieści im się w głowach, jak można zamknąć w ciasnej i ciemnej puszce zielony groszek albo kukurydzę – czy groszek lub kukurydza zasłużyły na więzienie? Warzywo, które przesiedziało w puszce tak długo, na pewno po uwolnieniu zacznie rozrabiać, awanturować się i mścić. Tak przynajmniej sądzą wróżki. Ale konserwy to jeszcze nic. Prawdziwy niepokój wróżek budzą mrożonki. Odkąd na świecie pojawiły się mrożonki, ludzie zachowują się znacznie gorzej. Tak przynajmniej sądzą wróżki. Podejrzewają, że to sprawka wyjątkowo paskudnych złych wróżek lodowych, które uwielbiają zamieniać wszystko, co żywe, wesołe i kolorowe w zimne sople lodu. Są sprytne, trudno je wytropić i pokonać. Dobre wróżki nie potrafią pozbyć się myśli, że mrożonki to podstęp, za pomocą którego lodowe wróżki chcą zapanować nad światem, sprawiając, że jedzący je ludzie zamienią się w chodzące bryłki lodu. Na nic się zdaje tłumaczenie, że zamrażanie polędwicy, brukselki i fasolki szparagowej nie ma nic wspólnego ze złymi wróżkami lodowymi, bo służy jedynie ludzkiej wygodzie. Poza tym nikt przecież nie je mrożonek prosto z zamrażarki. Nieważne – mówią wróżki – to, co zostało raz zamrożone, pozostanie zimne na zawsze, bo zamrażanie pozbawia je wewnętrznego ciepła. A na Ziemi wyłączność na zamrażanie mają tylko wróżki lodowe. Nie słyszeliście o Królowej Śniegu?
data: 2010.02.25
autor: C3PO
 
 Dzięki, Marcela. pewnie masz rację. Kamiczku - Ty jak zawsze, umiesz cierpliwie i podnosisz na duchu:)Marto - oczywiście, że czytałam, a nawet wydrukowałam Twoje rady dotyczące zup wiosennych. Ten czosnek i reszta to tylko dwa razy, bo, jak pisałam leczyłam pierwsze pp-owe przeziębienie,.Stosując się do porad z archiwum zapodałam takie menu właśnie.:) Dziękuję wszystkim za odpowiedź:)Pozdrawiam.
data: 2010.02.25
autor: Aneta
 
 Pani Aniu oraz mamy AZSików ma problem z moim małym. Przypomnę ma 3 latka. Jakieś dwa miesiące temu miał Fałszywy ogień(przegrzanie)wątroby i chyba innych narządów. organizm był rozregulowany do tego stopnia, że zaczął posikiwać w majtusie. Zdarzało się to bardzo często. Do tego świszczący i pociągający nos (szczególnie wieczorem). Teraz ogień chyba udało się uciszyć bo już dawno nie miał pokrzywki ale został nos i popuszczanie moczu - nie tak częste ale jest. Nie wiem jak mogę mu pomuc bo wygląda to tak jakby nie czuł dopiero jak popuści to mówi. Można się go pytać on mówi, że nie chce, a po minucie mówi, że się posikał. Oczywiście od roku jest tylko i wyłącznie na PP i nie ma mowy o podjadaniu, a Pić to pije parę łyczków dziennie wmuszonej kawy lub herbatki TLI. Bardzo proszę o rady.
data: 2010.02.28
autor: monisia
 
 Daszo dziękuję Ci bardzo za odpowiedź. Ja zastanawiałam się, czy to nie czasem ząbkowanie, ale te zęby już tak wychodzą całą wieczność i dalej nic nie ma. Chyba wszystkie na raz mu wyjdą. Nie ma więc związku między ząbkowaniem a apetytem. A czy on nie stał się zbyt wygodny, bo pierś łatwiej niż siedzieć w krzesełku i jeść? Nie wiem jak ja go odstawie od tej piersi tym bardziej, że on nadal domaga się co 2 godz. w nocy i słysze jak mu burczy w brzuchu...więc chyba nie chodzi mu o przytulanie.
data: 2010.02.25
autor: Agnieszka S
 
 Lipko, w której książce jest napisane, że jemy do 17? Ja chyba nieuważnie czytałam, bo nic o tym nie wiem. Karmie mojego maluszka wg. PP i w F.życia pisze, że dzieci jedzą kolację ok. 20. Mój maluch je kolację pomiędzy 20 a 21, w związku z czym my też o tej porze jemy ostatni posiłek i jest to zawsze obiado-kolacja, gdyż mąż też późno wraca z pracy. Nie wyobrażam sobie jeść ostatni posiłek o 17; karmiąc piersią umarłabym z głodu do wieczora. Może cóś pominęłam lub czegoś nie zrozumiałam?? Ciekawa jestem, co dziewczyny Ci odpiszą..
data: 2010.02.25
autor: Agnieszka S
 
 Marto R.też tak myślę.Nie można wszystkich mierzyć jedną miarą.Lekarka też powinna spojrzeć na matkę małej. Córka to tylko 156 cm wzrostu i około 49 kg wagi. Zastanawiam się jedynie czy mleko kozie podawane w rozsądnej ilości (1/3)do owsianki byłoby na miejscu ?. Może raczej nie zaczynać z tym,a cierpliwie czekać.
data: 2010.02.25
autor: Zuza
 
 Bea, jeśli potrzebujesz namiaru na lekarza w Krakowie mogę Ci jak najbardziej kogoś polecić. Podaj maila to Ci wszystkie dane prześlę.
data: 2010.02.25
autor: A. z Krakowa
 
 Aneto, aplikujesz córce czosnek smażony teraz na wiosnę? Niedawno prosiłaś o wskazówki wiosenne, odpisałam jak umiałam, ale czy Ty przeczytałaś? Czosnek (zresztą nie smażymy go, tylko dusimy), imbirówka + rosół naraz to niezła przewałka. Teraz skup się na zupach wielojarzynowych, najlepiej miksowanych, kilka razy dziennie, imbirówka lub rosół (wiosenny rzecz jasna) sporadycznie i raczej na sprawy anginowe lub katarowe, a nie jako panaceum na wszystko. I oko i broda to rejony wątrobowe, daj bidulce odetchnąć, wiosną wątroba ma odpoczywać. I jednoczesnie odpuść, tak jak radziły dziewczyny. Zuza, dzieci karmione/dokarmiane sztucznie zawsze więcej ważą niż prowadzone naturalnie. Pytanie, czy koniecznie chcemy do nich równać. Wszelkie tabele są opracowane na przykładzie takich dzieci, dla karmionych piersią nie ma wyznaczników ani odnośników. Poczytaj posty Joasi MamAsik i Magdy Ciesielskiej na ten temat. Teraz medycyna naturalna nie zaleca ważenia dzieci non stop, a raczej obserwowanie ich ogólnego rozwóju i samopoczucia. Ludzie dorośli są różni, jedni duzi, drudzy mali, o takich bądź innnych kościach, to zróżnicowanie zaczyna się już w wieku dziecięcym. Gonienie dzieci "pędzonych" sztucznie jest możliwe, ale po co? Pozdrawiam
data: 2010.02.28
autor: Marta R.
 
 Czy jest ktoś,kto mógłby mi poradzić ?. Mam problem,moja jedyna wnuczka urodziła się z wagą 2350.Teraz ma 14 m-cy i waży jedynie 7 kg. Karmiona piersią do 9 m-ca,od początku życia na PP.Zupki jarzynowe,zupki na mięsku,mięsko purre ziemniaczane,owsianka,herbatka tlaci.Wyniki podstawowe dobre.Nie choruje,ze 3 razy w życiu katarek,jakieś zaczerwienione gardełko.Przy okazji wizyty lekarskiej córka zebrała reprymendum,że nie podaje mleka.Zalecono podawać mleko modyfikowane,by lepiej przybierała na wadze.Wiem,że nie powinnam wątpić.Cała nasza rodzina na PP i tak zostanie.Czy wy mamy,też może miałyście taki problem. Jak można w tym poradzić.Dziękuję serdecznie za zrozumienie i ewentualne porady.
data: 2010.02.25
autor: Zuza
 
 Agnieszko S., pewnie nie bardzo Ci pomogę, ale może chociaż dodam otuchy. Czasem nagły brak apetytu u małych dzieci poprzedza jakiś znaczący skok w ich dotychczasowych umiejętnościach. Mój pierworodny np. kilkudniowym postem poprzedził swoje samodzielne poruszanie sie w przestrzeni. Było to 24 lata temu, ale do dziś pamietam mój stres, gdy duże , zdrowe bardzo dobrze jedzące dziecko nagle, bez widocznego powodu (był pogodny, radosny i zywotny, "tylko" nie jadł)nagle odmówiło otwierania buzi przy stole. Być może Twój mały też Cie nagle zaskoczy czymś nowym i miłym, czego Ci życzę. Pozdrowienia
data: 2010.02.25
autor: Dasza
 
 Witam, jakiej wody używacie do gotowania w Poznaniu: kranówki czy butelkowanej źródlanej czy mineralnej? Jaka jest polecana w gotowaniu PP?
data: 2010.02.25
autor: Majka
 
 Aneto, cierpliwości, skoro tak krótko jesteście na pp, to wychodzą właśnie pięknie błędy poprzednich sezonów. Poczytaj o tym dokładnie w książce. Nie skupiaj się na problemach, bo je jeszcze utrwalisz, po prostu - stwierdzaj fakt i idź dalej. Czasami trzeba lat, żeby sie wszystko unormowało, a już na pewno musisz przejść wzorowo i w dyscyplinie przez wszystkie pory roku, żeby zauważyć pozytywne zmiany. Cierpliwości. Zaufaj. Sama zaczęłam pp od grudnia trzy lata temu i też znosiłam pryszcze, osłabienie wiosenne, kaszel...ale wiedziałam, że to minie i cieszyłam się z tych objawów, bo wiedziałam, że są pozytywne i świadczą o działaniu pp.
data: 2010.02.25
autor: Kamiczek
 
 Korekta: "nie roztrząsaj" oczywiście...
data: 2010.02.25
autor: Marcela
 
 Witam.ata ja osobiście w sytuacji "zielonego gila" tylko rosołek i inhalacje z ostrożenia,oraz siedzenie w domu.A tak na marginesie przeanalizuj co jadłaś /tłusty czwartek/ w okresie dojo.W tym czasie śledziona produkuje nadmiar śluzu,a więc zero słodyczy.Pozdrawiam.
data: 2010.02.25
autor: Anna Majchrzak Zdunska Wola
 
 Witam, od dwóch m-cy stosuję PP jestem bardzo zadowolana, uśmiechnięta mam więcej energii choć duzo pracuję. Jak zaczęlam stosować PP mam płaski brzuch i schudłam 3 kg. Mam nadzieję,że to normalny objaw.Ksiązki Pani Anii kupiłam przez przypadek, szukając czegoś do czytania. Dla osób pracujacych stosowanie PP nie jest trudne może poza kolacjami właśnie z tymi mam problem poniewą przychodzę do domu około 18-19, a powinno sie jeść do godziny 17.Może któraś z Pań ma jakiś pomysł Prosze o podpowiedz.
data: 2010.02.25
autor: lipka
 
 Zastanawiam się czy któraś z Mam miała podobne doświadczenia i z czym może to być związane. Otóż mój już prawie 10-cio miesięczny synek od kilku dni nie chce nic jeść. Do tej pory jadł wszystko z wilczym apetytem i w dużych ilościach (jest bardzo duży na swój wiek), a teraz jak widzi łyżeczkę to zaczyna krzyczeć ze złości, a jak nalegam to płacze. Czasem zje kilka łyżeczek owsianki, którą zawsze uwielbiał, ale w zasadzie to tylko pierś. Nie chce też jeść w ogóle do południa - nawet odmawia piersi. Martwi mnie to, bo już tak jest od kilku dni. Z góry dziękuję za uwagi.** Agnieszko P, a czy Ty to mleko kozie rozcieńczasz zanim nalejesz do butelki? I czy kupujesz to sklepowe z Delamere Dairy? Mam coraz mniej mleka i chyba będe też musiała zacząć dokarmiać mimo, że z AZS jeszcze nie wyszliśmy. A czy Twoje maleństwo już wyszło z AZS? Przeczytałam jedną z wypowiedzi p.Anny, że mleko kozie dopiero jak dziecko wyjdzie z AZS, ale nie mogłam znaleźć pytania, na które to była odpowiedź, więc może to była porada indywidualna, a nie informacja ogólna.
data: 2010.02.25
autor: Agnieszka S
 
 Aneto, może bardziej szczegółowo na Twoje pytanie odpowie ktoś bardziej doświadczony - ja od siebie napiszę tylko tyle: nie analizuj. Nie bierz córki "pod lupę", nie rostrząsaj - wyskoczyło, to i zniknie. Jaka jest przyczyna? Ano pewnie popełniłaś błąd, albo córka coś zjadła nieodpowiedniego. Wiosna to czas minimum dla płuc - może wystąpić kaszel. Jesteście dopiero na początku drogi, nie jeden błąd popełnisz, nie jeden pryszcz jeszcze Wam wyskoczy:) Ważne, że gotujesz i z dnia na dzień coraz jesteś mądrzejsza. Twoja córka ma już 20 lat, nie trzęś się tak nad nią:)) Pozdrawiam serdecznie!
data: 2010.02.24
autor: Marcela
 
 Sasanko!Wielkie dziękuję,ze się odezwałaś.Zwykle sama dochodzę co i dlaczego się dzieje,wracając do ksiązek i słuchając Siebie.Ciało wszak nigdy nie kłamie.Niestety! To My bagatelizujemy pierwsze symptomy,a potem to już idzie...My kobiety często po prostu bierzemy na siebie zbyt dużo.Obowiązki,rodzina ,nasi męzowie i partnerzy.Powielamy wzorce naszych mam,babć. Chcemy służyć i być docenione.Ale przecież to my same mamy siebie doceniać i nagradzać.Wybierać takie rozwiązania,ktore naprawdę nam służą,dają autentyczną radośc ,odprężają ,regenerują.... Wszystko to wiem,ale niestety często o tym zapominam.I chyba potrzebne było to moje zapytanie,aby na nowo to sobie uświadomić.A Kuchnia 5 przemian w połączeniu z wysiłkiem fizycznym,wywala zastygłe ,niepotrzebne emocje.A ze to niewygodne i niekomfortowe.Minie . Pozdrawiam cieplutko wszystkie dziewczyny ,u których tak jak i u mnie dużo się dzieje:)
data: 2010.02.24
autor: E&K
 
 Fox_India, witamy na pokładzie ;-) pamiętaj, że PP Anny Ciesielskiej to nie to samo co TCM (tradycyjna medycyna chińska) i że są różne odmiany kuchni Pięciu Przemian, których zalecenia często wykluczają się wzajemnie. Radzę trzymać się jednej szkoły. Zdecydowanie polecam tę Anny Ciesielskiej , a to z tej racji, że jest najdłużej obecna w polskich realiach kulinarnych, klimatycznych i emocjonalnych, poparta kilkudziesięcioletnim doświadczeniem własnych poszukiwań, kursów i setkami indywidualnych konsultacji. Tak naprawdę to właśnie pani Ciesielska otworzyła w Polsce dyskusję na pięcioprzemianowe tematy, w czasie gdy nikt o tym jeszcze nie myślał. Jej odkrycia stosuje dziś wielu lekarzy, dietetyków i zwyczajnych ludzi, którzy mają odwagę wziąć odpowiedzialność za to co wkładają do ust i rozumieją że są częścią otaczającego ich świata. Jest coś jeszcze co szczególnie cenimy z żoną po 12 latach PP pani Ciesielkiej: jej kursy uczą mistrzostwa d o s m a k o w y w a n i a. Kto raz spróbował indyka na kursie, lub jakiejkolwiek innej typowo polskiej potrawy przyrządzonej przez Szefową i dosmakowanej, zrozumie, że jej PP to nie żaden odlot ani teoretyzowanie, tylko smakowitość w czystej postaci. Życzę więc wiele radości z gotowania i dobrej energii!!
data: 2010.02.24
autor: Darek
 
 Małgosiu, myślę że barszcz może tylko pogłębić Twój problem. Buraki słodkie ale bardzo wychładzające. Gotuj więc inne zupy, a nawet rosół. Co do maści - używam żywokostowej i Neo-Kapsiderm /na zmianę/. Ale jest ich mnóstwo. W aptece na pewno coś Ci doradzą.Rozgrzewający plaster też chyba będzie odpowiedni w tej sytuacji. Pozdrawiam.
data: 2010.02.24
autor: Hania z Warszawy
 
 Małgosiu, czasem w pytaniach są już odpowiedzi, napisałaś „Ja niestety nie wiem co jest przyczyną moich dolegliwości,ciagle się spieszę” Pozwalam sobie na ten komentarz bo równieź w moim przypadku pośpiech odbija się na zdrowiu. Czasem wystarczy pozwolić sobie na przerwę, kręgosłup tak boli że położyć się trzeba, no to trzeba, ale jak już zaakceptuję tę myśl że oto leżę, że oto się świat nie zawali, to od razu mi lżej. I oczywiście dyscyplina. Ewidentnym sygnałem do odpoczynku są u mnie poty, oznaczają one osłabienie i po prostu są dla mnie komendą „leżeć”, (ryzyko odleżyn znikome;-) na ile się da traktuję siebie jak ciężko chorą i cierpliwie dochodzę do siebie, zwykle szybciej niż się spodziewałam. E&K - nie podejmuję się udzielania porad zdrowotnych, ale tak jak u wielu z nas jest u Ciebie zakręcenie, piszesz że zwaliło się wiele rzeczy na raz, a wtedy najważniejsze co możemy zrobić to głęboki oddech i spróbować złapać dystans, a skoro stosujesz PP to najważniesze zasady znasz, dowartościowujące jedzonko, dyscyplina w kuchni i w emocjach. Chyba nie uzyskasz odpowiedzi na pytanie ćwiczyć czy zaprzestać, oczywiście ćwiczenia są wspaniałe i oczywistą odpowiedzią jest, że warto, ale tylko Ty wiesz jak one wplatają się w proporcje całego dnia, Moja przyjaciółka, która ćwiczy regularnie i dość intensywnie w dniu treningu bardzo uważa na to co je i co robi, nie jest na PP, ale z doświadczenia wie, że jak z czymś przewali to albo źle jej się ćwiczy, albo żle się czuje później. Ważna jest też intencja, jaki jest cel tych ćwiczeń, czy tylko doskonalenie sylwetki, czy poprawa samopoczucia. Oczywiście jedno z drugim jest związane, ale jeśli robimy coś po to by się zmienić, zdolne jesteśmy do działań przeciwko sobie. A na pp uczymy się NAPRAWDĘ dbać o siebie. W tym temacie polecam szczególnie posty Jagody dotyczące kobiecości, jej porady dla odchudzających się dziewczyn bodajże z ubiegłego roku. Serdecznie pozdrawiam. Ps. Do nas dotarło słonko i dłuże dni wreszcie, z pracy (z burego budynku z białymi ścianami) wychodzę w świetle dziennym nareszcie!!!
data: 2010.02.24
autor: Sasanka
 
 właśnie skończyłam czytać Filozofię Zdrowia. mój 20 m-ny synek jest bardzo uczulony, teraz wiem już dlaczego. moje odżywianie w ciąży było karygodne (jogurty, cytrusy, sałatki, surowe warzywa, brak ciepłych regularnych posiłków). czytając książkę sama postawiłam sobie diagnozę :)) teraz martwię się tylko czy zdołam naprawić szkody w organizmie mojego synka, swoim i męża, który cierpi na niezwykle bolesne niestrawności. przed przeczytaniem książki nie wiedziałam czy zdecydować się na PP, po przeczytaniu książki wchodzę w to :) to w gruncie rzeczy nie jest takie skomplikowane choć wymaga zaangażowania. Pozdrawiam
data: 2010.02.24
autor: Fox_India
 
 Dziewczyny - teraz oprócz tej "Gulki" pod oczodołem doszły "bolące "wypryski w okolicy brody.....co jest??Nie chcę, żeby mi się młoda zniechęciła, ale nie wiem, jak i ci doradzić. Dodam, ze od kilku dni takie dziwne przeziębienie - bo gardło bolące już przeszło, teraz chrypka, czasem suchy kaszel/ Je czosnek smażony, imbirówkę pije i nasz rosołek. Ale pewnie coś nie tak, skoro te wypryski...Aha, na samym początki pp cera była bardzo ładna. Doradzicie coś?Dzięki...
data: 2010.02.24
autor: Aneta
 
 Czy ktoś wie, co poradzić na utrzymujący się ropny katarjak skutek przebytej tzw."infekcji".Kiedys jak chorowałam,dzwoniłam do p.Ani i mówiła ,że w takiej sytuacji imbirówka już nie,ale nie wiem co - nie pamiętam - dawno nie miałam takiego kataru
data: 2010.02.24
autor: ata
 
 Bardzo dziekuję Hani z Warszawy i Lunie za szybką odpowiedż.Właśnie piję teraz imbirówkę ,czytałam o niej w archiwum i Ty Haniu to potwierczasz,że Ci pomaga.Zapomniałam o niej .Jeśli chodzi o dietę,ugotowałam czerwony barszcz przedwczoraj i nie wiem czy mogę go jeść,bo chyba jest zaliczany do kwaśnych zup ,pomimo że buraki są slodkie.Ja niestety nie wiem co jest przyczyną moich dolegliwości,ciagle się spieszę .Jeszcze raz dziękuję i prosze o dalsze sugestie .Jaka mascią sie smarujesz
data: 2010.02.24
autor: Małgosia
 
 Małgosiu- ja na korzonki naklejam plaster w bolące miejsce -taki na korzonki- i za 2 godz. rozgrzewa tak, że zagłusza ból. Po 2 dniach (jak zaczyna swędzić) zdejmuję. Mnie to pomaga. Myślę, że jak nie obciąża przewodu pokarmowego to nie kłóci się z naszą kuchnią pp. pozdrawiam
data: 2010.02.24
autor: kromaj
 
 Z własnego doświadczenia wiem, że na korzonki wystarczy 1 zabieg Reiki odblokowujący. otulając skrzydełkami
data: 2010.02.24
autor: Luna
 
 Małgosiu, też aktualnie mam problem korzonków. Niestety wiem dlaczego. Na temat tego problemu wypowiadała się Pani Ania. Poszukaj w Archiwum. U mnie sprawdza się zdyscyplinowanie, ciepło i imbirówka, która pomaga spektakularnie. Na prawdę przynosi ulgę. Na co dzień imbirówki nie piję. Zdecydowanie mi nie smakuje, ale w takich sytuacjach jest lekarstwem. Smaruję też maścią rozgrzewającą. Życzę zdrowia.
data: 2010.02.24
autor: Hania z Warszawy
 
 Przepraszam Jagodo, że napisałam Twoje imię mała literą:-)
data: 2010.02.24
autor: Kamiczek
 
 Bardzo wszystkim dziekuję za sugestie w sprawie mojego wędrującego nocą syna.Pozdrawiam wszystkich serdecznie.
data: 2010.02.24
autor: Aida
 
 Joanno W, kolory takie świetnei sie sprawdzają, ale trzeba dostosować do oświetlenia. Ja w dziennym mam "pachnący cynamon" (kto wymyśla te nazwy?) i o każdej porze dnia wygląda inaczej, w zalężnosci od światła. Najpiekniej wygląda w zachodzącym słońcu. Na tym tle mam komplet kanapy i foteli w miodowo-żółtych odcieniach, orzechową komodę i szafkę narożną. W kuchni mamy żółć i tzw. szalejące jak płomienie kafelki, szafki drewniane, naturalne. Odpoczywam w tych kolorach, bo w pracy mam: biale ściany, szare meble i jarzeniówki pod sufitem! Jak wychodzę z pracy, cała sie trzęsę! W domu, w tych wspomnianych kolorach nabieram sił. Jak pisze jagoda - byle nie biało! Bkłążan i takie ciemniejsze kolory można użyc tez jako dodatki: jakas narzuta, poduszki, obicie fotela...Pozdrawiam
data: 2010.02.24
autor: Kamiczek
 
 Proszę o rade,mam zapalenie korzonków.Lekarz przepisał mi leki Movalis iMydokal Forte.Na diecie PP jestem 2-gi rok nie chciałabym zażywac leków.W archiwum przeczytałam; mniej tłustego jedzenia,żadnych kwasnych,zimnych i surowych potraw.Właściwie tak staram sie odzywiać ,trochę podjadałam słodycze ,teraz od paru dni nie jem ich.Bardzo jest to bolesne nie mogę się schylać itd.Czy samą dietą można sie pozbyc tego czy jednak zazywac leki.Proszę o odpowiedż
data: 2010.02.24
autor: Małgosia
 
 Joanno W., z kolorami można bardzo fajnie poeksperymentować - a pomarańczowy jest świetny:) Zwłaszcza do dziecięcego pokoiku. Przeprowadzając się bardzo uważnie wybieraliśmy kolory do mieszkania i mieliśmy z tego mnóstwo radości. Nasza kuchnia-jadalnia ma kolor cynamonowy, sypialnia taką obłędną zgaszoną czerwień, a mały pokoik właśnie pomarańczowy. Z bakłażanem (i w ogóle odcieniami fioletów) uważaj, bo wychodzą ciemne. Fajnym pomysłem jest np. jedna ściana w kolorze bakłażanu, a pozostałe kontrastujące, no ale to wszystko zależy od tego, co kto lubi:) I też to kwestia mebli, bo jasne fajniej wyglądają na ciemnej ścianie i odwrotnie. Najważniejsze, żeby ściany nie były białe. Pozdrawiam!
data: 2010.02.23
autor: Jagoda
 
 Witam, mam pytanie, zaczynamy z mężem remont i chcialabym wiedzieć czy oprócz czerwonego, żółtego i bakłażanu, dobrym pomysłem jest pomalowanie jednego z pokoi na pomaranczowy?? Bardzo proszę o odpowiedź:) i sugestię:) Pozdrawiam
data: 2010.02.23
autor: JoannaW
 
 Witajcie ponownie. Staram się nie zamęczać Was pytaniami, czytam książki po raz drugi, a właściwie w kółko, nie wszystko jeszcze rozumiem:), no i codzienna dawka archiwum. Ale teraz nie mogę sobie poradzić. Córa - 20 lat, ostatnio obudziła się z takim podskórnym pryszczem, pod prawym oczodołem. Jak się dotknie - czuć "gulkę" . Ostrożeń wysusza, a to miejsce wrażliwe. Nie wiem skąd, co robię nie tak (od grudnia na pp). Oczywiście eliminacja słodyczy, kwasnego( tylko jako zrównowazenie potraw), zimnego i surowego, czyli podstawowe zasady. Ale jak widać to nie wszystko. Może miałyście cos podobnego? Z góry dziekuję i pozdrawiam P. Anię. Bardzo się cieszę, że chociaż tutaj mogę się z nią spotkać. :)
data: 2010.02.23
autor: Aneta
 
 Proszę te fantastyczne dziewczyny odpowiadajace na forum o radę.To już dłuzszy czas jak żywię siebie i rodzinę kuchnią 5 przemian i nie straszne mi były te wszystkie pojawiające się oczyszczania,kaszelki u dzieci ,czasem niestrawnosci itp. Ale teraz czuje sie trochę lekko zakręcona,bo zwalilo sie wiele rzeczy na raz.Zauważyłam szczegolnie po wysiłku fizycznym(lekkim,takim dla poprawienia sylwetki )Spontaniczne poty w nocy ,takze w dzień.Wieczorem przed zasnięciem często nie mogę się rozgrzać.zasypiam z termoforem.Potem się pocę i jest mi cieplo. Od 2 miesiecy nie mam miesiączki,a kiedy przyszło dojo watroba dawała się we znaki.Mam pytanie czy mogę dalej cwiczyć,bo wiadomo ze ruch dobrze służy ciału,czy zaprzestać?I co w związku z tym robić.?pozdrawiam
data: 2010.02.23
autor: E&K
 
 Witam.aniu pamiętaj szkoda idzie na pożytek.Ja osobiście wyrzuciłam 3!wiadra cud specyfików i 2 wiadra ziół, herbatek itp.Z czasem zrozumiesz jaka to korzyść i finansowa i psychiczna.Powodzenia.
data: 2010.02.23
autor: Anna Majchrzak Zduńska Wola
 
 hej. Dołożę ziarnko do tematu lekarzy i PP. Ja "poznałam" Ciesielką dięki naszej lekarce rodzinnej. Bardzo jej jestem za to wdzięczna. Także pani Aniu, może nie jest aż tak źle z tymi lekarzami i lakarkami :) Pozdrawiam!
data: 2010.02.23
autor: Radna
 
 KK815 przeczytałam książki ! Jestem za ! Wrwszcie faktycznie madre wyjasnienia jak jeść. Zgadzam sie całkowicie z wszystkim i stosuję się do tego. Bardzo diękuję Dr.Annie Ciesielskiej.
data: 2010.02.22
autor: Anna
 
 Właśnie przechodzę na odżywianie wg pięciu przemian, mam kilka rzeczy w kuchni które nie wiem jak wykorzystac, nie chce ich wyrzucać - może ktoś cos podpowie, z góry dziękuje za rady: np czy mogę pić siemie lniane tz kisiel z siemienia, co mam zrobic z olejem sojowym fermentowanym shoyu, wychładzającym rumiankiem, dziurawcem, kwiatem głogu pokrzywą. Jakie mieszanki mogłabym stworzyć.Zaznaczam że mam silnie wychłodzona śledzionę. Pozdrawiam :)
data: 2010.02.22
autor: ania
 
 Alicjo z Brighton, moj email jest apabianek@hotmail.co.uk prosze o kontakt.dziekuje i pozdrawiam
data: 2010.02.22
autor: AgnieszkaP
 
 AgnieszkoP, podaj mi swoj adres to wysle Tobie kilka opakowan ostrozenia.Mozesz na gg8941357.Pozdrowionka dla wszystkich. ;o)
data: 2010.02.22
autor: Alicja z Brighton
 
 Tak Pani Aniu, to forum ma klasę, a na forum - jak w życiu. Agnieszko P - ostrożeń ma inne działanie. Rumianku bym nie polecała, ale może wypowiedzą się mamy maluchów wychodzących z azs. Zamów ostrożeń w Centrum:)
data: 2010.02.22
autor: Anita
 
 AgnieszkoP , nie bardzo chciałabym radzić bo jestem tu nowa ale rumianek lubi uczulać skórę (tak jest np w moim przypadku bo też mam azs), ale mi np doradziła Pani w zielarskim przemywanie skóry wywarem z brzozy ma podobno tak jak ostrożeń właściwości oczyszzające i łagodzi podrażnienia. Ale może poczekaj co Ci doradzą bardziej doświadzone osoby na tym forum.
data: 2010.02.22
autor: Bea
 
 Witajcie, Czy zamiast ostrozenia (bo go nie moge dostac w londynie) moge uzywac rumianku do przemywania mojego azs bobasa?Pozdrawiam!!
data: 2010.02.22
autor: AgnieszkaP.
 
 Witam. Moja kuzynka podała mi adres Waszej strony. Ona wprawdzie nie jest na PP ale ja już od 3 lat. mam pytanie bo piszecie dużo o lekarzach którzy też zalecają żywienie wg PP i nie ma problemu jeśli chodzi o szczepienia. Czy możecie podać namiar na takiego lekarza w Małopolsce jak ktoś zna. Byłabym bardzo wdzięczna.
data: 2010.02.22
autor: Bea
 
 W moim mieście też jest lekarka rodzinna, która swoim pacjentom daje zalecenia w duchu pp, ponoć ludzie, oczekujący antybiotyków mają z nią niezłą przeprawę:-)Pozdrawiam
data: 2010.02.22
autor: Kamiczek
 
 Witam! Mnie też lekarz, do którego udałam się z moim wiecznie chorujacym astmatykiem naprowadził na PP, powiedział o książkach p. Ciesielskiej.Pozdrawiam
data: 2010.02.22
autor: Panka
 
 Kawka po ciesielsku:))) http://www.facebook.com/video/video.php?v=1371793175778&ref=nf Pozdrawiam serdecznie, Panią Anię i wszystkich :) PS Jagodko nie musisz sie rozgladac, w odpowiednim czasie zobaczysz to cos sama tak ot:)
data: 2010.02.21
autor: Anita
 
 Janko Poznanianko, tak, chleb kupowaliśmy w Piekarni Junikowskiej, jak tam będziesz, to przekaż od nas (od Jagody i Darka) koniecznie pozdrowienia Pani Piekarzowej (od razu będziesz wiedziała, że to ONA:))) Nam najbardziej smakował po prostu chleb junikowski, ale dobry jest też z makiem, czasem (na wiosnę) kupowaliśmy orkiszowy dla odmiany. Bułki od nich super się nadają do mielonych. Generalnie ten chleb to mistrzostwo świata, po tygodniu spokojnie nadawał się do jedzenia. Mnie też tęskno czasem za Poznaniem i wszystkimi, których tam zostawiliśmy, ale pocieszam się, że coś tu mamy do odkrycia w tym Gdańsku, no i rozglądam się, żeby się to "coś" objawiło:)) Pozdrawiam Ciebie i wszystkich Poznaniaków:))
data: 2010.02.21
autor: Jagoda
 
 Lidko, dziękuję! Ja też mam głowę na cztery strony świata i macki jak u ośmiornicy, ale w sprawach mojej kondycji stałam sie egoistką :-). Czytałam sporo o jeleniu, wydaje mi się, że do moich spraw bardzo sie przyda, zaczyna się klimax powoli ...hihihi. Zaczynam więc. Pozdrawiam
data: 2010.02.21
autor: Kamiczek
 
 Kamiczku:) Kochanie... ćwiczyłam dość długo regularnie, ale nie jestem taka zdyscyplinowana co do ćwiczeń. Przy moich dwóch Perszingach, pracy zawodowej i całym domu na głowie, łatwo się wymigać od obowiązków dodatkowych:) Odkąd czuję się bardzo dobrze i wyciszyły się moje wieloletnie choroby "kobiece", to sobie odpuściłam jelenia... co na siłę to i tak efektów nie przyniesie. Polecam! W momentach gdy było kiepsko, to 100% dyscyplina mnie trzymała w pionie. Ćwicz. W internecie jest dobrze opisany "jeleń" i na początku moim zdaniem wystarczy po 12 powtórzeń, a potem na co dzień 36 systematycznie.
data: 2010.02.21
autor: LidiaP
 
 Dziewczyny! Jestem przykładem, że w odpowiednim czasie pojawia się to co dla nas najlepsze. To czego pojąć nie mogłam jeśli chodzi o gotowanie - zrozumiałam. Nigdy nie myślałam, że dorobię się maszynki z gazowym piekarnikiem(stara ma 3,5 roku). Dzisiaj w realu przy ul. Bukowskiej kupiliśmy całą maszynkę gazową.Oglądałam też maszynki gazowe turystyczne (2,3,i 4-ro palnikowe)mam na myśli osoby,które nie posiadają instalacji gazowej.P.S Serdecznie pozdrawiam p. Anie i Jagodę - wielka szkoda że opuściłaś Poznań. Mam pytanie czy w chleb zaopatrywałaś się w piekarni Junikowskiej- jaki kupowałaś?
data: 2010.02.21
autor: Janka poznanianka
 
 LidioP, pisałaś kiedyś o pozycji jelenia. Ćwiczysz regularnie? jak Ci to służy? Przymierzam się do niej i chciałabym zasięgnąć opinii kogoś, kto juz to ćwiczy. Pozdrawiam
data: 2010.02.21
autor: Kamiczek
 
 Dziewczyny, wczytałam się jeszcze raz w treść książki i moim zdaniem nie ma żadnego błędu, tłumaczenie w sprawie ognia wątroby i miesiączek jest logiczne. Ogień wątroby to naprawdę EKSTREMUM, na które trzeba długo pracować. Natomiast zimno wątroby może być suchością, ale nie musi, również suchość może być ogniem, ale nie musi (trzeba tu zajrzeć do początku rozdziału "Narządy wewnętrzne według reguł medycyny chińskiej, tam jest to wyjaśnione). Zimne narządy i zimna wątroby (jin) objawia się skąpymi miesiączkami, ogień zaś obfitymi. Chwilowe zaognienie wątroby (np. spowodowane emocjami) też się może przejawić obfitymi miesiączkami, choć nie jest ogniem. Wszelkie zaburzenia kobiece dotyczą nie tylko poziomu krwi, ale zakorzenione są głębiej - w układzie hormonalnym. O tym również trzeba pamiętać. W książce jest to wszystko jasno wytłumaczone, ale rzeczywiście wymaga skupienia i pozytywnego nastawienia. Pozdrawiam!
data: 2010.02.21
autor: Jagoda
 
 Jest taka książka "Żelazny Jan" Roberta Bly, trudna, ale może będzie inspiracją dla Mam synów. Nie możemy zapominać, że dla syna ważną postacią jest też Ojciec. Tak jak swego czasu Dziewczyny czytały i polecały "Biegnącą z wilkami", tak też warto zwrócić uwagę na "Żelaznego Jana", książkę o męskości.* Basiu, ale większość z nas spotyka lekarzy osadzonych zbyt mocno w tradycyjnej medycynie i zamkniętych na PP i Porządek. Wówczas nie ma co dyskutować, cicho sza i robi się swoje.* Pozdrawiam i dziękuję pAni za słowa:)
data: 2010.02.21
autor: LidiaP
 
 Chcę tylko powiedzieć że to właśnie moja lekarka rodzinna opowiedziała mi o PP i podała tytuły książek p. Ani. Z rozmowy wynikło że bardzo wielu lekarzy stosuje PP jak też wielu nie szczepi swoich dzieci. Jestem oczywiście wdzięczna losowi że trafiłam na taką lekarkę, wiem też że sporo jest nadal takich którzy z powołaniem nie mają nic wspólnego. Tylko cy by było gdyby moja lekarka wyszła z założenia że ŻADEN pacjent nie rozumie PP więc nie ma po co mu o tym mówić. Pewnie bym znalazła inną drogę do PP a może nie. Dziękuję p. Ani i mojej pani doktor także.
data: 2010.02.21
autor: basia
 
 Jolik, każdy lubi byc przytulany ale nie w każdej chwili, czasem to tak drażni, że aż boli.A czasem bardzo wzrusza a nie chcemy wzruszenia okazac bo np. to takie niemęskie.No ale to też tylko mój pogląd, bo piszę z własnych doświadczeń .Nie jestem psycholog, tylko technik włókiennik.
data: 2010.02.20
autor: ostróżka
 
 Pani Aniu dziekuje za odpowiedz.Jesli chodzi o jezyk u moih dziei, to zawsze im obserwuje i maja rozowe .Choc zdarzalo sie na poczatku karmienia ,jak mama cos niewlasciwego zjadla to moznabylo poznac po jezyku u dzieka. Dziwie sie tylko ,ze u starszego sie pojawilo a mlodszego nie ,bo jedzienie to az tak sie nie rozni .Nie dlugo bedzie masial pojsc do przedszkola ,bo od kiedy zobazylam ze ma wieksze oplawy to go nie poscilam.Ale o reszcie rowniez pomysle.
data: 2010.02.20
autor: Viktoria z gdanska
 
 Aido odpowiadam Tobie dopiero teraz, bo zajęcia nie pozwoliły zajrzec na forum.Co najważniejsze napisała Dasza i P.Ania.Ja pomyślałam sobie, że może twój syn poczytał o czymś co zbyt trudne i nowe dla niego ,lub ma ciągnące się problemy z kolegami.Nam się często wydaje, że dzieci o różnych sprawach myślą tak, jak my im sugerujemy, a często sugerujemy i tłumaczymy w/g naszych nastrojów czy pojęcia ,nie zawsze słusznego.Np.mój syn jak miał 18 lat przeczytał "Przebudzenie" De Mello.Niby taka budująca ,uduchowiona lektura. On powiedział swojej dziewczynie, że odechciało mu się życ, bo rozumie z tej książki, że wszystko nic nie warte ,ani takie jak on widzi i rozumie, że wszystko zakłamane albo udawane.Mnie nie powiedział. Dowiedziałam się od dziewczyny i chłopak się popłakał jak z nim rozmawiałam.Zrozumiał książkę na swój sposób.I to, co działo się w naszym domu ,na to rozumienie wpłynęło.Byliśmy wszyscy od dawna roztrzęsieni problemami naszego drugiego syna. Nie uważam też, że mamy biernie przyglądac się, lub jesteśmy na to bierne przyglądanie się skazane.Nie, chodzi mi oto, że dzieci i te starsze i młodsze, często chcą same swoje sprawy załatwiac i różne są tego przyczyny, nie zawsze brak wsparcia czy zaufania do rodziców.A my choc byśmy miały wspaniale uporządkowane emocje i swoją rzeczywistośc i w garnkach jak należy/czy jest na forum taki ideał?/to i tak nasze dzieci muszą przerobic to co sobie zamierzyły zanim tu do nas przybyły. Tyle, że napewno im to sprawniej pójdzie i z mniejszymi kosztami.Oczywiście to są tylko moje poglądy.Z pozdrowieniem
data: 2010.02.20
autor: ostróżka
 
 Pani Aniu pozdrowienia dla Pani i wiele serdeczności :)
data: 2010.02.20
autor: Gabi
 
 Dobry wieczór. pierwszy raz piszę, choć przygodę z PP zaczęłam 3 lata temu.Często czytam forum i wciąż się dużo uczę. Jestem lekarką i jest mi bardzo przykro czytać słowa Pani Anny. Chcę zaznaczyć ,że lekarze to też ludzie, którzy muszą coś jeść i nie wszyscy jemy jogurty i surówki. Z wieloma lekarzami można porozmawiać na temat diety i szczepień. Pozdrawiam wszystkich piszących i czytających forum, składam podziekowania Pani Annie za odwagę i książki.
data: 2010.02.20
autor: Anna z Wrocławia
 
 Witajcie Kochani! Najpierw dziękuję pięknie Pani Basi z Białegostoku, że podsunęła mi w samą porę cytat, który pięknie wyjaśnia zaistniałe „kocie” rozważania. Przypomnę raz jeszcze: "Kontynuuj to, co robisz i nie zatrzymuj się na chwile, by ponownie udowodnić to, co już udowodniłeś. Ludzie inteligentni zrozumieją cię od razu. Ci, którzy nie chcą zrozumieć, nie zrozumieją, choćbyś tłumaczył im to samo pięć tysięcy razy." — Jonas Salk. Bardzo proszę Kotku i wszyscy inni niedowiarkowie czytajcie teksty ze zrozumieniem. Po stokroć. Sprawy ognia wątroby nie będę po raz enty wyjaśniać. Jeżeli tekst jest dla Was za trudny, zajmijcie się gotowaniem i ewentualną analizą dotychczasowego sposobu żywienia. Nigdy nikomu nie nakazuje rozgrzewania. Podstawowym moim zaleceniem jest zawsze odcięcie się od żywności surowej, kwaśnej i zimnej. Uważność podczas czytania każdego akapitu w obydwu książkach jest dla Was niezbędna. I nie ma w nich pomyłki. Obydwa wydania książek mają te same treści i każda z nich jest niezbędna. Kotku – tak poza nawiasem – to nie jestem technikiem, lecz magistrem inżynierem. Odniosę się też do postu, który napisała Mysia cytując słowa specjalisty od feng-shui, pana Mazura. Dlaczego pasjonujesz się wypowiedzią tego pana na temat mojej filozofii. Przecież w swojej profesji także stosuje przyprawy, tyle że pod postacią remediów („przypraw fengszujowych”). Trzeba dobrze rozumieć Porządek, aby się i w kuchni, i w życiu, i w feng shui nie zagubić. Dlaczego tak bardzo boicie się jangizowania naszych potraw dodając przyprawy? One pomagają przede wszystkim w trawieniu. Dlaczego mówicie o nadmiarach? Przed nadmiarami Was przecież przestrzegam. Spójrzcie na kraje południowe i cały Wschód. Ci ludzie jedzą smacznie, są zdrowsi a przede wszystkim pogodniejsi, a przyprawy tam dodaje się garściami. Trzeba tylko myśleć, myśleć, myśleć. Agnieszko, Twoich listów nie będę już zamieszczała. Mam wrażenie , że Ty nie łapiesz o co na naszym forum chodzi. Płatki owsiane w naszej kuchni będziemy stosować, nawet jeśli masz inną opinię na ten temat. Sprawa suplementów i witamin -jeżeli u osoby pojawia się poważna choroba, ma bardzo złe wyniki, jest niezbędne – przy stosowaniu naszego żywienia – żeby również wspomogła się suplementami. Chodzi o minerały, tran, kompleks witamin B. Jeżeli chodzi o problemy z krwią to polecam jednak miód pokrzywowy lub ziółka pana Poprzęckiego, a nawet czasami preparat żelazowy, o którym wspomniała Jagoda - Biofer. Belluniu, drugiego Twojego listu nie puściłam, bo był nie na miejscu. AzW, nie da się przyśpieszyć żadnych procesów uduchawiania. Wszystko idzie swoim torem, w swojej kolejności. Jedni mają większą otwartość, inni nie - i tak jest dobrze. Niczego zabiegami, czarami i rytuałami nie przyśpieszymy. Nawet uwalnianie się z karmicznych obciążeń jest uzależnione od naszego TU i TERAZ, od naszego przebudzenia, od naszej świadomości. Pozwólmy więc sobie na akceptację naszego myślenia, naszej świadomości, naszej różnorodności. Duchowość nie jest zależna od naszego działania, duchowość jest zależna od naszego wnętrza. Jest dobrze!!! Kochani, sprawa bardzo ważna. Wiele razy Was prosiłam o to, aby nie opowiadać o swoich wyborach kulinarnych, kiedy siedzicie w towarzystwie a tym bardziej, gdy idziecie do lekarza. Żaden lekarz, a tym bardziej lekarka nie zaakceptuje tego, że będziecie mieli swoje zdanie na temat żywienia. Jeżeli dostajecie zalecenia żywieniowe, przytaknijcie i róbcie swoje. Viktorio z Gdańska, oglądnij język dziecka, dokładnie pomyśl o jego emocjach i swoich ( przede wszystkim ), przeanalizuj każdy posiłek na przestrzeni ostatnich tygodni. Mam wrażenie, że dziecko ma w dalszym ciągu zimne jelita. Aido. Cieszę się, że się odzywasz. Żadnych czarów nie stosuj, dziecko wkładaj w ziele ostrożenia codziennie. Przejawia ono napięcie, które jest w Tobie, w rodzinie. Przecież Ty wszystko wiesz, tyle już na ten temat rozmawiałyśmy.... Pozdrawiam Was wszystkich! PS. Forum się ożywiło. Bardzo mnie to cieszy :)
data: 2010.02.20
autor: Anna Ciesielska
 
 Mam jeszcze pytanie odnośnie patelni, którą dostałam w prezencie. Jest ciężka, stalowa, z grubym dnem. Odłożyłam do szafy, bo do tej pory używałam teflonowych. Czy oddać komuś, czy używać można takiej patelni?
data: 2010.02.20
autor: Marzena z Gdyni
 
 Aido, wybacz, poczułam sie zaproszona do rozmowy, chociaż zwracasz się do Ostrózki. Ten dylemat jest pozorny: rezygnacja z "ręcznego sterowania" i naruszania męskiego terytorium, o czym pisze Ostróżka, jest oczywiście konieczna, ale to nie znaczy, że jesteśmy skazane na bierne przyglądanie się, jak sobie młody poradzi. Zwłaszcza, gdy problem jest duży, wtedy może poradzić sobie słabo, albo wcale (jak mój najmłodszy cierpiący na autyzm).To już wiemy: realną pomocą matki jest wrócenie do własnych emocji, bardzo odważnie, z pełną determinacją. Bazując raczej na ciele (dieta, świadomość własnego ciała) niż na duchowych lekturach- kobiety nadmiernie lubią ładne słowa, uciekamy w nie, bo czują się w nich bezpiecznie. Gdy rozplątujemy swoje życie, uporządkowuje się także rzeczywistość naszych najbliższych. Także te ich trudne sprawy, które wydają się nie mieć związku z naszymi, te pozornie "osobne". No właśnie "złe" widzenie zmienia się we właściwą ocenę sytuacji. Z jak trudnymi sytuacjami można sobie poradzić w ten sposób widzę zwłaszcza po przemianach mojego małego, chociaż z moimi starszymi, zdrowymi dziećmi także mam wiele dobrych doświadczen. Gdy zaczynaliśmy, nie dał się nie tylko przytulić i dotknąć, ale nawet na siebie patrzeć. Dziś jesteśmy lata świetlne od tamtego stanu i rozwiązujemy zgoła inne problemy, ale zasada jest niezmienna: żadnych nerwowych ruchów i prób stosowania rozwiązań, które uspokajają (na krótką metę) tylko mnie a jemu nie służą. Nie muszę dodawać, że przy dużym problemie potrzebujemy dużo czasu i cierpliwości, no i,że ta wycieczka po własnych emocjach często nie jest miła, niektórych krajobrazów wolałabym zdecydowanie nie oglądać. Fakt,że ta przygoda z autyzmem spotkała mnie z moim najmłodszym dzieckiem jest najlepszym dowodem na to, że w życiu często zmuszani jesteśmy do ponowwnych, wielokrotnych powrotów do podstaw, ale to już też wiemy. Pozdrawiam i życzę dobrych inspiracji.
data: 2010.02.20
autor: Dasza
 
 Ostróżko, chodzi Ci o to, że dziecię też człowiek i niektóre rzeczy sam musi doświadczyć na własnym tyłku (przepraszam), bo z gadania gucio zrozumie? Że dziecię chce w swoich wyborach być dorosłe, a przytulaniem sprawiamy, że czuje się jak noworodek? Usłyszałam ostatnio coś takiego (psycholog dziecięcy to powiedział): "to nie dzieci mają problemy, tylko dorośli ze swoimi oczekiwaniami wobec nich i próbami chronienia ich przed własnymi, kiedyś popełnionymi błędami, a to przecież inni ludzie są". Czy o to Ci chodziło?
data: 2010.02.20
autor: Jolik
 
 Kamiczku, nie jest mi to obojętne, obdarzyłaś mnie komplementem, dziękuję. Ostróżko, wydaje mi się, że synek czegoś się boi , oczywiście nie przyznaje się do tego. Tak, zgrywa się na "hiro", a naprawdę jest delikatny, "kruchy" i wrażliwy, ale mężny, uparty i wielki duchem. Miewa mroczne sny, ale dużo czyta i ma nieprawdopodobną wyobraźnię. Myślisz, że to ten kierunek czy zupełnie inny? Ty coś wyczuwasz? Może jednak mogłabym mu pomóc.Wybaczcie mi ten osobisty wątek. Pozdrawiam serdecznie.
data: 2010.02.19
autor: Aida
 
 Któryś raz z kolei moje miesiączki trwają długo 8-15 dni, kilka dnia minimalnego krwawienia, a około6 dc zwiększenie, aż do obfitego.Z czego to wynika? będę wdzięczna za odpowiedzi.Ps czytam forum, nadrabiam zaległości i mam jedną myśl- nie warto tak się wdawać w dyskusje; wiem swoje, to nie muszę do tego innych przekonywać. Pozdrawiam:-)
data: 2010.02.19
autor: Marzena z Gdyni
 
 Ostróżko, czy mogłabyś rozwinąć wątek, zaciekawiłaś mnie a nie bardzo rozumiem o co chodzi :)
data: 2010.02.19
autor: anita
 
 przepraszam post był skierowany do Aidy nie Anity.Z pozdrowieniami dla wszystkich.
data: 2010.02.19
autor: ostróżka
 
 Anito leży twojemu chłopcu coś na duszy,jest to sprawa nie tyle poważna co zle przez niego rozumiana.Przytulaniem nic nie wskurasz w takich przypadkach przytulanie tylko drażni.On chce załatwic sprawę jak mężczyzna, godnie i sam.
data: 2010.02.19
autor: ostróżka
 
 grażyno, to Agnieszka dostaje z powrotem to, co daje - powtarzam, przeczytaj jej posty od początku. Pozdrawiam
data: 2010.02.19
autor: Kamiczek
 
 grażyno, podejrzewam że się mylisz, to nie jest skuteczna metoda zniechęcania;-). Wielu już próbowało.
data: 2010.02.19
autor: 
 
 Z całego serca wszystkim bardzo dziękuję za informacje na temat owsa i glutenu. Mój pierwszy post z podziękowaniami nie dotarł, pisze więc jeszcze raz.
data: 2010.02.19
autor: anita
 
 Kamiczku nawet jeżeli ktoś nie jest na PP ale szuka pomocy albo zaczyna albo jest i nie doczytał i nie wie co robić albo chce być ale ma wątpliwości-radzą Ci co mają na to chęć. Jeżeli nie masz-nie musisz odpowiadać. Chyba że chcesz zniechęcić-wtedy to dobra taktyka. Zauważ że nie bronię konkretnej osoby. Więcej pozytywnej energii-ona naprawdę wraca.
data: 2010.02.19
autor: grażyna
 
 Aido, a co Ty sie martwisz, kto co pomyśli? Rób swoje, bądź wierna sobie a cudzymi opiniami się nie martw. Jesteś jaka jesteś, masz swoją drogę i swój sposób pomysł na siebie - to mi imponuje.
data: 2010.02.19
autor: Kamiczek
 
 grażyno, poczytaj posty Agnieszki od początku, potem zabierz głos w dyskusji ewentualnie.
data: 2010.02.19
autor: Kamiczek
 
 Anito, gluten występujący w płatkach jest w śladowej ilości, ale jeśli nawet to szkodzi, to może pomóc gotowanie owsianki 2 godziny, na kleik, wtedy jest trawiony przez nasze delikatne maluchy.
data: 2010.02.19
autor: Marta R.
 
 lulka, a kiedy Twoim zdaniem zadanie nauczyciela jest zakończone? cienka czerwona linia? nauczyciel uczy się dalej a uczeń rozpoczyna własna drogę? Kiedy? Tak jak z dzieckiem, moi synowie zażyczyli sobie scyzoryki (jakis czas temu) mąż pokazał i tłumaczył jak się z tym obchodzić. Tłumaczyłam ja, chwilę później wrzask, ja umrę! wykrwawię się! zobacz! a ja na to (z trudem) spokojnie przecież pokazywalismy, tłumaczyliśmy, chciałeś mieć scyzoryk to jest trud i skutki tego "mienia". Wyrzucamy go ? NIE i tak jeszcze trzy! razy. Spokój. Doprawdy, lulka... . Pamiętacie? kiedyś pracowało powiedzenie : pomroczność jasna. Upowszechnił ten symptom Lech Falandysz, przesympatyczny nauczyciel prawa karnego a wówczas sekretarz stanu u Lecha Wałęsy. Ten symptom jak się okazało po ogromnej zawierusze, miał uzasadnienie naukowe! to stan zamroczenia ale nie alkoholem, nie środkami odurzającymi lub narkotykami ale wynikający z (niedobrych) emocji.Lech Falandysz jak wirtuoz obronił wówczas osobę winną zdarzeń niezgodnych z prawem używając tego "wytrychu". Do dzisiaj wiele osób tarza się ze śmiechu na wspomnienie tego faktu. Często wspominam to określenie i używam w różnych sytuacjach,pytając " czy jesteś w stanie pomroczności jasnej"?. W domu natychmiast sytuacja jest rozładowana gromkim śmiechem.
data: 2010.02.19
autor: Aida
 
 Zoaninia. Pojedz sobie najpierw neutrane nasze jedzonko, a z imbirówką się wstrzymaj. Na sam początek żywienia, to nie jest właściwy napój/lekarstwo. Najlepiej jednak na ogniku ją przygotować. Powodzenia:) fajnie, że czytasz forum, szperasz, sama dochodzisz. To wyjdzie tylko na dobre w Twoim PPgotowaniu.
data: 2010.02.19
autor: LidiaP
 
 Kamiczku czemu ty ciągle jak ktoś napisze coś z czym się nie zgadzasz sugerujesz że nie odżywia się wg PP? Nawet jeżeli ktoś się myli lub nie doczytał lub szuka innej drogi nie znaczy że od razu je kwaśne-surowe-zimne. Bardzo sobie upraszczasz widzenie świata. Jeżeli chcesz przekonać kogoś-używaj konkretnych argumentów, jeżeli ich nie masz to nie musisz odpisywać.
data: 2010.02.19
autor: grażyna
 
 Właśnie, nóż to bagatela, przed chwilą kupowałam chleb i nieopatrznie w pośpiechu (tak jest najczęściej)uderzyłam wierzchem dłoni o drucianą półkę, trafiłam żyłą, uderzyłam mocno, bo się mocno śpieszyłam -ból nieprawdopodobny i wylew podskórny. Łapa w śnieg. I na spokojnie, postawa ofiary jest bardzo lukratywna i pociągająca kiedyś też tak lubiłam ale już się wyleczyłam (?)To mój pośpiech , kilka jeszcze innych drobiazgów można by dorzucić które wyniknęły z tego pośpiechu np, owsianka na 3-, pohukiwanie na dzieci. Trudno jest wyeliminować pośpiech i zmęczenie, ale to nas w niczym nie usprawiedliwia. Weryfikować wszystko musimy każdego dnia i próbować co dla nas lepsze. Kamiczek znowu pomyśli a ona znowu z tym dydaktyzmem ( to była fajna i dla mnie cenna uwaga)pewnie taka jestem. Z tej ostatniej dyskusji też warto wyciągnąć wnioski, jest cenna i fajnie że w miarę spokojna. Mnie zmobilizowała do przemyśleń i kolejnego czytania źródeł. Namawiam do konstuktywnej dyskusji bez sarkazmu, złośliwości z dowcipem ale ważne żebyśmy coś wypracowały wymieniając poglądy. Poszturchiwanie nic nowego nie wniesie. Jeżeli chodzi o owsiankę to chcę opisać moje doświadczenie. Moja Mama (70 lat) ma stwierdzoną celiakię. Kiedy przyjeżdża do mnie z wizytą. Razem zajadamy owsiankę (uwielbia ją) czuje się o dziwo dobrze,a wizyty są raczej długie - miesiąc np. Popijamy kawkę, ja raz dziennie raczej a Mama po południu często prosi o kawę. Organizm ma raczej wyniszczony i wysuszony w stronę ognia wątroby. Nie wiem jak to jest z tym owsem, bo zdania są podzielone. Anito, a może zweryfikuj recepturę owsianki dla córeczki, dodaj więcej kaszki kukurydzianej, gotuj bez pośpiechu z sercem i uważnie, trzymam kciuki. A ja mam problem z jednym synem, który codziennie budzi się między 1 a 3 w nocy. Jest barrrrrdzooo emocjonalny jak babcia i ja. Zakręcony sprawami kolegów, szkoły,własnych projekcji i marzeń. Od dłuższego czasu nic nie mogę na to poradzić. Pilnuję diety co jest trudne w jego przypadku,bo wiele rzeczy intuicyjnie odrzuca, przytulam, rozmawiam i .. nic. Próbowałam z ziołami ale dawka dla konia nie pomaga.Może mi coś podpowiecie? Nie jest mu z tym dobrze a mnie wybudza i to jest dość męczące. Pewnie jakieś czary tylko jak je odczarować? Pozdrawiam.
data: 2010.02.19
autor: Aida
 
 Jagodo a co jeśli ktoś uczy jak używać noża nie przekazując wszystkich informacji (lub ich nie mając) to jeśli wtedy się skaleczymy to będzie wina noża czy uczącego jak go używać?
data: 2010.02.19
autor: lulka
 
 Wczoraj trafiła do mnie taka oto inspiracja, tak jakos pasuje coby ja tu zamiescić:))"Kontynuuj to, co robisz i nie zatrzymuj się na chwile, by ponownie udowodnić to, co już udowodniłeś. Ludzie inteligentni zrozumieją cię od razu. Ci, którzy nie chcą zrozumieć, nie zrozumieją, choćbyś tłumaczył im to samo pięć tysięcy razy." — Jonas Salk
data: 2010.02.19
autor: Basia z Białegostoku
 
 Witam.Aszkach skąd wiesz ze Pani Bożena Cyran mieszka za granicą.Mieszkała i mieszka w Łodzi. Jej kuchnia to kuchnia PP wegetariańska.Przez kilka lat tak się żywiłam,nigdy nie było lepiej tylko z dnia na dzień gorzej.Może trzeba do tego żywienia mieć żelazne zdrowie?Pozdrawiam.
data: 2010.02.19
autor: Anna Majchrzak Zduńska Wola
 
 Agnieszko... bo tak Ci powiedział lekarz... obiegowa opinia, że AZS czy uczulenie na gluten czy cokolwiek innego z alergią związane przechodzi SAMO około roku Malucha. Super:) marzenia ściętej głowy. Tylko skąd potem niska odporność, kolejne alergie, częste przeziębienia. Przestań!
data: 2010.02.19
autor: LidiaP
 
 Dzieki LidioP:-) lece po ostrozen i skrzyp. czyli imbirowka nie dla mnie jeszcze?O kuchenke walcze dzielnie.. Kropla drazy skale czyz nie;-) Anita przekopujac forum natknelam sie Na post pani Ani o tym ze owies nie zawiera glutenu podobnie jak kukurydzianka. Pozdrawiam!
data: 2010.02.19
autor: Zoaninia
 
 aszkah! Pani Bożena Żak-Cyran nie mieszka za granicą (chyba, że od niedawna) tylko w Łodzi i na Bałutach organizuje szkolenia z proponowanego przez siebie sposobu żywienia. Jeszcze całkiem niedawno można było się z nią umawiać na indywidualne konsultacje dzwoniąc pod numer telefonu podany w książkach.Stosując te metody wyleczyła się z raka. Mnie osobiście to nie odpowiada, bo za dużo jest tam surowizny, którą w swoim życiu jakoś instynktownie zawsze, jeszcze długo przed PP ograniczałam. Pozdrawiam
data: 2010.02.19
autor: Panka
 
 Kochani,wiem ze brak odpowiedzi to tez odpowiedz , ale chyba sama do tego nie dojde ,zlitujcie sie choc troszeczke.Pisalam ze u 4-latka pojawil sie sluz w kale,obserwuje go i zupe kolacyjna zamienilam na owsianke jest lepiej ale mimo tego dalej sie pojawia .Czy to ma rowniez wspolnego z tym ,ze dziecko sie nie przeziebia .Maly chodzi do przedszkola, ale tam nic nie dostaje oprocz tego co ja mu dam.Powiedzcie cos wiecej na ten temat .Prosze .
data: 2010.02.19
autor: Viktoria z gdanska
 
 Anito nie rezygnuj z płatków owsianych. Ja widzę jaki dobry wpływ mają one na mojego 9-cio miesięcznego synka z AZS. One na prawdę poprawiają apetyt (o czym pisze p.Anna) i mój malec, odkąd je płatki, wcina wszystko z apetytem (nic się nie marnuje). A jak on uwielbia swoją owsiankę na kolacje - tak szeroko otwiera buzie, jakby był na fotelu u dentysty :)
data: 2010.02.19
autor: Agnieszka S
 
 Agnieszko - pani Anna pisze: "W naszym organizmie gluten pieje spustoszenie, dotyczy to nie tylko dzieci z celiakią (...)". Ja ten cytat znam na pamięć, bo u nas są problemy z glutenem i nigdy nie podaje mojemu maluszkowi nic, co zawiera gluten.
data: 2010.02.19
autor: Agnieszka S
 
 Anito - mojego maluszka też bardzo sypało po glutenie i to nie było tylko oczyszczanie się, bo były po tym glutenie i problemy z kupką i zaczerwienienie. Płatki owsiane nie zawierają glutenu, ale jeśli są siane na polach gdzie rosła pszenica lub inne zboża, zawierają wtedy gluten. Ja mieszkam w Londynie i wszystkie płatki tutaj zawierają gluten, muszę więc zamawiać przez internet specjalne bezglutenowe. Jak byłam w Polsce to zaiteresowałam się tym tematem i zauważyłam, że wszystkie płatki np. w Tesco również zawierają gluten (napisane jest na opakowaniu zazwyczaj pod nagłówkiem - alergeny). W Polsce kupowałam płatki na stoisku dla alergików - takie niebieskie - pisze otręby owsiane. One się u nas sprawdziły i na pewno nie zawierają glutenu. Nie wiem natomiast czy płatki owsiane górskie są bezglutenowe - moja mama kupiła, ale nie było na nich żadnej informacji o alergenach, więc nie podawałyśmy.
data: 2010.02.19
autor: Agnieszka S
 
 Anito, zajrzyj do ostatnich postów Marty R. - pisała o ciemnym ryżu. Jest zbyt ciężki.*** Mysiu, nożem można się skaleczyć, gdy się go niewłaściwie używa, ale czy to wina noża?
data: 2010.02.18
autor: Jagoda
 
 Anito, płatki owsiane nie zawierają glutenu. Nie wiem w jakim stopniu jesteś zaawansowana w PP ani w jakim stanie jest Twoje dziecko, bo od ponad tygodnia nie zaglądałam na forum. Jeśli jesteś "świeżynką", to Twoje dziecko się po prostu oczyszcza i wysypka jest normalną oznaką. Co do ryżu brązowego - poszukaj w archiwum co na ten temat pisała pani Ania. Wydaje mi się, że owies jest jak najbardziej ok, a ryż sporadycznie i chyba dla starszych dzieci, bo nie wiem ile miesięcy/lat liczy Twoja pociecha. Pozdrawiam!
data: 2010.02.18
autor: Marcela
 
 Tak, Agnieszko, wiemy już, co chciałaś nam powiedzieć...Baaardzo dziękujemy! Ale, widać, te surówki Ci coś nie służą...
data: 2010.02.18
autor: Kamiczek
 
 Anito maluszki czesto są uczulone na gluten. Bez glutenu są m.in. kasza kukurydziana, kasza jaglana, ryż, amarantus i wiele wiele innych (poszukaj w internecie). Wiem że to co napiszę nie spodoba sie wielu na tym forum i Pani Ani pewnie też ale uczulenie na gluten to poważna sprawa a jeszcze gorzej gdy mamy celiaki dlatego niestety z całym szacunkiem dla tego typu żywienia nawet przy PP nie powinno się używać u maluszków produktów glutenowych. Pocieszjace jest to że jeśli to tylko uczulenie lub nietolerancja glutenu powinno przejść do około pierwszego (w najlepszym przypadku)roku życia lub trzeciego. pozdrawiam
data: 2010.02.18
autor: Agnieszka
 
 A ja chciałam dodać że kuchnia wg P. Ani nie zawiera pewnych elementów o których pisałam które są dla organizmu ważne i wcale nie są przeciw metodzie PP a Pani Ania uważa je za szkodliwe. I ja tu nie mówię o klimacie CHin tylko o naszym Polskim.
data: 2010.02.18
autor: Agnieszka
 
 Kochani, wiem, że wiele postów pozostaje bez odpowiedzi, ale jednak spróbuję, może ktoś się zlituje. Czy możliwe jest aby gluten zawarty w owsie uczulał mojego maluszka, jeśli tak, to czy mogę zastąpić owies ciemnym ryżem? Proszę niech mi ktoś pomoże, nie wiem czym go karmić a jest cały wysypany, aż buraczkowy.
data: 2010.02.18
autor: anita
 
 Zoaninia. Skorzystaj ze naparu skrzypu polnego. Zaparz wg przepisu, wlej do termosu i około litra ciepłej herbatki wypij w ciągu dnia. Terapia przez 5-7 dni, a potem przerwa na mw 3 miesiące. To na nerki i układu moczowego wzmocnienie; jest moczopędny to napar, więc pij za dnia. Poza tym kąpiel w ostrożeniu, 2 opakowania gotujesz w wielkim garze, dla osoby dorosłej. Haniaf pięknie zachwala:) w swoim poście ostatnim, a Ty posiedzisz w wywrze i sobie na 100% pomożesz. Poza tym spraw sobie chociaż kuchenkę turystyczną na początek i dodaj "ognia":) potrawom. Na osłabiony organizm, słabe nerki, doskonale zrobi ciepłe jedzonko na ogniu szczególnie gotowane. Albo chociaż jakiś podgrzewacz... Powodzenia:)* Mysia... skąd to uczepienie się ognia wątroby? Nie wyobrażam sobie, że mądrze gotując i zgodnie z p.Anią, można zafundować sobie w naszym klimacie, to o czym piszesz:) Może jakbyś tak gotowała w powiedzmy Afryce...
data: 2010.02.18
autor: LidiaP
 
 Aszkah, chciałam poprzeć tezę, że jedzeniem Ciesielskim można sobie zafundować ogień np.wątroby, o którym tyle było, czy to tak trudno zrozumieć?
data: 2010.02.18
autor: Mysia
 
 Mysia . Ale sobie namieszłaś czytając to forum którego adres podałaś. Mam ksiązki Bożeny Cyran i nie są to jakieś odrębne nowiny i inne informacje od podawanych przez P. Anię. W książkach Bożeny Cyran są przepisy nie z naszej kuchni- ona mieszka za granicą. A pozatym tamte książki opisują PP dla osób zdrowych w pełni zdrowych, bez dolegliwości, wogóle nie wgłębiają się w dolegliwości. Czy w/g ciebie są osoby w polsce zupełnie bez dolegliwości?. Pani Ania podaje nam wspaniałe swojskie jadło w stylu PP. Które można sobie przerobić ( w sensie własne upodobania smakowe)na swoją kuchnię. Nie rozumiem co chciałaś się dowiedzieć?
data: 2010.02.18
autor: aszkah
 
 Witam serdecznie cale forum a zwlaszcza pania Anie. moja dobra znajoma powiedziala mi o pp i wszystko sie w glowie rozjasnilo:-) skad to kiepskie samopoczucie I zmeczenie przeciez odzywiam sie tak zdrowo. Teraz wiadomo litry zimnej mineralki, serki jogurciki jablka. brr..Ale to juz przeszlosc:-) od 1,5 miesiaca gotuje- niestety Na razie Na plycie indukcyjnej..czy moge wiec pic imbirowke I kilerke? Znow dopadl mnie pecherz..w grudniu byl pierwszy atak i oczywiscie antybiotyk. Teraz znow boli i Chyba prawa nerka tez-nie wiem czy to nerka czy tzw korzonki. Jeszcze karmie piersia moja 11 mies.corcie -wywar z pietruchy moge pic? Pozdrawiam wszystkie mamy czarowniczki;-)
data: 2010.02.18
autor: Zoaninia
 
 To ja może żeby oczyścić atmosferę napiszę parę słów o moich doświadczeniach z ostrożeniem. Mam trójkę małych AZS-owców w domu. Jak ich sypnie, (a właśnie wiosna więc zaczyna się) pakuję ich do wanny z wywarem z ostrożenia i kubek do zabawy, polewamy co się da, potem do sucha wycieram ich w tetrową pieluchę i spać. Po takiej kąpieli śpią pięknie, nie moczą łóżek a rano pryszcze zamieniają się w strupki. Wywar jest ciepły i bardzo mocny, prawie czarny, a po kąpieli najczęściej robi się galareta - tyle wyłazi z dzieci. Co dzień kąpię jedną sztukę do skutku, aż wywar po kąpieli jest bez fafołów. Ostrożeń jest dość drogi - koło 5 zl za paczkę a paczka schodzi na kąpiel. Ale jest sposób - nie jest chroniony, zatem w czerwcu, najlepiej w oktawie Bożego Ciała wybieramy się z całą ekipą na łąki i tam w rowach melioracyjnych robimy ostrożeniobranie, potem suszymy i pakujemy do starych powłoczek po poduchach. Jak mnie złapie jakaś paskuda gardłowa to płuczę tym gardło wg zaleceń Pani Ani, a poza tym wlewam sobie w małą miskę i twarzą daję w to nura, wymaczam cała twarz, koło 5 min z przerwami na oddech, staram się też węzły moczyć chłonne. Cudownie rozgrzewa skórę i w ogólę przywraca do pionu. Polecam i pozdrawiam
data: 2010.02.18
autor: Haniaf
 
 Dziękuję ci Aida. Ja nie zwróciłam uwagi na to że mamy czas dojo. Nie czułam się dobrze w tym chotelu tęskniłam za domem i naszym jedzonkiem. Teraz jest lepiej, szybciej doszłam do siebie niż latem (ferie trwają krócej, nagotowałam sobie zup,rosołek do popijania. Smak słonego zniknął.Wątroba mi szleje, bardzo, jestem nerwowa, lub poddenerwowana, często wybucham z awanturą. Mam wrażenie ze nikt mnie nie słucha i nie rozumie. W poprzedniej ciąży byłam bardzo spokojna i wyciszona, teraz istna ze mnie furiatka. Mam nadzieje że to minie bo kompletnie nie wiem co mam z tym robić.
data: 2010.02.18
autor: aszkah
 
 „Dieta Pani Ciesielskiej ma swoją specyfikę i wskazana jest dla pewnej grupy docelowej, głównie dla osób wychłodzonych z Niedoborem Yang lub Zimnem Nadmiarowym, ale nie tylko. Niemniej, nie każdy może lub powinien stosować wszędzie i do wszystkiego rozgrzewające przyprawy i yangizujący sposób przygotowywania posiłków (np. osoby z Gorącem w Wątrobie lub Pęcherzyku Żółciowym, osoby z Nidoborem Krwi lub Gorącem Niedoborowym). Trzeba dobrze przeanalizować swój stan zdrowia i własne upodobania smakowe i kulinarne, żeby wiedzieć czy możemy i w jakim stopniu stosować taką dietę. Samym jedzeniem nie da się leczyć, choćby dlatego że jak ma się jakieś głębokie Niedobory to funkcje trawienia i wchłaniania pokarmów są upośledzone. Po drugie yangizująca żywność może przegrzać Wątrobę i Pęcherzyk Żółciowy nasilając problemy z osłabioną Śledzioną a co za tym idzie z Qi, Krwią i Płynami Ciała. Dieta Pani Ciesielskiej ma swoją specyfikę i swoje wskazania ale nie stanowi panaceum” Mirosław Mazur, konsultant feng shui, na stronie http://www.chinmed.com/forumb/viewtopic.php?f=4&t=21
data: 2010.02.18
autor: Mysia
 
 Jolik, właśnie potwierdziłaś to co napisałam, dzięki. Co prawda o tym że wątroba jest chłodzona wiatrem nie wiedziałam ale uczymy się całe życie. Nie sądzę aby p. Ania wabiła kogokolwiek, tłumaczyłam że ludzie w większości zbyt dosłownie rozumieją pewne rzeczy, szczególnie nowym ten sposób odżywiania kojarzy się z gorącem i ogniem a przecież im to nie grozi (baardzo wiele postów od nowicjuszy w tym temacie), więc mniej pisząc o ogniu a dużo więcej o wychłodzeniu (bo dotyczy to 90% ludzi w Polsce) p. Ania zna ludzkie reakcje. Poczytajcie trochę archiwum-jak wiele osób miało kłopoty z zastojami bo np w ogóle przestało używać smaku kwaśnego nawet dla równoważenia potraw. Tak się wystraszyli że się bardziej wychłodzą. Trzeba uważnie obserwować siebie i rodzinę-także pod kontem ognia narządów a nie tylko zimna. O to chodziło głównie w moich postach. A wyszukiwanie błędów jako antidotum na moje kłopoty? U mnie po prostu zawsze włącza się lampka ostrzegawcza gdy widzę nieścisłości. No i drogie panie-sarkazm jeżeli chodzi o cytaty-dobrze wiecie że podałam dobrze. Ja mam książkę wydaną przez Annę Ciesielską-ma nadzieję że wy też :)
data: 2010.02.17
autor: kotek
 
 aszkah, jak się miewasz? już lepiej? narobiłaś sobie kłopotów tym wyjazdem w czasie dojo i na dodatek jesteś w ciąży.Aż jęknęłam jak przeczytałam Twój post, bo pamiętam swoje perypetie po wyjeździe wakacyjnym też w dojo. To potęguje nasze złe samopoczucie. Długo trwało "wracanie". Trzymam kciuki, otulaj się pomarańczowo-czerwonym kocem, zrób sobie wolne. Odpoczywaj i wiesz, odżywiaj się ostrożnie. A ten smak słony, sama wiesz jak to w ciąży.. smaki i absmaki mijają. Dojo to czas na "pilnowanie domu", zwolnienie tempa , większą troskę. Tym razem zaparłam się i mimo, że dzieci miały ferie siedzieliśmy w domu i basta. Dzisiaj słyszałam wiosnę :)Pozdrawiam.
data: 2010.02.17
autor: Aida
 
 Kotek masz rację opadly mi ręce jak przeczytałam Twój post.
data: 2010.02.17
autor: Kicia
 
 Kotku, skoro jesteś w tym zakresie specjalistką, to przeanalizuj silnik najprostszego samochodu jakim jest "maluch". On nie posiada chłodnicy, podobnie jak wątroba i podobnie jak ona jest chłodzony pędem powietrza (wiatrem). Niezależnie od przyczyny braku oleju (dziura w misce olejowej, wszelkie nieszczelności silnika z dostawaniem się oleju do komory spalania włącznie) efekt jest ten sam. Brak płynu, który umożliwia silnikowi pracę (bo płyny wewnętrzne mają zapewnić optymalne warunki pracy narządom, nawilżać je, a nie chłodzić). Oczywiście podstawa, to szukanie przyczyn braku oleju i ich naprawa (powściągnięcie emocji, eliminacja pożywienia osłabiającego śledzionę, stresu, zmniejszenie ilości gorzkiego i ostrego). Niemniej żeby dalej jechać, trzeba oleju dolać. A cytat był z początku rozdziału "narządy wewnętrzne według reguł medycyny chińskiej". U mnie jest on wytłuszczony, ale ja mam to samo wydanie co Aida. Pozdrawiam.
data: 2010.02.17
autor: Jolik
 
 kotek,dlaczego Ci ręce opadają. Tak to jest, jesteśmy różni i ułomni.Często słyszymy to co chcemy usłyszec, bo jest to nam potrzebne, a nie to co ktoś mówił. Czytamy i każdy rozumie inaczej, patrzymy na obraz i nasze widzenie różni się. W każdym razie ja czytając Twój post odniosłam wrażenie, że chcesz powiedziec, że osoby które będą spożywały posiłki głównie gorzko-ostre nabawią się kłopotów. Pytam tylko dlaczego mają tak robic? większośc "ciągnie" do ziemi czyli słodkiego. Po drugie,sugerujesz wyraźnie jakoby Pani Anna Ciesielska wabiła do PP nie odkrywając całej prawdy- do czego to może nas doprowadzic. Nie spotkałam ani pierwszego zalecenia co do gorzko-ostrych posiłków ani tym bardziej trudno odnieśc wrażenie żebyśmy byli jakoś zachęcani czy wabieni. Zetknęłam się z zaleceniem (aż do znudzenia) posiłki mają byc neutralne i zrównoważone wszystkimi smakami i zawsze z przestrogą , że niewiele pomogą starania w kuchni jeżeli nie będziemy panowac nad emocjami bardzooooo szeroko rozumianymi, będziemy przemarzac. Kotku jesteś poirytowana, masz kłopoty ze zdrowiem ale czy to dobry kierunek działania, to szukanie winnego Twoich kłopotów? Materia jest dośc płynna co do szczegółów i ich inerpretacji.Twój post każdy zrozumie inaczej!Ba, czytając za każdym kolejnym razem co innego będzie istotniejsze . Pomyśl, a gdyby nawet był ten błąd który uparcie opisujesz, to co ? szukasz rekompensaty moralnej? czy to Cię uleczy? Chcesz przestrzec innych, że tak się może zdarzyc, to z pewnością Ci się udało. Każdy jednak zastanowi się, a skąd wiem co kotek jadł może tylko gorzko-ostre i dlatego takie skutki itd.rozumiesz, niewiele wiemy i chyba tak jest dobrze. Możesz byc przykładem, że musimy byc czujne w stosunku do siebie i członków naszych rodzin, szczególnie dzieci i za przypomnienie pięknie Ci dziękuję. Trzymam kciuki za "odkręcenie" ognia. Pozdrawiam.
data: 2010.02.17
autor: Aida
 
 Chyba jednak mój wywód był za długi. Ktoś tu wcześniej miał rację-co innego pisząc chcemy powiedzieć a co innego czytający rozumie. Niestety. Nie pisałam że zaleceniem PP są posiłki gorzko-ostre... Ręce opadają ale akceptacja przede wszystkim. Pozdrawiam :)
data: 2010.02.17
autor: kotek
 
 Niedobór jin występuje zawsze z powodu niedoboru jang-tłustym drukiem napisane na stronie38.Tyle że ja mam te samą książkę co Aida.A w ogóole to nie wierze że są "inne" książki P.Ani, no ale może
data: 2010.02.17
autor: ostróżka
 
 Kotek my nie mamy spożywać posiłków z przewagą gorzko-ostrego smaku tylko potrawy zrównoważone.Jak ugotujesz zupę z samego smaku gorzkiego i ostrego będzie nie do zjedzenia.Kiedys na starym jedzeniu było tak:jak się objadłam ciastem to się chciało czegoś np. kanapki z wędliną a jak np. wypiłam na imprezie alkohol to się chciało zjeść słodkie jak piwo to chciałam mięska jak zjadłam czegoś za bardzo słonego albo pieprznego to piłam jak głupia wodę. Pomimo że ta dieta była bee to jednak organizm sam się domagał żeby zagryźć, zapić wodą, zmienić smak.Teraz gdy mam jedzenie zrównoważone to w większości nie mam problemów bo ani za ostre ani za słone ani za słodkie.A jeżeli o niszczące nadmiary chodzi to raczej smak kwaśny przeważa u ludzi nie mających pojęcia o PP.Przypatrz się diecie w książce są przykłady że można jeść obiadki z surówek kompocików kurczaków sera wydawałoby się ze urozmaicone ale w naturze kwaśne.A w naszej diecie to nawet kawa gorzko-ostra zaprawiona jest słodkim.Więc gdzie nadmiar smaku gorzko-ostrego? zwłaszcza że warzywa przez nas preferowane naturę maja przeważnie słodką.Pozdrawiam serdecznie.
data: 2010.02.17
autor: Anna
 
 Jolik, trafiło że jestem inżynierem i w dodatku specjalizuję się w samochodach. Twoje obrazowe tłumaczenie akurat mija się z prawdą: 1. Nadmierne rozgrzanie (temp nawet i +50 na dworze) przy odpowiedniej ilości płynów-nierealne, właśnie płyny chronią silnik przed przegrzaniem a nie olej-wniosek gdy brak płynów (jin) czyli nadmierne wysuszenie pożywieniem ostro-gorzkim a do tego dojdzie stres, emocje (czyli +50 stopni) wtedy może pojawić się ogień. 2. zatarcie silnika brakiem oleju (wychłodzenie organizmu pożywieniem kwaśnym-surowym-zimnym)-fałszywy ogień. Wniosek: 1.silnik z dobrym olejem i płynami w chłodnicy-organizm zrównoważony 2.silnik z dobrym olejem ale wycieka lub wyciekł płyn chłodniczy (na skutek odżywiania gorzko-ostrego w przewadze, stres, menopauza itd)-ogień lub jego symptomy 3.silnik bez oleju i płynu w chłodnicy (odżywianie kwaśne-surowe-zimne)-fałszywy ogień Czyli będą na PP długo (silnik nr 1) ale używając w nadmiarze smaku ostro-gorzkiego plus dojdą zawirowania emocjonalne (każdy je ma) może dojść do wysuszenia płynów i ognia a nie fałszywego ognia. To się naprawdę zdarza (u mnie właśnie) ale rozumiem usilne tłumaczenie ognia fałszywym ogniem bo niestety ludzie którzy dopiero wchodzą w PP nie rozumieją tego i boją się używać gorzko-ostrych produktów. Wiadomo że na początku z wychłodzonymi organizmami żadne przegrzanie nie grozi. Ale bagatelizowanie ognia narządów-żeby nowi wchodzili w PP bez strachu-tak nie można robić. Szczególnie wg mnie ważne jest mówienie o możliwym ogniu u kobiet będących w klimakterium (wtedy organizm wysusza się samoistnie). Dochodzi do tego odżywanie z przewagą gorzko-ostrego i mamy prawdziwy ogień (no oczywiście nie od razu ale może do tego dojść). A konsekwencje ognia-poważne zniszczenia narządów-jeżeli nie będzie opanowany w porę. To tylko jeden przykład ale główny wniosek: -lekarz inny niż p. Anna mógł mieć rację (sprawa p. Kamiczek), -każda z nas będąc długo na PP powinna zweryfikować i uwrażliwić się na pewne symptomy. Długi wywód ale czy się mylę? PS Jolik-skąd ten cytat na końcu twojej odpowiedzi bo czytam cały rozdział pt "wątroba i pęcherzyk żółciowy" w FZ i nigdzie nie jest napisane że niedobór jin jest ZAWSZE spowodowany niedoborem jang a nie nadmiarem jang.
data: 2010.02.17
autor: kotek
 
 Luno,"to,że owsianka kończy się wzorcowo na smaku słodkim,to dlatego,że rano ma służyć śledzionie,a smak ostry kończący ją poprawia trawienie"koniec cytatu:-)Aido,tez bym tak zrobiła jak piszesz,dodałabym żółtko w samku słodkim, już nie gotując i posypałabym imbirem:-)pytanie dotyczy mojej prawie 7 miesięcznej coreczki:-)bardzo dziękuję za podpowiedzi, pozdr
data: 2010.02.17
autor: Tania
 
 kotek, rzeczywiście mamy inne wydania książki. Tak sobie myślę, że wiele procesów jest bardzo indywidualnych, wiem to po sobie. Może masz taki organizm który wymaga indywidualnego zweryfikowania jangizowania posiłków. Spotkałam się już z takim przypadkiem a także z opiniami na ten temat. Natomiast nie wypowiem się na temat różnic które opisujesz,ponieważ na 34 stronie mam inny tekst. Z doświadczenia wiem, że czytamy i odbieramy inaczej, a jeszcze inaczej interpretujemy. Nie czuję sie uprawniona w swojej wiedzy(oczywiście) podejmowania tego tematu merytorycznie. To już ostrożnośc zawodowa, gdzie każde słowo można zinterpretowac odmiennie.Jestem przekonana że uzyskasz weryfikującą odpowiedź. Pozdrawiam.
data: 2010.02.17
autor: Aida
 
 Taniu, ja nie dodaję żółtka ale intuicyjnie dodałabym je razem z miodem na końcu gotowania i delikatnie poprószyłabym imbirem. A innym razem dodałabym je na końcu ponieważ smak słodki - ziemia można go dodac "bezkarnie" w dowolnym czasie.Nie wiem skąd to wiem ale chyba od Pani Ani.Pozdrawiam.
data: 2010.02.17
autor: Aida
 
 Jolik, przepięknie to wytłumaczyłaś, po prostu mistrzostwo świata! Pozdrawiam!
data: 2010.02.17
autor: Kamiczek
 
 Jolik!!!!!!!!!!!!! bardzo Ci dziękuję za takie cudne, obrazowe wytłumaczenie! dziękuję :)
data: 2010.02.17
autor: Luna
 
 Taniu, ja się dopiero uczę, ale gotuję owsiankę według przepisu i po pierwsze nie ma w niej jajek, po drugie nie kończy się jej na imbirze. Spójrz może jeszcze raz w przepis, może coś Ci się pomyliło??
data: 2010.02.17
autor: Luna
 
 Kotku, ogień wątroby może wystąpić z dwóch powodów: 1.nadmierne rozgrzanie przy odpowiednim poziomie jin (płynów), np. silnik samochodu przegrzewa się, pomimo odpowiedniej ilości oleju, bo na dworze jest +40 w cieniu (w naszym klimacie mało realne) 2. z powodu braku płynów (jin) spowodowanego wielopokoleniowym nieraz, tak mocnym wychłodzeniem narządów, że są "wysuszone", np. silnik samochodu, jeśli mu braknie oleju, przegrzeje się i zatrze nawet jeżeli na dworze -40. Pierwsze, to ogień rzeczywisty, drugie fałszywy. W pierwszym przypadku wystarczy dobra chłodnica, w drugim trzeba dolać oleju, czyli odbudować płyny (jin). Cytat, który podałaś, dotyczy ognia spowodowanego brakiem płynów (niedostatkiem jin), czyli fałszywego, spowodowanego ogólnym wychłodzeniem narządów (cytat: Niedobór jin występuje zawsze z powodu niedoboru jang), a nie nadmiarem ciepła (jang), czyli ognia rzeczywistego.
data: 2010.02.17
autor: Jolik
 
 witam, ponawiam prośbę o podpowiedz w sprawie dodawania jajka do owsianki, w ktorym miejscu mam je dodac skoro koncze na imbirze?pozdr
data: 2010.02.17
autor: tania
 
 Aido! Chyba mamy inne książki bo ja nie pomyliłam się podając nr strony w FZ, sprawdziłam to jeszcze raz przed chwilą. Ten cytat jest podany właściwie. Czytałam wszystko dokładnie i ze zrozumieniem, nie tylko jeden akapit. Jagoda pisze że gdy ktoś jest na starym jedzeniu i mieszka w naszym klimacie nie ma szans na ogień narządów. Pisze o fałszywym ogniu-a to co innego-ja to rozumiem o czym też pisałam. Chodzi mi osoby na PP od kilku lat, dyscyplinujące się itd. Organizm nie jest już wtedy wychłodzony, nie jemy zimnego, kwaśnego, surowego. Może właśnie wtedy dojść do przegrzania czego objawy znajduję u siebie. Chodziło mi też głównie o inną interpretację p. Anny (na co nie zwróciłaś uwagi Aido)-w książce inaczej a na forum inaczej. Określenie dosadne: zimna wątroba to m.in skąpe miesiączki a gorąca to obfite gdy w książce jest na odwrót daje do myślenia. A co do ataku-niestety na wiele postów ze zwykłymi pytaniami otrzymywano nieprzyjemne lub wręcz agresywne odpowiedzi-wystarczy przejrzeć forum. Oczywiście nie mówię o Tobie Aido.
data: 2010.02.17
autor: kotek
 
 kotek, tak dla porządku :) podałaś stronę 34 a wyjaśnienie jest na 43 stronie. Spokojnie przeczytaj co tam jest napisane. Możesz posiłkowo zajrzeć do postu Jagody z dnia 1 lutego. Nie podejmuję się wytłumaczyć ale po przeczytaniu wydaje mi się to dość jasne. Chociaż przyznaję, łatwe nie jest. Zwróć uwagę na odrębne akapity, które tłumaczą i opisują różne stany wątroby. Nie bój się- po co miałby ktoś Cię atakować. Każdy może pytać, błądzić - ważne żebyś miała jasność. Pozdrawiam.
data: 2010.02.16
autor: Aida
 
 I właśnie o tym pisałem jeśli chodzi o Pana P. On jest niebezpieczny. Ostróżko, Magda Kaspianowa też proponowała mi jakieś kontakty. A jak zobaczyłam stronę Pana P. to oniemiałam. Na szczescie mam pewną znajomą która zna się na tych rzeczach i mnie przestrzgła . To są bardzo niebezpieczni ludzie i ciemne moce. Dlatego proszę Was uważajcie bardzo.
data: 2010.02.16
autor: 
 
 Ostróżko, jesteś Bardzo Dzielną Kobietą. Pozdrawiam
data: 2010.02.16
autor: Paolka z Badenii
 
 AzW... otwartym sercem walisz w innych sarkazmem? To nie jest właściwe dla żadnej świadomości, a wiesz dlaczego? Dlatego, że te rzeczy małe i wielkie stworzył ten sam Bóg i chyba nie z lenistwa i próżności. Powiedziano Ci, że jeżeli ktoś nie będzie chciał Twojej prawdy, to znaczy że się boi lub jest po drugiej stronie i siejesz tym na lewo i prawo... ale wiedz, że żniwa sama pozbierasz. Masz forum odpowiednie dla siebie (prawda?) i chyba tam powinnaś się wykazywać swoją wiedzą i brakiem szacunku. Wielcy Duchem nie drwią, bo rozumieją, a jak uczą się, to nie nauczają innych. Dojdź do Prawd samodzielnie, przeoraj swoje życie, znajdź jego sens... trochę czasu Ci to zajmie, ku naszemu spokojowi... a wówczas z Pokorą popatrzysz na świat i różne jego barwy i odcienie szarości. Powodzenia więc.* Mamo Natki... a dlaczego martwią Cię te pieprzyki? Nie nakręcaj się może...:)
data: 2010.02.16
autor: LidiaP
 
 Kamiczku i Anno, baaaardzo dziekuje za odpowiedzi na moje pytania :) Juz wszystko jasne! Pozdrawiam Was!
data: 2010.02.16
autor: A. z Krakowa
 
 Pani Aniu, z nadzieją, że Pani zagląda na forum częściej, chciałabym poznać Pani zdanie na temat miejsca zamieszkania, klimatu, jodu, w kontekście niedoczynnej tarczycy. Mam silną niedoczynność, lekarze zalecają spacery nad morzem, wdychanie jodu, co Pani na ten temat sądzi? (Pytam też, bo czeka mnie przeprowadzka, i poważnie zastanawiam się nad miejscem).
data: 2010.02.16
autor: Marzena z Gdyni
 
 Drogie dziewczyny!Pisze w sprawie pieprzykow u mojej 3,5 letniej corki, ktora od poczatku jest zywiona wg PP, w ciazy tez raczej staralam sie choc pelnej dyscypliny wtedy nie mialam.Sama na pp od ok 4 lat.Znalazlam w archiwum odpowiedz Pani Ani, ze pieprzyki to bledy zywieniowe, a dermatolog u ktorej bylam na kontroli z mala, ze to genetyka i juz.Rozumiem, ze ta genetyka to calosc jaka naklada sie na moj stan przed ciaza (wowwczas nie znalam pp) i w trakcie.Sama jestem jasnej karnacji i mam tych pieprzykow bardzo duzo, obecnie jestem w ciazy i pojawia sie ich coraz wiecej.Ale wracajac do malej - ma ok 3-4 mm pieprzyka w pachwicce nozki do kontroli co roku po sezonie letnim.Pieprzyk ma od urodzenia,Reszta cialka byla bez skazy, i zaczely sie pojawiac od ok roku malutkie pieprzyki - na pleckach 3 punkciki, na buzi. Ostatnio na nozce i pupie.I zaczynam sie zastanawiac czy popelniam gdzies jakis blad?Mala nie chodzi do przedszkola - jest ze mna w domu - wszystko gotuje od kawy zbozej potem owsianka,jajecznica, kanapka z mieskiem zupka na cielecinie, jagniecinie lub indyczku, ziemniaczki, pulpety, warzywka, TLI itd.Mala raczej nie podjada pomiedzy posilkami , sporadycznie jakiegos chrupka kukurydzianego, w sezonie gotowana gruszka z przyprawami.Jest bardzo radosnym i spokojnym dzieckiem. Dobrze spi , generalnie nie choruje - katar raz w roku albo rzadziej.Jezeli ktoras z Was moze cos podpowiedziec to bardzo prosze.Pozdrawiam goraco
data: 2010.02.16
autor: Mama Natki
 
 Do Kamiczka, Czytałam twoje ostatnie posty i poszukałam jakie zawirowania Ciebie dopadły. Po przeczytaniu tematu min skąpych miesiączek stwierdziłam że to też mój problem. Ale odpiedz p. Ani zdziwiła mnie: „Słabe miesiączki to z pewnością nie zaogniona wątroba, tylko zimna. Zaogniona wątroba to skrzepy i miesiączki bardzo obfite.” Jeden z ostatnich wpisów. Mam bardzo dobrą pamieć wzrokową wieć coś mi podpowiedziało że w książce było napisane coś odwrotnego. Poszukałam i w FZ str 34: objawy niedostatku krwi w wątrobie (pierwszy krok do stanu ognia wątroby) to: bolesne i wrażliwe na światło oczy, paznokcie białe i łatwo łamiące się...słabe krwawienia miesięczne lub ich brak... Niedobór jang wątroby a niedobór jin to różne ale poważne dolegliwosci i różne są zalecenia co do wychodzenia z tych stanów. Nie rozumiem takiej pomyłki p. Anny. Rozumiem też określenie fałszywego ognia ale w książce objawy opisane powyżej nie są określone jako fałszywy ogień tylko ogień wątroby. Prosze tylko nie atakować mnie za to, bo widzę, że atak stał się jedną z ulubionych form wypowiedzi niektórych forumowiczek.
data: 2010.02.16
autor: kotek
 
 Aniu Owsiankowa! Płatki cielęce! odkopałaś je z moich starych postów? Cieszę się, że smakują. Przepis "wykradłam" z lokalnej restauracji, gdzie mistrz kuchni rozbija tę cielęcinę tak cienko, że Paryż można oglądać. Nie chciał zdradzić, jak to robi. Ale i tak damy radę ! Pozdrawiam serdecznie!
data: 2010.02.16
autor: Kamiczek
 
 A.z Krakowa. Na stronie 40 FŻ jest tak napisane:Z układu energii w przyrodzie wynika, ze zawsze przeciwieństwem lata jest zima, a wiosny jesień.Więc rozpisujemy: wiosna to wątroba a więc jest w maksimum jej przeciwieństwem jest jesień a więc płuca, które są w minimum w momencie gdy wątroba jest w maksimum. Jeżeli nastanie jesień to płuca są w maksimum a wątrobą w minimum.Taka analogia dotyczy tez lata i zimy.Ja czytam książki i rozpisuje na kartce te wiadomości, są one dla mnie bardziej czytelne tak też zrobiłam z rytmem dobowym.A jak zapomnę o przemianie to idę dalej i uzupełniam w miejscu opuszczenia i kończę na ostrym.Nie stresuje się. Nie jestem doświadczona i daleko mi do dawania odpowiedzi ale jeżeli żywcem cytuję z książki albo forum zwłaszcza wypowiedzi Pani Ani to jestem spokojna.
data: 2010.02.16
autor: Anna
 
 Do: ludzi otwartego serca.. Jeszcze jedno chciałam dodać, tamten pan Z.P. o którym pisałam musiał nazwać jakoś narzędzia którymi się posługuje w swojej pracy, i tak jak Wy macie: imbir (ło matko jaka nazwa!!) , majeranek, kurkumy, kardamony i ostrożenie (rany a to dopiero ostre nazwy!!), i inne, rozumiecie o co mi chodzi?? tak też on ma swoje kule, cienioklątwy, podłączenia, iglice i tak dalej.. Takie tam narzędzia pracy.. które służą po prostu pewnym działaniom. A jeżeli ktoś nie zrozumiał mojego przesłania, to znaczy że jego życiem nadal kieruje potworny strach i nie ma jeszcze dość własnego bólu na tej ziemi.. Także... hmmm... miłości i otwartego serca życzę..
data: 2010.02.16
autor: AzW
 
 Moje posty też wcięło, może matrix, może nie miałam nic mądrego do powiedzenia, eh. W sprawie wyszukiwarki: Kamajko, wpisz ‘wios got’ i Anna Ciesielska w okienka wyszukiwarki i czerp. Nawet jeśli wyda Ci się, że za dużo tekstu, to poszukiwane słowa masz wyróżnione, a poza tym – jaki to tekst, nic tylko smakować. Wyszukiwarka jest w formie dla mnie świetnej, bo zawsze coś ciekawego i niby ‘przy okazji’ się wyczyta. **** Kamiczku bardzo Ci dziękuję za przepis na płatki cielęce, jeden z bardziej wyrafinowanych smaków w moim dorobku :-) ****Jagodo, wyjątkowo słonecznie w Twoich macierzyńskich i gdańskich postach :-)
data: 2010.02.16
autor: Ania ze Stacji Owsianka :-)
 
 A. z Krakowa, minimum energetyczne narządu następuje dwanaście godzin po jego maksimum, i tak, np. jeśli maksimum wątroby przypada na 1-3 w nocy, to jej minimum jest od 13 – 15.rada Pani Ani odnośnie smaków: ”gdy zapomniała Pani o jednym smaku, proszę zrobić pętelkę – wrócić, uzupełnić i dalej iść do przodu” Mam nadzieję, że pomogłam.
data: 2010.02.16
autor: Kamiczek
 
 Witam ponownie. Mimo że nie uzyskałam żadnej odpowiedzi na mój poprzedni post chciałabym zadać kolejne pytanie na forum licząc że bardziej doświadczone Panie mi odpowiedzą. Mam 2 pytania "techniczne". Po pierwsze, co robimy gdy gotując nierozważnie "przeskoczyliśmy" o jedną przemianę. Czy w tym wypadku cofamy się i dodajemy brakujący smak i kontynuujemy? I drugie pytanie: Kiedy następuje minimum energetyczne dla każdego z narządów? W Filozofii Zdrowia jest zegar przedstawiający maksimum energetyczne, niemniej jednak nie mogę się doczytać kiedy każdy z narządów jest w minimum energetycznym. Dodam że jesteśmy na PP dopiero od grudnia i robię jeszcze wiele blędów i przyznam szczerze że ostatnio jestem strasznie umęczona ciągłym gotowaniem, szczególnie że łączę je z pracą na pełen etat i opieką nad kilkumiesięcznym dzieckiem. Mimo tymczasowego braku motywacji, czuję że PP to droga w dobrym kierunku i chcę kontynuować! Tymbardziej będę bardzo wdzięczna za wsparcie. Z góry ślicznie dziękuję za odpowiedz!
data: 2010.02.16
autor: A. z Krakowa
 
 Pani Anno, Cieszę się, że zabrała Pani wyraźny głos w sprawie złych energii i okltyzmu. Pani Ania Ciesielska wyraźnie zawsze ostrzegała przed wkraczaniem w takie sfery, otwieraniem się na energie przy pomocy jogi czy innych technik medytacji i choć wiele poglądów Pani Ani jest dla mnie "zbyt wschodnich" a jej lektury obowiązkowe do mnie nie przemawiają, zawsze szanowałam jej wielką ostrożność i dystans wobec tego rodzaju nadprzyrodzoności.Też jestem katoliczką i czerpię mądrość z nauki Jezusa, jego miłości i akceptacji cierpienia. A porządek jest dla mnie równoznaczny z prawami natury, których łamać po prostu nie warto. Pozdrawiam serdecznie. Życzę ostrożności i pokory
data: 2010.02.16
autor: Haniaf
 
 Zainteresowana, nie wiem do kogo kierujesz swojego posta choć mogę się domyślać, dlaczego piszesz drukowanymi literami :) Jeśli alkoholizm dotyka Tojej bliskiej osoby, to pewnie Ci ciężko i cierpisz. Trochę znam temat alkoholizmu i jest kilka rzeczy, o których chciałam Ci powiedzieć: przede wszystkim - to nie Twoja wina! Poza tym jesli gorączkowo szukasz czegoś, co mozesz zrobić, żeby alkoholik przestał pić, to przestań szukać, bo niczego nie znajdziesz. On sam musi przestać (albo i nie) - to nie od Ciebie zależy. Kochaj tę osobę i wspieraj, ale z całą mocą pilnuj własnej tożsamosci, żeby się w jego problemach nie utopić. Ugotuj mu zupę, przytul, nie rób wyrzutów, że się napił - to nie Twoja sprawa. Jeśli Cię złości - powiedz mu to, ale nie uzależniaj swojej miłości od jego picia lub niepicia. Nie pomyl wspierania osoby chorej z życiem za nią, z rozwiązywaniem za nią jej problemów. Ta osoba swoje życie musi przeżyć sama i sama zmierzyć się ze swoimi problemami, nawet jeśli Ci się zdaje, że nie potrafi. Rozwiązując za alkoholika problemy tylko go bardziej dołujesz - wierz mi, że to w większości wrażliwi ludzie. Ty zajmij się sobą, a zanim zrobisz coś za alkoholika lub dla niego - musisz w sposób bardzo wnikliwy zbadać swoje intencje. Jeśli odkryjesz, że robisz coś z litości albo z poczucia winy - nie rób nic, masz takie prawo - tak będzie lepiej. I postaraj się o pomoc - nie dla niego, lecz dla siebie, bo żeby nauczyć się z tym żyć - trzeba czasu, choć zapewniam Cię, że można. Powodzenia :)
data: 2010.02.16
autor: DanusiaA
 
 Aido, masz rację, nic nie może pójść na marne - i nie poszło, tylko pojawiło się coś na drodze. Wyciągnęłam z tego lekcję, bardzo teraz się dyscyplinuję, nie jest łatwo, bywa strasznie - ale wszystko będzie pięknie. Pozdrawiam Ciebie tez serdecznie.
data: 2010.02.16
autor: Kamiczek
 
 Jagodo, czy mogłabym poprosić Cię bardzo o kontakt (mój nr 607 574 647) m.in. dotyczący lekarza pediatry. Serdecznie pozdrawiam.
data: 2010.02.16
autor: Sylwia z Gdańska
 
 Aido, link działa. Trzeba go powolutku skopiować, otworzyć sobie pustą stronę i wkleić adres. To filmik jest, więc może dlatego automatycznie się nie otwiera, ale działa. Kobietki, czy wiecie co to tolerancja? Po co ocenianie kto w co i kogo wierzy? Szkoda Waszych nerwów. Dolewając swojej energii zagadnieniom, dajecie im siłę do życia. Przecież każda z nas ma swój ŚWIAT lepiej zająć się nim i otaczać się miłością, tolerancją i zrozumieniem. I tego Wam życzę otulając skrzydełkami :)
data: 2010.02.16
autor: Luna
 
 Kamiczku, masz racje sporo dydaktyzmu w moich postach ale może to nie jest takie złe.. Nie obruszaj się, byłam zaskoczona kiedy wyskoczyłaś z tym lekarzem i nawet myślałam, że to nie ten sam Kamiczek. Pisząc teraz, ni mniej ni więcej chciałam pokazać, że niezależnie od wiedzy którą obdarzyła nas Pani Ania wpadamy właśnie w pułapki lęku. Nie ma Pani Ani to cała jej praca i nasza także ma "pójść na marne"? Poniosły Cię Twoje konie, poniosły Bellunię - moje też poniosły nie raz. Masz rację to nasza lekcja ale po to żeby tych samych błędów (!) nie popełniać. Dlatego napisałam o tym resetowaniu, o tym żeby pracować samodzielnie nawet wtedy kiedy Pani Ania ma "swój czas".Nie czuję potrzeby nadrabiania zaległości...Pozdrawiam Cię serdecznie.
data: 2010.02.16
autor: Aida
 
 Zapomniałam dodać ze zasady mojej religii znajduję w tej filozofii.Uczciwość radość wdzięczność pokora wobec cierpienia i wytrwałość. Nigdy nie słyszałam żeby Pani Ania blokowała albo odblokowywała rzucała jakąś energią coś na odległość.Jak komuś się pomieszało jego sprawa ale niech nie wciąga w to szaleństwo innych i niech idzie swoją droga bo ma wolną wolę.
data: 2010.02.16
autor: Anna
 
 Czytam i nie wierzę.Jestem katoliczką wartościowanie jest dla mnie najważniejsze. Jak szybko można się otworzyć na złą energię jak szybko ona może od nas przyjść.Widzę przemiany pór roku ptaki mi już śpiewają pomimo że śnieg, gotowanie sprzyja,ale z tej filozofii nie można zrobić bożka.Chrześcijaństwo mówi o przebaczaniu,o akceptacji wszystkiego co nas otacza o szukaniu w człowieku dobra i miłości.Dziękowaniu za to co się ma i że dobro zaczyna się w nas.Jeżeli sami się nie zmienimy to nie mamy prawa wymagać od innych.Jeżeli sami się nie wzmocnimy to nie damy siły bliskim.Mamy w swojej modlitwie do Anioła stróża specjalną prośbę żeby stał przy nas całe dnie.I tak bedę robić.A jeżeli ktoś nie jest chrześcijaninem to niech wyznaje po swojemu.Religii jest dużo na świecie mogę zasiąsć do stołu i z hindusem i mnichem.Zjedzmy razem w pokoju posiłek ale nigdy nie przekrzykujmy się która wiara jest ważniejsza.Ale jeżeli dochodzi do okultyzmu to ja mówię stop. Ostróżko piszesz straszne rzeczy! czytałam posty magdy kaspianowej i już mnie tknęło jak pisała że coś moze zablokować albo odblowkować.Weszłam na stronę tego pana i szybko zamknęłam.Uświadomiłam sobie jak trzeba myśleć i być czujnym czytając i przyjmując to co inni mówią i piszą.Życie w zgodzie z naturą z rytmem dni, miesięcy i roku to jest inna para butów ale jak wchodzi w grę czarna magia to ja dziękuje.A tu w grę wchodzą małe dzieci które potem maja lęki wizje nie śpią po nocach, bawienie się czarną magią jest bardzo niebezpieczne.I tu jak w każdym poście mądrych ludzi. Wszystko zależy od nas od naszej mądrości i czujności od naszego twardego stania na ziemi a odchylania od równowagi to bardzo szybko mogą nastąpić ktoś zje jabłko i ma wzdęcie ktoś kwaśne ma drazliwość pęcherza moczowego której pojemność nagle się zmniejsza do 50 ml.Ktoś zje pączka i ma wypryski na skórze następnego dnia.A wreszcie czyjeś EGO się rozhula i myśli że może latać.A wtedy jest jak na haju a to też nierównowaga, z tym ze zjedzenie czegoś co szkodzi można imbirówką rozproszyć puknie się człowiek w głowę i pomysli że na drugi raz to zje inaczej. Ale na osaczenie i na duchowe zniewolenie to imbirówka nie pomoże.Nie jestem ekspertem, to są moje przemyślenia każdy myśli inaczej,ale uważam że trzeba poważnie podchodzić do energii bo dobro to energia i zło też, cała mądrość polega na rozróżnieniu i wybraniu i tu Anioł Stróż jest niezastąpiony.
data: 2010.02.16
autor: Anna
 
 Pani Lidko nie chodzi mi o "odlatywanie w kosmos" jak to Pani ujęła ,opinią innych też aż tak bardzo się nie przejmuję chyba, że ci inni są dla mnie autorytetem.Napisanie własnego zdania ze spokojem i dystansem czasem przychodzi mi trudno, a w wypadku p.Popko o dystans jest mi bardzo trudno.Moja mama i bratowa leżały w szpitalu, obie w stanie terminalnym,jedna z rozwalonym sercem po zawale, druga z rakiem kości.Zadzwoniła Magda Kaspianowa że zapisała mnie do bardzo dobrego bioenergoterapeuty p. Popko, który może mi pomóc.Weszłam na jego stronę i przeczytałam wszystko co napisał.Jest tego bardzo dużo i postanowiłam nie iśc.Magda powiedziała, że to demony spowodowały że moja matka i bratowa są tak chore i angażując mnie tak bardzo w opieke na nimi, chcą w ten sposób /owe demony/zablokować mi drogę do jedynego właściwego rozwoju duchowego.Zaproponowała swoją uzdrowicielską pomoc, kazała mi w wyobrazni włożyć mojej mamie do serca czarny krzyż.Nie zrobiłam tego.Teraz mam pytanie jak Magda "ustawiała" i oczyszczała energetycznie dzieci i matki którym na forum oferowała swoją pomoc.Jeśli pomogło to pozostaje mi wybór; albo myślec, że odmówiłam swojej matce wsparcia , albo olac te uzdrawiania a historyjke o demonach uznac za emocjonalny szantaż lub strachy na lachy .Ale napisałam o tym, aby sobie mamy korzystające z Magdy pomocy przemyślały sprawe.Może to uzdrawianie, a może iluzja której Magda ulega.A teraz rarytas ;cytat ze strony internetowej Popko;nasz Zastęp Systemowy Wojsk Światłości rozpoczął działalnośc na terenie całego naszego kraju od 2 maja 2009 roku - koniec cytatu.Magda jest wojowniczką światła już "uświęconą "razem z Popko ratuje p.Anie, poznańskich radiestetów których opanowały demony, wprowadzić też zamierzała Joasie na nową droge światłości.I to wszystko dzieje się niby poza forum, ale w jakiś sposób dotyczy.Moje występy forumowe dotyczące Popko już się kończą. Apeluje do młodych mam o rozwagę,wątpię czy droga światłości w wydaniu Popko jest słuszna, nie jest nawet ciekawym doświadczeniem, jest niebezpieczna. Pozdrawiam. Nie obraże się jeśli P.Ania uzna, że post nie nadaje się na forum,
data: 2010.02.16
autor: ostróżka
 
 Pani Aniu,dziękuję za obie książki i już nie mogę się doczekac trzeciej!Od jakiegoś czasu miałam wrażenie,że można inaczej,że chciałabym inaczej ale nie wiedziałam jak...i wtedy trafiły w moje ręce Pani mądre książki i poczułam,że to jest TO!!!Od razu zaczełam krok po kroku wprowadzac zasady PP do naszej rodzinki i wciąż podczytuję forum,zamówiłam sobie własne książki i wciąż je wertuję,przeglądam;ciągle się uczę ale jestem pełna entuzjazmu i zapału a przy tym mam wiele cierpliwości,bo wiem,że latami pracujemy na nasze dolegliwości więc nic ich nie "naprawi",nie odwróci w kilka dni.Zreszta dotąd,gdy cos nam dolegało stosowalismy homeopatie a to również nie działa tak od razu i przy tych wiekszych dolegliwościach typu AZS trzeba poczekac i to sporo ale warto-tak nasza córcia(teraz 2 latka i6 i poł miesiąca)pozbyła sie skóry wyglądającej jak po strasznym oparzeniu,teraz jest różowiutka i mam nadzieję utrzymywac ten stan dzieki PP.Oczywiście na początku (wdrażamy sie od miesiąca z małym haczykiem)wyszły jej czerrrrwone plamy w zgięciach rączek ale juz sobie zniknęły,nadal jest chropowata na całym ciałku ale wykąpię ja w ostrożeniu i bedzie lepiej:)Czy według Pani powinnam jej nadal podawac dotyczczasowe leki homeopatyczne czy odstawic aby nie przeszkadzały działac PP???Ja mam niedoczynnośc tarczycy i biore lek ale mam nadziję,ze bede mogla go odstawic za jakis czas.Na pewno wszystko wymaga czasu ale jestem dobrej mysli i pełna energii po pysznym jedzonku! A nasz synek (6lat) w koncu zaczął wiecej i chętniej jeśc co mnie niezmiernie cieszy,bo chudziutki jest,ze aż mu można kosteczki policzyc ;)Tylko martwie się czy mu krzywdy nie robie,bo sniadanie i kolacje zjada PP ale zupe i obiad przedszkolny...czy ja mu nie funduję jakiegos rozregulowania? Tak samo martwię się o męża,bo jada ze smakiem to co ugotuję i do pracy bierze zupę albo drugie danie ale poza tym pije napoje typu cola,zjada ciut słodyczy (w domu nie jemy ani słodyczy ani nabiału,poza twarożkiem sniadaniowym lub jako dodatek do dań wg książek)no i pije czarna herbate z cytryną choc czasem sie skusi na zbożówkę (zawsze mamy na stole termos ze zbożówką i TLACI)mimo tych odstępstw uwolnił sie w koncu od zgagi wiec chyba nie jest najgorzej :)Ja ani go nie namawiam ani nie marudzę gdy zjada cos spoza PP ale podrzucam od czasu do czasu ciut wiedzy,zeby wiedział dlaczego dzieci i ja nie jemy owoców,dlaczego po zjedzeniu 20dkg twarogu na kolacje i jabłka obudził się wzdęty itd.to mądry facet i w koncu i na niego przyjdzie pora gdy stwierdzi,ze PP to jest TO;na razie cieszy się,że schudł 4 kg(ja zresztą też) no i,ze zgaga nie dokucza.Kocham tę moja trójeczkę nade wszystko,przytulam,całuję wszystkich po równo i im pysznie gotuję i w koncu czuję,że stanie przy garach ma sens,ze jestem w swoim żywiole gdy jak rasowa czarownica dorzucam co chwilę inne ziółko do gara;)i wierzę,że beędziemy zdrowsi i za tę wiarę wyniesioną z lektury Pani książek gorąco dziękuję:) Życzę dużo zdrowia,pozdrawiam. Marzena
data: 2010.02.16
autor: Rasowa Czarownica :)
 
 Agnieszko S, zgadzam sie z Tobą. Brak jest Joasi, która bez osądzania, bez wytykania potrafiła rzeczowo i ciepło udzielić rady, pokazać jakąś nową drogę. Zauważam też, że sporo starszych forumowiczek zamilkło. Nic, pozostaje Wam, nowym czytać archiwum od jego początków, aby znaleźć rady. Pozdrawiam Cię już wieczornie.
data: 2010.02.16
autor: Kamiczek
 
 Aido, pisałam o energii w ostatnich postach Pani Ani, ponieważ to po Jej długiej nieobecności spowodowanej chorobą, Bellunia tak zareagowała. Chciałam ją spytać, czy widzi w tych postach Pani Ani tę pozytywną energię pomimo trudnej sytuacji. Wiem, że Pani Ania zawsze ma klasę, tego nie musisz mi mówić. Nie, tybetański lekarz nie był porażką, tak samo, jak nie bywają porażką choroby, kłopoty i inne potknięcia na naszej drodze -potrzebne potknięcia. Dawno Cię nie było więc widzę, że nadrabiasz zaległości dydaktyczne. Pozdrawiam
data: 2010.02.15
autor: Kamiczek
 
 Administratorze, przeciążony świat netu ma swoje prawa, niech nie będzie Ci przykro. Pzdr.
data: 2010.02.15
autor: Aida
 
 AzW, jeżeli zaglądasz jeszcze do tego "ciemnogrodu" to chciałam podzielić się z Tobą może powierzchowną ale myślę, że wystarczającą wiedzą na temat poruszony przez Ciebie w poście z dnia 14.02.2010. Oczywiście porządkująco, bo może po prostu tego nie wiesz. Otóż moc ziół to nie kwestia wiary, to setki lat obserwacji a trochę mniej niż setki to badania wielu ludzi.. Masz dostęp do komputera, chociażby w Wikipedii znajdziesz np. imbir czy tymianek, jego właściwości, składniki, działanie i zastosowanie. Jeżeli to Ci nie wystarczy to jest wspaniałe opracowanie Profesora Ożarowskiego na temat właściwości ziół i roślin leczniczych. Jestem przekonana, że czytasz, rozglądasz się wokół siebie, nie mogłaś więc nie zauważyć, jak chociażby na Ciebie, działają kolory. To wiedza dostępna każdemu, zbadana i potwierdzona – to także nie jest kwestia wiary. To pewnik wykorzystywany przez speców od reklamy, psychologów, architektów wnętrz i wielu innych. Wpływ tego co wkładamy do ust jest chyba oczywisty, każdy dokonuje wolnego wyboru, więc to też jest poza dyskusją. Sposób przygotowywania posiłków jest także zbadany. Wiadomo jaki wpływ ma kuchenka mikrofalowa, prąd i ogień , nie doświadczyłaś tego- zachęcam naprawdę warto. Są badania potwierdzające to oddziaływanie. Myślę, że uprzejmie będzie pozostawić kwestię wiary każdemu z osobna- Tobie także. Chcesz zaufać panu Popko- Twój wybór. Nie znam tej „wyższej świadomości” tak nazywasz pana Popko. Wszyscy podlegamy wpływom kosmosu i nie wiemy jeszcze co kryje, na pewno jest to potężna energia. Prawda stara jak oświecony człowiek, najwyższa forma inteligencji to obserwacja bez wydawania osądu. Życzliwość i miłość szeroko pojęta ma wprost magiczne działanie – otwiera przed nami przestrzeń naszego życia. Nikt nie jest w stanie zapewnić drugiemu człowiekowi życia pozbawionego jego normalnych atrybutów: trudu dorastania, bólu dojrzewania, pracy, nauki, radości i smutku, często choroby a na koniec śmierci. Każdy musi sam, najczęściej wiedza, doświadczenie i siła charakteru , szeroko pojęte, pozwalają na kierowanie własnym życiem. Niestety podlega ono wpływom zewnętrznym. Więc jeżeli nie sami to inni dostarczą nam powodów do co najmniej ! niepokoju i rozterek. Może już wiesz jak wiele jest manipulacji wokół nas. Polityków, lobby finansowego, lobby farmaceutycznego ile niosą zła. Doprawdy trudno się w tym połapać. Szkoda, że psychologia jako nauka jest uboga w narzędzia badawcze ale ta niedoskonałość instrumentów ma związek, tak myślę, z nieograniczonymi możliwościami człowieka. Korzystaj z własnego potencjału rozsądnie. A na koniec, proszę ! nie obrażaj korespondentów tego forum, bo ani wiek, ani wiedza lub jej brak, ani podziw dla pana Popko nie dają nikomu takiej „legitymacji „.
data: 2010.02.15
autor: Aida
 
 Beato M, przy Dąbrowskiego w Poznaniu jest Rynek Jeżycki, a na nim gęsina i inne specjały. Bardzo blisko stamtąd, przy Kraszewskiego, jest Prosiaczek, w którym można kupić jagnięcinę i cielęcinę. No ale to w Poznaniu... W Gdańsku natomiast trafiamy z naszym Rafałkiem na bardzo sensownych lekarzy. Byliśmy u pediatry, bo potrzebne było skierowanie na kontrolę bioderek. I otóż w przychodni na Morenie spotkaliśmy kapitalnego lekarza, starszego pana, który z zzinteresowaniem zapytał nas, dlaczego nie szczepimy dziecka. Pokiwał głową i powiedział, że sam nie jest szczepiony i na nic się nie zaszczepi. Ponadto, że mnóstwo lekarzy nie szczepi dzieci i walczy z Sanepidem o prawo do tego oraz że szczepionki skojarzone stanowią duże obciążenie dla małych dzieci, a nieskojarzone są sprzed 40 lat. Na koniec zachichotał i stwierdził, że Zachód ładnie umoczył ze szczepionkami na świńską grypę. Super. Byliśmy następnie u ortopedy i byłam pod wrażeniem takiej zwykłej-niezwykłej rzetelności i troski. Tak więc stwierdzam, że rację ma Pani Ania - wszystko, czego nam potrzeba, mamy w zasięgu ręki. Nawet lekarzy:))))) I chleb się znalazł w pobliżu dzięki Sylwii:)) Pozdrawiam!
data: 2010.02.15
autor: Jagoda
 
 Aido, list do Aszkah nie dotarł. Bardzo mi przykro z powodu tego zamieszania z Twoimi listami.
data: 2010.02.15
autor: Administrator
 
 Zrozpaczona, zaczęłabym od zmiany nicku - słowa mają moc, jeśli nazywasz siebie zrozpaczoną, to się nią stajesz, a w rozpaczy trudno o trzeźwy ogląd sytuacji. Z tą kurzajką u synka - jeśli już trudno Ci czekać na efekty porządkowania diety u synka (a popełniasz dużo błędów) - udaj się do dobrego dermatologa, niech zobaczy, co to jest i Ci doradzi. Czubek nosa przejawia stan serca, więc poobserwuj syna i może też przebadaj go pod tym kątem dla spokojności. W Twoich problemach z wysuszoną skórą widać dużą nierównowagę - stan skóry zależy od jakości płuc, a te z kolei od pracy śledziony, której zadaniem jest produkcja esencji. Prawdopodobnie zjadasz zbyt wiele produktów "wysuszających" jak np. ryż czy indyk. Gdy dowartościujesz śledzionę delikatnymi zupami na wołowinie lub cielęcinie i drugimi daniami z tychże mięsek, stan skóry powinien się poprawiać. Do tego poranna kawa, owsianka, jajka na miękko, puree, zupa na kolację, TLACI i imbirówka gdy będzie potrzeba. Jak jadałam zupy na indyku, to pierwszym symptomem, że zaczyna brakować jin, były pękające usta. Uspokój emocje, wycisz się, pomódl o wsparcie i z miłością mieszaj w garach. *** Joasiu z Gdyni, idź koniecznie do kardiologa z tym kołataniem serca (to zalecenie od Pani Ani). Naszym jedzonkiem wspomagasz organizm i wzmacniasz się, ale tego typu sprawy lepiej mieć pod kontrolą. Pozdrawiam
data: 2010.02.16
autor: Jagoda
 
 Administratorze, a to pech! taki był natchniony :)że aż się unicestwił- expulso. Ale był jeszcze jeden do aszkah- ech szkoda. Myślę, że kliknęłam jak Harry Potter i zniknęło, mogłam posłać sowę :). Pozdrawiam serdecznie.
data: 2010.02.15
autor: Aida
 
 Luna, bardzo proszę sprawdź jeszcze raz czy link do rytuałów jest prawidłowy? Pzdr.
data: 2010.02.15
autor: Aida
 
 Aido, chodzi o Twój jeden post - do AzW. Pozdrawiam!
data: 2010.02.15
autor: Administrator
 
 Kamiczku, sądzę że nie powinnaś dawać Belluni gwarancji na złe procesy, nie wiesz jak to będzie jeżeli nawet nie będzie stosować zaleceń PP. Zastanawiam się także dlaczego piszesz o energii postów Pani Ani jako argumencie który ma przekonać. Energia w nich była zawsze i siła, i spokój, i pazur, i radość, i zniecierpliwienie, i zmęczenie, i wkurzenie - a Ty pogubiłaś się na swojej drodze. Ten tybetański czy inny lekarz to, wybacz, była chyba niezła porażka? A teraz moje ogólne wnioski nie do Kamiczka.Nie jest dobrze jeżeli bez resetowania stosujemy cokolwiek. Obserwacja, wnioski, ciężka praca to dopiero "ukorzenia". Nie daje nam to możliwości zrzucenia na "Ciesielską" lub lekarza naturopatę, swoich błędów czy nawet głupoty trzeba to nieść na własnych barkach, ale dopiero wtedy uczymy się naprawdę własnej drogi. Podpowiedzi które można znaleźć na tym forum lub wręcz otrzymać pomoc od bardziej doświadczonych - to jest cenne. Często zaglądam na to forum. Rzadko piszę z różnych powodów. Dzisiaj sama nie wiem co mi się stało, to juz czwarty post, licząc te zaginione także. Często zamykam podgląd, bo zaczynam się denerwować przy czytaniu niektórych postów, też z różnych powodów, myślę, że to osobiste. Nieobecni nie mają głosu- to mi najczęściej odpowiada. Dzisiaj jednak, pozwolę sobie na głośną refleksję porządkującą. Nie zawsze połajanka dla proszącego o radę jest dobrą radą, postawa w stylu " my to juz dawno wiemy" nie jest miła w odbiorze, mniejsza o to, nie jest konstruktywna. Nie wiem - nie piszę, nie mam czasu na napisanie odpowiedzi też nie piszę. Mniej zbędnych postów, szybciej otwiera się strona i szybciej pracuje przeszukiwarka archiwum. Bez urazy.
data: 2010.02.15
autor: Aida
 
 Do administratora, napisałam dzisiaj do AzW, Belluni i aszkach, który post zniknął? Nie zachowałam treści ale jak starczy mi czasu to napiszę jeszcze raz.Pozdrawiam.
data: 2010.02.15
autor: Aida
 
 Zgadzam sie z Toba Zoska. Od okolo 2 mies. jestem na pp i na poczatku az milo bylo codziennie przy kawie poczytac forum. Tyle tu bylo zyczliwosci, wyrozumialosci, cierpliwosci. To forum bylo inne, bo zazwyczaj uczestnicy innych podobnych portali przegaduja sie, a co jeden to madrzejszy. Od jakiegos czasu jednak tez odczulam, ze coraz wiecej tu agresji. Ja nawet boje sie juz zadawac pytania. Na pewno osoby, ktore sa na pp juz od dluzszego czasu i mialy powazne problemy zdrowotne mogly skorzystac z zyczliwosci p. Anny, ktora zawsze odpowiadala pomoca. Byla tez mozliwosc konsultacji. My nowicjusze niestety nie mamy takiej mozliwosci, wiec forum i doswiadczenie weteranow jest dla nas jedynym wsparciem. Bardzo brakuje mi Joanny MamAsik. Z kazdego jej posta pajalo zyczliwoscia, cierpliwoscia i zrozumieniem.
data: 2010.02.15
autor: Agnieszka S
 
 Witam.Bede przez kilka tygodni mieszkac w Poznaniu.Gdzie na Winogradach albo przy Dabrowskiego isc po cielecine lub jagniecine?
data: 2010.02.15
autor: Beata.M.
 
 Bardzo się cieszę ż ePani Ania zagląda tu coraz częściej. Jak przeczytałam, że pisze Pani trzecią książkę to aż mi się buzia uśmiechnęła. Ma nadzięję, że poświęci w niej Pani szerszy rozdział o małych AZsikach, bo przez błędy mam one najbardziej cierpią, a jest ich coraz więcej. Z innej beczki : coś mi się wydaje , że wiele nowych osób które się pojawiły na forum to stare osoby, które kiedyś były serdeczne i uczyły nas pokory, a dzisiaj niestety są bardzo agresywne. Jeśli się mylę to przepraszam, a jeśli mam rację to dajcie sobie na spokój z tym posądzaniem Pani Ani i PP. Tak będzie dużo milej.
data: 2010.02.15
autor: zośka
 
 Aido, bardzo przepraszam, ale przez przypadek został skasowany Twój przedostani post. Czy mogłabyś go jeszcze raz przesłać?
data: 2010.02.15
autor: Administrator
 
 Z moich obserwacji- trudne były ostatnie dwa tygodnie. ciekawa jestem czy przypadkiem nie ma też takiej prawidłowości , ze dojo przekłada się na jakość postów, kto wie... Przekłada się na jakość naszego samopoczucia, więc co za tym idzie jakość naszej " twórczości" też jest zagrożona. Nie chcę nikogo martwić ale podobno zima do głębokiego marca a wilgotno i zimno do maja. Warto więc popracować na dobre samopoczucie. Kilka słów do Belluni. Nie martw się chorobą Pani Ani,sama zatroszczy się o siebie. Pracuj nad własnym programem długoterminowymi i projektami długoterminowymi własnych dzieci. To oczywiście duża przenośnia. Nie bój się, tylko obserwuj siebie i własne dziecko. Będziesz wiedziała czy kawa poranna Tobie służy, czy owsianka wpływa na lepsze samopoczucie Twojego dziecka daj mu też prawo głosu. Każdy z nas ma inny organizm. Przecież wiesz, że to Ty odpowiadasz za wybór sposobu żywienia siebie i rodziny. Nie uzależniaj się od nauczyciela, mamy, przyjaciółki. Możesz eksperymentować na własny rachunek do woli. A wyniki napewno będą dla Ciebie bezcenne. Wątpliwości będą zawsze.Dużo mogłabym o tym napisać, bo żywię się i moją rodzinę wg. filozofii wypracowanej przez Panią Annę Ciesielską od dość dawna. Na tyle długo żeby mieć pogląd w sprawie.Proszę tylko, nie pisz pod wpływem własnych emocji takich postów jak ten z 14 lutego. Nie dodałaś, że lekarza nadwornego w starożytnych Chinach to nawet zabijano w razie choroby Pana. Pozdrawiam.
data: 2010.02.15
autor: Aida
 
 Ostróżko i Natko z Wrocławia! Nie szukam dziury w całym ani nie czekam na gotowe. "Kto pyta nie błądzi" , "Koniec języka za przewodnika" znacie takie przysłowia? Czy jeśli proszę o podpowiedź to czekam na gotowe? od czegoś przecież trzeba zacząc.Coś chyba wisi w powietrzu skoro macie tak mało wyrozumiałości dla nowicjuszy:)
data: 2010.02.15
autor: Kamajka
 
 Aszkah. Tyle tu mówimy o Porządku, o szacunku dla niego. Jesteś osobą, która zanim weszła w PP była dość schorowana, tak przynajmniej pisałaś w postach. Ile można mówić i tłumaczyć, że jak się chce wyjść z nierównowagi to trzeba się DYSCYPLINOWAĆ? A ty najpierw kwękasz, że masz totalnie schorowane jelita, po czym prosisz o pomoc, bo najadłaś się mandarynek! Albo teraz. Jesteś w ciąży, do równowagi jeszcze nie doszłaś a wyjeżdżasz na tydzień i jesz w hotelu! I piszesz jak dzieci ci cierpią. Wiesz co ? Usiądź z tyłkiem i przemyśl sobie czego ty chcesz a na forum wypowiadaj się w ostateczności, bo nie wypada.
data: 2010.02.15
autor: Rene
 
 Anno Majchrzak. Ja podpisuję się Agnieszka i tylko Agnieszka i proszę mnie nie mieszać z jakąś AzW. Gdyby Pani czytała uważnie to ja piszę co innego niż AzW. Ja uważam Że Popko to niebezpieczna osoba a AzW go chwali. Proszę czytac uważnie. A jak ktoś posądza innych że nie podpisują się cały czas tak samo to może sam tak robi? Najlepiej wie chyba o tym Admin.
data: 2010.02.15
autor: Agnieszka
 
 Witam! Proszę o pomoc, co może oznaczać osłabienie, kołatanie serca i dziwne uczucie drętwienia rąk (zwłaszcza lewej), lekkie zawroty głowy. najbardziej nasilone w godzinach przedpołudniowych i tak do 14-15...Mam 44 lata, może to początki menopauzy? Czy to wina minimum wątroby czy maksimum serca? Robiłam badania NA, K, Cl, cholesterolu, prób wątrobowych, hormonów tarczycowych - wszystko w normie. Na pp jestem, z przerwami, od prawie 3 lat. bardzo proszę o podpowiedź, bo wiem, ze przez forum i tak niekt mnie nie bedzie leczył. Pozdrawiam
data: 2010.02.15
autor: Joasia z Gdyni
 
 Witajcie, jestem na etapie wprowadzenia zoltka dla dziecka,wiem, ze powinno sie ono znalezc do poludnia,ale np.owsianke konczymy na ostrym a zoltko jest slodkie a przeciez dodajemy je juz nie gotujac..dodaje nie gotujac po maselku i miodzie i dodac imbiru juz bez gotwania?prosze o podpowiedz, pozdr
data: 2010.02.15
autor: Tania
 
 Jagódko napisała Pani to czego ja nie bardzo umiałam wyrazic, o tej MOCY osadzonej w Porządku.Dziękuję
data: 2010.02.15
autor: ostróżka
 
 Zainteresowana, w książkach jest o alkoholizmie i innych uzależnieniach. Ale i tu to samo: nie ma gotowej recepty; weź tyle tego, a tyle tamtego. To praca i jeszcze raz praca...
data: 2010.02.15
autor: Kamiczek
 
 A co powiecie o niemocy zwanej chorobą alkoholową? Czy PP może pomóc? Może pani GURU się wypowie?
data: 2010.02.15
autor: Zainteresowana
 
 Tak jak napisała Jagoda "czasem trudniej przytulić męża niż odlecieć w ten kosmos". I to zdaje się sedno sprawy. Tak jak najprostsze codzienne, sprawy i relacje wymagają najwięcej naszego zaangażowania, atk też przymnoszą właśnie one najwięcej radości i spokoju.* I ja bym Ostróżko tak bardzo zdaniem innych się nie przejmowała:) Każdy ma prawo do własnych wyborów i doświadczeń. Nam wystarczy czasem przy kimś trwać.* Pozdrawiam!
data: 2010.02.15
autor: LidiaP
 
 Belluniu, Zrozpaczona i ci, którzy sądzą, że choroba to tylko dopust boży, kara i zło - chyba ulegliście fascynacji reklamami telewizyjnymi, gdzie każdy musi być "piekny, szczupły, zdrowy i bogaty" i taki, co to "nie opuścił w pracy ani dnia". Choroba i złe samopoczucie są wam po coś dane, ale nie za karę. Może powinniście zwolnić, może dać sobie czas na pewne przemyślenia. "Życie nie może zostać po prostu przeżyte, ale zrozumiane. Innymi słowy nie żyje się, by żyć, ale żeby odkryć sens życia. Zdrowie ciała jest warunkiem sprzyjającym osiągnięciu tego celu, ale nie jedynym. Przeciwienstwo zdrowia, to znaczy choroba, może być równiez znakomitą okazją do duchowego uniesienia". Ja myślę, że na forum - w jego archiwum i biezących wpisach można znaleźć wszystko, co potrzebne, ale przecież nie zawsze muszą to być gotowe recepty. Nic tu nie zadziała błyskawicznie, to nie ta droga. Niczego w rodzaju "na ból głowy imbirówka z pół łyżeczki, a gardła - z pełnej" tu nie znajdziecie. Kto tak chce, pewnie powinien pójść do lekarza i wziąć receptę, pooglądać wyżej wspomniane reklamy i coś wybrać albo udać się do cudotwórcy. I chyba nie powinniście tu wnosić pretensji, że coś nie działa. Każdy ma własną drogę i powinien jej szukać. "Guru jest ważny. Wyraża słowami to, co ty czujesz jako prawdę w sobie. Ale kiedy juz przeżyłeś bezpośrednie doświadczenie z tą Prawdą, więcej go nie potrzebujesz. Guru pokazuje ci księżyc, ale biada, jeśli pomylisz z księżycem jego palec. Guru wskazuje ci drogę, ale przejść musisz nią ty. Sam". Pozdrawiam wszystkich :) Szczególnie gorąco pozdrawiam panią Anię.
data: 2010.02.15
autor: DanusiaA
 
 Witajcie. Ciepłe pozdrowienia dla Pani Ani. Jak to wspaniale że pani się do nas odezwała. To znak że Pani wraca do zdrowia czego życzę Pani z całego serca. Włąsnie wróciłąm z wyjazdu tygodniowego na ferie. Przez 7 dni jadłam tam z moją rodziną posiłki hotelowe. Po 3 dniach ęskniłam za domem, i oim gotowaniem. Moi chłopcy powtrzali że jedzenie im smakuje. Teraz po powrocie przyznali mi rację, jelita im zaszwankowały. Częste wypróżnienia z bólem brzucha , pieniste , śmierdzące, trzeba będzie teraz poradzić sobie z tym problemem. Najbardzieju cierpi mój synek. Ale ufam że damy radę. Ja natomiast ciągle walczę z dziwnym uczuciem smaku słonego, pisałam o tym ostatnio. Po jakimkolwiek posiłku mam w ustach smak słony, po którym dostaję mdłości mam to od jakiegoś czsu już o tym pisałam wcześniej. Co mam robić? poradzcie. Jestem w ciązy, 4 miesiąc.
data: 2010.02.15
autor: aszkah
 
 Kamajka, forum to nie książka kucharska z gotowymi przepisami, wszystko jest w książkach FZ i FŻ, trzeba tylko "pomyśleć" co się nadaje na wiosnę,a co nie. No i samemu kombinować na bazie wyczytanej tam wiedzy. Zacznij od wiosennego rosołu, "słusznego",który był kiedyś podany na forum forum przez Anitę bodajże. Kilka postów wcześniej, w ubiegłym tygodniu, dziewczyny dyskutowały też, jak gotują wiosną. W swoim wpisie wiosennym Pani Ania tez daje kilka przemyconych wskazówek. No, czy to mało?Ja tez jestem na pp od ubiegłego lata i czekam na "wiosenne" zawieruchy, trzeba sie skupić i jak najbardziej im stawić czoła mądrym korzystaniem z wiedzy z Książek i forum, a nie czekać na gotowe.
data: 2010.02.15
autor: Natka z Wroclawia
 
 Przyłączam się do słów Darka,PANI ANIA jest dla mnie niekwestionowanym GURU w zakresie wiedzy na temat PORZĄDKU i naszego miejsca w tym PORZĄDKU.Pozdrawiam serdecznie z zimnego ciągle jeszcze Kołobrzegu. IRENA T.
data: 2010.02.15
autor: 
 
 AzW, dzięki, w swoim jednym poście pokazałaś, że p. Popko nie jest kimś, kogo można obdarzyć zaufaniem. Ale po kolei: my nie wierzymy w magiczną moc przypraw, ziół, energii ognia, kolorów itd., ale w ich MOC (bez magii) osadzoną w Porządku. Bez niego wszystko to, czym się kierujemy, byłoby chaosem (jak wykluczające się porady w pismach kobiecych, które to złapią z tej teorii, a tamto z innej). Kierować się akceptacją, intuicją, empatią, mieć otwarte serce i go słuchać my również się uczymy i jest to nasza codzienność, a nie przesłania ze sfer pozostających poza naszą percepcją. O tym, że ból jest nam niezbędny, żeby mogła zaistnieć równowaga, pisała już Pani Ania i Darek - nie będę się powtarzać. A więc likwidacja "bólu egzystencjalnego" jest de facto czynieniem krzywdy. A jeśli chodzi o "kreowanie przyszłości" i układanie sobie życia "tak jak się chce" to moim zdaniem jest to zwykłe chciejstwo (rodem z "Sekretu"), no i nie bardzo widzę tu miejsce dla wyższego dobra i woli Bożej. Czyli manowce, bo to jednakowoż nie my jesteśmy od pisania scenariusza. A jeśli jeszcze do tego p. Popko jawi się jako człowiek, który "poświęca się dla ludzkości" - to jest to groźne.
data: 2010.02.15
autor: Jagoda
 
 Kamajka nie szukaj dziury w całym tylko czytaj forum i archiwum.Pisze wyraznie na górze strony...Zanim zadasz pytanie...itd.Pozatym w styczniu tego roku Marta R. pisała jak gotowac na wiosne bardzo jasno i obszernie
data: 2010.02.14
autor: ostróżka
 
 Wlazło mi w rodzinę jakieś choróbsko i nie chce nas opuścić już jakieś dwa tygodnie - lekki lub mocny kaszel, mniejszy lub większy ból, czy jakieś takie ściskanie gardła, trochę kataru i tak to krąży między naszą piątką, najbardziej ucierpiał oczywiście najmłodszy... choć i ja mam takie dziwne odchodzenie na jeden dzień i znów powracanie bólu gardła. Wstyd mi, ale po tygodniu skapitulowałam i wzięłam antybiotyk, trochę pomogło, a dziś znów boli. Czuję, że i wnętrzności jakieś takie skurczone, wątroba się odzywa... Trzymam dyscyplinę - kawa gotowana, zupka, rosołki, TLACI, kanapki z pastami, mięsem, teraz stosowałam krople z tymianku i szałwi, aspirynę. Co jeszcze, co robię nie tak??
data: 2010.02.14
autor: Kasia z Piekar
 
 Bellunia! Pani wcale nie musi martwic się o swoje zdrowie przecież Pani nie odżywia się zgodnie z zaleceniami P.Ciesielskiej. Gdyby tak było ,nie pisała by Pani takich bzdetów.
data: 2010.02.14
autor: ostróżka
 
 No ok... ale co mi jest? sucha skóra=nienawilżony organizm, a może za mało ognia?Z tym że jest co raz gorzej... i nie ma stopniowej poprawy...
data: 2010.02.14
autor: zrozpaczona...
 
 "jakieś przepisy na dania wiosenne w głowie mam, ale nie dam:)" A ja pytam dlaczego? To jest moja pierwsza wiosna na PP- chciałam się dowiedziec na ten temat i po wpisaniu w wyszukiwarkę "wiosenne gotowanie" dostałam taką odpowiedź:(
data: 2010.02.14
autor: Kamajka
 
 Bellunio, ależ masz przecież wybór. Możesz zacząć odżywiać się jak inni, "tradycyjnie", nikt Cię na pp siłą nie trzyma. Nikt tu gwarancji na pełne zdrowie na sto lat nie dawał. Za to w jedzeniu nie-pp masz gwarancję (dla siebie i córki) dołączenia do całej rzeszy alergików, astmatyków, wrzodowców, cukrzyków, ciśnieniowców, miażdżycowców już w niedługim czasie. Na własne życzenie. Moje zdrowie się sypnęło, co mnie wcale nie zdziwiło, po tym, co "wyprawiałam", jak to określiła Jagoda. Zdesperowana szukałam pomocy wszędzie, bo Pani ani nie było. Wiem jednak, że tylko powrót do zdyscyplinowanego jedzenia pp przywróci mi to, co było jeszcze pół roku temu. Bo raz już tak się stało kilka lat temu. Mam nadzieję na drugą szansę. Bellunio, czy nie czujesz tej energii, jaka bije z ostatnich postów Pani Ani? Nie panikuj więc, tylko gotuj i ucz się, jak przygotować się na to, co niesie dla nas życie, i to dobre i to złe, aby przyjąć to pokornie i z podniesionym czołem. Pozdrawiam, Panią Anię w szczególności.
data: 2010.02.14
autor: Kamiczek
 
 Ostróżko z AzW vel Agnieszka nie dasz rady-to tak jak z dziadem który modlił się do obrazu,a obraz ani razu,razu ....Pozdrawiam.Zrozpaczona daj sobie czas,jak będziesz się dyscyplinować na 100% nawet nie będziesz wiedziała kiedy znikną.Na totalnie rozlegulowany organizm czas i jeszcze raz czas.Wiesz co to włókniaki,takie wiszące kurzajki na szyi w pachwinach pod pachami na powiekach pod dolną wargą.Kochana dziewczyno po trzech latach dyscypliny 50% znikło.Lekarz dermatolog-chirurg zaproponował usunięcie laserem za bagatela- dobry samochód-i żadnej gwarancji że nie odrosną.Życzę samozaparcia i optymizmu.
data: 2010.02.14
autor: Anna Majchrzak Zduńska Wola
 
 Pani Aniu wielkie dzięki że Pani wraca już do nas.Wszystkiego dobrego dla Pani.Na forum się nie wypowiadam ale czytam regularnie.PP pomogło nam całej rodzinie.DZiękuję
data: 2010.02.14
autor: Baja
 
 AzW, nikt tutaj pana Popko oszołomem nie nazwał,proszę czytac uważnie, do działania jak bezmyślna torpeda czy oszołom porównałam działanie kogoś, kto bierze się do spraw których nie poznał dokładnie tylko liznął.pozdrawiam
data: 2010.02.14
autor: ostróżka
 
 Co mam zrobić? Pomocy!!! odżywiam się w miarę według PP... jednak od roku mam skórę suchą i skłonną do wyprysków... a także byłam u dermatologa, który stwierdził, że na nogach i rękach mam zapalenie mieszków włosowych,nacieram się oliwką , ale nic to nie daje... zaiważyłam, że skóra wygląda ciut lepiej po gorącej kąpieli... może powinnam pójść na solarium... błagam o pomoc... wstyd mi się rozebrać, a idzie niedługo wiosna i lato
data: 2010.02.14
autor: Zrozpaczona ;(
 
 Pani Anno, ogromnie cieszę się z Pani ostatnich postów z których bije tyle siły i klasy, że staczy by inspirować naprawdę wielu! Pani odpowiedzi na trudne a czasem wręcz niegrzeczne pytania uświadomiły mi różnicę pomiędzy tym czego uczy Pani a ofertami rozmaitych dobrze mających się na rynku duchowości uzdrowicieli. Otóż Pani daje nam narzędzia by samemu radzić sobie ze swoim życiem, nie obiecuje Pani cudów, choć tak by się mogło wydawać komuś kto funkcjonował w innym wariancie energetycznym (kwaśne surowe zimne) i dzięki Pani nauce odkrył nowe siły i chęć do życia. Nasze gotowanie jest oparte na ziemi, osadzone w naturze i staje się przyczynkiem do dalszego przistaczania się i rozwoju. Nie obiecuje Pani uwolnienia od egzystencjalnego bólu bo to on właśnie jest motorem naszych przemian. Pani nie obiecuje że zrobi coś za nas - to my musimy odwalić swoją robotę, w trakcie której uczymy się popełniając błędy, co zawsze boli ale to ten ból właśnie pokazuje nam drogę. Tej roboty nikt na świecie nie zrobi za nas. Tak jak poczwara wykonuje nieprawdopodobny wysiłek przeistaczając się w motyla, tak człowiek już od chwili narodzin musi pokonać wiele progów, co zawsze wiąże się z cierpieniem. Tak że wspieram Panią dobrą myślą, sam dziękując za Pani wsparcie i dzielenie się tak osobistymi doświadczeniami.
data: 2010.02.14
autor: Darek
 
 Pani Bellunio, uśmiechnęłam się przeczytawszy Pani post, bo jest on bardzo a propos tego, co napisałam w temacie - o umiejętności powściągania... O moich zdrowotnych czy udarowych zawieruchach chcę napisać szerzej w trzeciej książce. Dziś tylko wyjaśniam sprawę z grubsza. W książkach mych nie obiecywałam nigdy, że stosowanie PP uchroni i uwolni nas od cierpienia. Jest to niemożliwe, gdyż cierpienie jest dla nas inspiracją, przemienia nas, uwalnia od starych wzorców, skłania do przemyśleń, uwalnia od pychy i braku akceptacji. Poza tym rodzimy się przecież z pewnymi darami, od których nie ma ucieczki, jest to dar karmy, dar genetyczny, które są też niezbędne dla naszej ewolucji, dla naszego przebudzenia. Doświadczamy tego wszyscy i doświadczać będziemy. Uwolnienie się na ziemi od cierpienia jest nierealne - zrozum to, dziewczyno. W moich książkach proponuję wam pomoc i ulgę przez stosowanie PP. Dzięki PP jesteśmy bezpieczniejsi, spokojniejsi, umiemy sobie radzić z nieuniknionym. Chcę Pani przypomnieć, że obydwie moje książki powstały wyłącznie dzięki mojemu cierpieniu. Bez niego nie wpadłabym na to, że obok utartej ścieżki istnieje inna, o tyle piękniejsza. Gdyby nie moja determinacja w chęci ulżenia sobie, myślę, że nie pomogłabym również wam. Tak więc to, czy będzie miała Pani zaufanie do Porządku i skorzysta Pani z niego, jest wyłącznie Pani decyzją, Pani wyborem, Pani świadomością. To, czy ja choruję i jaka jest przyczyna mojej choroby, absolutnie nie jest Pani sprawą.
data: 2010.02.14
autor: Anna Ciesielska
 
 Matko jaki tu ciemnogród panuje, wierzycie w magiczną moc ziół i ostrożenia, w Anioły, w Porządek, energię ognia i potraw, w moc modlitwy, w energię kolorów, i co tam jeszcze, a o Z.Popko mówicie że oszołom. Żal, po prostu... PS. Nie oszołom tylko wyższa świadomość, jedna z wyższych chodzących po tej ziemi, przede wszystkim uczy kierować się miłością - sercem, wybaczać, współodczuwać, uczy kreować swoją przyszłość i myśleć pozytywnie, a przede wszystkim udowodnił że człowiek nie musi cierpieć egzystencjonalnego bólu, może się od tego uwolnić.. ma wielkie serce, najważniejszego można się nauczyć z jego strony która jest uporządkowana i bardzo czytelna, jest tam wiele informacji i klarowne forum. Poświęca się ludzkości, aby ludzie mogli czuć się wolni od egzystencjonalnego bólu, lęku i ograniczeń, aby życie im się tak układało jak tego chcą. Jestem pełna podziwu dla niego. Tyle.
data: 2010.02.14
autor: AzW
 
 Witam Anno. Wiem co to opieka nad chorym, którego trzeba dzwigać. Mnie lekarz podpowiedział, aby kupić sobie pas dla osób po operacjach. Są dostępne w sklepach ze sprzętem rehabilitacyjnym cena około 35-40 zł. Jak musiałam dzwignąć, wcześniej zakładałam pas. Uchroniłam się w ten sposób od bólu kręgosłupa.
data: 2010.02.14
autor: kromaj
 
 Witam, Bardzo dawno nie czytałam forum i jestem przerażona.Jestem na PP od 3 lat. Jak to możliwe że p. Anna Ciesielska tak poważnie zachorowała?? Wielokrotnie czytałam wypowiedzi p. Anny że organizm zrównoważony da sobie radę z: promieniowaniem UV, zanieczyszczeniem środowiska, żywności, wirusami, bakteriami, rakiem itd. Że organizm zrównoważony oczyszcza i leczy się samodzielnie. Czy w takim razie wśród wszystkich stosujących PP jest ktoś z bardziej zrównoważonym organizmem niż p. Anna?? I ona choruje poważnie?? Więc wniosek dość logiczny ale i przerażający-co z resztą zwolenników PP wg p. Ciesielskiej. Czyli wcale nas to żywienie nie uwolni i nie uchroni przed poważnymi chorobami. Ale nie chodzi tylko o mnie czy innych dorosłych. Ja odżywiam w ten sposób także moje dziecko!! A co jeśli jednak mu szkodzę? A może p. Anna po własnych przejściach powie np. że jednak kawy rano nie wolno pić, owsianka szkodzi (to tylko takie przykłady). Już podobno z kaszą jaglaną była pomyłka i z kilkoma innymi przekazanymi w książkach informacjami. "Lekarz" który sam choruje stosując własne zalecenia?! W Chinach lekarza-gdy zdarzyła się choroba w rodzinie którą się opiekował-wyrzucano za drzwi-w Chinach opłacano lekarza tylko wtedy gdy wszyscy byli zdrowi. Oczywiście lekarz musiał być okazem zdrowia-kto by mu wtedy zaufał? Ja właśnie tracę zaufanie... Ale nie jesteśmy w Chinach. Proszę o wyjaśnienie jak poważna choroba panią dotknęła i co było przyczyną.
data: 2010.02.14
autor: bellunia
 
 Danusiu A., bardzo dziękuję za dobre życzenia:) Pani Ostróżko, jest Pani mądrą kobietą, ostatni post to majstersztyk. Od siebie dodam tylko, że efektem końcowym tego typu doświadczeń jest destrukcja i utrata kontaktu z rzeczywistością. Im dalej się w to wchodzi, tym labirynt się zagęszcza, a jedyna świeczka trzymana jest przez guru. Widzimy więc to i tyle, ile on chce pokazać. Rzeczywistość przestaje zależeć od nas. A przecież gdybyśmy mieli parać się z tymi sprawami, widzielibyśmy je, Stwórca nie pozostawiłby nas ślepymi i zdanymi nie na siebie. Nie chcę przez to powiedzieć, że nie mam szacunku dla spraw, które są poza naszą percepcją, bo niewątpliwie są to sprawy wielkie, o potężnej energii, ale tym ostrożniej należy do nich podchodzić. Myślę, że kluczową sprawą jest wierzyć w to, że W SOBIE mamy moc, aby się rozwijać, bo jesteśmy dziećmi Boga, a zadania, jakie tu, na Ziemi, dostajemy, są dokładnie tym, co mamy do przerobienia, żeby tę moc obudzić. To, nad czym mamy pracować, to nasza własna świadomość, ale zakorzeniona w ziemi, w codzienności. Czasem trudniej przytulić męża niż odlecieć w ten kosmos. Co tam pcha? Często najpierw ciekawość, chęć "załatwienia" niektórych trudnych spraw, ale potem to już uzależnia, wciąga, bo daje poczucie, że się jest "wyżej", w "wyższej" świadomości. Do pychy stąd tylko krok. Najgorsze zaś jest to, że oczekiwane efekty po czasie okazują się iluzją.
data: 2010.02.14
autor: Jagoda
 
 Szanowna Pani Aniu dziękuje za wiosenny wpis.Tak to forum ma klasę dzięki Pani empati i zrozumienia dla naszych ułomności.Z pokorą czytam i wpisy i odpowiedzi.Jestem osobą głęboko wierzącą /nie religijną/, dla mnie jest pani Aniołem przysłanym z Góry, pokazującym że można i trzeba żyć radośnie.Pozdrawiam i życze to co najlepsze.
data: 2010.02.13
autor: Anna Majchrzak Zduńska Wola
 
POPRZEDNI TEMAT
..Lato mamy z głowy
 Bardzo mi przykro, że w tym roku przegapiłam lato… Mam nadzieję, że mimo tego trzymacie się zdrowo i wykorzystaliście letnie dobrodziejstwa. Czas dojo umiecie rozpoznać, może was mdlić, możecie się czuć ociężali, może was ciągnąć do gofrów z bitą śmietaną… Łapcie jeszcze słońce wystawiając się w każdej wolnej chwili, unikajcie kąpieli w zimnym morzu i rzekach i pod koniec sierpnia, we wrześniu smażcie powidła śliwkowe, to się wam przyda. Upieczcie parę razy szarlotkę, zorganizujcie parę razy grilla, pokontemplujcie pod gruszą, a przede wszystkim bądźcie szczęśliwi.
 
 Agnieszko BSM nie próbowałam, szczerze mówiąc jakoś nie potrafię sobie wyobrazić, że mogłabym mieć taką moc...
data: 2010.-0.2-
autor: Zrozpaczona
 
 Dziękuje pięknie za ekspresowe odpowiedzi.Dzisiaj poćwiczyłam bez forsowania się i bez strachu że coś mi się może stać. Wszystkie sugestie są dla mnie cenne zwłaszcza że te ćwiczenia są jak nasze jedzenie UZALEŻNIAJĄ :).Niesamowite jest to forum (pomijając męczydusze i wampiry energetyczne które zawsze muszą się pojawić jak się dzieje coś dobrego)ono żyje jest aktywne i pomimo że się nie znamy zawsze można zapytać albo podzielić się doświadczeniem. Jeszcze raz dziękuję i pomimo, że nie pytałam w sprawie gotowania to otrzymałam odpowiedzi.Lecę gotować zupę , wstawić gołąbki do pieca i wyjąć z niego pasztet bo zapach się unosi po całym mieszkaniu.Pozdrawiam wszystkich.
data: 2010.-0.2-
autor: Anna
 
 filmik z rytuałami tybetańskim, może się przyda... http://www.youtube.com/v/APzA1W68y1E&color1=0xb1b1b1&color2=0xcfcfcf&hl=pl_PL&feature=player_embedded&fs=1
data: 2010.-0.2-
autor: Luna
 
 Agnieszko, metoda PP chińska w oryginale to dla Chińczyków w Chinach. My jesteśmy w Polsce i metoda pp Pani Ciesielskiej jest na nasze warunki optymalna. Owszem, jak ktoś zaczyna swoją przygodę z nią od kilerki, to można zwątpić...
data: 2010.-0.2-
autor: Kamiczek
 
 Anno, poszukaj w swoim miescie/okolicy Centrum CERAGEM http://ceragem.pl/dystrybucja.html lub BIMEDICA gdzie mozna skorzystac z bezplatnych masazy na łóżkach rehabilitacyjnych, sama korzystam od 2 miesiecy i efekty sa rewelacyjne,z wlasnego doswiadczenia moge powiedziec ze zabiegi te sa duzo skuteczniejsze niz masaz reczny, polecam wszystkim, ktorzy maja problemy z kregoslupem. Pozdrawiam serdecznie :))
data: 2010.-0.2-
autor: Basia z Białegostoku
 
 Osróżko bardzo krzepiące to co napisałaś.Niesamowite doświadczenie. W ogóle lubię czytać Twoje posty. Są mądre i zawsze znajdę w nich coś dla siebie. Co do rytuałów tybetańskich ja znalazłam dla siebie inny sposób w myśl zasady "powoli i nic na siłę" Nie wykonuję ich w sposób energiczny lecz właśnie dość powolny. Zwracam przy tym uwagę na precyzję wykonania i właściwe oddechy. Co do ilości powtórzeń -wymyśliłam sobie mój własny sposób, który całkiem dobrze się sprawdził. Pierwszy tydzień 1x, przez dwa tygodnie - 2 powtórzenia, przez 3 tygodnie - 3 powtórzenia, przez 4tygodnie - 4 powtórzenia itd. Dziś robię 14 powtórzeń. A mój organizm przystosował się do ćwiczeń bez problemu, a mam już skończone 60 lat. Pozdrawiam.
data: 2010.-0.2-
autor: Hania z Warszawy
 
 Witam. dziękuję za dobre słowo i pomoc w moim przypadku złych wyników parathormonu i anemii. Książki przeczytałam szybko niestarannie. Zmieniam dietę mam nadzieję na zdrowie. Pozdrawiam dobre dusze Anna z małopolski----
data: 2010.-0.2-
autor: 
 
 Anno zapomniałam dodać że skorzystałam z rekomendacji Pani Ani na masażystę Pana Mirosława Kapice który mieszka i przyjmuje w Zduńskiej Woli.Na masaż umawiam się tel.601951734 korzystam 2 razy w roku po 2-3 zabiegi.Nie wiem czy przyjmuje w innych miastach.Proszę dzwonić.Miłego dnia.
data: 2010.-0.2-
autor: Anna Majchrzak Zduńska Wola
 
 Witam.Anno ja osobiście nie ćwiczę rytuałów oprócz 1,ale gimnastykuje się systematycznie na leżąco z powodu bardzo kiepskiego stanu kręgosłupa i serca.Chciałabym Ci polecić poduszkę do siedzenia, która wymusza ciągły i delikatny masaż odcinka lędźwiowego.Poduszkę można kupić w sklepach z sprzętem rehabilitacyjnym.Mam ją od dwóch lat i naprawdę kręgosłup rzadko mnie boli.Serdecznie pozdrawiam.
data: 2010.-0.2-
autor: Anna Majchrzak Zduńska Wola
 
 Do rene i jagody-nie nie jestem niczyją siostrą,autorką jakichś książek itp. Wasza wyobraźnia ma niezły polot. Jakbym się podpisywała vel cici to byłabym siostrą p. Ciesielskiej taaaak? No tak dedukuję idąc waszym tropem.pozdrawiam
data: 2010.-0.2-
autor: bibi
 
 Bardzo mądry post Pani Lidko.Myślę, że większośc z nas, jeśli skupi się na doprowadzaniu do końca codziennych zajęc i gotowaniu w/g PP, czuje jak odzyskuje spokój, poczucie własnej siły i poprawę zdrowia.Z wielu treści z forum płynie także nauka, że poczucie własnej wewnętrznej mocy odzyskujemy rozpoznając i pokonując własne ograniczenia.I to czerpanie z codzienności i rzeczy prostych co Pani napisała też bardzo ważne.Zastanowiło mnie jednak pewne zdanie..."może to początek do pewnych spraw,których nie do końca na dzień dzisiejszy rozumiem i nie wnikam w nie."Otóż Pani Lidko trudno np. mnie, w owe sprawy nie wnikać, skoro ktoś mi je podrzuca mejlem lub w trakcie spotkania. A jeśli mam inne zdanie, lub nie chcę wnikać jak Pani, to traktuje się mnie jak osobę, która jeszcze do tych innych spraw nie dojrzała,nie jest gotowa, żyje w iluzji,a kto wie, może już uznano mnie za zakorzenioną w "energii przeciwnej" a nawet opanowaną przez jakiegoś strażnika ciemności.Wszak nie mam kart i nie wróżę a zostałam na forum wróżką.Czytając posty od początku zeszłego roku, coraz bardziej widoczne jest, że nie ma aż takiej potrzeby przykładania się do garnków.Wystarczy zadzwonić pod pewien numer i będziemy my i nasze dzieci,bywa już od kołyski, uzdrowieni łącznie z wykasowaniem wszelkich wzorców,węzłów,kodów ,matryc, blokad,programów odcięć, nawiedzeń, kamali, cieni i podłączeń.O rety ileż tego jest. I to wszystko w pół godziny dosłownie ,wystarczy zadzwonić i podać imię.Nie wspomnę już o grzebaniu bez naszej wiedzy w energetyce naszej czy naszych bliskich. No cóż, skoro jest rynek to jest odpowiedz na potrzebe rynku.Ale szukać trzeba klientów na własną rękę.Nieładnie zdobywac doswiadczenie, klientów i mościc sobie gniazdko na cudzym forum. A co z odpowiedzialnością? Nie ma odpowiedzialności! Zawsze można powiedziec, że klient nie pracował nad sobą i dlatego nie zadziałało.To nie uczeń Guru działał jak bezmyślna torpeda czy oszołom, to jego klient nie pracował nad sobą.Ech, kobity.Palił się autobus, wielki przegubowiec zapchany ludzmi. Na trzy wejścia dwa zablokowane, zamknięte.Czy potraficie sobie wyobrazic co działo się w środku i przy tych jedynych otwartych drzwiach? Dantejskie sceny nie do zapomnienia.Ludzie z krzykiem i płaczem włazili sobie na plecy aby się wydostac.Płomienie sięgały do wysokości drugiego piętra kamienicy, przy której autobus się zatrzymał.Pożegnałam się z życiem i nawet nie było mi siebie żal,tak wiele miałam do siebie o wszystko pretensji. I nagle wszystko znikło. Otaczała mnie jasnośc i w ciszy nagle usłyszałam łagodny głos; Aniu zachowaj spokój, przeżyjesz, jesteś tak potrzebna i kochana.Tak ten głos powiedział - kochana.Za chwilę odblokowały się przednie drzwi, wysiadłam.Na ziemi wśród porzuconych toreb, czapek i zakupów leżeli ludzie a po ich plecach wychodzli, a raczej wypadali inni.Nikt nie zauważył, że się te drugie drzwi otwarły, dopiero póżniej.Myślę że to był kontakt z aniołem..Oni są wśród nas, wystarczy pamiętać.Dążyc ku nim.Po co te popkowe wojny energetyczne,te pogróżki, kogo to on nie zablokuje, kto się skupi na wojnie bedzie ją miał.Lepiej uśmiechnąc się do Aniołka i ugotować zrównoważoną kartoflankę
data: 2010.-0.2-
autor: ostróżka
 
 Anno, z moich doświadczeń z rytuałami i częścią lędźwiową kręgosłupa mogę Ci podpowiedzieć żebyś uważała na 3 rytuał, bo to właśnie w nim najłatwiej nadwyrężyć tą część. Kiedy zaczynałam robić te ćwiczenia, chciałam być fajna i robić wszystko na maxa i dowaliłam sobie tym zbyt mocnym odchylaniem i kręgosłup bolał. Rób wszystko swoim tempem, nie pośpieszaj, jeśli czegoś nie możesz zrobić, to nie rób i poczekaj aż będziesz mogła. Czasami, gdy mam gorszy dzień nie udaje mi się zrobić wszystkich powtórzeń 4 rytuału. Odpuszczam wtedy i nie forsuje, bo tak jak pisał Kelder, nic na siłę. Pozdrawiam i życzę wytrwałości :)
data: 2010.-0.2-
autor: Hania z Torunia
 
 Nigdy nie przestrzegałam przed PP (uważam wręcz że to bardzo zdrowy sposób odżywiania i wspomagania organizmu) ,tylko przed zbyt radykalnym jego stosowaniem wg Pani Ani bo jak ktoś zna trochę metodę PP wg oryginalnej medycyny chińskiej to wie o czym piszę. A co do Pana Popko to już problem tych co trafią pod jego "skrzydła", ja jednak przestrzegam. Zrozpaczona a próbowałaś metody BSM?
data: 2010.-0.2-
autor: Agnieszka
 
 Od tygodnia ćwiczę rytuały.Od paru lat mam kłopoty z kręgosłupem lędźwiowym( z uwagi na opiekę nad drugą osobą dużo dźwigam niestety i nie mogę tego ograniczyć). Od 2 dni czyli od 6 dnia ćwiczeń dokucza mi odcinek kręgosłupa lędźwiowego boli i daje uczucie kłucia.Drugi rytuał już dzisiaj mi nie wyszedł jak poprzednie, po prostu nie mogłam podnieść nóg(powinnam zwiększyć ćwiczenia o 2 ale postanowiłam zostać jeszcze przy 3 powtórzeniach).Reszta ćwiczeń odbywa się jakoś bezboleśnie.Czy powinnam zrezygnować z tych ćwiczeń? .Po tygodniu czasu chodzę jakoś bardziej wyprostowana tylko te doznania lędźwiowe są zasmucające.Czy przetrwać? czy zrezygnować z 2 rytuału i kiedy wdrożyć? czy może na razie zaprzestać ćwiczeń? nie mogę nigdzie znaleźć odpowiedzi więc mam nadzieję tu znaleźć pomoc zresztą jak zawsze:)Pozdrawiam śnieżno-wiosennie.
data: 2010.-0.2-
autor: Anna
 
 Niestety na tę kurzajkę nic nie można położyć, gdyż jest ona na samym czubku nosa. Próbowałam przykleić plasterek, ale syn dostaje histerii. Podczas snu też mu przykleiłam na waciku sok z kartofla - po kilku minutach zleciał z noska :(. Najgorzej, że ta kurzajka nie pozwala mu nawet dobrze wydmuchać noska jak ma katar :/. Co dawać dziecku do jedzenia żeby mu wzmocnić tę wątrobę?
data: 2010.-0.2-
autor: Zrozpaczona
 
 Dziękuje
data: 2010.-0.2-
autor: Roman
 
 Ewo25, na niski poziom żelaza świetny jest miód pokrzywowy (kupujesz w zielarni paczkę liści pokrzywy i zalewasz płynnym miodem). Następnego dnia jest gotowy. Trzymać go najlepiej w lodówce i zażywać po łyżeczce dziennie. Jak byłam w ciąży i spadło mi żelazo, Pani Ania poleciła mi też Biofer - naturalne (nie syntetyczne) żelazo i podziałało. ***Anno z Małopolski, książki przeczytaj i zacznij wdrażać, bo regulując pracę narządów regulujesz również układ hormonalny. Wzmacniając się, a przede wszystkim eliminując najbardziej szkodliwe produkty (kwaśne-surowe-zimne) już pomożesz swojemu organizmowi. Pozdrawiam
data: 2010.-0.2-
autor: Jagoda
 
 Agnieszko S, nie słuchaj lekarki, ona najchętniej wcisnęłaby dziecku leki i inhalatory, bo firmy farmaceutyczne za takie wypisywanie ich leków dostają wycieczki zagraniczne. Gotuj, ufaj, ucz się - dziecko tak od razu astmy nie dostanie!
data: 2010.-0.2-
autor: Wea
 
 AgnieszkoS:) jeśli to Cię uspokoi... Jeżeli nie wtłaczasz sterydami wykwitów na skórze z powrotem do organizmu, to astma się nie pojawi. Twój Maluch wyrzutami skórnymi pokazuje Tobie, że ma słabe narządy i trzeba o Niego dbać wyjątkowo, więc w sumie to objaw, z którego warto się cieszyć:) Gdybyś zasmarowała mu rany maściami, zagoiłyby się, ale za jakiś czas pojawiłby się kaszel i być może astatyczny. Nad AZS możesz zapanować, spokojem, wytrwałością, doświadczeniem, czasem.
data: 2010.-0.2-
autor: LidiaP
 
 Panie Romanie, dojo od końca stycznia do połowy lutego, potem wchodzimy w energię wiosny. Jagodo, bardzo dziękuję za posta z 29 stycznia i ważne dla mnie w tym momencie pytanie: co zrobiłabym, gdybym się nie bała? A poza tym wiele radości z macierzynstwa - niech będzie spokojne, pełne miłości i dodaje Ci skrzydeł. Pozdrawiam całe forum (i nadąsane, i nienadąsane :))
data: 2010.-0.2-
autor: DanusiaA